AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Na czubkach palców

Doktorant Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Absolwent Filozofii oraz Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracuje z czasopismem naukowym "Znaczenia".
A A A
Barter, fot. Maciej Zakrzewski  

Eugenio Barba niegdyś napisał, że „dwadzieścia lat dla grupy to tak jak sześćdziesiąt lat w biografii jednostki”. Z prostej arytmetyki wynika, że do Wrocławia miał przyjechać stupięćdziesięcioletni nestor. Starzec w wieku matuzalemowym. Jednak zobaczyliśmy kogoś zupełnie innego. Włoskiego chłopca z posrebrzonymi włosami, wiejskiego urwisa w sandałach z wierną szajką artystycznych chuliganów. „Nie umarliśmy młodo” – mówi założyciel Odin Teatret. „W historii teatru to coś wyjątkowego”.

W 1964 roku, po trzech latach asystentury u Grotowskiego, który w tym czasie prowadził Teatr Laboratorium w Opolu, Barba powraca do Oslo i szybko się orientuje, że dopiero tu znalazł się „na prowincji” – „nie w sensie geografii i obyczajów, ale w sensie artystycznym; »prowincja« ta wegetowała, pozbawiona ambicji, zadowolona ze swoich przypadkowych osiągnięć, które po prostu nie były gorsze od rezultatów kolegów”. Jednak 28-letni Eugenio, mający za sobą pracę nad Akropolis i Tragicznymi dziejami doktora Fausta, nie mógł już zadowolić się robieniem czegoś, co byłoby „nie gorzej niż u innych”. Chciał robić „coś zupełnie innego”.  

Barba pragnął nie tylko – a nawet nie tyle – szerzenia metody Grotowskiego, ile prawdziwych socjokulturowych eksperymentów. „Boże, daj mi siłę, bym zawsze wybierał najtrudniejszą drogę”. Pragnął buntu i „teatru rozłamu”. Nowych definicji dla budowania własnej niezależności. Powtarzał za Che Guevarą, że „nie należy czekać na sprzyjające warunki, aby rozpocząć rewolucję. Faktyczne wzniecenie powstania może wystarczyć, by je stworzyć”. I rzeczywiście wystarczyło. Tak z grupki młodych amatorów, niemających za sobą „demoralizującego doświadczenia szkół teatralnych”, powstał Odin Teatret. Tak zaczął swoją drogę ten niezwykły zespół teatralnych marzycieli.

W ciągu pięćdziesięciu lat w Holstebro, duńskim miasteczku liczącym niecałe 35 tysięcy mieszkańców, Barba i jego współpracownicy stworzyli światowej sławy teatralne laboratorium. W 1979 roku założono tam Międzynarodową Szkołę Antropologii teatru, którą szybko przekształcono w „wioskę teatralną”, gdzie „aktorzy i tancerze spotykają się z badaczami w celu porównania i analizy technicznych podstaw ich scenicznej obecności”. Kategoria „obecności” w ogóle jest bardzo ważna dla Barby i jego teatru. Tak samo jak badania nad technikami aktorskimi. Poświęcił im niejedną książkę. Wiele z nich można przeczytać po polsku. Chociażby Canoe z papieru czy Teatr. Samotność, rzemiosło, bunt. Trudno uwierzyć, że cała ta działalność naukowo-badawcza Odin Teatret, ich wszystkie konferencje i filmy, od początku były czymś w rodzaju alibi dla tych, którzy „jakby celując z pistoletu” pytali artystów: „Jaki jest sens tego, co robicie?”.

„Nie umarliśmy młodo” – mówi założyciel Odin Teatret. „W historii teatru to coś wyjątkowego”.W przedmowie do nowego numeru „Performera”, który z okazji festiwalu jest w całości poświęcony odinowskiemu podejściu do aktorskiego rzemiosła, Dariusz Kosiński cytuje Grotowskiego, który wystąpił tu w nietypowej dla siebie roli promotora. „Każdy aktor w teatrze Barby wie dokładnie, w najdrobniejszych szczegółach, co robi – nic nie jest przypadkowe. Wszystko jest efektem długiej współpracy i dojrzewania. Praca istnieje jako coś osobistego – możemy zobaczyć wyraźne ślady osobowości – ale istnieje również jako precyzyjna technika w ruchu, w głosie i w wykorzystaniu przestrzeni”. Zrozumieć to może tylko ten, kto widział taki występ na żywo. Poczuł tę „obecność” wierną hasłu: „Cokolwiek robisz, rób to całym sobą”, tę „jakość środowiska”, o którą przez ostatnie półwiecze walczyli artyści.

Od czasów wywiadu z Grotowskim Odin Teatret zdołał się stać żywą legendą. Barba wyreżyserował ponad siedemdziesiąt przedstawień. Szkoda, że tym razem nie przywiózł do Wrocławia tych ostatnich. Chociażby Ur-Hamleta (2006) czy spektaklu Chroniczne życie (2011).

Swoje przedsięwzięcie organizatorzy, czyli Instytut Grotowskiego w partnerstwie z Wrocławskim Teatrem Współczesnym, nazwali „spotkaniem z zespołem Odin Teatret”. Tę szczególną atmosferę spotkania dało się poczuć już podczas pierwszego przedstawienia – We wnętrzu szkieletu wieloryba. Widzowie zasiedli przy dwóch długich, pokrytych białym suknem stołach. Salę Studyjną oświetlały małe woskowe świece. Na wyciągnięcie ręki czekały na nas pajda chleba i oliwki w pięknych ceramicznych miseczkach. Przed rozpoczęciem spektaklu Eugenio wraz z asystentką częstowali gości lampką czerwonego wina. Spektakl nawiązuje do opowiadania Przed prawem Franza Kafki, w którym bohater nie ma odwagi przekroczyć tajemniczych Wrót Prawa. We wnętrzu szkieletu wieloryba czerpie z dwóch poprzednich prac Odinu – powstałego cztery lata przed nim Kaosmosu, który nosił charakterystyczny podtytuł Rytuał Drzwi, oraz Ewangelii z Oksyrynchos, które grali w latach 80-tych. Barba często powraca do swoich ulubionych tematów, powtarza rytuały. Tak by za ostatnim razem, ostatnim powtórzeniem, można było zobaczyć sam jego szkielet odarty z „widzialnego i mówionego”. Rytuałem wymagającym powtórzenia są tak samo według niego powołanie, bunt i tożsamość.

Odin pokazał we Wrocławiu także dwa inne przedstawienia oparte na idei powtarzania rytuału: Odę do postępu oraz Wielkie miasta pod Księżycem. Pierwsze, nazywane też baletem, jest świadectwem niesamowitej precyzji i skuteczności, jaką można osiągnąć pogłębiając dialektykę fizycznych i duchowych aspektów ruchu. Po spektaklu Barby taniec wydaje się stanem najbardziej naturalnym dla człowieka. Ten przepełniony gorzką ironią magiczny karnawał Eugenio Barba, zdecydowanym ruchem przerywając końcowe oklaski, poświęcił obecnemu na sali Ludwikowi Flaszenowi.

Natomiast Wielkie miasta pod Księżycem są swego rodzajem hołdem dla twórczości Brechta, jednego z wielkich mistrzów Odin Teatret. (W 1980 r. poświęcili mu spektakl Popioły Brechta). W ślad za Księżycem podróżujemy po różnych zakamarkach świata – od Europy po Chiny i Alabamę. W czasie tej malowniczej wyprawy dowiadujemy się, jak potężnym narzędziem może być ludzki głos.

Wrocławskim przedstawieniom Odin Teatret towarzyszyły spektakle solowe oraz pokazy prac. W taki sposób każdy artysta miał czas na swoją własną, czasami bardzo intymną historię. Szczególnie zapamiętałem drugą wersję Zamku Holstebro w wykonaniu Julii Varley oraz Robertę Carreri, która od prawie trzydziestu lat wciela się w postać biblijnej Judyty.

Sławny ze swoich treningów (ćwiczenia Barba nazywa „największym wyzwaniem i najwspanialszą przygodą dwudziestego wieku”) Odin Teatret przez cały tydzień dzielił się półwiekowym doświadczeniem w zakresie technik aktorskich. Zaproszono gości z całej Europy. Niestety, wszystko odbywało się w ramach wydarzeń zamkniętych. Dlatego nie dane mi było zobaczyć, na czym dziś polega i jak wygląda ów słynny odinowski „barter”.

Barba nieraz porównywał teatr do kamiennego statku obdarzonego mocą „za pomocą której podróżujemy i marzymy”. Nazywał go kwadraturą koła, unikał odpowiedzi na pytanie, dla kogo tworzy. Często sugerował, że dla siebie lub małej grupki wybranych widzów, wśród których zawsze jest ten niewidzialny, którego sądy mogą służyć mu „miarą obiektywności”. Jednak od pięćdziesięciu lat pozostaje bezwzględnie wierny owej nierozwiązalnej zagadce, jaką jest teatr. I temu dziecku w nas, „które staje na czubkach palców, by zobaczyć, co jest za wyższym od niego murem”.

19-09-2014

Odin Festival we Wrocławiu, 2-7 września 2014 r.

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę: