AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Będziemy tańczyć do skutku

Festiwal Ludzka Mozaika, Goleniów 24.08 – 2.09.2018
Doktorant Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Absolwent Filozofii oraz Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracuje z czasopismem naukowym "Znaczenia".
A A A
Teatr Brama, Ghost Dance,
fot. Abel García  

Tym razem bez dłuższych wstępów, na które, zważywszy na szczodry program BRAMATU, czyli teatralnego elementu goleniowskiej Mozaiki Ludzkiej, po prostu szkoda czasu.

Dziwne, lecz nadmierna i zachłanna konsumpcja, którą na Zachodzie uprawiamy niczym osobliwy sport wyczynowy, nie jest aż tak częstym gościem scen teatralnych. To znaczy zdarza się, że refleksje na ten temat stają się nicią przewodnią poszczególnych przedstawień, czego przykładem chociażby wspaniałe teksty Masłowskiej i ich inscenizacje. Pojawiają się też w postaci pobocznych wątków w tradycyjnym pakiecie współczesnych bolączek. Częściej jednak stanowią jedynie charakterystyczne i łatwo rozpoznawalne tło tej naszej płynnej ponowoczesności. Szkoda, bowiem problem jest znacznie głębszy i ciekawszy. Ale można tego nie zauważyć, jeżeli nie zechcemy wspiąć się ponad poziom płytkich socjo-pop-filozoficznych rozpoznań.

MS Schrittmacher, zespół z Niemiec i prawie że rówieśnik BRAMATU, swoim spektaklem Front krajowy – katastrofa mówi cześć postanowił nam o tym przypomnieć, formułując własne przestrogi i przemyślenia w języku ruchu, w dialog z którym wchodzi tworzona na żywo instalacja z klocków Lego. Pośrodku sceny widzimy trójkę niemalże „wtopionych” w kanapę aktorów. Zblazowani do granicy wytrzymałości, ze spuszczonymi do kostek spodniami, w stanie jakiegoś transowego kaca przez chwilę jakby kontemplują nicość. Zewnętrzną i wewnętrzną. Na ich roznegliżowane ciała puszczane są pstrokate projekcje. Oko bez trudu wyłapuje nazwy znanych koncernów, logotypy i całą tę wszechobecną reklamową ideo-grafikę. Jako soundtrack tej defilady brandów puszczono instrumentalną klasykę ubiegłych stuleci, która w sposób zaplanowany zgrzyta w zderzeniu z profanum świata wielkich kapitałów. Tymczasem głos z offu kilkakrotnie niczym mantrę, niczym usypiające zaklęcie, podszeptuje: Feel for life unlimited. Dokładnie tak się czuje ta trójka, zmęczona bezrefleksyjnym używaniem życia. Wyzwaniem dla nich staje się sama próba opuszczenia wygodnego, napompowanego powietrzem mebla. Pełzają po sobie bezradnie niczym senne foki.

Wcale nie wygląda zabawnie ta pierwsza scena pierwszego spektaklu BRAMATU. Autorzy spektaklu przypominają nam, że konsumpcja jest sportem elitarnym, na który nie każdy może sobie pozwolić. Żyjemy na małej planecie o ograniczonych zasobach. Banał zawsze godny powtórzenia. Wcale niebanalnymi natomiast okazały się plastyczne środki wyrazu, których użyto w przedstawieniu. Dzięki wieloznaczności rozwiązań choreograficznych oraz połączeniu kilku rożnych, zderzonych ze sobą sposobów wyrazu, jakkolwiek by górnolotnie to nie zabrzmiało, twórcom udało się dotknąć metafizycznego wymiaru konsumpcji. Była to próba zejścia gdzieś głębiej, poza poziom jednostkowej, a nawet społecznej psychologii, w rejony, w których zachłanność używania staje się wyrazem zupełnie innego rodzaju pożądliwości, a gromadzenie dóbr obraca się w manifestację odwiecznego pragnienia destrukcji, czyli jeszcze jednego, ukrytego wymiaru walki Erosa z Thanatosem.

Nie mniej skomplikowany temat wziął na warsztat Kolektyw Hanczewski/Baumgart. Gdzie jest Zip Coon? – spektakl powstał dwa lata temu w ramach Nurtu Off Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Nawiązuje do haniebnej historii takiej specyficznej „rozrywki”, jak Minstrel Show, kiedy pomalowani na czarno biali bawili równie białą publiczność, odgrywając kabaretowe scenki pełne rasistowskiej pogardy dla „nieroztropnych czarnuchów”. Podobne zachowanie naśladuje czwórka aktorów. Sypią niepoprawnym politycznie kawałem i oburzającymi szowinistycznymi piosenkami, żeby w drugiej części przedstawienia, rozważając nad specyfiką tej zakazanej w 1956 roku konwencji teatralno-estradowej, wykazać, że strategia wykluczenia działa na zasadzie uniwersalnych, niezbyt skomplikowanych formuł. Wystarczy, że zamiast zmiennej x podstawimy takie określenia, jak kobieta, Żyd, uchodźca czy homoseksualista. Każdy kraj, epoka lub osoba, niestety, ma własną listę.

Wreszcie pierwszą trójkę spektakli BRAMATU zamyka lekki w formie, niemniej poważny tematycznie mini-musical Dictators for Dummies. Do Goleniowa przewieźli go goście ze Stanów Zjednoczonych, Touchstone Theatre z Bethlehem. Na sali Domu Kultury z szerokim uśmiechem witała nas organizatorka mającego się zacząć dosłownie za chwilę, nadawanego na żywo show, będącego jednocześnie charytatywną zbiórką na rzecz dzieciaków marzących o zawrotnej karierze dyktatora. W roli gospodarzy wieczoru dwójka Generałów, którym w tej branży uzurpacji i terroru niejedno udało się osiągnąć, chociaż teraz raczej przebywają w stanie (chwilowego?) spoczynku i żyją wspomnieniami ze „starych dobrych czasów”. Jeszcze ciekawiej wypada lista zaproszonych gości: częstujący publiczność wódeczką Józef Stalin, wnuczek Adolfa Hitlera w tradycyjnym bawarskim stroju , dobry przyjaciel jego dziadka Joseph Goebbels, libijski dyktator Mu’ammar al-Kaddafi i parę innych zasłużonych dla ludzkości złodziejów. Każdy z własnym popisowym estradowym występem. Jak nietrudno się domyśleć, świat „na opak” z Dictator for Dummies, to satyra i groteska z wyraźnym, skondensowanym w zwrotkach otwierającej i podsumowującej piosenki przesłaniem, że ci wyżej wymienieni panowie wygrywają tylko wtedy, kiedy działamy osobno czy w ogóle nie działamy. Łączmy się! Wspólnie zmieniajmy świat ku lepszemu. Bo inaczej będziemy dummies. I w to będzie wyłącznie nasza wina. 

A dalej, czyli po tych trzech pierwszych spektaklach, każdy miał taki festiwal, jaki sobie wychodził. Zdążyć na wszystko po prostu się nie dało. Wydarzenia nakładały się jedno na drugie. Należało więc wybierać, i nie zawsze były to łatwe decyzje. Żałuję, na przykład, że nie zobaczyłem spektaklu improwizowanego Jachimek-Tremiszewski Trio, lecz w zamian za to zdążyłem skosztować wzruszającej w swej prostocie, prawdziwej wizualnej magii teatru cieni ze spektaklu Fatamorgana w wykonaniu gospodarzy imprezy. Było bajecznie. Lecz prawdziwym wydarzeniem stał się inny, słynny już spektakl Teatru Brama – Ghost Dance. Nieprzypadkowo użyłem słowa „wydarzenie”, bo tego wieczoru rzeczywiście się coś wydarzyło. Coś rzeczywistego i potężnego. Niezwracająca uwagi na ścisk widownia chłonęła wszystko, co działo się na scenie. Każdy ruch i każdą melodię. Spektakl stał się wspólnym rytuałem, wyzwalającym potężne ładunki energii i mimo całego dramatyzmu oraz przykrych diagnoz stawianych współczesności, niósł w sobie zbawienny ładunek wiary w ludzkie możliwości.

Skłamałbym jednak, gdybym powiedział, że wszystko mi się spodobało. Że każda z zaproponowanych pozycji uderzyła w moją wrażliwość, zawładnęła moimi myślami i wyobraźnią. Inaczej zresztą być nie mogło. Zaprzeczałoby to samej idei Mozaiki Ludzkiej, czyli szczególnemu otwarciu się na różnorodność, która, żeby nazywać się prawdziwą różnorodnością, powinna przekraczać zainteresowania każdego poszczególnego uczestnika. Dzięki temu czułem się otoczony innością. Ale innością, która, nawet gdy nie wzbudzała mojego zainteresowania, pozostawała ważną przez samą swoją obecność, będąc świadectwem istnienia świata obiektywnego, pełnego różnych perspektyw, niezamkniętego w skorupie pojedynczego „ja” i widzimisię. 

Nie wszystko więc rozumiałem. Nie ze wszystkim się zgadzałem. Znalazły się jednak w programie wydarzenia, o których nie mogę nie wspomnieć, jak chociażby przedsięwzięcie Fundacji Banina Kolorowa, czyli biało-czerwona. Był to drugi spektakl szczególnie interaktywnej soboty, która zaczęła się od projektu Zwierciadło/Mirror Teatru Kingdom of Curvy Fork i Benjamina Guli. Po zbadaniu własnych reakcji na kopiującego nasze zachowania aktora, zmieniliśmy przestrzeń i wkroczyliśmy do klasy Szkoły Podstawowej nr 1 przy ulicy Jana Kilińskiego, której piękny neogotycki budynek już znaliśmy ze wspaniałego otwierającego koncertu Bestseller the Wall. Zajmując miejsca za ławkami, jeszcze nie wiedzieliśmy, że przyjdzie nam powitać Huberta, nowego ucznia szkoły, który bez żadnych ceregieli, tak z marszu, zacznie agitować do głosowania na siebie w zbliżających się wyborach do samorządu szkolnego. Czyni to z szerokim uśmiechem na ustach, jak się to mówi – na zupełnym luzie. Pyta o seriale, które oglądamy, częstuje kanapką. Tylko że napis na jego koszulce głosi: „Pamiętaj. Bądź dumny. Jesteś Polakiem”, a zbiórka na rzecz młodej Ukrainki Ludmiły, którą sam zainicjował, kończy się propozycją kupienia dla niej GPS-u, żeby mogła jak najszybciej wrócić do własnego kraju. Czy Hubert jest nacjonalistą? O nie! Sam się od tego odżegnuje. Jest patriotą. I jako patriota może sobie pozwolić na żarty o Holokauście i uchodźcach. Dlaczego nie?

Kolorowa…, z którą Bartłomiej Miernik i Hubert Dyl objechali już połowę Polski, grając we wszystkich rodzajach szkół, i nie tylko, stała się reakcją artystów na wkroczenie do tejże przestrzeni przedstawicieli ONR-u oraz próbą uodpornienia młodych osób na różnego rodzaju strategie manipulacyjne. Każdemu występowi towarzyszą warsztaty. O tym, że nowy uczeń jest aktorem nieświadomi swojej roli widzowie dowiadują się już po tym, jak Hubert zbierze rozdane wcześniej wstążki z artykułem 54. Konstytucji RP oraz z postawionymi plusami poparcia lub minusami dezaprobaty dla jego poglądów. Jak dotąd częściej wygrywa niż przegrywa. Niekiedy pełnym kompletem głosów. Ale czy to znaczy, że musimy się poddać? Wcale. Będziemy tańczyć swój Ghost Dance aż do skutku. Mając nadzieję, że inny niż u Indian. 

19-10-2018

galeria zdjęć Festiwal Ludzka Mozaika, Goleniów 24.08 – 2.09.2018 Festiwal Ludzka Mozaika, Goleniów 24.08 – 2.09.2018 Festiwal Ludzka Mozaika, Goleniów 24.08 – 2.09.2018 Festiwal Ludzka Mozaika, Goleniów 24.08 – 2.09.2018 ZOBACZ WIĘCEJ
 

Festiwal Ludzka Mozaika, Goleniów 24.08 – 2.09.2018

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: