AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

K/87: My, misie

Manifestacja KOD-u na pl. Solnym we Wrocławiu  

1.
Podobno podczas sobotniej demonstracji KOD-u na wrocławskim Placu Solnym na hasło: „Kto nie skacze, ten jest z PiS-u!” podskakiwać zaczął nawet Krystian Lupa. Wiele dałbym, żeby to zobaczyć, zwłaszcza że wraz z całkiem liczną reprezentacją ludzi teatru skakałem wtedy na krakowskim Rynku w intencji obrony Trybunału. I pewnie wyglądaliśmy równie śmiesznie. Widok skaczącego Lupy dodałby nam jednak otuchy, przełamał dojmujące poczucie obciachu, bo to chyba najgłupsza z form obywatelskiego protestu. No, ale czego nie robi się dla demokracji i Ojczyzny. Skakaliśmy. Mieliśmy odwagę być śmieszni. Od skakania bardziej podobało mi się skandowanie i chóralny śpiew. Wprawdzie tekstu Ody do radości nie znałem i od razu przeszedłem na la, la, la, a przy hymnie potknąłem się na drugiej zwrotce, ale jak bohater Zawróconego mogę teraz z dumą powiedzieć: „Ale com się naśpiewał, to naśpiewał…”. Skandowanie wychodziło mi zdecydowanie najlepiej. Moje ulubione hasło: „Agata, rozwiedź się!”. Proponowane przeze mnie kilkakrotnie: „Może i jest nas mniej, ale za to jesteśmy grubsi!” jakoś nie przyjęło się w tłumie. Nie, nie czułem się nie na miejscu ze swoimi żartami, dorzucaniem trzech groszy do urywków apeli wygłaszanych na wiecu. Żart zawsze chroni człowieka przed bezsilnością i nienawiścią. Tak, w sobotę chodziło o poważną sprawę, lecz desperacko radosna atmosfera zgromadzenia sprzyjała takim anarchistycznym wybrykom. Śmialiśmy się z rządzącej większości, ale także z siebie, z nieoczekiwanego wiecowego przebudzenia na przykład pokolenia czterdziestolatków. Z ukonstytuowania się po naszej stronie żeńskiej seniorskiej kadry uniwersyteckiej wchodzącej gładko w schemat tych słuszniejszych „moherowych beretów” i ciotek rewolucji. Akademicy i akademiczki z wuwuzele zawsze będą robić na mnie wrażenie. Ciężko zaprawdę być częścią tłumu i gromady, która przyszła na plac w słusznym celu. Bo chcesz tu być osobny i czasem nie wszystko ci się podoba, jesteś w samym środku, a mimo to patrzysz na to zdarzenie jak na spektakl. Podniosły i zabawny zarazem. Zresztą jak tu nie ironizować i nie komentować, gdy na przykład jeden z mówców kończy frazą „Tak mi dopomóż Bóg!”. I najwyraźniej oczekuje, że tłum ją powtórzy jak przysięgę. Konsternacja. Jak tu bić brawo i okrzyki wznosić, skoro wierzymy akurat w Najwyższą Istotę, Ducha Poruszyciela, który i owszem, stworzył świat, ale potem usunął się w cień i czeka w ukryciu? W odróżnieniu od prawicy wytrenowanej na obchodzonych od pięciu lat miesięcznicach nie mamy jeszcze swoich rytuałów, osobnych pieśni i naprawdę chwytliwych haseł. Wbrew supozycjom Pawła Kukiza w zeszłą sobotę z całą wyrazistością ujawniło się nasze niedoinwestowanie: szczekaczka kontrdemonstracji ustawiona u wylotu ulicy Szewskiej była niestety głośniejsza od naszego sprzętu. Kolega reżyser zauważył, że w odróżnieniu od końcówki lat osiemdziesiątych na demonstracji przeważają ludzie po czterdziestce. Akademiki nie są zainteresowane polityką, a wtedy studenci to była przecież główna siła uderzeniowa. Może jednak powoli do nas przyjdą. Może władza w jakimś akcie szaleństwa ocenzuruje lub zabierze nam Internet. I wtedy dopiero się zacznie. Naprawdę fajnie pisze się po tych demonstracjach te wszystkie zaimki osobowe „my”, „nas”, „nam”, „z nami”. Wspólna, grupowa bezradność wiąże obcych sobie ludzi nawet mocniej niż razem przeżyty strach i wstyd.

2.
Dręczy mnie to pytanie od paru tygodni. Czy polski teatr ma strategię na nowe czasy? Czy rozważa, jak powinien się zachować w obliczu nowych porządków, nowej polityki kulturalnej? Od razu być przeciw? Ignorować okupantów i robić swoje? Jak głęboko się trzeba będzie schować, jak daleko można cofnąć, jak długo da się trzymać gębę na kłódkę? Współpraca – nawet na płaszczyźnie kulturalnej – z władzą łamiącą demokratyczne standardy to nie byle jaki etyczny orzech do zgryzienia. Czy oznacza to akceptację dla jej działań, czy tylko sięganie po swoje, po to, co i tak by się twórcy należało? Większość z nas spotka się z tym dylematem po raz pierwszy w życiu zawodowym. Twórcy starszego pokolenia myślą pewnie: „Jakby co – wrócimy do teatru aluzji, mamy to przećwiczone z Peerelu. Znów będziemy w komitywie z podobnie myślącą widownią”.

Młodsze pokolenie raczej czeka co będzie, zakłada, że poza retoryczną fasadą nic się w teatrze nie zmieni. Może kosztem małych serwitutów (bez golasa na scenie da się przecież żyć) będzie mogło zachować twarz i kierunek dotychczasowych poszukiwań. A jeśli nie? Jeśli zapanuje dyktat estetyczny i tematyczny, formułowany nawet nie przez wszechmocne za chwilę Ministerstwo, tylko dzięki różnym konserwatywnym grupom lokalnego nacisku? Co wtedy? Krakowski teatr KTO Jerzego Zonia już spotkała kara za spektakl Neomonachomachia. Katolickiemu stowarzyszeniu nie spodobał się obrazoburczy ponoć wydźwięk satyrycznego ulicznego widowiska o wojnie mnichów i odmówiło przedłużenia umowy najmu budynku, w którym mieściła się siedziba teatru. Nie sądzę, żeby rozmodleni właściciele widzieli przedstawienie, po prostu wraca czkawką sprawa Golgota Picnic, syndrom przypisania sztuki teatru do domu zła, obmowy i rozpusty. Dla wielu prawicowych środowisk teatr jest w kulturze wrogiem numer jeden, nikt nie będzie przecież cenzurował książek i filmów, przecenia się jednak moc jego odziaływania i skalę wewnętrznej deprawacji. Wystarczy przypadkowy alarm na prawicy, krytyka, protesty, nagonka i mamy hasło: „KTO won z baraku na Gzymsików!”. Jeśli dziś nawet Jerzy Zoń, artysta bynajmniej niekonfrontacyjny, niszowy, rozsądny i przewidywalny ma kłopoty, to co czeka innych, o znacznie gorszej opinii? Powtarzam: nie trzeba do tego wcale odgórnej polityki, wystarczy religijno- patriotyczne wzmożenie na zapleczu, wśród elektoratu.

Oczywiście elita twórców nie dostanie po łapach, praca dla nich będzie, choć podejrzewam, że jakiś jeden kozioł ofiarny z wierchuszki się znajdzie. Nie zdziwię się, gdy po dymisji lub nieprzedłużeniu z nim kontraktu w Starym wybitny w końcu reżyser będzie miał kłopot ze znalezieniem teatru w Polsce, w którym mógłby dać kolejną premierę. I nie tylko dlatego, że oprócz konfliktu z nową władzą jest w sporze ze sporą częścią środowiska. Generalnie jednak zapłacą maluczcy. Za akcję solidarnościową z Rodrigo Garcią i festiwalem Malta ukarany nie został ani Teatr Nowy, ani Stary z Krakowa, ani Polski z Wrocławia. Realne lokalne sankcje spadły wyłącznie na białostocki Teatr Trzyrzecze. Odmowa dotacji, protesty pisowskich radnych, uciążliwe dochodzenie prokuratorskie w innej sprawie i teatr musiał zmykać do Warszawy. „Tośmy sobie poprotestowali solidarnościowo z Merczyńskim” – myślą pewnie liderzy tej grupy! Tak samo teraz Zoń dostaje po łapach tak naprawdę za nie swoje winy.

Na razie dostrzegam pięć modeli zachowań wobec nowej rzeczywistości.

Pierwszy, reprezentowany przez Teatr Polski Krzysztofa Mieszkowskiego, zakłada, że sztuka teatru jest na pierwszej linii frontu, puszy się i miota, broni stanu posiadania, zaczepia pierwsza, prowokuje do błędu, pyskuje, sprawdza intencje. Nawet jeśli skończy się to źle w dalszej perspektywie, Mieszkowski straci stanowisko, a teatr dotacje, na razie odnosi skutek: nie da się rozwalić teatru po cichu, prawdziwe intencje nowej władzy zostały zdemaskowane.

Model drugi reprezentuje Jan Klata, broniący swojej pozycji w Starym Teatrze w Krakowie i prawa do dokończenia kadencji. Jest to postawa defensywna. Klata zdaje się mówić w oficjalnych rozmowach z władzą: „Przecież my jesteśmy normalni, niczego nie szargamy, czego od nas chcecie?”. Po czym w prasie serwuje zgoła odmienną opowieść: „Jesteśmy ofiarami wojny ideologicznej, zrobią z nami, co zechcą, bo akurat mogą”. Stary Teatr stoi w rozkroku między trwaniem a męczeństwem.

Trzeci styl reakcji na obecną ofensywę ideologiczną to tak zwana „enklawa Bydgoszcz”. Nic się jak dotąd nie dzieje, róbmy swoje, są ważniejsze sprawy, pracujmy u podstaw, edukujmy widzów i artystów, twórzmy swoje uniwersyteckie i hermetyczne narracje, może dla tych z prawej strony wydamy się zbyt dziwni, by być naprawdę groźnymi, i zostawią nas w spokoju.

Nad czwartym modelem pracuje właśnie Jacek Głomb, zakładając, że trzeba wyjść z agitacją teatralną do młodzieży, studentów, wywieźć spektakl mówiący o zasadach i kosztach demokracji w miasto, przekonywać nie „przekonanych”, którzy zbłądzili chwilowo, ale tych obojętnych i wrogich. Czyli – o ile rozumiem intencje szefa legnickiej sceny, chce on odkręcić to, co zepsuła afera wokół Golgota Picnic i aktorów porno we Wrocławiu. Wprzęgnąć teatr w machinę obywatelskiego ruchu, zdjąć z niego odium podejrzanie moralnej fanaberii za publiczne pieniądze.

W piątej grupie są wszyscy ci, którzy czekają na rozwój wypadków. Bo to ich jeszcze nie dotyczy. Jeszcze.

Zdziwiła mnie i zdenerwowała niedawna wypowiedź Weroniki Szczawińskiej dla „Gazety Wyborczej”, że to nie jest czas fałszywej wspólnoty, tylko pora na podkreślanie i wywlekanie różnic. Powinniśmy się na nowo zdefiniować, właśnie przez to, w czym się ze sobą nie zgadzamy, mówiła Szczawińska. I jakbym słyszał Strzępkę i Demirskiego sprzed ośmiu-dziewięciu lat! Sorry, ale taka strategia była dobra w liberalnym porządku, kiedy bezrefleksyjnie zgadzaliśmy się co do zbyt wielu pewników z ówczesnej rzeczywistości. Kłótnia, którą sprowokował wściekły tandem, była zbawienna i ożywcza. Tym razem jeździ po nas pisowski traktor. I nieważne, po kim powinien przejechać pierwszy, po feministce czy starym liberale, bo przejedzie równo po wszystkich. Pośród jego terkotu słychać dziś przejmujące jeremiady Krystiana Lupy, słychać nawet zradykalizowaną we wszystkich kierunkach Weronikę Szczawińską, ale dziwnie pojednawczo wypowiada się Maciej Nowak. Tym bardziej boli, że jakoś też Strzępka i Demirski siedzą cicho. Wiem, że serial, rodzina, że już nie czują się tak zdecydowanie lewicowi, że nie lubią zachowań stadnych, ale… ale jakiś głos z niedawnego adresu „sumienie środowiska” naprawdę by się teraz przydał.

Moniko, co robić, jak żyć?

Mam niestety podejrzenie graniczące z pewnością, że wszystkie te pięć modeli okaże się nieprzydatne bądź skazane na spektakularną porażkę w nowej rzeczywistości. Że jeszcze w tej kadencji PiS nas ogra, nawet bez reformy samorządowej przejmie większość w sejmikach, poodwołuje zasiedziałych prezydentów miast, po to by zyskać kontrolę nad kolejną pulą stanowisk do obsadzenia – po spółkach i służbie cywilnej. Stanowiska w samorządowych instytucjach kultury to niezła gratka dla czwartego i piątego szeregu działaczy. A tendencja jest taka, że w tym rozdaniu dostaną coś dosłownie wszyscy „nasi” czyli „Oni”. Przecież na tym polega narodowy etatyzm. Zacznie się kolejna karuzela z dyrektorami, wymienią, kogo zdołają, bez oglądania się na umowy i kadencje. Skoro zrobili to lub właśnie robią w innych obszarach życia politycznego i ekonomicznego, czemuż teatry miałyby ocaleć? Czemuż wobec nich zastosować miano by inną metodę? I dopiero to czyszczenie, ta reforma naprawdę dotknie środowisko. Władzę w teatrach samorządowych obejmie pięćdziesięciu nominatów typu „Bogdan Koca”. Dopiero wtedy poznamy prawdziwy smak słowa odpowiedzialność – za zespół twórczy, za aktorów i ich etaty, za formę i temat spektaklu. Robić to, co pozwalają, czy nic nie robić, oto jest pytanie!

Stara zasada walki długofalowej brzmi: Jeśli nie możesz wygrać, spróbuj dogadać się z wrogiem. Zawrzyj rozejm, przejdź na jego stronę lub giń. Nie chcemy ginąć. Raczej. Dlatego w grę wchodzą wyłącznie dwa pierwsze rozwiązania. To się zacznie gdzieś tak za rok. Nie będzie rejtanienia i samozapłonów przed teatrami. Przyjmiemy nowe warunki gry. Przełkniemy upokorzenie i obrzydzenie. Napiszemy wnioski. Zrobimy spektakle o rotmistrzu Pileckim, siostrze Faustynie i Annie Walentynowicz. Weźmiemy za to „ich”, czyli nasze pieniądze. Także i po to, by ludzie mieli pracę, by straty teatru jako całości nie były zbyt wielkie. Gdzieś trzeba przecież debiutować, gdzieś trzeba zarabiać, dramatopisarze nie przestaną pisać, konkursy ministerialne nie znikną, choć może inne nazwiska zaczną w nich wygrywać. Nie bardzo będzie wolno mieć o to pretensje do ludzi. Nie ma niezłomnych i samowystarczalnych. Teatr jak życie potoczy się dalej. Oczywiście, największa odpowiedzialność będzie spoczywać na dyrektorach i twórcach o poglądach prawicowych, konserwatywnych. Może tak być, że to oni uratują nowy teatr przed nową władzą. Rozwiną jakiś dwustronny parasol ochronny. Wytłumaczą, co trzeba odpuścić, a który element podbić. Przecież w tej rewolucji pisowskiej nie tyle chodzi o estetykę i zawartość myślową spektakli, ale bardziej o bycie „swoim” i rozdanie „swoim” tego, na co ostatnimi czasy bardzo sobie zasłużyli. Co sobie wymodlili i wyczekali. Zauważcie, że „swój” zawsze może więcej. „Swoi” mogą eksperymentować ze sztuką niewspólnotową i nienarodową. Akurat im będzie wolno. I tak się to powolutku na nowo rozkręci. Dogadamy się.

Za dwa lata wszyscy będziemy misiami Kolabo.

23-12-2015

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę:
komentarze (22)
  • Użytkownik niezalogowany nero
    nero 2015-12-31   12:35:23
    Cytuj

    "Lepiej mieć długi, niż krótki". K. Mieszkowski

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-31   07:22:58
    Cytuj

    ja też informuje: www.jacekrzysztof.blog.onet.pl. (Herme-cośtam o ustawie o języku polskim)

  • Użytkownik niezalogowany Hermenegilda
    Hermenegilda 2015-12-30   21:07:28
    Cytuj

    Państwo się dziwią? Przecież Zembrzuski nie komentuje tylko h e j t u j e ... A potem poucza wszystkich o tolerancji. Polecam poczytać jego blog

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-29   10:26:56
    Cytuj

    Państwo się dziwią? Przecież Drewniak nie recenzuje tylko p r e f e r u j e ... A potem demokraci o tolerancjonizmie. Polecam moje o nim: FRYZURY DREWNIAKA www.jacekrzysztof.blog.onet.pl

  • Użytkownik niezalogowany ligia
    ligia 2015-12-29   02:59:54
    Cytuj

    Dobry pomysł! A ja chciałabym gorące newsy z Ludowego, może być pięć, recenzje wszystkich premier z Groteski z dwóch ostatnich sezonów i polityczną biografię dyra STU. A Nowy? - niech Pan napisze o Siekluku, koniecznie o Siekluku, reżyserze przyszłości. Wróż Łukasz pilnie potrzebny! Do roboty!!!!!!!!!!!!! P.S ursus jak coś wiesz, to wpisz w komentarzach,drewniak nierychliwy, ostatnio recenzował Barakah, coś jakby rok po premierze

  • Użytkownik niezalogowany ursus
    ursus 2015-12-28   20:32:54
    Cytuj

    Panie Łukaszu! Łukaszku! Może teraz jakieś ploteczki z Łaźni? Co tam się dzieje? Nic? Drzemka? Co z "Wypadkiem" w reżyserii Buddy nowohuckiej inscenizacji? Czekamy i czekamy. Może w następnym przenikliwym essseju będzie wnikliwa analiza? W pięciu modelach przynajmniej... Prosimy.

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-28   08:55:32
    Cytuj

    a czy ja mu tego prawa odmawiam? Napisałem, że jest dobrze poinformowany, bo go czytuję i sam nieźle orientuje się, co w trawie piszczy (jemu brakuje nie tego, co oczywiście wolno, ale w i e d z y o kulturze, o teatrze trwającym dłużej niż jego "modernizacyjna" perspektywa, a konkretnie: m a n i p u l o w a n i e tą wiedzą dla potrzeb rozgrywania gierek - kto z kim i za ile, służących utrzymaniu status quo, czyli władzy i pieniędzy dla swego towarzystwa). Ale napisałem, że ma rację (on przypuszcza), iź jego koledzy masowo będą podstawiać nóżkę i biegać do nowej władzy po frukta, ponieważ świetnie wie (!), że funkcjonuje wśród KONFORMISTÓW. Dlatego ja mu przyznaję, że dobrze opisuje przyszłość, dla formy ironizując, a tak naprawdę będąc w strachu (Warzecha znakomity, a Waćpan o nim bez argumentów tak, jak o mnie bez zrozumienia - tu prezentujesz klasyczną projekcję: "strzyka" i pantalony własne), sorry

  • Użytkownik niezalogowany zdzicho
    zdzicho 2015-12-28   01:20:13
    Cytuj

    Do jkz - a może jest inaczej niż Pan myśli? Może autor nie jest dobrze poinformowany tylko spekuluje - wyciąga wnioski z trendów i zapowiedzi. Żadna zbrodnia. Pan też to robi w swoich komentarzach - analizuje Pan reakcje środowiska, imputuje mu jakąś świadomość a nawet wchodzi w głowę Piotra Cieplaka. Dlaczego Panu wolno a innym nie? Czy internet wymyślił Jacek Zembrzuski? Od Pana opinii zależy, co mamy myśleć? Pisać? Na kogo głosować? Drewniak to nie moja bajka, nie lubię jego tekstów, pisze jak baba,może ma Pan nawet rację, że jest infantylny, jednak nawet on ma prawo się was bać i ma prawo o prawdopodobnych scenariuszach pisać. A wszystkich zainteresowanych psychologią dziennikarzy niepokornych namawiam do lektury postu Łukasza Warzechy pod tekstem Cieplaka o demonstracjach KODu- dawno nie czytałem tak posranego ze strachu prawicowego publicysty - strzyka nienawiścią, obraża bo spodnie pełne.

  • Użytkownik niezalogowany moro
    moro 2015-12-27   23:37:45
    Cytuj

    Jedyną wartością "przenikliwych" "analiz" pana Drewniaka jest fakt, że będzie można się z nich pośmiać za jakiś czas...

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-24   22:26:51
    Cytuj

    analiza j e s t infantylna, bo autor jest infantylny, ale dobrze poinformowany. I czuje pismo nosem: konformiści będa się konformizować na wyprzódki. Zawsze to robili, więc mają wprawę. Czy MKiDN to kupi nie wiem, ale sprawia wrażenie, że nie działa. Obym się mylił.

  • Użytkownik niezalogowany Jerzy Binkowski
    Jerzy Binkowski 2015-12-24   12:46:02
    Cytuj

    Proszę autora, aby w swych domowych archiwach zachował ten tekst i aby już teraz zaplanował konfrontację swoich "proroctw" i "wizji" z samym sobą. Obawy tutaj sformułowany są dla mnie czymś infantylnym i śmiesznym. Mogę nie mieć racji a wtedy autor będzie miał dowód, że ja 24.12.15r. byłem infantylny i śmieszny. Dzisiaj jestem gotowy wyciągnąć dłoń z opłatkiem, (symbolem nie jedynie religijnym) i sugerować: JESTEŚMY SOBIE WZAJEMNIE POTRZEBNI. NIE ODTRĄCAJ MNIE TYLKO DLATEGO, ŻE INTERPRETUJĘ INACZEJ ZDARZENIA NIŻ TY. MOŻE NASZE SERCA MOGĄ BYĆ WIĘKSZE OD NASZYCH POGLĄDÓW.

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-24   02:58:05
    Cytuj

    ale poza tym, konstytucja i "sądy cywilne" nie zabraniają nazywać zdzicha tasiemcem (długi, pasożyt, nieprzyjemny w konsumpcji)? Dziękuję, bo już się zacząłem obawiać Kaczyńskiego... Nie nie liczy, ma innych do posługi! Drewniak nie dorasta, czyli nie dla psa kiełbasa, co się tyczy reszty, która już za chwilę będzie się seppuku i harakiri. W czym Drewnik jest mądrzejszy, a Lupa bez. Waszych bełkot w y g r y w a !

  • Użytkownik niezalogowany ???
    ??? 2015-12-24   01:26:16
    Cytuj

    jakiego 'tasiemca'? Zdzicho przecież napisał post krótszy od odpowiedzi zembrzuskiego!!!! nie przezywać i nie wartościowac postów!!!!!! a sam jkz niech liczy znaki w swoim tekście!!!!! ma za długie, za chwile będą dłuższe od tekstów drewniaka!!!!! matura była z polskiego tylko? no i nasz Lupa jest mądrzejszy niż to całe towarzycho z klubu ronina, partii seppuku i rządu harakiri. Drewniak niech lepiej pisze o przedstawieniach (dlaczego nie pisze o spektaklach jkz?????? bojkot salonu????? mści się????) a nie o naszych manifach. wygramy bez niego!!!!!! bez odbioru ps. tekst ody do radości jest w internecie

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-24   01:09:12
    Cytuj

    Za zaproszenie dziękuję, ale nie skorzystam (byłem przyglądać się obu demonstracjom warszawskim) ponieważ prezentowane tam poglądy są świadectwem krańcowego zakłamania i obłudy. O Krystianie skopiowałem swój wcześniejszy komentarz do jego kuriozalnego wywiadu w GW i nie mam nic do dodania. Nie chce mi się powtarzać oczywistego argumentu, że obrońców TK nie było widać jako protestujących w momencie, gdy ten Trybunał łamał konstytucję, dlatego ich wrzask w ramach kombinowania wokół zamachu stanu i odwrócenia wyniku demokratycznych wyborów uważam za przejaw dozwolonej w demokracji d e m a g o g i i i odwracania kota ogonem (w ramach tej rzekomo pogwałconej demokracji nie życzę im kontaktu z ZOMO, bo ja wiem, co to było). Reszta wywodu jest właśnie nielogiczna: ja dochodzę interesu publicznego za pomocą gwarantowanych mi praw, które są permanentnie gwałcone - przez zdominowany Platformą samorząd, kuriozalnie nieprofesjonalne Samorządowe Kolegium Odwoławcze i - póki co - stronniczą prokuraturę; ten proces został zahamowany przez Sąd Rejonowy. Mam w czterech literach "jak jest widziana moja działalność w internecie", bo zawdzięczam ją swoim szarym komórkom, a nie czyjejkolwiek łasce - to samo dotyczy mojej wolności: nie zabrał mi jej PRL, bardzo ograniczyła PO i jakoś dziwnie się nie boję Wandzi Zwinogrodzkiej, może dlatego, że ją i jej dorobek dobrze znam. Pod koniec swojego tasiemca lecisz zdzichu zwykłym nieuctwem ("opinia sądów cywilnych"), która miesza Ci się ze zgryźliwością. Dla mnie to nie dyshonor (wymienionych spotykam częściej niż może Ci się wydawać), tylko brak pożywki intelektualnej (mam lepsze towarzystwo); bo proponowałem rozmowę o faktach a nie o "wierze", podmienianej tu przez Ciebie na propagandę. Jednym słowem: kipściutki wywód

  • Użytkownik niezalogowany zdzicho do jkz
    zdzicho do jkz 2015-12-23   23:21:57
    Cytuj

    Tak - o Lupie napisał Pan trafnie, lecz chyba zapomniał Pan, że nie była to demonstracja w obronie Lupy tylko TK. Znalazłem u Pana na stronie wiele pism z sądu i do sądu. Skoro tak Pan ufa polskiemu sądownictwu, że dochodzi przed nim swych praw, logiczne jest, że winien Pan również bronic TK w obecnej postaci, bo on też orzeka w sprawach cywilnych a nie tylko broni PO. TK stoi na straży takiego państwa, w którym może Pan w internecie pisać co chce, a Pana internetowa działalność jest nawet mile widziana. Skąd Pan wie, że w demokraturze PiSu taka niezależna osoba jak Pan, dalej będzie miała taką sama wolność jak teraz? A jak oni zrobią coś takiego, że Pan nie wytrzyma i ich skrytykuje a oni za to siup z Panem do więźnia? Albo psychiatryka? Skoro sędziowie sądów cywilnych, na których opinię Pan czeka i w ich bezstronność wierzy pozywając różne instytucje i osoby za nieprawidłowosci, jakich się dopuścili, mówią teraz ze ustawy PiS o TK są do kosza i antydemokratyczne, to wypada by i w tym przypadku im Pan uwierzył. I bronił Trybunału we własnym interesie. Panie Jacku - zapraszamy Pana na kolejna demonstrację KODu w nowym roku. Niech Pan wybierze sobie miasto, żeby nie spotkac sie z Cieplakiem, Drewniakiem i Lupą, bo to może być dyshonor dla pana. Zapraszam.

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-23   18:03:49
    Cytuj

    michale, zrób maturę... PRZEGRACIE! Już przegraliście i zostaliście "ograni" przez obywateli, którymi nigdy nie byliście (przepraszam za wielki kwantyfikator, ale to "skórka za wyprawkę"), tylko b e n e f i c j e n t a m i systemu KŁAMSTWA, korupcji i łamania prawa. Jesteście śmieszni i oczywiście zawsze byliście tylko KONFORMISTMi. I masz rację, ten proces będzie się w Was pogłębiał, jesteście na to mentalnie przygotowani, ponieważ nie kierowaliście się nigdy zasadami i aksjologią, ale zachłannością i pazernym braniem tego, co Wam dawała tamta upadła, bo zdegenerowana władza. Dziś łączy Was nienawiść i strach, ale to zdechnie, bo "Wy jesteście sługi..." (S. Wyspiański). A Wasz guru? Moja diagnoza - a znamy się od 1979, byliśmy w tym samym teatrze, jego mateczniku, i widziałem 99,9% jego dokonań - jest taka, że Krystian bywa reżyserem, często genialnym (Nadobnisie, Iwona, Powrót Odysa, pierwsi Bracia, Kalkwerk, Rodzeństwo, z brakami, Wymazywanie, czy Wycinka i autoironiczne a więc wyjątkowe, Na szczytach panuje cisza) i nieznośnym grafomanem (Ślub, Mistrz i Małgorzata, wszystkie te Kubiny, Musile, Brochy i Mozart - nie do zniesienia; Szekspira po prostu nie umiał), jak zwykle, jak w życiu i jak u mądrzejszych od niego), oraz PROROKIEM, gdy nie reżyseruje, ale "przewodzi", głosi i ma widzenie... Jego ostatni wywiad jest przejawem drugiej tendencji. Kwalifikuje się nie do psychiatryka tylko do prokuratora, a właściwie do Wzruszenia Ramion! Oto, reżyser całkowicie b e z k a r n y i bezkrytyczny, zarabiający fortunę (także na umowach "in blanco"), mający na rozkładzie molestowanie aktorów, rozdział apanaży i butę samodzierżawcy, stawiający się ponad prawem i dobrymi obyczajami występuje jak "hiena" (wraz z przytoczonymi przez siebie inwektywami) w sposób świadczący o klasycznym w y p a r c i u i p r o j e k c j i , czyli przypisywaniu komuś tego, co się ma samemu za uszami: a imię tego - total i brak tolerancji! Oraz uprawianie amatorskiej psychologii społecznej. Zionie nienawiścią i brakiem wiedzy przez to, że przez lata było mu to dozwolone. Pozwól mentalnej komuchowatości przemawiać, a sama siebie odmaluje. Ten wulgarny konterfekt jest dowodem na prymitywizm współczesnej targowicy i jej umysłowej d e g e n e r a c j i . I na ogrom pracy dla państwa...

  • Użytkownik niezalogowany Michał
    Michał 2015-12-23   17:44:16
    Cytuj

    JKZ, ludzie mają Ciebie dość. Jesteś pośmiewiskiem internetu. Nie widzisz tego?

  • Użytkownik niezalogowany
    2015-12-23   17:30:21
    Cytuj

    PRZEGRACIE! Już przegraliście i zostaliście "ograni" przez obywateli, którymi nigdy nie byliście (przepraszam za wielki kwantyfikator, ale to "skórka za wyprawkę"), tylko b e n e f i c j e n t a m i systemu KŁAMSTWA, korupcji i łamania prawa. Jesteście śmieszni i oczywiście zawsze byliście tylko KONFORMISTMi. I masz rację, ten proces będzie się w Was pogłębiał, jesteście na to mentalnie przygotowani, ponieważ nie kierowaliście się nigdy zasadami i aksjologią, ale zachłannością i pazernym braniem tego, co Wam dawała tamta upadła, bo zdegenerowana władza. Dziś łączy Was nienawiść i strach, ale to zdechnie, bo "Wy jesteście sługi..." (S. Wyspiański). A Wasz guru? Moja diagnoza - a znamy się od 1979, byliśmy w tym samym teatrze, jego mateczniku, i widziałem 99,9% jego dokonań - jest taka, że Krystian bywa reżyserem, często genialnym (Nadobnisie, Iwona, Powrót Odysa, pierwsi Bracia, Kalkwerk, Rodzeństwo, z brakami, Wymazywanie, czy Wycinka i autoironiczne a więc wyjątkowe, Na szczytach panuje cisza) i nieznośnym grafomanem (Ślub, Mistrz i Małgorzata, wszystkie te Kubiny, Musile, Brochy i Mozart - nie do zniesienia; Szekspira po prostu nie umiał), jak zwykle, jak w życiu i jak u mądrzejszych od niego), oraz PROROKIEM, gdy nie reżyseruje, ale "przewodzi", głosi i ma widzenie... Jego ostatni wywiad jest przejawem drugiej tendencji. Kwalifikuje się nie do psychiatryka tylko do prokuratora, a właściwie do Wzruszenia Ramion! Oto, reżyser całkowicie b e z k a r n y i bezkrytyczny, zarabiający fortunę (także na umowach "in blanco"), mający na rozkładzie molestowanie aktorów, rozdział apanaży i butę samodzierżawcy, stawiający się ponad prawem i dobrymi obyczajami występuje jak "hiena" (wraz z przytoczonymi przez siebie inwektywami) w sposób świadczący o klasycznym w y p a r c i u i p r o j e k c j i , czyli przypisywaniu komuś tego, co się ma samemu za uszami: a imię tego - total i brak tolerancji! Oraz uprawianie amatorskiej psychologii społecznej. Zionie nienawiścią i brakiem wiedzy przez to, że przez lata było mu to dozwolone. Pozwól mentalnej komuchowatości przemawiać, a sama siebie odmaluje. Ten wulgarny konterfekt jest dowodem na prymitywizm współczesnej targowicy i jej umysłowej d e g e n e r a c j i . I na ogrom pracy dla państwa...

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-23   17:16:27
    Cytuj

    Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborumLorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborumLorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborumLorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborumLorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborumLorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum

  • Użytkownik niezalogowany
    "jeździ po nas pisowski traktor" 2015-12-23   17:15:45
    Cytuj

    No cóż, jakiś traktora zawsze po kimś jeździ.

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-12-23   13:06:50
    Cytuj

    PRZEGRACIE! Już przegraliście i zostaliście "ograni" przez obywateli, którymi nigdy nie byliście (przepraszam za wielki kwantyfikator, ale to "skórka za wyprawkę"), tylko b e n e f i c j e n t a m i systemu KŁAMSTWA, korupcji i łąmania prawa. Jesteście śmieszni i oczywiście zawsze byliście tylko KONFORMISTMi. I masz rację, ten proces będzie się w Was pogłębiał, jesteście na to mentalnie przygotowani, ponieważ nie kierowaliście się nigdy zasadami i aksjologią, ale zachłannością i pazernym braniem tego, co Wam dawała tamta upadła, bo zdegenerowana władza. Dziś łączy Was nienawiść i strach, ale to zdechnie, bo "Wy jesteście sługi..." (S. Wyspiański). A Wasz guru? Moja diagnoza - a znamy się od 1979, byliśmy w tym samym teatrze, jego mateczniku, i widziałem 99,9% jego dokonań - jest taka, że Krystian bywa reżyserem, często genialnym (Nadobnisie, Iwona, Powrót Odysa, pierwsi Bracia, Kalkwerk, Rodzeństwo, z brakami, Wymazywanie, czy Wycinka i autoironiczne a więc wyjątkowe, Na szczytach panuje cisza) i nieznośnym grafomanem (Ślub, Mistrz i Małgorzata, wszystkie te Kubiny, Musile, Brochy i Mozart - nie do zniesienia; Szekspira po prostu nie umiał), jak zwykle, jak w życiu i jak u mądrzejszych od niego), oraz PROROKIEM, gdy nie reżyseruje, ale "przewodzi", głosi i ma widzenie... Jego ostatni wywiad jest przejawem drugiej tendencji. Kwalifikuje się nie do psychiatryka tylko do prokuratora, a właściwie do Wzruszenia Ramion! Oto, reżyser całkowicie b e z k a r n y i bezkrytyczny, zarabiający fortunę (także na umowach "in blanco"), mający na rozkładzie molestowanie aktorów, rozdział apanaży i butę samodzierżawcy, stawiający się ponad prawem i dobrymi obyczajami występuje jak "hiena" (wraz z przytoczonymi przez siebie inwektywami) w sposób świadczący o klasycznym w y p a r c i u i p r o j e k c j i , czyli przypisywaniu komuś tego, co się ma samemu za uszami: a imię tego - total i brak tolerancji! Oraz uprawianie amatorskiej psychologii społecznej. Zionie nienawiścią i brakiem wiedzy przez to, że przez lata było mu to dozwolone. Pozwól mentalnej komuchowatości przemawiać, a sama siebie odmaluje. Ten wulgarny konterfekt jest dowodem na prymitywizm współczesnej targowicy i jej umysłowej d e g e n e r a c j i . I na ogrom pracy dla państwa...

  • Użytkownik niezalogowany Pan z Tarnowa
    Pan z Tarnowa 2015-12-23   11:55:40
    Cytuj

    Szkoda ,ze Kolonotatnik zamiast o teatrze -mówi o polityce ....