AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Strefa Wolnego Słowa

Fot. Karol Budrewicz  

Po szczęśliwie zakończonym przedstawieniu Spisku smoleńskiego Pani Redaktor teatralnego.pl wyraziła nadzieję, że napiszę wreszcie spóźniony felieton. Następnego dnia chwyciłem więc papier i pióro i po kilku godzinach dumania nad białą kartką uświadomiłem sobie, że – mówiąc podniośle – mój duch błądzi wciąż jeszcze we mgłach smoleńskich, co w przekładzie na prozę brzmi: tkwię w bagnie. Wciągnęła mnie tam Strefa Wolnego Słowa z powiązanego z „Gazetą Polską” portalu niezależna.pl.

Ta przygoda zaczęła się parę dni przed wyznaczoną na 26 lutego premierą. Jakiś zły duch podszepnął mi, by – jak to bywa w teatrach – zawiadomić o spektaklu prasę. Ledwo PAP podała wiadomość, zaczęły mnie nękać esemesy. Wśród nich seria od bardzo mi bliskiej niegdyś duchowo i intelektualnie teatrolożki, krytyczki przenikliwej, autorki świetnych analiz wybitnych przedstawień (w tym także – nie ukrywajmy – moich). Jej wiadomości kończyły się słowami „kretyn”, „szuja” i „hiena”, które to wyrazy – zdaniem byłej przyjaciółki – odzwierciedlają mój aktualny stan umysłowy, duchowy i moralny.

Potem było więcej i hałaśliwiej. Prasa, radio, telewizje. Wyreżyserowałem dotąd ponad 60 przedstawień, premiera żadnego z nich nie przyciągnęła nawet części uwagi mediów, którą wzbudził tytuł Spisek smoleński. A za tym odzew internetowy. Najżywszy na prawicy, szczególnie na wspomnianym już portalu niezależna.pl. Tytuły redakcyjne wzywały do dania odporu: SKANDAL. Paszkwil o katastrofie smoleńskiej finansują podatnicy i Rechot z ofiar katastrofy smoleńskiej. (Tu mała uwaga – w tytułach brak słowa o zamachu, mówi się o ofiarach wypadku, a nie o poległych i męczennikach. Nie wynika to jednak z nieufności do tez Macierewicza, lecz służy podkreśleniu odrażającej postawy Raczaka, który profanuje pamięć wszystkich ofiar wypadku komunikacyjnego).

Oczywiście forum odpowiada. Pozornie jest to odpowiedź na spektakl. Ponieważ jednak nikt z komentatorów przedstawienia nie widział, w rzeczywistości jest to reakcja na artykuły (mówiąc szczerze – kłamliwe).

I tak mogę dowiedzieć się o sobie paru nowych rzeczy.

„Karierowiczowski oszołom” (Jowita), „miernota bez talentu i moralności” (Historyk), „sku rwy syn” (Jacek), „raczak? POlszewicka szmata i gnój” (roblodz), „agent Rosji” (Polak), „zdrajca” (Staś), „Starzec, który powinien zdać rachunek z łajdackich poczynań. Ciekawe co zawiera jego teczka w IPN z czasów PRL” (Skorpion). (Tu się poczułem urażony, nie z powodu ciekawości z nutą insynuacji ze strony Skorpiona, ale po prostu dlatego, że dla SB byłem przez lata figurantem Skorpionem i z tej ksywy – brzmiącej jak partyzancki pseudonim – bywałem zadowolony, by nie rzec, że prawie dumny).

Tymczasem zwraca się do mnie inny uczestnik „forum wymiany myśli i informacji”: „Jesteś pan HU..JEM Skąd biorą się takie mendy, takie kreatury, kto ich dopuszcza do głosu?!… Lech Raczak, który w swoim zasr..ym życiu nie zrobił nic pożytecznego jak pasożyt żywi się z naszych dóbr… Dlaczego nie możemy nic zrobić, by taką swołocz wyciąć z publicznego życia?” (Stanko). „Po prostu cwel i ku..s (Realista), reżyser gów.a … szkodził ludziom w poprzednim systemie” (w-szu), „szubrawiec” (Nerwowy), „czerwona gnida, ścierwo” (Joszko), „tałatajstwo” (marsie), „sukinsyn… debil” (adamscyzor), „ŚWINIA, cham, h…j” (V.M.), „resortowa świnia” (tori), „Raczak – Sraczak” (Magda), „Raczaka – Sraczaka” (Behemot), „prostak” (tori), „Sraczek – prostaczek” (Senna Mara), „RACZEK – SRACZEK Z SZAMBA Płaćcie Polacy, kurwom, płaćcie” (Marek), „SRACZAKA – DO SRACZA obić mordę i do gnoju” (prostakiewicz).

Oj, patetycznie-patriotyczna Strefa Wolnego Słowa niepostrzeżenie przekształciła się w coś rodzaju ściany kibla na dawno nieremontowanej stacji przy regionalnej linii kolejowej, a wątek defekacyjny nadal pięknie się rozwija, za chwilę z rozpędu obejmie też dyrektora Starego Teatru:
„Poznań ma Raczaka – Sraczaka, Kraków ma Klatę – Sratę, reszty tałatajstwa nie znam, bo zamiast teatrów preferuję puby” (Behemot).
Patriotyczne wzmożenie rośnie. Wobec konieczności nauczenia Raczaka szacunku dla żywych i martwych nie mają znaczenia – także dla zarządców Strefy Wolnego Słowa – ostrzeżenia o eliminowaniu „wulgarnych słów, obelg i gróźb karalnych”.

Zaczynamy spokojnie, w imię pamiętliwej sprawiedliwości:
„Mój kajet z nazwiskami ludzi którzy przyłożyli lub przykładają się do obrażania, poniżania, wyśmiewania itd. powoli się zapełnia… Zapisujemy uczynki i postawy, by potem nie było zmiłuj bo zapomniałem. Musimy mieć wszystkie ich sprawy i sprawki by ponieśli zasłużoną i uczciwą karę” (Witold).

Jednak szybko potrzeba przyszłej sprawiedliwości ustąpi przed pożądaniem natychmiastowej kary:
„W CZASIE NIEMIECKIEJ OKUPACJI TAKI RACZAK DOSTAŁBY KULKĄ W TEN parszywy kwadratowy ryj” (ki), „JESTEM SPOKOJNYM CZŁOWIEKIEM… ale aż ręka świerzbi, żeby takim sx…synom mordy obić” (Melon).

Najlepiej brudną robotę wykonać cudzymi rękami. Stąd apel:
„KIBICE LECHA winni gremialnie udać się na ten spektakl i skutecznie wyjaśnić aktorom tak aby nie przyszło im więcej do głowy grać w takim sq..syństwie” (godard). „I TAK TRZYMAĆ … a nawet należy natychmiast wykonać. Zabrać wiadro gnojówki i rozlać na tych co gnój rozpowszechniają” (bydłoszewski). „I TO TEŻ NIE TAKIE PROSTE, KOPNIESZ »WIEPRZA« A PÓJDZIESZ SIEDZIEĆ jak za człowieka (choć wypadki chodzą po ludziach)” (tori). „Sukinsyna i debila wyślemy na Syberię” (adamscyzor). „NIE ZDZIWIĘ SIĘ JAK WKRÓTCE RACZEK Z OBITYM RYJEM POJAWI SIĘ w swoim »teatrze« czy jak tam zwał ten chlew. Nie tacy potykali się przy zgaszonym świetle na klatce schodowej. Raczek – prostaku, na twoim miejscu zwracałbym uwagę na niedziałające żarówki” (tori). „ZGADZAM SIĘ Z TOBA TORI banda palikocich obszczymurków będzie miała swój Majdan” (…Trzy kropki…). „Będziecie mieli w Polsce swój majdan ale was wszystkich już będzie trzeba wy…ić” (Ruch Antybolszewicki). „DWIE RZECZY MUSIMY ZROBIĆ. Wyjaśnić kto zabił  naszego prezydenta i zrobić polski majdan. Wygląda na to że kolejność tych zadań będzie odwrotna i nieuchronna” (bulróski).

Ze snów o Majdanie budzi wszystkich głos ironiczny, acz surowy:
„DLA TAKICH TFURCUF Majdanek by wystarczył” (wicenigga).

Wątki o tonach – nazwijmy je semickimi – do których nawiązuje wicenigga – pominę. Choć nie sposób odmówić sobie chwili zadumy nad tragiczną refleksją komentatora o nicku don kon: „Niestety Polacy w Episkopacie są w sytuacji Palestyńczyków, i tzw Episkopat też już nie jest Polski”.

Rzecz jasna polski nie jest rząd, na dodatek uwikłany w zdradziecki spisek smoleński. Z definicji min. Zdrojewski na niezależnych łamach nie znajdzie nikogo, kto miałby dla niego słowo neutralne, że o dobrym nie wspomnę. Na dodatek zdjęcie sugeruje, że dał na spektakl pieniądze (choć nie dał). Ktoś wprawdzie wspomina, że dał też na ŚOB. Chyba chciałeś napisać, że Owsiakowi na WOŚP – korygują inni uczestnicy forum. Po krótkiej dyskusji wyjaśnia się, że ŚOB to Świątynia Opatrzności Bożej, ale datek ministra nie przynosi mu plusów dodatnich, jak mawiał inny osobnik równie nieceniony w środowisku niepokornym i niezależnym. Za to tu dobrze wiedzą, że tzw. ludzie kultury to: „… takie proruskie małe szmatławe kacyki, którzy szkodzili ludziom w poprzednim systemie, a teraz dzięki demokracji mogą wyczyniać dalej takie świństwa nie ponosząc odpowiedzialności karnej ani oficyjalnie moralnej do tego marnując społeczne pieniądze nas podatników” (w-szu). „Źle się dzieje w państwie polskim, kiedy karierowiczowskie oszołomy biorą się za kulturę i sztukę” (Jowita). „Mamy teraz czas miernot, nie tylko pozbawionych talentów ale i moralności” (Historyk). „Haj trzeba być podłym!.. Jakim trzeba być skurw ysy nem” (Jacek). „HAŃBA AGENCI ROSJI” (Polak). „ARTYSTÓW NIEZWYKLE ŁATWO ZESZMACIĆ. RZUCAJĄ SIĘ NA OCHŁAPY że byle śmieć może sobie kupić artystyczny »autorytet«” (rh). „Aktor musi z czegoś żyć, ale ma też chyba swój honor?” (Ola). „AKTOR JEST DO KUPIENIA ILU zostało takich co maja oprócz talentu jeszcze moralnosc, przyzwoitosc, patriotyzm” (Leda). „TYM SWINIOM MUSIMY POWIEDZIEC W ICH PARSZYWE RYJE… SWINIE, zapłacicie za swoją butę!... CHAMY, h..je” (V.M.). „…zginął p. Prezydent prawdziwy patriota a nędznicy chcą z tego zrobić teatr – jak Neron” (pisarek). „Paszkwilanci uprawiają paszkwilancki rodzaj sztuki” (Jowita).

Wobec tak jednoznacznych ocen tzw. sztuki i tzw. artystów nie może dziwić postawa red. Lisiewicza, który w specjalnym wywiadzie dla niezależnej.pl oświadcza, że nie zamierza wydawać pieniędzy na występ pana Raczaka, gdy (tu pada nazwa znanej sieci handlowej) „oferuje promocje, dzięki którym mogę kupić za 15 zł sześć piw”. Jestem pełen podziwu dla red. Lisiewicza: wymieniając nazwę sieci demonstruje, jak bezkompromisowo uniknąć nagannych praktyk kryptoreklamy, a jednocześnie przebija znany gest konkurencyjnej grupy prawicowej, znany powszechnie jako „Heil-Kelner-pięć-piw”.

Moja dawna koleżanka, niegdyś wnikliwa recenzentka teatralna, obecnie publicystka katolicka, stwierdziła niedawno na łamach tygodnika „Niedziela”, że po 10 kwietnia 2010 roku Szatan znacznie nasilił swą aktywność w Polsce. W tej sprawie skłonny jestem się z nią zgodzić. Bo czym jak nie diabelską perfidią tłumaczyć kłamstwa, pomówienia, obrzucanie obelgami, poniżanie, szkalowanie za inne niż obowiązujące na portalu niezależna.pl poglądy? Czymże jeśli nie szatańską prowokacją jest używanie fekaliów i gnojówki, których smród unosi się pod mury Wawelu, w rzekomej obronie godności zmarłych, których – oświadczam! – w moim spektaklu niczym nie znieważyłem!? Czym jest spowodowane, jeśli nie piekielnym podszeptem, grożenie fizyczną przemocą i judzenie innych, by tej przemocy użyli? Podejrzewam, że jeden z pomniejszych diabłów ulokował się w niezależnej.pl na miejscu moderatora Morusa (i pewnie lubi to swoje nowe imię), a inny, pewnie wyższy rangą (z przyjacielskim dostępem do red. Lisiewicza, którego wodzi na sześć piw) zajął miejsce wyżej. Co robić? – w redakcji nie brakuje fachowców od tej materii, niech decydują sami! Choć nie będzie łatwo, bo po 10 kwietnia 2010 r. przestaliśmy wszyscy odróżniać anielskie pienia od chichotów diabelskich.

Lech Raczak

P.S. No tak. Przejrzałem Strefę Wolnego Słowa, wybrałem parę cytatów (zachowując wiernie pisownię) i felieton sam się napisał. Teraz redakcja teatralnego.pl wypłaci mi za tę niby-robotę garść srebrników. Na dodatek jakiś miły głos szepcze mi w lewe (!) ucho, by felieton przerobić na scenę teatralną (gotowe świetne dialogi!), dołożyć do przedstawienia i podnieść cenę biletu do dwunastu piw Lisiewicza. Zaiste – trudno dziś odróżnić anielskie pienia od diabelskich chichotów. LR

P.S.2 Właśnie dostałem wiadomość,  że min. Zdrojewski – współtowarzysz
błotnych kąpieli na niezależnej.pl – odrzucił definitywnie wniosek o:

Oj, patetycznie-patriotyczna Strefa Wolnego Słowa niepostrzeżenie przekształciła się w coś rodzaju ścian

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2014-03-12   19:08:39
    Cytuj

    ~Lech 12 marca 2014 o 00:46 Jacku, kto ci powiedział, że mnie nudzi i irytuje pytanie o prawdę? L ~jkz 12 marca 2014 o 09:01 dobre pytanie, Lechu! Mógłbym napisać, że Andrzej Horubała, którego szanuję jako najlepszego polskiego krytyka (w „DoRzeczy”), ale to by był wybieg. Ty! Ty mi powiedziałeś swoimi czynami i rozmowami. Uprzedzam, że nie widziałem spektaklu i nie mam ochoty oglądać. „Dziadów” Dejmka też nie widziałem, ale świetnie wiem (jak i Ty?, któremu kontekst społeczny i polityczny zrobiły np. „Przecenę” w 77-mym)), co znaczyły w określonym kontekście – robione przecież z okazji Rewolucji Październikowej. Bo w teatrze decyduje KONTEKST – umieszczenie na tle. A kontekstem sprawy katastrofy smoleńskiej jest nie „religia smoleńska”, ale KŁAMSTWO BRZOZOWE… Uważam, że należy być z bitymi przeciwko bijącym, a tu nie Maciarewicz „bije”, tylko jego… Dlatego uważam, że bez mydła wpisujesz się w oficjalną narrację Anodiny-Millera-Laska-Lisa, która służy rządzącym dla ukrycia prawdy i utrzymania siebie na powierzchni. Czemu służy Tobie? Niekoniecznie interesuje mnie Twój rzekomy „obiektywizm” w tej sprawie, ponieważ ta sprawa jest całkowicie z a k ł a m a n a i nie funkcjonuje w przestrzeni publicznej obiektywnie, ani z dostępem do informacji. Funkcjonuje propagandowo. A propagandę uprawie władza, nie opozycja. Śmiał się z tego (Lecha przybijanego do krzyża – w puszce) niejaki Leon Taras na Krakowskim, i ja to widziałem, a Ty powtarzasz jego argumenty i pytania. To nie są żadne pytania, tylko szyderstwa, co uważam za nieprzyzwoite (puszkę i parówki pamiętam ze szkoły, jako demonstrację najprostszych praw fizyki demonstrowanych nieukom i nie widzę nic zdrożnego w ich pokazywaniu – nieukom)! Na to można odpowiedzieć symulacją komputerową, ale nie kabaretem scenicznym. To znaczy wszystko można, ale po co? Napisałem książkę: „Ósmy dzień Teatru”, gdzie skrupulatnie oddzielam historię Teatru od Ósemek, ale i pokazuję drogę od antykomunizmu do konformizmu! Twoje postępowanie (zdjęcie ze Zdrojewskim i dyndającym medalem) służy mi jako pointa. Finał procesu, u źródeł którego tkwiła wybujała ambicja i ambicje polityczne. I propagandowe kłamstwa prorządowych mediów, które bierzesz z dobrodziejstwem (finansowym?) inwentarza. To dosyć świński inwentarz. To (Twój spektakl) zostało unieważnione przez zbrodnie na Ukrainie – bo o tym jest mój wpis… Przykład Ukrainy unieważnił ironię i rzekome stanie po środku – w teatrze. Są sprawy, na których (o których) nie siaduje się okrakiem. „Niech mowa wasza będzie tak, tak, nie nie…” (to w przekładzie Barańczaka i powinieneś sobie wziąć to do serca). (www.jacekrzysztof.blog.onet.pl)