AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Czyżby teatr nie był poważnym zajęciem?

Gabriele Vacis, Awareness. Dziesięć dni z Jerzym Grotowskim, przekład Katarzyna Woźniak, Kraków: Pasaże, 2015
Doktorant Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Absolwent Filozofii oraz Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracuje z czasopismem naukowym "Znaczenia".
A A A
 

Wertując w księgarni kolejną książkę o Grocie, coraz częściej borykam się z myślą, że to będzie dokładnie „kolejna książka o Grocie”. Nie mniej, ale, niestety, i nie więcej. No, bo ileż złota można wydobyć z jednej, za przeproszeniem, kopalni? Nawet tak „głębokiej” i wyjątkowej?

Sprawdziłem dla pewności na stronie Instytutu im. Jerzego Grotowskiego. W kategorii „druki zwarte w języku polskim” znalazłem bibliografię składającą się z czterdziestu siedmiu pozycji. Osiem z nich jest autorstwa Zbigniewa Osińskiego, który pozostaje pod tym i wieloma innymi względami bezdyskusyjnym liderem. Są też, rzecz jasna, dzieła Petera Brooka, Ludwika Flaszena, Eugenia Barby i Thomasa Richardsa. Ostatnimi laty do listy dołączyły solidne i arcyciekawe opracowania Dariusza Kosińskiego. Ciągle przybywa licznych wspomnień, rekonstrukcji i analiz poszczególnych przedstawień, książek i książeczek zgłębiających wybrane zagadnienia lub ukazujących powiązania pracy Mistrza przez duże „M” z innymi Mistrzami przez „M” nie mniejszych rozmiarów. O artykułach nawet nie wspominam. Z tą wiedzą przystępuję do lektury0Gabriela Vacisa i… uradowany i poruszony do głębi mojej bibliofilskiej duszy, po raz kolejny dostaję owe ze wszech miar pożądane „więcej”, a nawet „o wiele więcej”. Więc – odpowiadam na wyjściowe pytanie – można! Jest jeszcze dość tego złota. Przecież trzymam w rękach kolejną „sztabkę”.

Wspomniany wyżej Dariusz Kosiński uznał Awareness… za „jedno z najciekawszych źródeł dotyczących ostatniego okresu twórczości wielkiego polskiego artysty”. Podpisuję się pod tą fachową opinią obiema rękoma. Cennym to źródło czyni chociażby fakt, że nie mamy (w odróżnieniu od wykładów rzymskich z 1982 roku oraz późniejszych, paryskich, wygłoszonych w latach 1997-1998) szczegółowych transkrypcji tego turyńskiego seminarium.

Na całe szczęście jego uczestnikiem i współorganizatorem był Gabriele Vacis – obecnie znany reżyser, twórca filmowy, radiowy i telewizyjny oraz wykładowca w turyńskiej Szkole Holden i na Universitá Cattolica w Mediolanie. Wtedy był to młody jeszcze turyński artysta, który wraz z przyjaciółmi w 1982 roku założył zespół teatralny FIAT (Fabbrica Italiana Architetti Teatrali), mający wkrótce zmienić „szyld” na Laboratorio Teatro Settimo. Nazwa całkiem stosowna dla kogoś, kto ukończył Międzynarodową Szkołę Antropologii Teatru (ISTA) Eugenia Barby, a Ku teatrowi ubogiemu uznawał za teatralną ewangelię. Zresztą nie tylko on. Całe pokolenie włoskich teatrofilów miało w domach egzemplarz tej książki. Zazwyczaj z mocno podniszczonymi od częstego wertowania stronnicami od 153 do 231, na których mieściły się rozdziały Trening aktora 1959-1962 oraz Trening aktora (1966).

Seminarium w Turynie nosiło tytuł Zagadnienia pracy reżysera i aktora i trwało dziesięć tytułowych dni. Dziesięć czterogodzinnych wykładów, które rozpoczęły się 25 lutego 1991 roku. Właściwie cała książka, z nielicznymi wyjątkami, jest relacją z tych unikatowych zajęć, ale nie tylko. Awareness… to też spotkanie z Grotowskim po wykładzie i wieczory spędzone z nim w kawiarni. Żywa obecność głównego bohatera – oto największa zaleta tej lektury. Lektury, która podaruje kilka godzin „obcowania” z jedną z najbardziej zagadkowych i fascynujących postaci w historii teatru. Wydaje się, że Mistrz siedzi tuż obok, pali fajkę, uśmiecha się i przenikliwie spogląda uważnemu i wrażliwemu czytelnikowi w oczy. Tak samo, jak na zamieszczonym na okładce zdjęciu autorstwa Maurizia Buscario. Będąc doświadczonym studentem, stanowczo stwierdzam (i niech mi wybaczą moi wykładowcy), że byłem „obecny” na tych włoskich wykładach „bardziej” niż na większości tych, na które w rzeczywistości miałem okazję uczęszczać. Wszystko dlatego, że Gabriele Vacis przez kolejne trzysta stron pozostaje rozbrajająco szczery. Nie sili się przy tym na żaden emocjonalny szantaż czy epatowanie jakimiś drobnostkami, które mogłyby mieć posmak skandalu. Potrafi natomiast z samych tylko „oględzin” odpowiedniej dla zajęć sali, krzyżując anegdotki z mini-wykładami, dodając szczyptę informacji turystycznej i przeprawiając wszystko zabawnym wewnętrznym monologiem, usmażyć przepyszne literacko-naukowe konfitury, które chce się smakować łyżeczkę za łyżeczką.

Większość słuchaczy, którzy przez dziesięć dni wypełniali czytelnię archiwum Teatro Stabiele, to młodzi, niespełna dwudziestoletni artyści, dopiero zaczynający lub za chwilę mający zacząć swoją karierę. Tyle więc w tej książce młodości. Tej młodości, która świeci się wiarą w możliwości sztuki, w to, że uprawianie teatru jest wielkim, odpowiedzialnym projektem i zarazem fascynującą i nieprzewidywalną przygodą na całe życie. Jedno z pierwszych prywatnych pytań, które Grotowski zadał Vacisowi brzmi: „Dlaczego ktoś tak poważny, jak pan, zajmuje się teatrem?”. Vacis, który już słyszał to pytanie od Eugenia Barby, odpowiada pytaniem na pytanie: „Czyżby teatr nie był poważnym zajęciem?”. No, właśnie! Czyżby!?

Nie poprzestawszy na zwykłym opisie, Vacis nadaje tym dwóm tygodniom swoistą kilkupłaszczyznową dramaturgię. Rozwój „akcji” polega nie tylko na samym odkrywaniu przez Grotowskiego skarbczyków teatralnego rzemiosła. Niejaką przemianę wewnętrzną, w ciągu tak krótkiego okresu, przechodzą wspomniani po imieniu uczniowie: David, Fabbrizia i Simona. Zmienia się nie tylko stosunek publiczności do mówcy, zmienia się nasz stosunek do tych, którzy go słuchają. W tle tego wszystkiego, żeby nie było zbyt hermetycznie, na pierwszych stronach gazet pojawia się dobiegająca końca pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, a w pobliskiej knajpie czeka rozmowny kelner z polskimi korzeniami.

Książkę można też śmiało uznać za wspaniałe, wszechstronne, na miarę swej objętości i celów, wprowadzenie do całości dorobku Grotowskiego. Mistrz obala liczne mity i wyjaśnia przyczyny nie mniej licznych nieporozumień. Starannie tłumaczy, podaje przyczyny, maluje perspektywy. Stara się odpowiedzieć na wszystkie zadawane mu pytania. Przy tym sięga po historię powstania ołtarza Wita Stwosza, wspomina rytuały voodoo, milczy, odgrywa przed wdzięczną publicznością mini-przedstawienia, żartuje, walczy z tłumaczką o słowa i pojęcia, a nawet śpiewa.

Książka została wydana w języku włoskim w 2002 roku. Po dwunastu latach ukazało się drugie wydanie w serii Biblioteca Teatrale – Memorie di Teatro. W 2015 roku, dzięki świetnemu tłumaczeniu Katarzyny Woźniak, która obdarzyła książkę dziesięciostronicowym wprowadzeniem, możemy przeczytać ją po polsku. I chociaż od ukazania się książki minął ponad rok, szperając po Internecie, nie znalazłem ani jednej dłuższej, pozawydawniczej recenzji czy omówienia tej, moim skromnym zdaniem, wspaniałej pozycji. Będzie szkoda, jeżeli nie trafi do szerszego grona czytelników, szczególnie ze względu na zbliżającą się wiosnę, bo to najbardziej „wiosenna” książka o Grocie, jaką czytałem. I co tam, że zaczyna się w lutym, przecież kończy się w marcu – pięknym, teatralnym, turyńskim marcu.

10-03-2017

Gabriele Vacis, Awareness. Dziesięć dni z Jerzym Grotowskim, przekład Katarzyna Woźniak, Kraków: Pasaże, 2015

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2017-03-12   11:04:37
    Cytuj

    jest taka anegdota: Jeden siedzi z wędką i łowi... Drugi, przechodząc, "jak biorą?". Pierwszy: "lujowo"... Po miesiącu ukazuje się książka: "Moje rozmowy z Leninem". Pytanie, który był który?