AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Ekosystem

Ostatnie zwierzęta. reż. Magda Szpecht, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie
fot. Klaudyna Schubert  

Czy dziś potrafimy jeszcze komunikować się naturą? Czy jesteśmy w stanie ją odczuć, poznać, zgłębić jej tajemnice? Projekt Ostatnie zwierzęta Magdy Szpecht opowiada o próbach odbudowania więzi z naturalnym środowiskiem i jego rezydentami. Odbywają się one podczas interaktywnego spaceru po korytarzach i salach Domu Utopii – nowej przestrzeni przy Teatrze Łaźnia Nowa w Krakowie.

Przed rozpoczęciem spektaklu widzowie dostają mapy – widnieje na nich rozkład szkolnych pomieszczeń oraz wskazówki dotyczące sposobu poruszania się pomiędzy nimi. Brzmią one dość enigmatycznie, a zatem pomoc performerów-przewodników, czuwających nad przebiegiem spaceru, okazuje się nieoceniona. Na początku wszyscy uczestnicy ekologicznego seansu zgromadzeni zostają w małej, wypełnionej dymem sali – tutaj odbywa się symboliczna inicjacja. Zostajemy zroszeni wodą, odczuwamy podmuch wiatru, tajemnicza przewodniczka zmusza nas do zastanowienia się na tym, jak warunki pogodowe wpływają na nasze samopoczucie i fizjologię. Po zaliczeniu testów można pójść dalej – wejść w przestrzeń natury i jej rytmu.

„Nie musisz obejrzeć wszystkiego. Jest to niemożliwe” – informuje głos z offu. Projekt Magdy Szpecht to bowiem performatywna instalacja, rozmieszczona w kilku odrębnych przestrzeniach. Widz sam dokonuje wyboru odwiedzanych miejsc oraz decyduje o tym, ile czasu chce w nich spędzić. Część działań odbywa się symultanicznie, a zatem wybór jednej przestrzeni oznacza automatycznie rezygnację z drugiej. Są wśród nich jednak miejsca wspólne, dostępne wszystkim uczestnikom spektaklu, bez względu na wybór obranej ścieżki zwiedzania. Taką przestrzenią jest „Drzewostan” – sala z zieloną trawą, śpiewem ptaków, odgłosami przyrody. Z początku trudno rozpoznać, kto w projekcie Szpecht jest tylko widzem, kto zaś performerem i współtwórcą spektaklu. W „Drzewostanie” sytuacja staje się jasna – performerzy unoszą się w pewnym momencie ponad siedzących na trawie widzów i zaczynają się swobodnie kołysać. Ich ruchy są powolne i miękkie -– jak ruchy drzew przy lekkim wietrze. W tej części spektaklu można bez trudu rozpoznać inspirację Sekretnym życiem drzew Petera Wohllebena i jego rozważaniami na temat funkcjonowania lasu. Za sprawą sugestywnych gestów aktorów oraz towarzyszącego im monologu na temat drzew po chwili orientujemy się, że sami zostaliśmy wciągnięci do tego performatywnego, drzewnego systemu. A może tkwimy w nim stale, nie dostrzegając go? „Podziękuj drzewu za to, co otrzymałeś” – brzmią wymownie ostanie słowa lektorki.

Performanse w kolejnych pomieszczeniach odbywają się w tym samym czasie. Z tego też powodu jeden widz może zobaczyć w całości jedynie trzy mniejsze spektakle. Zostały one podzielone ze względu na tematy oraz bohaterów – elementem spajającym wszystkie części jest poszukiwanie związków człowieka z naturą oraz próba przezwyciężenia myślenia antropocentrycznego w kształtowaniu tej relacji. Każdy pokój to przestrzeń innego performera – choć działania poszczególnych artystów pozostają w ścisłym związku ze sobą to jednak równie dobrze mogą one funkcjonować jako odrębne całości. Magda Szpecht nieprzypadkowo zaprosiła do udziału w projekcie artystów poruszających się w obrębie różnych mediów i form teatralnych. Są wśród nich aktorzy, performerzy i tancerze. Każdy z nich wchodzi w kontakt z widzem, posługując się odmiennymi środkami wyrazu oraz korzystając z rozmaitych technik narracyjnych. W niektórych performansach głównym medium staje się samo ciało, jego ruch i ekspresja, w innych punkt ciężkości spada na słowo i konstruowaną za jego pośrednictwem opowieść. Tam, gdzie ciało i słowo nie wystarczają, z pomocą przychodzi obiekt, video i muzyka. O przyrodzie opowiada się tu nie tylko w sposób interdyscyplinarny, ale też interaktywny – w pewnym sensie to od reakcji i aktywności widza uzależniony jest przebieg poszczególnych działań.
 
W części „Podstępny uwodziciel” Ewa Nowakowska-Włodek w zmysłowy sposób opowiada o rozmnażaniu się roślin, zestawiając je z ludzkimi zalotami i procesem uwodzenia. Jej performans ma charakter muzycznego wykładu – odbywa się przy dźwiękach uspokajającej, lekko rozkołysanej muzyki. Słuchając o zapylaniu kwiatów, wkraczamy jednocześnie w przestrzeń bardzo intymną, wręcz erotyczną – to zestawienie w zaskakująco intensywny sposób daje nam odczuć bliskość między sferą ludzkich pragnień a tajemniczym światem roślin.
 
W performansie „Straty”, odbywającym się w jasnej, wyłożonej białymi cegłami sali, Jakub Falkowski opowiada o ewolucji, wielkim wybuchu i masowych wymieraniach gatunków. Podróż przez epoki geologiczne uzupełnia ogromną osią czasu rozrysowaną kredą na ścianach pokoju. Człowiek pojawia się na ostatnim etapie tej długiej wędrówki  – jest jedynie jednym z milionów gatunków, który prędzej czy później podzieli los pozostałych. Co po nas pozostanie? Sondy wysłane w kosmos z podstawowymi informacjami o ludzkim gatunku – jak te wystrzelone w latach siedemdziesiątych, zaprojektowane przez Franka Drake’a i Carla Sagana. W performansie Falkowskiego symbolem kolejnego wymierania, które obejmie także ludzkość, staje się wielka dziura w ścianie – kiedy podejdzie się bliżej, można przez nią zobaczyć rysunek z aluminiowej płytki wystrzelonej w kosmos w 1972 roku. Przedstawia on wizerunki kobiety i mężczyzny, schemat układu słonecznego, dwa atomy wodoru i schemat sondy. Tylko tyle i aż tyle.

W stronę świata zwierząt prowadzi seans „Sztuka kochania”, przygotowany przez Valę Tomasza Foltyna. Jedyne słowa, jakie w nim padają, to te dotyczące miłości. Po raz kolejny próbuje się tu przezwyciężyć antropocentryczny paradygmat, bowiem niemymi odbiorcami wyznania Vali są martwe lisy. „Sztuka kochania” to jedna z najbardziej poruszających części projektu Magdy Szpecht. Szczególnie w transowym finale, kiedy oddech zabitego zwierzęcia łączy się z rytmiczną muzyką i spontanicznym tańcem, do którego performer wciąga wszystkich uczestników. Jest w tym wspólnym tanecznym geście coś transgresyjnego, oczyszczającego, ale i bolesnego zarazem.

Specyfika Ostatnich zwierząt polega na tym, że nie ma tu jednego autora, twórcy i jednej strategii opowiadania o relacji człowieka z naturą. Magda Szpecht jawi się jako inicjatorka i opiekunka projektu, jednakże poszczególne jego części to efekt pracy zbiorowej, w której istotną rolę odegrali niewidoczni w samym spektaklu Marcin Cecko (dramaturgia) i Paweł Sakowicz (choreografia). Za instalacje i wizualną stronę przedstawienia odpowiada Zuza Golińska. Pod względem wielości zastosowanych tworzyw oraz organicznego charakteru całości spektakl Magdy Szpecht mocno koresponduje z koncepcją intermediów. Choć źródłem sensów, a zarazem powodem do refleksji stają się tu już pojedyncze performance, to jednak jako całość układają się one w niezwykłą i podszytą fantazyjnością opowieść o (możliwej?) symbiozie świata ludzi, roślin i zwierząt.

28-06-2017

galeria zdjęć Ostatnie zwierzęta. reż. Magda Szpecht, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie <i>Ostatnie zwierzęta</i>. reż. Magda Szpecht, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie <i>Ostatnie zwierzęta</i>. reż. Magda Szpecht, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie <i>Ostatnie zwierzęta</i>. reż. Magda Szpecht, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie
Ostatnie zwierzęta
reżyseria: Magda Szpecht
dramaturgia: Marcin Cecko
choreografia: Paweł Sakowicz
scenografia: Zuza Golińska
obsada: Jakub Falkowski, Vala Tomasz Foltyn, Konrad Hetel, Wojciech Kubaty, Ramona Nagabczyńska, Ewa Nowakowska-Włodek, Izabela Warykiewicz, Kajtek, Toffi
premiera: 28.04.2017

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: