AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

… a sprawa polska

Fantazja polska, reż. Andrzej Strzelecki, Teatr Ateneum w Warszawie
Teatrolog. Pracowała w Wydawnictwie KRĄG, w Instytucie Sztuki PAN, w Teatrze na Woli, w Teatrze Narodowym, w Agencji Filmowej TVP, obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Prowadzi zajęcia w Akademii Teatralnej im. Zelwerowicza, publikuje w miesięczniku "Teatr".
A A A
fot. Bartek Warzecha  

Wielokropek w tytule niniejszego sprawozdania nie maskuje, Boże broń, żadnego wulgaryzmu, jest ukłonem w stronę potencjalnych widzów Fantazji polskiej w Teatrze Ateneum. Innymi słowy, nie chcę spoilerować.

Rzecz dzieje się w apartamencie nowojorskiego hotelu zajmowanym przez małżeństwo Paderewskich oraz Mary – amerykańską sekretarkę żony i Marcela – francuskiego sekretarza męża. Stałą bywalczynią salonu jest mieszkająca po sąsiedzku Marcelina Sembrich-Kochańska, a jego dekoracyjnym dopełnieniem – rasowy drób i patriotyczne lalki pani Heleny. Niedawno zaczął się rok 1917; Ignacy Jan Paderewski w czasie wolnym od ćwiczeń, koncertów i przyjmowania hołdów wielbicieli mozoli się nad memoriałem dla prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, Woodrowa Wilsona. Pismo nie jest sprawa błahą, winno poruszyć sumienie polityka i skłonić go do wsparcia idei przywrócenia Polsce niepodległego bytu. Mistrz się męczy, dworzanie kibicują.

Maciej Wojtyszko jest jednym z niewielu w polskim teatrze Brytyjczyków, to znaczy potrafi napisać utwór dramatyczny na zadany (okolicznościowy) temat, nie wywołując u odbiorcy uczucia zażenowania. Nietrudno się domyślić, że Fantazja polska powstała z okazji hucznie obchodzonego stulecia odrodzenia Niepodległej, niebanalnie i z wdziękiem uzupełniając kalendarz jubileuszowych imprez.

Pomysł napisania i wystawienia sztuki osnutej na wątkach z biografii Ignacego Jana Paderewskiego zmaterializował się bowiem wyjątkowo fortunnie – w postaci bezpretensjonalnej komedii salonowej, ulubionego gatunku tradycyjnego (mieszczańskiego, galanteryjnego) teatru. Wojtyszko umiejętnie wykorzystał źródła historyczne, miksując fakty i fikcję, stworzył zgrabną fabułkę opartą na żartobliwym pomyśle-domyśle, w jaki sposób w pokojowym planie prezydenta Wilsona znalazł się słynny punkt 13. Koncept ma zapewne swoje źródło w dwóch znanych aforyzmach głoszących, kto i co rządzi światem (mężczyźni? kobiety! oraz przypadek). Galerię postaci zestawiono zgodnie z regułami gatunku, a lekki, wartko płynący dialog (nie żeby umrzeć ze śmiechu, ale dość, by wprawić w pogodny nastrój) można odbierać na różnych poziomach, zależnie od erudycyjnej kompetencji widzów. Kto chce, może po prostu bawić się konwersacyjnym ping-pongiem, kto chce, może podążać za historiozoficzną refleksją autora lub szukać odniesień do współczesności. W każdym przypadku niewątpliwą zasługą twórców przestawienia jest uświadomienie szerokiej publiczności, jak wielkimi postaciami w swoim czasie byli Ignacy Jan Paderewski i Marcelina Sembrich-Kochańska. Zawsze to mile polskim uszom słuchać o rodakach, z którymi liczyli się przywódcy światowych mocarstw i którzy swoją sławę przekuwali na dobro ojczyzny.

Bohaterów naszej historii przestawiono wszakże nie na koturnach, lecz, by tak rzec, po domowemu, w tużurku i z piersióweczką. Maestro Krzysztofa Tyńca z punktu wzbudza sympatię, bardziej niż rudym uwłosieniem czarując charakterystycznym głosem i nienaganną dykcją. Jednak scenę bez reszty opanowały kobiety. Helena Paderewska (Marzena Trybała) osiąga cele, umiejętnie dobierając środki do okoliczności, trzpiotowatością maskuje spryt i stanowczość; zwariowana miłośniczka zwierząt w mgnieniu oka przeistacza się w twardo negocjującą menedżerkę własnego męża. Woodrow Wilson (Marek Lewandowski), ciapowaty geopolityczny ignorant à l'américaine, w konfrontacji z Heleną nie ma żadnych szans. Co innego pani prezydentowa – wyniosła, ambitna i dość antypatyczna Edith Wilson (Katarzyna Łochowska), ta potrafi uczynić użytek z raportów białego wywiadu. Darem łagodzenia towarzyskich napięć (za sprawą osobistego czaru i zawartości piersiówki) obdarzona jest Marcelina Sembrich Ewy Telegi – ironiczna, kokieteryjna i wiecznie na rauszu (nie mam zielonego pojęcia, jak było naprawdę). O Marii Sobocińskiej w roli Mary chciałoby się napisać wzorem pokoleń sprawozdawców teatralnych, że „wniosła na scenę świeżość i młodzieńczy wdzięk”, „odnotować też należy” gospelowe solo Magdaleny Andres, gwiazdy jednego z telewizyjnych konkursów muzycznych dla amatorów, a także bezbłędnie francuską polszczyznę Marcela (Dariusz Wnuk). I nie chodzi mi tu bynajmniej o kurtuazyjne wyliczenie całej obsady. Naprawdę z przyjemnością patrzy się na ten zespół pełen kobiecego i męskiego seksapilu. Widać, że wszyscy bez wyjątku lubią konwencję, która jest esencją pierwotnej teatralności i podstawą aktorskiego rzemiosła, i dobrze się w niej czują. Ostatecznie nawet najtwardsi zwolennicy przedstawiania niefiguratywnego od czasu do czasu lubią pogapić się na malarstwo realistyczne; nienużące, jubileuszowe półtorej godziny w Ateneum to dawka teatralnej starej szkoły w sam raz, by się do niej nie zniechęcić.

Łyżki dziegciu są dwie. Tatiana Kwiatkowska zaprojektowała ładne kostiumy à l'époque, zwłaszcza te kobiece. Za to zupełnie mnie nie przekonała scenografia; dziwaczna kombinacja umowności i realizmu (w tym dziesiątki lalek na patriotyczny kiermasz i żywe, niewątpliwie rasowe ptaszysko) oraz kufry podróżne pełniące funkcję JEDYNYCH siedzisk – wszystko to w żadnym razie nie kojarzy się z wnętrzem luksusowego nowojorskiego hotelu z początku ubiegłego wieku ani nawet z wnętrzem, którego elegancję spacyfikował objazdowy dwór Paderewskich. Drugi zarzut kieruję pospołu do autora i reżysera (choć pracę niewymienionego dotąd z nazwiska Andrzeja Strzeleckiego rzecz jasna doceniam). O ile zamknięcie pierwszego aktu (alkoholowy eksces trzymającej się dotąd w ryzach Sembrich-Kochańskiej) wydaje się niepasującym do reszty lekkim zgrzytem, o tyle dramatyczny (na odlew) ton finału przedstawienia jest całkowitą pomyłką. Rozumiejąc intencje, decyzję uważam za nietrafną. Nie wiem, panowie, czemu wystraszyliście się komedii. Przecie, jak zauważył klasyk, „historia wesoła, a ogromnie przez to smutna”.

05-12-2018

galeria zdjęć Fantazja polska, reż. Andrzej Strzelecki, Teatr Ateneum w Warszawie <i>Fantazja polska</i>, reż. Andrzej Strzelecki, Teatr Ateneum w Warszawie <i>Fantazja polska</i>, reż. Andrzej Strzelecki, Teatr Ateneum w Warszawie <i>Fantazja polska</i>, reż. Andrzej Strzelecki, Teatr Ateneum w Warszawie ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr Ateneum w Warszawie
Maciej Wojtyszko
Fantazja polska
opracowanie tekstu i reżyseria: Andrzej Strzelecki
scenografia i kostiumy: Tatiana Kwiatkowska
obsada: Magdalena Andres, Marek Lewandowski, Katarzyna Łochowska, Maria Sobocińska/Katarzyna Ucherska, Ewa Telega, Marzena Trybała, Krzysztof Tyniec, Dariusz Wnuk
prapremiera: 17.11.2018

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: