AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Ciężar wody

Kasieńka, reż. Anna Wieczur-Bluszcz, Teatr Miniatura w Gdańsku
Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego, doktor nauk humanistycznych. Referentka krajowych i międzynarodowych konferencji naukowych poświęconych literaturze i kulturze. Publikowała m.in. w internetowym „Dzienniku Teatralnym” oraz w miesięczniku „Teatr”. Współpracowała z Centrum Sztuki Współczesnej „Łaźnia” i Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku. Mieszka w Gdyni.
A A A
Fot. Piotr Pędziszewski  

W The Weight of Water Sarah Crossan temat emigracji przedstawiony został z perspektywy niespełna trzynastoletniej Kasi, gdańszczanki, która wraz z mamą rozpoczęła nowe życie w Coventry.

Crossan, sama będąca swego czasu dziecięcym emigrantem, z poruszającą szczerością opowiada w swojej książce o doświadczeniach emigracyjnej egzystencji: o obcości, inności i samotności, o wszystkich stanach i uczuciach, które dodatkowo komplikuje (ale czasem łagodzi) trudny czas wkraczania w młodzieńczość. Opowieść Kasi pisarka zamknęła w niezwykłej formie – w stu dwudziestu siedmiu białych wierszach; oszczędnych, momentami wręcz ascetycznych językowo, ale niebywale przy tym poetyckich i wyjątkowo wnikliwych.

Ta niezwykła książka, przetłumaczona i opublikowana w Polsce w 2015 roku przez Wydawnictwo Dwie Siostry, z jej tematyczną aktualnością i oryginalnym kształtem wręcz prosiła się o teatralną adaptację. Ze znakomitego materiału Crossan skorzystała Anna Wieczur-Bluszcz. Jej Kasieńka (tak brzmi polski tytuł The Weight of Water w tłumaczeniu Katarzyny Domańskiej) pokazana została pod koniec marca w gdańskim Teatrze Miniatura. Spektakl zaskoczył przede wszystkim, podobnie jak literacki oryginał, swoją formą, stykającą ze sobą teatr i sztuki wizualne, dopracowaną w każdym szczególe, a jednocześnie – co jest przecież ważne w teatrze dla dzieci, nawet tych starszych, wkraczających w nastoletniość – nieprzekombinowaną i czytelną, wydającą się jakby zupełnie naturalnym scenicznym ekwiwalentem słowa Crossan.

W Kasieńce teatralną scenę zakrywa szczelnie biały ekran. Za nim pojawiają się pierwsze postacie – dziewczynka (Edyta Janusz-Ehrlich) i przestraszona, ściskająca w ręku niemodną walizkę mama (Agnieszka Grzegorzewska) – które my widzimy na ekranie jako nieme cienie. I tak będzie do końca spektaklu, bowiem narrację prowadzi, jedyny w tym przedstawieniu, głos nastoletniej Anny Andruszkiewicz, która wiersz za wierszem snuje opowieść Kasieńki. Po chwili cieniom zaczynają towarzyszyć animacje – bardzo subtelne, czasem barwne, często przypominające próby ze szkicownika. Od tego momentu cienie aktorów i ruchome, zmieniające się co chwilę obrazy stanowią nierozerwalną całość, poruszającą się w jednym rytmie zdań wypowiadanych przez Andruszkiewicz i towarzyszącej im, momentami bardzo lirycznej, muzyki Łukasza Matuszyka.

Ta liryczność punktuje smutek, którym spektakl przesycony jest właściwie od samego początku. Kasia i jej Mama wyruszają do Coventry w bardzo konkretnym celu. Chcą znaleźć Ojca Kasieńki, emigranta zarobkowego, który po pewnym czasie spędzonym w obcym kraju zerwał kontakt z rodziną. Zrozpaczona, zdesperowana Matka Kasi postanawia go za wszelką cenę odnaleźć. Wynajmuje w nowym kraju obskurne „studio”, zatrudnia się w fabryce, a córkę posyła do szkoły. Wieczorami Matka przemierza okolicę w poszukiwaniu Ojca, zmuszając do tych poszukiwań córkę. Piszę „zmuszając”, bo dziewczynka zdaje się doskonale czytać scenariusz, który realizuje „zaginiony” Ojciec. Matka go nie akceptuje, odrzuca, zastępuje bolesną prawdę rozpaczliwie niewiarygodnymi fantazmatami. Ucieka w fantazję, we wspomnienia, w lęki. Choć fizycznie jest obok, w rzeczywistości zostawia córkę całkiem samą.

Z tą samotnością Kasia początkowo nie potrafi sobie poradzić. Dziewczynka wiedziała, że w nowym kraju będzie inna, obca; przewidywała, że może nie rozumieć wszystkiego, jednak tej samotności, tak gorzko totalnej – nie spodziewała się zupełnie. W tej samotności Kasia musi zbudować siebie na nowo, bo w obcym kraju inne jest wszystko, nawet jej imię. Pierwszym zderzeniem „Cassie” z brutalną rzeczywistością jest swego rodzaju intelektualna degradacja – ze względu na niedostateczną znajomość angielskiego dziewczynka ląduje w niższej klasie, co natychmiast przekłada się na jej relacje z rówieśnikami, którzy nie akceptują „wampirzo bladej dziewczynki ze wschodu”, dokuczają i kpią z niej. Mimo to z czasem nowy świat zaczyna być przyjaźniejszy, jakby bardziej oswojony. Pojawia się czarnoskóry sąsiad Kanoro (Jacek Majok), przy którym Mama nieoczekiwanie zaczyna się uśmiechać. Uśmiechać zaczyna się również i Kasia, która zaprzyjaźnia się z rówieśnikiem Williamem (Piotr Kłudka), jedyną bratnią duszą we wrogiej przestrzeni szkolnej.

Wieczur-Bluszcz opisuje to wszystko językiem oszczędnym i komunikatywnym. Aktorzy, ucharakteryzowani tak, że daną postać rozpoznajemy w jej cieniu natychmiast, posługują się zwykle gestem bardzo oczywistym, czasem wręcz dosadnym, ilustrującym jednoznacznie dany fragment narracji.

Ciąg zdarzeń w Kasieńce dość łatwo przewidzieć, bardziej zaskakujący jest sposób, w jaki tytułowa bohaterka radzi sobie z porzuceniem, odrzuceniem i samotnością. Jednym z najpiękniejszych fragmentów spektaklu, tłumaczącym oryginalny tytuł powieści, jest scena, w której Kasia pływa. Dziewczynka widzi wodę jako przestrzeń innego świata, groźnego i obcego, w którym „nawet nie może oddychać”. Ale Kasia chce czuć „ciężar wody”, chce zanurzyć się w tym świecie, bo jest to dla niej swoisty trening przetrwania w świecie na powierzchni pełnym ignorancji i rasizmu, nakładającym na swoich nieoczekiwanych mieszkańców piętno obcości, inności, dziwności. Wieczur-Bluszcz, idąc wiernie za znaczeniami The Weight of Water, nie pozostawia jednak tego świata w szarości i smutku.  Smutek, ale wynikający tu raczej z dojrzałości w widzeniu rzeczywistości, balansują „drobnostki” zaznaczające kolejne etapy przechodzenia w dorosłość – pierwszy pocałunek, ukaranie złośliwej koleżanki, pogodzenie się z ojcem.

Efektowna, piękna, a jednocześnie bardzo czytelna forma teatralna Kasieńki, stworzona bezbłędnie przez Ewę Gdowiok (scenografia), Urszulę Morgę i Bartosza Mikołajczyka (współpraca przy koncepcji wizualnej, animacje filmowe) oraz Macieja Motowidło (koncepcja i realizacja techniczna, światło), ubiera mądrą i szczerą treść. Spektakl nie epatuje brutalnością (choć w przypadku tematu polskiej emigracji oczywiście mógłby) ani w sferze obrazu, ani w obrębie treści, ale unikając dosadnego realizmu, mówi o problemie więcej niż niejeden (dobry) reportaż. Jest tak też dlatego, że temat emigrujących dzieci gdzieś na ogół umyka, rozmywa się pod przeświadczeniem, że dzieci „zawsze sobie poradzą”, „szybko załapią język”, „w mig się przystosują”. Czy aby na pewno? Nie każde z nich przecież pływa od razu tak dobrze, jak Kasieńka. Więcej, niektóre z nich pływać nie potrafią (jeszcze) w ogóle.

05-05-2017

galeria zdjęć Kasieńka, reż. Anna Wieczur-Bluszcz, Teatr Miniatura w Gdańsku <i>Kasieńka</i>, reż. Anna Wieczur-Bluszcz, Teatr Miniatura w Gdańsku <i>Kasieńka</i>, reż. Anna Wieczur-Bluszcz, Teatr Miniatura w Gdańsku <i>Kasieńka</i>, reż. Anna Wieczur-Bluszcz, Teatr Miniatura w Gdańsku ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr Miniatura w Gdańsku
Kasieńka
tłumaczenia: Katarzyna Domańska
adaptacja, reżyseria i inscenizacja: Anna Wieczur-Bluszcz
scenografia: Ewa Gdowiok
współpraca przy koncepcji wizualnej oraz animacje filmowe: Urszula Morga, Bartosz Mikołajczyk (Esy Floresy)
muzyka: Łukasz Matuszyk
koncepcja i realizacja techniczna, światło: Maciej Motowidło
obsada: Jolanta Darewicz, Agnieszka Grzegorzewska, Edyta Janusz-Ehrlich, Piotr Kłudka, Jacek Majok, Jadwiga Sankowska, Joanna Tomasik,  Anna Andruszkiewicz (głos Kasieński)
premiera: 26.03.2017

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2017-05-05   13:27:42
    Cytuj

    bardzo się cieszę!