AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Drugi Mojżesz

Dobry wieczór państwu! Witamy w Starym Teatrze! Prosimy o nie filmowanie, nie nagrywanie i nie fotografowanie! – powiada Anna Dymna przez głośniki, po czym dodaje – Informujemy również, że widzowie, którzy będą przeszkadzać aktorom, będą wypraszani! Życzymy miłego odbioru! Dziękujemy!

Po niedawnych, jakże wstrząsających, już chyba legendarnych wydarzeniach, co w trakcie przedstawienia Do Damaszku miały miejsce, z grubsza tak dziś brzmią do teatromanów skierowane etyczne wytyczne w Starym. Zostawmy kamerę, magnetofon i zoomy, to są stare kwestie. Najciekawsza jest nowość na końcu. Streśćmy ją. Otóż: Awanturujących się, będzie wyrzucać się!

Zachodzi pytanie: co dalej? Co po wyrzucaniu awanturujących się? Co za miesiąc, za pół roku, za rok cały? A nawet: co już od jutra nas czeka? Jakie nowe obowiązki na nas spadną? Jak fantastyczne perspektywy w sprawie naszego dobrego wychowania odmalują przed nami kapłani artystycznej wolności, w gmachu przy pl. Szczepańskim w Krakowie tak dzielnie walczący o wolność tworzenia w świętym spokoju? Nie trwóżmy się, a radujmy się – zapisane palcem bożym kamienne tablice, które sam Bóg, cały w mgle obłoku, wręczył Janowi Klacie na górze Synaj, by ten prowadził widzów swoich do etycznej oraz moralnej doskonałości, są pięknem wiekuistym i nieomylnym, amen. Wsłuchajmy się tedy, kontemplujmy, smakujmy...

Pierwsze: Nie będziesz awanturujący się, bo awanturujący się urażają subtelne dusze aktorów produkujących się, więc awanturujących się będzie wyrzucać się, a że gość w krawacie jest mniej awanturujący się, do Starego Teatru wyłącznie gości w krawatach będzie wpuszczać się.

Drugie: Nie będziesz na widowni spał se, bo widok śpiących se smuci wrażliwych aktorów recytujących se, dlatego też śpiących se wiadrem zimnej wody na głowę będzie budzić się, zaś rozczochranych będzie z przedziałkiem czesać się, albowiem łeb bez przedziałka godzi w honor delikatnego aktora i jest szyderstwem z jego wolności twórczej, wolność ubezpieczającej.

Trzecie: Pamiętaj, abyś wieczór święty w Starym Teatrze – a w Starym Teatrze nie ma wieczorów nie świętych – święcił, czcił poprzez nie zakładanie w trakcie przedstawienia nogi na nogę, gdyż założenie nogi na nogę jest jak kopniak wymierzony w świętość dokonującej się w Starym rewolucji, i pamiętaj, że jeśli jednak popełnisz grzech śmiertelny i założysz nogę na nogę, i tą, co na górze, morderczo dyndać sobie zaczniesz – zaprawdę, powiadam ci, specjalni agenci BOK-u (Biuro Ochrony Klaty) zdejmą ci nogę z nogi, a gdy opór stawiać będziesz, z widowni będziesz natychmiast wywleczony, i zdjęcie zostanie ci zrobione, i będziesz wisiał na tablicy bandytów, co maja dożywotni zakaz wstępu do Starego.

Czwarte: Jako że twoje myślenie o niebieskich migdałach w trakcie przedstawienia może zgruchotać szklane nerwy artystów, a my, dzięki specjalnym noktowizorom, z punktu dostrzeżemy twoje chuligańskie niebieskie migdały – za myślenie o niebieskich migdałach, a nie o cudowności przedstawienia, wymierzona ci zostanie kara na tym polegająca, że w trakcie kolejnego przedstawienia dzieła Do Damaszku, w kluczowej scenie właśnie ty rękę Krzysztofa Globisza gryźć będziesz musiał, żeby jej nie gryźć mógł on.

Piąte: Nie zabijaj, rozglądając się na boki, bo w przeciwnym razie agenci BOK-u nieuchronnie założą ci pancerny kołnierz ortopedyczny i specjalnymi pasami przytwierdzą cię do oparcia, co spowoduje, że będziesz mógł kontemplować wyłącznie to, co przed tobą – nieogarnione piękno i głębinną mądrość rewolucji teatralnej.

Szóste: Nie cudzołóż na oczach biednych i zawstydzonych aktorów, a zwłaszcza aktorek, nie cudzołóż, przyklejając wargi swoje do otworu butelki z gazowaną mineralną, nie cudzołóż tak wręcz babilońsko, bo odwieziemy cię na posterunek Policji i złożymy w prokuraturze doniesienie o popełnieniu potwornego przestępstwa, polegającego na obrazie krystalicznej moralności artystów w miejscu bardzo publicznym. I już nikt nigdy nie sprzeda ci w Starym żadnego napoju chłodzącego. Gorącego zresztą też nie, bo denny poziom twojej kultury osobistej każe przypuszczać, że jeśli sprzedamy ci kawę, to ty na widowni poczekasz, aż kawa wystygnie, i znów przystąpisz do odgrywania swojej obleśnej sceny, ostentacyjnie liżąc krawędź chłodnego już kubka oraz siorbiąc celowo, na złość biednym artystom, kreującym na scenie uroczy łan wszelkiej subtelności.

Siódme: Pamiętaj, wyjście do toalety w środku seansu jest dowodem, że szykujesz prawicową ofensywę przeciwko wartościom wyznawanym w Starym Teatrze, za co poniesiesz karę czytania przez rok - dzień w dzień, od świtu do nocy - egzemplarzy „Krytyki Politycznej” oraz Dzieł Zebranych recenzenta Witolda Mrozka. Dlatego lepiej nie wychodź do toalety w trakcie przedstawienia, czyli w trakcie mszy za wielkość Starego. Lepiej trzymaj, trzymaj dzielnie, w ostateczności zaś zmocz się w fotelu, zmocz się śmiało, gdyż napaskudzić jest lepiej, szlachetniej, niż nie napaskudzić prawicowo. Tak, dzielnie walcz z pęcherzem, a najlepiej zrobisz, kiedy weźmiesz pod uwagę to, co dla dobra twego proponujemy: po prostu, zwyczajnie, po ludzku, kulturalnie - przynoś ze sobą do Starego nocnik po babci lub szpitalną kaczkę.

Ósme: Nigdy, nawet szeptem nie mów do teatromana, co obok ciebie siedzi, że się nudzisz trochę, nie czyń tego, gdyż twój sąsiad to nie teatroman jest, lecz za teatromana przebrany agent Biura Ochrony Klaty, który to agent słusznie skuje cię za ten niedopuszczalny szept, skuje cię, do foyer na plecach wyniesie i tam wybatoży suchymi witkami, które jednej z postpostpostnowoczesnych tragiczek z głowy wyrastają w ramach mszy Poczet Królów Polskich.

Dziewiąte: Nie dłub w nosie, nie oglądaj paznokci swoich, nie opukuj piąstką rzepki kolanowej, nie czyń żadnej innej hańbiącej cię i obrażającej artystów potworności, gdyż rozgrzanym do białości żelazem wypalimy ci na czole piętno przedstawiające jeżozwierza czytającego sztukę Do Damaszku Augusta Strindberga.

Dziesiąte: W Starym Teatrze nie wolno ci pożądać żony ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy należącej do bliźniego, albowiem jedyną wartością, której masz prawo i obowiązek pożądać, jest twój pełen pokory, bezwarunkowy i dozgonny zachwyt nad dzisiejszą sztuką Starego Teatru, zachwyt w krawacie, z grzecznym przedziałkiem we włosach i naczyniem na pipi pod pachą.

To już wszystko. Oto całe piękno, które jeszcze przed nami, całe wiekopomne, etyczno-moralne piękno kamiennych tablic, co je sam Bóg, skryty w mgle obłoku, wręczył Klacie na górze Synaj. Oto ten Miś, ta mentalna słoma na miarę naszych możliwości, cichuteńko, niepozornie kolebiąca się w jednym niewinnym, kulturalnym oznajmieniu: „Informujemy, że widzowie, którzy będą przeszkadzać aktorom, będą wypraszani”.

Tak, to jest ten Miś. A to mówiłem ja, Jarząbek. I śpiewam na finał. Łubu-dubu, łubu-dubu, niech żyje nam kierownik naszego klubu, nieeech żyyyje naaaam!!!!

20-12-2013

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (5)
  • Użytkownik niezalogowany blasc
    blasc 2014-02-19   21:19:35
    Cytuj

    Poziom "artykułu" żenujący.

  • Użytkownik niezalogowany fanka
    fanka 2014-02-09   14:09:21
    Cytuj

    Żałosne. Nie wierzę, że to piszę, ale to jest poniżej wszelkiego poziomu, a wyszło spod pióra, kogoś, kogo bardzo szanuję. To jest właściwie o niczym.

  • Użytkownik niezalogowany maciek
    maciek 2014-01-26   15:57:34
    Cytuj

    bzdurny histeryczny artykulik

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2013-12-30   16:54:02
    Cytuj

    Jedenaste: Klata na prezydą. Durkiestanu. Spocznij!

  • Użytkownik niezalogowany td
    td 2013-12-21   23:00:42
    Cytuj

    A to ciekawe, że pod tym akurat komentarzy - brak.