AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Bezsenność i wstyd

Nie całkiem wesoła historia, reż. Józef Opalski, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Fot. Piotr Kubic  

Nie tylko niewesoła, ale też duszna i mroczna jest adaptacja Nieciekawej historii Czechowa, zrealizowana w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie przez Józefa Opalskiego. Historia starzejącego się profesora Nikołaja Stiepanowicza i jego bliskich wydaje się tu przesycona jeszcze większym bólem egzystencjalnym niż w literackim pierwowzorze.

„Gdyby zapytano mnie, co stanowi obecnie zasadniczy element mojego istnienia, odpowiedziałbym: bezsenność i wstyd” – wyznaje na wstępie Nikołaj Stiepanowicz. Nie całkiem wesoła historia (pod takim tytułem wystawia swe przedstawienie Józef Opalski) rozpoczyna się długim monologiem głównego bohatera. Na scenie panuje mrok – punktowe światło wydobywa z niego jedynie twarz profesora (Grzegorz Mielczarek), siedzącego samotnie na brzegu metalowego łóżka. Stiepanowicz ze spokojem w głosie opowiada o swym dotychczasowym życiu – karierze akademickiej, sławie, honorach oraz o lokującym się gdzieś na marginesie tej rzeczywistości niezbyt udanym życiu rodzinnym. Z jego słów wyłania się obraz człowieka okropnie zmęczonego, rozczarowanego, a przede wszystkim oczekującego śmierci.

W opowiadaniu Czechowa Stiepanowicz ma 62 lata, jednak grającemu jego postać Grzegorzowi Mielczarkowi do sześćdziesiątki jeszcze daleko. To pierwszy dysonans, z jakim musimy się zmierzyć w krakowskiej inscenizacji. Choć można powiedzieć, że akurat tę rozbieżność udaje się dobrze ograć – w dużej mierze dzięki Mielczarkowi, który nie sili się na udawanie sześćdziesięciolatka, zamiast tego na scenie ukazuje po prostu człowieka, który utracił sens życia i wiarę w dotychczasowe wartości. Jego Stiepanowicz charakteryzuje się niebywałym spokojem – zarówno sposób mówienia, jak i ciało aktora odzwierciedlają stan psychiczny bohatera: całkowitą apatię i dystans do rzeczywistości. Profesor dusi się w świecie, który go otacza, a to skrępowanie doskonale odmalowane zostaje na twarzy snującego się po scenie Grzegorza Mielczarka. Ów senny letarg, w jakim pogrąża się Stiepanowicz, zdaje się nie mieć końca, co wpływa w określony sposób na jego relacje z innymi bohaterami tej opowieści – żoną, córką i wreszcie bliską przyjaciółką Katią.

U Czechowa ta specyficzna kondycja Stiepanowicza wyrażana jest w dużej mierze właśnie poprzez jego stosunki z tymi trzema kobietami – u Opalskiego te relacje okazują się niestety najmniej frapującym elementem przedstawienia. Co prawda reżyser wydobywa z nich pewien rodzaj smutku i niepokoju, ale mimo wszystko brakuje tu udanego i charakterystycznego dla realistycznej konwencji współbrzmienia między aktorami. Pomijam tu już znaczący rozdźwięk między wiekiem aktorów a granymi przez nich postaciami, który – przyznać trzeba – stanowi nie lada wyzwanie dla widza nieznającego tekstu i uciążliwą dysproporcję dla tych, którzy go czytali. Chodzi mi raczej o brak wiarygodności – mimo realistycznej oprawy scenograficznej, historycznych kostiumów i rekwizytów jakoś trudno uwierzyć w prawdziwość tego świata i tragizm osadzonych w nim postaci.

Owszem, Grzegorz Mielczarek jako Nikołaj Stiepanowicz tworzy znakomitą kreację, jednak jego poruszające monologi nie są w stanie udźwignąć ciężaru całego spektaklu. Problem w tym, że pozostali aktorzy nie bardzo pomagają – fragmenty, w których na scenie pojawiają się żona Waria (Ewa Worytkiewicz) i córka Liza (Paulina Kondrak), nie wpływają w dużym stopniu na dramaturgię przedstawienia, funkcjonując raczej jako ozdobnik. Dużo ciekawiej pod względem dramaturgicznym ukazana została relacja głównego bohatera z wychowanicą Katią (Joanna Mastalerz), choć i tu momentami zobaczyć by się chciało więcej naturalności i dynamizmu w odsłanianiu skomplikowanego związku emocjonalnego tych dwojga. Katia jest kobietą o artystycznym usposobieniu, niespełnioną aktorką, żyjącą w świecie własnych ideałów i wyobrażeń. Mimo młodego wieku żyje samotnie, w całkowitej izolacji od świata konwenansów, który budzi w niej wstręt. Prawdopodobnie właśnie dlatego między nią a Stiepanowiczem rodzi się nić porozumienia. Oboje są melancholikami, oboje cierpią, dostrzegając otaczający ich fałsz i miałkość własnej egzystencji. W przeciwieństwie do profesora Katia nie utraciła jeszcze ostatniej nadziei na odmianę losu – w jednej z końcowych scen jedzie za Stiepanowiczem do Charkowa, prosząc go o pomoc, radę albo też raczej pragnąc po prostu jego męskiego oparcia. „Niechże pan powie: co ja mam robić?” – pyta błagalnie Katia. To jej pytanie staje się emblematem całego spektaklu – w różnym stopniu nurtuje bowiem wszystkich jego bohaterów. Niektórzy sami znajdują odpowiedź – Waria obiera strategię podtrzymywania pozornego ładu, Liza szuka ratunku w małżeństwie ze starszym mężczyzną, Stiepanowicz wyswobodzenia upatruje w śmierci, Katii zaś pozostaje jedynie owo tragicznie brzmiące „nie wiem”.

W Nie całkiem wesołej historii Opalskiego jedno z najbardziej pesymistycznych opowiadań Czechowa łączy się z innymi utworami autora. W adaptacji Anny Burzyńskiej odnaleźć można aluzje do najbardziej znanych dramatów Czechowa, a także cytaty z nich pochodzące. Te intertekstualne związki nie sprawiają jednak, że na bohaterów Nieciekawej historii spoglądamy z jakiejś innej, szerszej perspektywy – raczej podkreślają one tragiczną powtarzalność, uniwersalność i nieuchronność pewnych egzystencjalnych dylematów, z którymi mierzy się człowiek. Stiepanowicz i Katia nie są pierwsi ani ostatni – zdają się przypominać wplecione w strukturę spektaklu fragmenty dramatów Czechowa – i to jest chyba jedyne pocieszenie, jakie można wyciągnąć z ich niewesołej, nieciekawej historii.

15-04-2016

 

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Nie całkiem wesoła historia
na motywach tekstów Antoniego Czechowa
przekład: Maria Mongirdowa
adaptacja sceniczna: Anna Burzyńska
reżyseria i opracowanie muzyczne: Józef Opalski
scenografia i kostiumy: Przemysław Klonowski
obsada: Grzegorz Mielczarek, Ewa Worytkiewicz, Joanna Mastalerz, Paulina Kondrak, Tadeusz Zięba, Sławomir Rokita, Marcin Repetowski
premiera: 12.03.2016

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: