AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

À propos konkursu na szefa Instytutu Teatralnego

Historyk teatru, krytyk teatralny i literacki oraz tłumacz książek. Pracowała w Instytucie Sztuki PAN, Ministerstwie Kultury, była redaktorem naczelnym wydawnictwa Egmont. Współpracowała z TVP. Jest stałą współpracownicą Polskiego Radia. Publikowała w czasopismach poświęconych sztuce, literaturze i teatrowi (m.in. w „Dialogu” i „Teatrze”).
A A A

Niezwykle mnie cieszy, że Dorota Buchwald, początkowo niechętna sugestiom i naciskom środowiska, zdecydowała się jednak wystartować w tym konkursie.

Nie może być bowiem właściwszego człowieka na właściwym miejscu. To ona była spiritus movens powołania Instytutu, to jej za sprawą zagrożonych archiwów (a była natenczas, jak i obecnie, kierownikiem Pracowni Dokumentacji Teatru, wtedy mieszczącego się przy ZASP w jego siedzibie przy Alejach Ujazdowskich) udało się przekonać dziesięć lat temu ministra kultury, żeby tę inicjatywę wsparł i rozwinął. Dorota skromnie schowała się wtedy za szerokie, dosłownie i metaforycznie, plecy Macieja Nowaka i to on został szefem na wyjątkowo długą kadencję. Nie warto dochodzić, kto i na jakie sposoby majstrował przy statucie Instytutu, w każdym razie wyszło, jak wyszło.

Instytut jest zbyt ważną placówką, by podporządkowywać ją jednej opcji czy to politycznej, czy estetycznej, czy teoretycznej. Dorota Buchwald, która zna jego dotychczasowe funkcjonowanie od podszewki, która nie tylko rządzi archiwum, ale wydaje świetne książki, współorganizuje tzw. eventy czy sesje, jest – a znam ją długie lata od najlepszej strony – osobą wyważoną, mądrą, niezwykle rozsądną, ale i odważną, z pomysłami, świadomą uwarunkowań ekonomicznych, taktowną, niezacietrzewioną, nie pchającą na afisz wyłącznie swoich faworytów, doceniającą zarówno wagę wydarzeń historycznych, jak i to, co nowego i ciekawego dzieje się w bieżącym życiu teatralnym. Można z nią konie kraść. Każda rozmowa jest rzeczowa i z puentą – Dorota B. jest merytoryczna, nie rozmienia się na drobne plotki i głupstwa. Ma ogromne poważanie w środowisku – zna wszystkich i wszyscy ją znają od najlepszej strony, i to od lat. Nie zawodzi, jak coś obiecuje, to dotrzymuje słowa, jak ma wątpliwości – dyskutuje, nie dając nabierać się na plewy. Słowem – solidna firma.

To pewno zbyt idealistyczna wizja, zważywszy na szeroki kontekst ogólny, ale perspektywa funkcjonowania Instytutu pod jej rządami wydaje mi się dzisiaj wręcz Arkadią. Mam całkowitą pewność, że niczego wartościowego nie zniszczy z małości albo złośliwości, natomiast może wiele dobrych, nowych rzeczy wymyślić i zbudować. Mam zaufanie do jej doświadczenia i rozumu. Nie ma w sobie nic ze swawolnego Dyzia – jest rzetelna, dorosła, poważna i przede wszystkim przewidywalna. To poważny partner, który doda trochę zdrowej powagi całej instytucji, nie zamieniając jej przy tym w muzealny magazyn. Nieznośna lekkość bytu, jaką się cechował zdymisjonowany dyrektor, ma może swoje uroki, ale na krótką metę. Rozkręcił potężną machinę, a potem sam się nią trochę znudził. A tu poza koncepcyjnością i kreatywnością trzeba tzw. sitzfleischu, pilności, konsekwencji i pracowitości. Dorota Buchwald wszystkie te cechy ma. Nie pyszni się, że jest pierwszą w Polsce trendsetterką; nie pyszni się w ogóle. Nie chwali się, tylko ciężko pracuje. Zależy jej na tym, co robi, zależy jej na JAK NAJLEPSZYM WIZERUNKU Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego (którego była bardzo dobrą uczennicą), który de facto wymyśliła. A posada szefa tej ważnej, dotowanej placówki z pewnością dodałaby jej jeszcze skrzydeł. Zwłaszcza,  że doskonale wie, jak i na co warto sensownie wydawać państwowe pieniądze, no i przede wszystkim jest człowiekiem otwartym, takim, co buduje, a nie rujnuje.

Powtarzam z całą mocą i dużymi literami: DOROTA BUCHWALD TO WŁAŚCIWY CZŁOWIEK NA WŁAŚCIWYM MIEJSCU. Piękny człowiek, wolny od małości i prywaty. Nie mam w tej sprawie żadnych mieszanych uczuć ani żadnej potrzeby wysuwania argumentów za i przeciw. Mam natomiast całkowitą pewność, że wybranie tej kandydatury byłoby z największą dla nas wszystkich korzyścią. I mówię to całkowicie bezstronnie  –  żadnych apanaży od Instytutu nie biorę, więc nie można mi przypisać niskich pobudek.

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (2)
  • Użytkownik niezalogowany niestety2
    niestety2 2013-10-18   10:25:49
    Cytuj

    Trzy a może nawet cztery razy TAK! Hanna Baltyn tym razem ma całkowitą rację.

  • Użytkownik niezalogowany ???
    ??? 2013-10-16   10:15:52
    Cytuj

    dlaczego nie ma dat przy artykułach? Ja ten artykuł już trzeci dzień widzę na głównej stronie, rozumiem, że to najważniejszy tekst całego wortalu. To po to powstała ta inicjatywa? Bardzo niesmaczne...