AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Flaszka

Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
Kratines i Komedia. Rysunek z wazy datowanej
na połowę IV wieku pne. Waza zaginęła podczas II wojny światowej.  

Podczas Dionizjów Miejskich w roku 423 przed Chrystusem doszło do skandalu. Sędziwy poeta Kratinos, od dawna uchodzący za wypalonego pijaczynę, wygrał konkurs komedii. Wcześniej dwa lata z rzędu przegrywał z Arystofanesem i wszyscy zdążyli uznać go za skończonego.

W Rycerzach, najlepszej komedii roku 424, Arystofanes bez ogródek wyśmiewał starszego kolegę: „sławę miał wielką” – recytował chór Rycerzy w znakomitym przekładzie Janiny Ławińskiej-Tyszkowskiej – ale teraz staruszek „ledwie już łazi” i „bredzi”, „z pragnienia biedny usycha”. Rok później jednak „staruszek” sromotnie pokonał genialnego młodzieńca – Chmury Arystofanesa zajęły dopiero trzecie miejsce. Drugi był Konnos Amejpsiasa. Zwycięstwo sędziowie przyznali Kratinosowi za komedię Pytine – Flaszka.

Grecka pytine to tania butelka na wino, chroniona przed zbiciem wiklinowym koszykiem – dwa lata później mściwy Arystofanes żartował ze śmierci Kratinosa w komedii Pokój, nawiązując do tytułu sztuki, z którą przegrał (w przekładzie Ławińskiej-Tyszkowskiej): „Słabo mu się zrobiło. Nie wytrzymał/ widoku beczki z winem rozwalonej”. Nie wiadomo, jak widzowie przyjęli ten żart, bo Kratinos prawdopodobnie wciąż żył i siedział na widowni, sędziowie jednak nie zachwycili się komedią, bo podczas Dionizjów Miejskich w 421 roku przyznali Arystofanesowi tylko drugie miejsce.

We Flaszce Kratinos uczynił z samego siebie głównego bohatera, przypisując sobie wszystkie wady i słabości, o które oskarżali go kpiarze w rodzaju Arystofanesa. W sztuce występuje też żona pijaczyny Kratinosa. Ma na imię Komedia i zamierza wystąpić o rozwód. Treść komedii znamy dziś niestety tylko z niewielu krótkich fragmentów i lapidarnego opisu w antycznym komentarzu do wersu 400. Rycerzy Arystofanesa. Przyjaciele Kratinosa błagają Komedię, żeby nie podejmowała zbyt pochopnie decyzji, i proszą ją o wyjawienie powodów swej wrogości do męża. Okazuje się, że jest wściekła, bo Kratinos zaniedbuje swe małżeńskie obowiązki, czyli nie pisze już komedii, tylko marnuje czas na pijaństwa. Małżonka skarży się (w przekładzie Jerzego Danielewicza):
przedtem, gdy ów [poeta] ku jednej kobiecie
kierował myśli, zaraz mówił źle o drugiej,
ale teraz na starość zdaje mi się…

A zatem bywał niewierny, bo zdarzało mu się i wcześniej zaniedbywać Komedię, czyli pisanie sztuk, ale na krótko. Teraz jest inaczej. Gorzej. W zdaniu zachowanym przez Porfiriusza Komedia dodaje (dalej w przekładzie Danielewicza): „bo byłam jego żoną, a teraz nie jestem”. We Flaszce Kratinos ugania się za kochanką Popijawą i za „młodym winkiem”. Piętnaście wieków później ktoś zanotuje w leksykonie zwanym Księgą Suda, że Kratinos miał słabość do chłopców…
 
Czy rzeczywiście Kratinos był tylko zwykłym ochlapusem? Czy – jak żartował Arystofanes w Acharnejczykach – włóczył się po nocach z pijakami? Niekoniecznie. Spór Arystofanesa z Kratinosem mógł być poważniejszy. W Żabach, wystawionych na Lenajach w roku 405, Arystofanes wychwalał Kratinosa i utożsamiał go wręcz z bogiem Dionizosem: Chór Wtajemniczonych, wspominając dawne czasy, sławi „Kratinosa Bykojada” za wtajemniczanie Ateńczyków w misteria bakchiczne. Określenie „bykojad”, po grecku taurofagos, było równie wieloznaczne, co znamienne. Dionizos przyjmował bowiem często postać byka, był też czczony poprzez zabijanie i zjadanie byków, prawdopodobnie także podczas Dionizjów. Inne źródła również sugerują związki Kratinosa z kultem Dionizosa.

Wydaje się więc, że Kratinos reprezentował tradycję poetów ekstatycznych, tworzących w transie, w stanie odmiennej świadomości. Tradycję tę wywodzi się od poety Archilocha, jednego z pierwszych autorów greckich znanych z imienia. Śpiewał (w przekładzie Danielewicza):
Umiem władcy Dionizosa piękne pieśni – dytyramby
Intonować, kiedy wino niczym piorun mnie porazi.

Na wyspie Paros, gdzie Archiloch urodził się najprawdopodobniej pod koniec VIII wieku przed Chrystusem, zachowała się inskrypcja potwierdzająca, że poeta rzeczywiście komponował dytyramby, pieśni na cześć Dionizosa, i że wykonywali je miejscowi obywatele. Być może również pobudzeni dionizyjskim trunkiem. Po latach na Archilocha powoływali się ekstatyczni poeci, którzy przeciwstawiali własną twórczość mniej żywiołowym produktom autorów inspirowanych wodą. Wino stało się synonimem boskiej inspiracji i poetyckiego natchnienia. Najsławniejszy cytat z Flaszki Kratinosa nie pozostawiał żadnych wątpliwości (w przekładzie Danielewicza): „Nic dobrego nie stworzysz, gdy wodę popijasz”.

Kratinos, o pokolenie wcześniejszy od Arystofanesa, należał do najpopularniejszych i najwybitniejszych poetów swej generacji. To on zapewne przemienił wczesne burleski mitologiczne w dojrzałą sztukę komedii, którą potem z takim powodzeniem rozwijał Arystofanes. Kratinos pierwszy też zasłynął z bezpardonowych ataków na obywateli. Ambitnego Peryklesa w jednej ze swych komedii ukazał jako „Zeusa”. Dekonstruował mity. Zastanawiał się na przykład, jaki byłby wynik sławnego Sądu Parysa, gdyby akurat Parys nie miał czasu i musiał go zastąpić Dionizos. Parys miał rozstrzygnąć, która z bogiń jest piękniejsza: Hera, Atena czy Afrodyta. Wybrał Afrodytę, bo ta oferowała mu w zamian najpiękniejszą kobietę, Helenę, żonę króla Sparty. W konsekwencji wywołał wojnę trojańską… Może Dionizos, choć to bóg ekstazy, byłby rozsądniejszy.

Mistrzostwem popisał się też Kratinos we Flaszce. Na drwiny i ataki krytyków odpowiedział, pisząc wybitną sztukę, być może nawet najlepszą w swej karierze. Nie skarżył się, nie ogłaszał sprostowań, nie prosił wpływowych przyjaciół o pomoc, nie wypraszał niewygodnych recenzentów z teatru. Kratinos prawdopodobnie pierwszy w dziejach teatru stworzył na scenie własny autoportret, i to tak negatywny, że zneutralizował i ośmieszył wcześniejsze zarzuty swoich przeciwników. W dodatku zrobił to dobrze, bo wygrał Dionizja Miejskie.

Już starożytni wysoko oceniali sztukę poetycką Kratinosa i porównywali jego wersy do języka Ajschylosa, najwybitniejszego spośród „wynalazców” tragedii. Współczesny uczony napisał nawet, że „Kratinos to Ajschylos komedii”. Porównanie to ma drugie dno. Wedle antycznej anegdoty o Ajschylosie, równie wiarygodnej, co plotki o Kratinosie, tragik tworzył tylko w stanie upojenia i sam Sofokles wytykał mu, że choć znajdował właściwe słowa, to czynił to nieświadomie. Arystofanes z pewnością podpisałby się pod tą opinią, bo bliższy mu był intelektualizm Eurypidesa czy Sofoklesa niż nawiedzona twórczość Ajschylosa. Pośmiertnie Kratinos miał mniej szczęścia niż Ajschylos. Żadna z jego sztuk nie przetrwała. Co jest niepowetowaną stratą, bo sądząc po zachowanych fragmentach, był naprawdę wybitnym poetą…

We Flaszce Kratinos – jak to ujął Jerzy Danielewicz – przebił Arystofanesa. Zalegalizował swój związek ze sztuką, czyniąc z Komedii własną, prawowitą żonę. Odtąd Arystofanes i każdy inny poeta mógł co najwyżej przeżyć z Komedią krótszy lub dłuższy romans, ale tylko Kratinos miał do niej dostęp zawsze i o każdej porze. We Flaszce małżonkowie zapewne się godzili, bo inaczej Kratinos nie mógłby przecież napisać komedii Flaszka, i to napisać tak dobrze. Być może w finale komedii poeta, pogodzony z Komedią, objawiał się jako nietrzeźwy, ale wierny sługa Dionizosa, w ekstazie, czyli „wypróżniony z siebie”, i wypełniony winem, czyli boską inspiracją.

Po latach Horacy w poetyckim liście do Mecenasa pisał (w przekładzie Jana Czubka):
Słusznie rzekł, Mecenasie, Kratyn swoją drogą,
Że pieśni się podobać zbyt długo nie mogą,
Gdy twórcy piją wodę. Liber [Dionizos] stwierdził jeszcze,
Że satyrom i faunom podobni są wieszcze;
Odtąd kameny [muzy] winem od rana śmierdziały.

Współczesnym alkoholikom z dyplomami artystów zalecałbym jednak ostrożność w zbyt dosłownym interpretowaniu przypadku Kratinosa. Nie wystarczy dużo pić. Trzeba się jeszcze dobrze ożenić.

20-04-2016

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę:
komentarze (2)
  • Użytkownik niezalogowany J.
    J. 2016-04-22   19:35:14
    Cytuj

    Wkradła się drobna nieścisłość: "Kratinos, o pokolenie młodszy od Arystofanesa".

  • Użytkownik niezalogowany michał P.
    michał P. 2016-04-21   15:44:39
    Cytuj

    klawe, dziękuję