AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Humorek

 

Motto:
Już mam recenzji zbiorek
I moc adoratorek
A wszystko przez humorek
i towarzyski wdzięk,
bo u was tu w stolicy
co krok hipochondrycy,
wesołka na ulicy
nie znajdziesz choć byś pękł!
Jerzy Jurandot, przedwojenna piosenka U nas w Grajdołku

Ponieważ redakcja wyłączyła prawo do komentarzy pod felietonami Łukasza Drewniaka, oberwałem rykoszetem. Pod moim poprzednim felietonem pojawił się wpis „plotkary”, która koniecznie żąda jakiegoś społecznego forum, gdzie mogłaby dać upust swoim poglądom, oraz zagadkowy wpis „pytającej”: „A czy ty, kolego Wojtyszko, masz poczucie humoru?”.

Jak tu można by odpowiedzieć „pytającej”? Może tak jak ów łysy, znakomity rysownik Kazimierz Grus pani, która sygnalizowała mu, że jest nieatrakcyjny z powodu łysiny: „Szanowna pani, ja mam włosy, ale nie dla wszystkich”? Trywialne.

A może zapewnić, że po odbębnieniu stu odcinków Miodowych lat i wysłuchaniu w przerwach niekończącej się ilości dowcipów tak zwanego „rozgrzewającego”, po prostu dość lękliwie bawię czytelników żartami?

Odesłać do Bromby i Glusia, że niby tacy figlarni?
Wstydliwe.

„Pytająca” ma jakiś wewnętrzny niedosyt wesołości, co doskonale rozumiem, ale niestety zadaje pytanie z gatunku tych, na które odpowiedź twierdząca kwestionuje prawdziwość tejże odpowiedzi.

A zresztą, moje poczucie humoru rzeczywiście ostatnio szwankuje. Staram się być pogodnym staruszkiem (patrz motto w poprzednim felietonie: „Pst, pst, tajemnica! Pst, pst, zając kica!”), ale powodów do wesołości zbyt dużo nie znajduję.

Z kolei pani „plotkara” pragnie sporów i dyskusji na temat dnia bieżącego i chce mnie, a właściwie komentarze pod moim felietonem, do tego włączyć.

Słabo się do tego nadaję, bo ze zrozumiałych powodów uważam, że nie mam prawa komentować dnia bieżącego.

Na razie jeszcze jestem na rynku, wykonuję zawód i to, co przystoi Łukaszowi Drewniakowi jako krytykowi i arbitrowi życia teatralnego, czyli ocenianie innych, mnie jest w naturalny sposób zabronione.

Siłą woli muszę się naturalnie powstrzymywać, żeby unikać jakichkolwiek aluzji do tego, co ostatnio widziałem, i zrzędzić na cudze, a wychwalać swoje, ale niestety takie są moje obyczaje.

Pociesza mnie braterska powściągliwość w tym względzie drugiego czynnego reżysera obecnego na tych łamach, czyli Piotra Cieplaka, i przekonanie, że czasem lepiej wymieniać myśli, a nie oceny.

Uciekam więc od pytań o to, kto ma zajmować stanowiska dyrektorskie (chyba że dotyczy to stadniny w Janowie – skandal nad skandale!) i szukam raczej pola do porozumienia (np.: „Zgódźmy się, że David Mamet napisał swoją książką o aktorstwie, bo mu żona urządzała przedpremierowe histerie”) niż miejsca do wylewania frustracji i pretensji.

Jeżeli ktoś nie ma ochoty czytać tak ograniczonych przez punkt siedzenia uwag, proszony jest o czytanie czegoś innego.

A swoją drogą fascynujące jest rzutowanie środka przekazu na sam przekaz. Tak zwany „hejt”, czyli bluzganie nienawiścią, narodził się jako zjawisko internetowe, ale ma swoich antenatów w kulturze donosu. „Pani mąż jest teraz u jednej dziwy. Kto mówi? Życzliwy”.

Potoki agresji ujawnione w naszej kulturze chrześcijańskiej poprzez ten środek przekazu wydają się nie podlegać ocenie moralnej:
- Ojcze, napisałem pod artykułem o Komisji Weneckiej, że trzeba wyrżnąć pachołków Platformy i odciąć świńskie ryje od koryta.
- Synu, skąd ci przyszło do głowy, że trzeba się z tego spowiadać?

Zaprawdę powiadam wam – kto w ciebie kamieniem, ty w niego chlebem, miłujcie nieprzyjaciół waszych, nie masz Greczyna ani Żyda, bo kto by miłości nie miał, ten jest jak cymbał brzmiący…

To wszystko na serio czy tak dla jaj?

11-03-2016

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (3)
  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2016-03-13   12:53:18
    Cytuj

    jasne: 500 zł za czerwone to wymiana myśli a nie ocena postępowania. A co Pan Zulawski oferuje w zamian? Bo jak wymiana to wymiana. Maciej, o ile wiem, za ocenianie kandydatki na studia trafił do sądu. To co, miał się zrzec, tym bardziej, że wygrał?

  • Użytkownik niezalogowany Zulawski
    Zulawski 2016-03-12   23:56:51
    Cytuj

    Ma Pan rację, poczucie humoru może szwankować odrobinę. Ale podobno starcom się wybacza, mimo że popełnili reżyserię fabryczną owych stu odcinków Miodowych lat- na pewno nie było to lękliwe zabawianie telewidzów żartami. Ale jak sam Pan pisze przede wszystkim wymiana myśli, a nie ocen. Z pozdrowieniami.

  • Użytkownik niezalogowany
    2016-03-11   14:43:14
    Cytuj

    kto ma oceniać, Macieju, jak nie Ty? KOD-ziarstwo z panem Piotrusiem reżyseryjącym ich partaitagi? Toż tam jest dopiero i straszno i śmiesznie... A od nastawiania policzka to sam wiesz. Nam tu na tym ziemskim padole warto odróźniać dobre od złego i prawdę od kłamstwa. Tym bardziej, że się porobiło...