AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Rzemiosło. Majsterkowanie. Tworzenie

 

Ludzie posiadają rozmaite zdolności. Jeden wchodzi na K2, drugi potrafi narysować dobrze konia. Obawiam się, że tych, którzy potrafią dobrze narysować konia, jest wbrew pozorom równie mało, jak wybitnych himalaistów.

Zacznę od truizmu. Teatr potrzebuje ludzi teatru. Zbigniew Pronaszko chciał wyrzucić z teatralnej pracowni malarskiej ucznia, który rysował metrowe koło cyrklem. Malarz teatralny powinien takie koło narysować od ręki.

Uszycie kostiumu z epoki, fachowe zrobienie peruki, wiedza modelatora, umiejętność charakteryzatorki, szewca, oświetleniowca. Profesjonalizm na granicy mistrzostwa. Wiedza i umiejętności zanurzone w tradycji, wykształcone, cenne i doceniane.

W roku 1968 zamknięto Państwowe Liceum Technik Teatralnych. Za elitaryzm, na fali zrównywania szans zdolnych i niezdolnych. Podobno w tamtych latach mieliśmy najlepszy teatr w Europie. A potem zaczęto kasować pracownie przy teatrach. Przecież wszystko można oddać za zleceniem „na miasto”.
 
Jeśli to liceum wychowałoby tylko Krzysztofa Kieślowskiego, to jego istnienie już jest mocno uzasadnione. Jednak ta szkoła wychowała również kilkudziesięciu świetnych modelatorów, wspaniałe charakteryzatorki, krawcowe, znakomitych scenografów, paru przyszłych profesorów Akademii Sztuk Pięknych, kilku mistrzów animacji filmowej i wielu kierowników pracowni w teatrach i operach.

W tym miejscu łza miast kropki spadła, jak by napisał Kornel Makuszyński.

„Jedziemy do Arkadii po kostiumy”. Słyszę i milczę, no bo jakże zażądać, aby scenograf narysował kostium z epoki, przetworzył go dyskretnie na formę teatralną i zlecił rozumiejącemu zasady tej sztuki, utalentowanemu fachowcowi do wykonania. Takie rzeczy to teraz tylko w Teatrze Wielkim. Do czasu. Idzie nowe, na nogach ma martensy, na torsach czarne podkoszulki.

Świetnie one pasują do Rigoletta czy Aidy. Zwłaszcza gdy nie ma innego wyjścia.

A na łazienkowych kafelkach z marketu budowlanego i tak zwanych „warszawskich” rusztowaniach da się zagrać i Szekspira, i Ibsena.

Nie wiem, jak to zrobić. Jak uratować szansę na sztukę scenografii teatralnej tworzonej od podstaw?

Bez jakiejś formy reaktywacji tego dziwnego teatralnego przesądu, że świat spektaklu należy tworzyć od fundamentów, będziemy skazani na produkty gotowe, aktualne zdarzenia performatywne i śmietnik estetyczny podniesiony do rangi teorii.

Bez nowych, młodych zapaleńców, którzy poświęcą swoje życie, aby wejść i pozostać w teatrze jako fachowcy z prawdziwego zdarzenia, wszystko będzie karlało i traciło niezbędny w dojrzałej kulturze poziom doskonałości. Nikomu w pamiętnym roku 1968 na szczęście nie przyszło do głowy, by zamykać szkoły muzyczne. A PLTT – zamknęli.

Szkoła rzemiosł teatralnych powinna być stworzona jak najszybciej, jeżeli chcemy skorzystać z doświadczenia ostatnich absolwentów PLTT, którzy pozostali na tym świecie. Inaczej do zrobienia dobrej sztucznej pajęczyny będziemy sprowadzać specjalistów z Ameryki, a ze sztuk i filmów historycznych będziemy musieli zrezygnować, bo nikt ani kostiumów, ani zarostów nie wykona przyzwoicie.

Proszę o wybaczenie nieco emocjonalnego tonu tej wypowiedzi, ale sądzę, że znaczenie stworzenia założeń programowych tej szkoły, a potem samej szkoły, dla kształtu przyszłego teatru w Polsce jest ogromne. I już od początku wymaga wielkiej wiedzy o przeszłości i odważnej wizji przyszłości. I nie jest fanaberią pięknoduchów, tylko próbą naprawy zaniedbania, którego konsekwencje okazały się dla kultury narodowej bardzo niepokojące.

14-01-2015

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (12)
  • Użytkownik niezalogowany kris
    kris 2016-09-13   12:15:42
    Cytuj

    a poza tym - ma pan fatalnie prześwietlone zdjęcie.

  • Użytkownik niezalogowany kris
    kris 2016-09-13   12:14:39
    Cytuj

    któryś z panów napisał, że teatr Pana Wojtyszki się skończył. jeśli to prawda, to może warto odejść, a nie wydawać konwulsyjne lamenty pośmiertne? jeśli Państwo nie rozumiecie współczesności, współczesnej sztuki scenograficznej, która -zapewniam Państwa- istnieje, to czas zrewidować swoje poglądy, zamykając się w swojej muszelce na te okres "poznawania", nie łkać w imieniu sztuki teatralnej do świata, w którym pojęcie "sztuka teatralnej" (lub jaka tam sobie Pan woli: rzemiosło) jest szersze od zaproponowanego przez pana/państwo. w Delfach była wyrocznia, nie na teatralnym peel. bo to jest wstyd wylewać tak swoje żale, a ludzie naprawdę przeżywają nieszczęścia, którym Państwu daleko do nich, sądząc po tym, nad czym tu się załamuje ręce - to, proszę państwa, jest infantylne.

  • Użytkownik niezalogowany Dziękowiec
    Dziękowiec 2015-01-21   09:14:15
    Cytuj

    Teatr to nie maszyna , bez żywego człowieka to nie zaistnieje . Ludzie nie chodzą do teatru na sztukę tylko dla np Jandy. Widziałem całe tłumy ludzi którzy przyszli na sztukę strasznie zagraną , bo nie przyszli na sztukę tylko dla aktora , bo ich kryterium sztuki to nazwisko którego nie da się nie znać.Najgorszą robotę robią media ,które kreują gwiazdy . Zobaczcie Idę Aktor pierwszoplanowy nic nie gra , po prostu jest zdjęcia są byle jakie , i każdemu się to podoba.Tam zagrała tylko P.Agata Kulesza .Czy film jest dobry czy sztuka to my oceniamy nie jakiś krytyk . Jak uzyskać taki stan w społeczeństwie żeby nie bać się oceniać tego co widzimy ? Wtedy skończą się dyletanckie praktyki w postaci: Jest scenografem bo skończył szkołę jest operatorem bo skończył szkołę jest REŻYSEREM bo załatwił pieniądze na film.Pan Maciej dotknął problemu który w tej branży jest najważniejszy - praktyka . Najpierw się jest asystentem potem jak ktoś nam zaufa możemy porwać się na naszą pierwszą szmirę , tymczasem najpierw robi się szmirę nigdy nie jest się asystentem , no i od razu jest się gwiazdą której blask niestety nie oślepia.

  • Użytkownik niezalogowany Dzwiękowiec
    Dzwiękowiec 2015-01-21   08:51:22
    Cytuj

    Ciekawe

  • Użytkownik niezalogowany M.Wojtyszko
    M.Wojtyszko 2015-01-18   15:46:06
    Cytuj

    To ja Państwu dziękuję.Wy wiecie. Widzicie. Mówmy o tym, może ktoś usłyszy. Maciej Wojtyszko

  • Użytkownik niezalogowany Pracownica działu technicznego.
    Pracownica działu technicznego. 2015-01-18   15:16:12
    Cytuj

    Dziękuję...cała prawda o teatrze,o wizualnej sferze. Teatr skończył się wraz z modą na 'współczesny' odbiór sztuki. Wszystko dobre ale jednorazowo,nie może to wpisywać się w ciąg zdarzeń i obraz dnia codziennego. W ten sposób miano TEATR staje się fikcją. Teatr to współpraca ludzi,praca wielu pracowni z reżyserem i aktorami na czele. Teatr stał się interesem, przy którym zarabiają 'znajomi królika'. Obecnie scenograf czy kostiumolog to osoba w wielu 25-30 kilku lat. Często ma ukończone ''studia'' w danym kierunku ale w rezultacie zero pojęcia...a najlepszą wizytówkę wystawia sobie w postaci braku projektów scenograficznych czy kostiumowych....zatem o czym można z taką osobą dyskutować? jak można współpracować-realizować?Dawniej takie osoby mogły pracować jako asystenci,którzy doświadczenie zdobywają u boku starszych 'kolegów'. Ciekawostką są również działy aktorskie, które przejmują funkcję i stają się twórcami wizualizacji.Bycie aktorem zobowiązuje począwszy od kostiumu przez perukę do rekwizytu,to wszystko tworzy postać. Dzisiejszy świat teatru to szybko i do celu-premiera, przelew i kolejne zlecenie. Ładnie opowiada się w tv lub opisuje w prasie o patosie teatru,o dziedzictwie i kultywowaniu tradycji ale ile w tym prawdy,hmmm. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którym zależy by powrócić do czasu POLSKIEGO TEATRU. Wszystko można, nawet w tych zabieganych, kapitalistycznych czasach, wolnego rynku ale jest jedna najważniejsza rzecz, muszą być ludzie, twórcy, pracownicy, którym się chce. Tego wszystkim życzę!!!

  • Użytkownik niezalogowany Teresa Krasnodębska
    Teresa Krasnodębska 2015-01-17   13:18:55
    Cytuj

    Szanowny Panie Macieju! Podpisuje sie pod Pana opinia i z calych sil popieram Pana. Ma Pan racje po stokroc! Dosc "estetycznego smietnika podniesionego do rangi teorii",powiedzialabym nawet do rangi "kanonu tzw.sztuki wspolczesnej,objawienia tzw.nowoczesnego teatru"! Pan Piotr Steblin-Kamiński napisal : " Teatr p. Macieja Wojtyszki i mój się skończył." Mam nadzieje,ze nie, ze skonczy sie wkrotce ten obecny /nie tylko w Polsce/ teatr bylejaki, bezsensowny, paskudny,tandetny,szmirowaty i bezmyslny, a w rezultacie nudny, bo stale "na jedno kopyto".Wierze, ze wroci Teatr prawdy i szlachetnej urody.Oby jeszcze za naszej "kadencji"! „Teatr jest najważniejszą rzeczą na świecie, gdyż tam pokazuje się ludziom, jakimi mogliby być, jakimi pragnęliby być,choć nie mają na to odwagi i jakimi są”. - Tove Janson …… Najserdeczniej pozdrawiam i klaniam sie pieknie! Teresa Krasnodebska

  • Użytkownik niezalogowany ducha
    ducha 2015-01-17   09:59:57
    Cytuj

    Jest taka szkoła. To Wyższa Szkoła Artystyczna w Warszawie.

  • Użytkownik niezalogowany mrówa
    mrówa 2015-01-16   18:30:30
    Cytuj

    25 lat wolności - hehe - musztarda po obiedzie

  • Użytkownik niezalogowany Piotr Steblin-Kamiński
    Piotr Steblin-Kamiński 2015-01-16   10:06:43
    Cytuj

    Do momentu odejścia na zasłużony odpoczynek czyli do emerytury pracowałem w Teatrze. Byłem kierownikiem technicznym. Tak naprawdę nikt mnie nie wyganiał,nie naciskał,nie poganiał do starości. Odszedłem spokojnie, sam. Odszedłem z Teatru ,który już nie był teatrem. Trudno mi było się pogodzić z z mieszanina kiczu,hochsztaplerki i tandety scenicznej. I nie mam tu na myśli samego produktu scenicznego. Od tego są fachowcy,a przede wszystkim widz. Mam na myśli otoczkę samej produkcji sztuki. Nie chcę się ustosunkowywać do pracy reżyserów. Aktorzy sami o tym mówią często i głośno. Scenograf to zawód którego już nie ma. Bo nie można mieszaniny żelastwa i śmieci na scenie nazwać scenografią. Grające bez przerwy w rozmaitej konfiguracji rusztowania to norma. Światła rodem z estrady rockowej, zimne, migające. Kostiumy dobierane przypadkiem z resztek,albo kupowane w szmateksach,peruki z chińskiego importu nie przyjmujące światła. Brzydkie. Zamiast dopracowanych ,malowanych „horyzontów” migające z rzutnika plamy. I tak ciągnąć ,ciągnąć... Sami scenografowie to osobny temat. Jacyś absolwenci prowincjonalnych często uczelni plastycznych, którzy swoje doświadczenie zdobywali w telewizji jako czwarty pomocnik trzeciego czegoś tam. Nie mają pojęcia o głębi scenicznej,o budowie dekoracji w jakimś przemyślanym porządku,Zapominają,ze widz patrząc na portal sceniczny widzi go jak obraz . A obraz powinien być zakomponowany. Scenograf,którego krawcowa musi uczyć który materiał jak przyjmie światło. Często zdarza się ,że scenograf w ostatniej chwili zmienia koncepcje. Nie powinien. Bo jej nigdy nie miał. Odchodzą na emerytury,umierają starzy fachowcy techniczni. Kto będzie umiał „zrobić” twarz umierającej na suchoty bohaterki .Nikt. Zresztą po co starczy miganie świateł. Widz nie zauważy. Lekceważenie świateł. Jak wytłumaczyć. młodym oświetleniowcom,że scena to nie estrada!Ktoś ich powinien uczyć! Można by tak pisać i pisać. Teatr p. Macieja Wojtyszki i mój się skończył.

  • Użytkownik niezalogowany JM
    JM 2015-01-15   16:37:15
    Cytuj

    A ja się zgodzę - i cieszę się, że coraz częściej pojawiają się odważne głosy dyskredytujące porażający brak kompetencji w kulturze - bo nie dotyczy to tylko teatru, który zresztą wielu omija szerokim łukiem, ja na przykład do teatru nie chodzę, ze strachu, że zobaczę kolejną sztukę w której jedynym atutem jest strip-tease aktorów w nowoczesnej scenografii w postaci paru krzesełek. Jest to żenujące. Żenujące są też zachwyty studentów Akademii Sztuk Pięknych nad uczelniami, w których nie uczy się już warsztatu, odeszliśmy też od rzetelnej krytyki z prawdziwego zdarzenia (bo większość 'wytworów' tychże studentów jest po prostu poniżej wszelkiej krytyki, i wieje od tego pustką, nie tylko warsztatową). Dotąd nikt się nie poważał na ostre słowa sprzeciwu, a tak zwani artyści dalej taplali się w sosie samozadowolenia i poklepywali się po plecach z krytykami, którzy usprawiedliwiają te marne wykwity w równie nędzny sposób, (o ile to wogóle jest do usprawiedliwienia). Na szczęście pojawiają się i głosy krytyczne i oby więcej ludzi zauważało, że obecny model edukacji kulturalnej nie tyle zjada, co już zjadł własny ogon.

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-01-15   15:29:40
    Cytuj

    Szanowny Maćku, pozwolę sobie ładni się z Tobą nie godzić. Współczesny Teatr wcale nie potrzebuje profesjonalistów. Wprost przeciwnie. O technikach była niedawno rozmowa w IT, ale dyr Butkiewicz sie nie pofatygował, więc skończyło się na gorzkich żalach. I tak jest w każdej dziedzinie, łącznie z tą, w której nauczasz. Gorszy pieniądz wypycha lepszy. Ponieważ Wy - nauczyciele - się poddajecie, a oni wiedzą gdzie są konfitury. I nie ma dziecka, któryby rzekło: dupa!