AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Od białego do różowego caratu

Teatrolog. Pracowała w Wydawnictwie KRĄG, w Instytucie Sztuki PAN, w Teatrze na Woli, w Teatrze Narodowym, w Agencji Filmowej TVP, obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie. Prowadzi zajęcia w Akademii Teatralnej im. Zelwerowicza, publikuje w miesięczniku "Teatr".
A A A
 

1.
Bohaterem Epifańskich śluz Andrieja Płatonowa jest Bertrand Perry, angielski inżynier, który na zlecenie Piotra I podejmuje się zbudowania kanału łączącego Don z Oką. Car owładnięty jest ideą modernizowania Rosji – bez względu na koszta (wszelkie, w tym ludzkie), a Perry marzy o sławie i pieniądzach większych niż te, które bywają udziałem konstruktorów urządzeń dróg wodnych. W Anglii, w Newcastle, Perry zostawił narzeczoną, słodką Mary. Wszakże Mary okazuje się istotą płochą i wietrzną, i jeszcze w Sankt-Petersburgu doścignie Perry’ego list zawierający wyznanie jej wiarołomstwa. W takich okolicznościach Perry – wraz z towarzyszącymi mu niemieckimi technikami – rusza w drogę do miejscowości Epifania, gdzie posadowiono centrum zarządzania carskim przedsięwzięciem budowlanym.

2.
Epifańskie śluzy – na poły kronika wypadków, na poły gatunek epistolarny (akcję otwiera sekwencja listów, niedoręczony list ją zamyka; także w toku wydarzeń korespondencja odgrywa niemałą rolę) – są wdzięcznym materiałem na słuchowisko albo na scenariusz filmowy, za to scenicznie dość trudnym. A jednak Krzysztof Rekowski bardzo zręcznie udramatyzował tekst na potrzeby i możliwości teatru, czasem rozbudowując i konkretyzując to, co u Płatonowa tylko zasygnalizowane (jak choćby słabość osamotnionego Perry’ego do wojewodzianki Kseni). Postaci cara i kata Rekowski scalił w jedną – sadystycznego despoty o homoseksualnych skłonnościach.

3.
Litry atramentu przelano nad profetycznością opowiadania Płatonowa, który opublikował Epifańskie śluzy, zanim w sowieckiej Rosji nastała epoka odwracania biegów rzek. Ale Płatonow zobaczył przyszłość Rosji w jej przeszłości, a nie w przebłysku jasnowidzenia. Przenikliwość Płatonowa jest przenikliwością pojętnego ucznia historii.

Rekowski przełamuje historyczny sztafaż opowiadania, nie bawi się w niedomówienia i eufemizmy. Inkrustuje tekst Płatonowa ostrymi, publicystycznymi wtrętami, które nie pozostawiają wątpliwości: akcja Rosyjskiego kontraktu dzieje się w przeszłości, ale i współcześnie. Ta historia nie ma końca, co najwyżej zmienia kostium i barwy. Rosja Piotra I to Rosja Stalina i Rosja Putina. Rosja białego, czerwonego i różowego caratu. Imperium, w którym człowiek jest wart tyle, ile ważą jego zdatne do znoju mięśnie.

4.
Bertrand Perry jest figurą zachodniego świata. „Rusowie miękki mają charakter, posłuszni i cierpliwi są przy długich i żmudnych pracach, ale dzicy i ciemni w swym nieokrzesaniu”. Oto naród widziany oczami innego Anglika, Williama Perry’ego, brata Bertranda. To wygodna perspektywa, pozwala bowiem kolaborować z tyranem „modernizatorem” bez troski o jego poddanych. Płatonow, a za nim Rekowski pokazują, jak za pomocą knuta, przy co najwyżej rytualnym sprzeciwie Zachodu, a czasem wręcz przy jego współudziale, uczynić z ludzi niewolników na długie wieki i pokolenia. Bertrand Perry może i ma wątpliwości (w sekwencjach wideo jak błędny rycerz krąży po terenie opustoszałej, niszczejącej stoczni), lecz przecież pacta sunt servanda.

5.
Rosyjski kontrakt to przedstawienie z biglem, niegłupie, chwilami bardzo zabawne. Miłe dla oka, formalnie przełamujące publicystyczną wymowę (tytuł przedstawienia, po nymanowsku stylizowana muzyka Marcina Mirowskiego i klimat pierwszych scen narzucają skojarzenia z Kontraktem rysownika Petera Greenewaya). Scena Przodownik – dawne kino – jako przestrzeń otwiera przed scenografem możliwości niewiele większe niż szkolna sala gimnastyczna; wymusza to, co w teatrze bardzo lubię: pomysłową, wieloznaczną umowność. Jedno pociągnięcie sztankietu i udrapowanie białej płaszczyzny ekranu nada mu kształt i funkcję żagla. Bezkres stepu i klaustrofobiczność wnętrz można zasugerować ruchem i przykurczem ciał. Zamierzony anachronizm tej rzeczywistości Jan Kozikowski podkreślił za pomocą stylizowanych, lecz ahistorycznych kostiumów, bardzo przy tym szlachetnych i efektownych.

6.
Kiedy oglądałam Rosyjski kontrakt, krótko po premierze, spektakl jeszcze nie okrzepł, gdy idzie o aktorstwo. Było jasne, że potrzeba kilku wieczorów, by teksty ułożyły się w głowach i w ustach, by z widowni zniknęli znajomi z teatru, prowokujący większą niż zwykle skłonność do „gotowania się” na scenie. Fantastyczny jest Tomasz Budyta – aktor skandalicznie przez teatr zapoznany; jako wojewoda epifański kradnie kolegom show. Ale i reszta obsady pozostaje w pamięci: Ksenia, dorodna rosyjska piękność Magdaleny Smalary; perwersyjny Marcin Sztabiński („młody Stalin”) obsadzony w roli Piotra I/ kata; Mary Agnieszki Roszkowskiej, nieoczywista, ujęta w ironiczny nawias, grana raczej formalnie niż psychologicznie; obdarzony świetnymi warunkami Oskar Hamerski (Bertrand Perry); cokolwiek kabaretowy (to nie zarzut) duet Krzysztofów Ogłozy i Brzazgonia. Bez wątpienia casting do tego przedstawienia przeprowadzono bezbłędnie. 

7.
W ostatnim czasie, na skutek ukraińskich wyczynów Władimira Putina, Rosja rozlała się po polskich scenach (strach napisać, że je podbija). Spektakl Rekowskiego to kolejne ogniwo serii, pokazującej wyraźny trend. Od nowa czytamy rosyjski literacki kanon, oprócz Płatonowa także Bułhakowa, Tołstoja i innych. I przypominamy sobie lekcję Jana Kucharzewskiego: że rosyjski imperializm w swej istocie, strategii i środkach pozostaje niezmienny. Na co Zachód nieodmiennie odpowiada dyplomatycznym kontredansem, uprawianym kosztem narodów, którym geopolitycznie Bóg słabo pobłogosławił.

14-01-2015

galeria zdjęć Rosyjski kontrakt, reż. Krzysztof Rekowski, Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy Rosyjski kontrakt, reż. Krzysztof Rekowski, Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy Rosyjski kontrakt, reż. Krzysztof Rekowski, Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy Rosyjski kontrakt, reż. Krzysztof Rekowski, Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy, Scena Przodownik
Andriej Płatonow
Rosyjski kontrakt (na podstawie opowiadania Epifańskie śluzy)
przekład: Seweryn Pollak
reżyseria i adaptacja: Krzysztof Rekowski
scenografia i kostiumy: Jan Kozikowski
muzyka: Marcin Mirowski
projekcje i wideo: Emilia Sadowska
obsada: Krzysztof Brzazgoń, Tomasz Budyta, Oskar Hamerski, Krzysztof Ogłoza, Agnieszka Roszkowska, Magdalena Smalara, Marcin Sztabiński
premiera: 05.12.2014

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę:
komentarze (2)
  • Użytkownik niezalogowany PO-11
    PO-11 2015-01-22   11:28:33
    Cytuj

    Nie bardzo...

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2015-01-18   12:47:38
    Cytuj

    Świetne