AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Kat czy ofiara?

Rok Ryszarda, reż. Joanna Zdrada, Teatr im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze
Doktorant Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Absolwent Filozofii oraz Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracuje z czasopismem naukowym "Znaczenia".
A A A
Fot. Robert Czepielewski  

Odnoszę wrażenie, że Teatr im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze zamierza doczekać się swoistej małej „proletariackiej” rewolucji. W ciągu ostatnich kilku lat najbardziej oryginalne, artystycznie wartościowe i mądre spektakle powstają tu prawie wyłącznie pod „brandem” Sceny Inicjatyw Aktorskich. Bohater dzisiejszej recenzji, czyli Rok Ryszarda w reżyserii Joanny Zdrady, może i nie jest tego najlepszym przykładem, niemniej jednak podobną tendencję raczej potwierdza, niż jej zaprzecza. 

Przekonać się, że nie czeka nas kabaretowo-beztroska przygoda, możemy jeszcze w foyer teatru. Wszystko za sprawą Jiříego Surůvki i jego pracy graficznej Symulator strachu. Na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejna zabawka do robienia „fajnych” facebookowych zdjęć. Po niedługiej refleksji okazuje się, że instalacja czeskiego artysty bezkompromisowo zmusza nas do obrania jednej z dwóch możliwych ról: kata-dżihadysty lub czekającej na kaźń ofiary. Sam spektakl nie tyle próbuje udowodnić, iż rzeczywiście jesteśmy skazani na tak mroczną alternatywę, ile zaciera różnice między pozycją jednego i drugiego. W świecie Ryszarda każdy oprawca z łatwością staje się czyimś kozłem ofiarnym, a niedawny chłopiec do bicia w odpowiednim momencie potrafi przeobrazić się w bezwzględnego dręczyciela własnych prześladowców. Grający Ryszarda Robert Dudzik na plakacie do spektaklu – z wiadrem na głowie i splecionymi za plecami rękoma – wygląda, jak gdyby za chwilę miał być stracony. Z drugiej strony dobrze wiemy, że to on, podobnie jak główny bohater Szekspirowskiego Ryszarda III, tak naprawdę ma być wcieleniem wszelkiego bestialstwa.

Jeżeli w przedstawieniu niełatwo być może wyczuć przewodnią myśl, to kłopotów z uchwyceniem przewodniej emocji być nie powinno. Gdy zajmujemy miejsca w niewielkiej sali, pośrodku sceny, z samego przodu, na podłodze leży numer czasopisma „Dialog” ze znamiennym podtytułem Monologi gniewu. W rzeczy samej spektakl można odebrać jako jeden długi, podzielony na kolejne krótkie etiudy monolog gniewu i nienawiści. Od samego początku Ryszard nieustannie i zawzięcie strzela z karabinu swojej wściekłości. Większość jego wypowiedzi można streścić w formule: „nienawiścią nienawidzę nienawistnych…” i tu zaznaczyć pasujące: kapitalistów, komunistów, liberałów, konserwatystów, bankowców, imperialistów, nieuczciwych polityków… Ryszard w tej długiej ankiecie podkreśla wszystko, i to grubą kreską. Nie wiadomo, jakim cudem oszczędził cyklistów i wegetarian!? 

Gniewu w spektaklu jest tyle, że wylewa się on na schody przed wejściem do Sceny Studyjnej. Zanim wejdziemy na widownię, Robert Dudzik wybiega do widzów, żeby „zarezerwować” dla siebie czołg i pomalować twarz niczym Rambo przed kolejną rzezią czy Indianin po wykopaniu topora wojennego. Nastrój jest odpowiedni. Pierwotnie przedstawienie w ogóle miało rozgrywać się w przestrzeni miejskiej, a premiera była planowana na okoliczność Festiwalu Teatrów Ulicznych w Jeleniej Górze. 

Skrajnie agresywne emocje zawładnęły nie tylko psychiką, lecz i cielesnością Ryszarda. Robert Dudzik staje się jak gdyby formą-ciałem podawanego tekstu. Słowa rozsadzają go od środka niczym para wodna kocioł. Cały jest gniewem, rozpaczą i nienawiścią jak bóg wojny Ares i trzy Erynie razem wzięte. Gniewa się, dostając zadyszki, rzęzi gniewem. I chociaż w tym cyrku skrajnych emocji nie zabraknie dialektycznego kuglarstwa i lingwistycznej ekwilibrystyki, próżno by czekać na narracyjne salta. Sztuka hiszpańskiej dramatopisarki i performerki Angeliki Liddell, kończąca trylogię Akty oporu przeciwko śmierci, nie ma wyraźnego punktu kulminacyjnego czy nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Wygląda na urywek jakiegoś nieskończonego ciągu, kawałek pozaczasowej litanii. 

Ryszarda otacza czarny kolor, sztuczny dym i mała górka różnych śmieci: zgniecionego papieru, starych książek, pudeł, rękopisów, zużytych podkreślaczy, baloników i różnych innych bibelotów. Joanna Zdrada, jak w większości swych projektów, występuje też w roli autorki kostiumów i scenografii. Mimo całej inscenizacyjnej skromności zadbała o to, żeby widz się nie nudził. Za plecami Ryszarda ustawiła całą armię drobnych reżyserskich „pomysłów”: zrobić buty z kartonowych pudełek czy być może z tego samego materiału wykonać nagrobki, rozstawić znicze i ułożyć sztuczne kwiaty, wyłożyć książki (Pismo Święte, Koran, Kucharz Polski, biografia Adama Małysza…) niczym kostki domina, żeby za chwilę je rozrzucić, pokazać „taniec łopatek”, przedefilować, udawać żołnierza. Robert Dudzik wyśmienicie sobie radzi z każdym postawionym zadaniem, pozostając w ciągłym ruchu.  

We mnie ten zbiór przykrych diagnoz i bolesnych napomnień wzbudził skojarzenia z Cosmopolis Davida Cronenberga, nakręconym na podstawie kultowej już powieści Dona DeLilla. Do spektaklu jak najbardziej pasuje motto tego filmu, zaczerpnięte z wiersza Zbigniewa Herberta: „jednostką obiegową stał się szczur”. W rzeczy samej coraz częściej słyszymy zapewnienia, że zbyt dużo puściliśmy płazem i zbyt długo ulegaliśmy iluzji, iż nasza chata z kraja. Więc doczekaliśmy się czasów, kiedy na pytanie, jaki temat możemy uznać za konfliktogenny, odpowiedź brzmi – każdy. Wobec czego żyjemy w jakimś przeczuciu kolejnej globalnej katastrofy. A Ryszard, o czym nieustannie zapewnia, zamierza teraz „to wszystko wykorzystać”. Tylko jak, w jakim celu i przeciwko komu? Na czym polega jego wymyślny plan? Stawiam te pytania, jednak sam nie wiem, czy chcę usłyszeć na nie odpowiedź. 

22-02-2016

galeria zdjęć Rok Ryszarda, reż. Joanna Zadara, Teatr im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze Rok Ryszarda, reż. Joanna Zadara, Teatr im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze Rok Ryszarda, reż. Joanna Zadara, Teatr im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze Rok Ryszarda, reż. Joanna Zadara, Teatr im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze ZOBACZ WIĘCEJ
 

 

Teatr im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze

Angélica Liddell

Rok Ryszarda

przekład: Bogumiła Wyrzykowska, Magdalena Śliwka

reżyseria, scenografia i kostiumy: Joanna Zdrada

muzyka: Krzysztof Konieczny

ruch sceniczny: Maćko Prusak

obsada: Robert Dudzik 

premiera: 30.01.2016

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (1)
  • Melchior Torchała
    Melchior Torchała 2017-01-28   13:12:28
    Cytuj

    „[...]W ciągu ostatnich kilku lat najbardziej oryginalne, artystycznie wartościowe i mądre spektakle powstają tu prawie wyłącznie pod „brandem” Sceny Inicjatyw Aktorskich [...]”. Jako osoba, która regularnie, przez trzy lata, bywała widzem Teatru Norwida nie mogę się nie zgodzić z tą opinią. Odkąd w 2007 roku Małgorzata Bogajewska przestała być dyrektorem teatru, tylko Scena Inicjatyw Aktorskich była w stanie wyprodukować cokolwiek do oglądania (a często było to „To!”).