AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Planeta Madagaskar

5.0, odc. 1: Horyzont zdarzeń/osobliwości, reż. Piotr Ratajczak, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy
fot. Karol Budrewicz  

 

Pandemiczna codzienność i jej konsekwencje – obawy o nasze zdrowie i życie, coraz powszechniejsze nerwice i stany depresyjne, zamieranie relacji społecznych i aktywności kulturalnej, technologiczne zapośredniczenie kontaktów, rosnąca popularność teorii spiskowych, lęk przed kolejnymi falami zakażeń i nieznanymi jeszcze mikrobami chorobotwórczymi, a także (przeplatane rozmaitymi fobiami) nadzieje łączone z badaniami farmaceutycznymi – prowokują do zadawania pytań dotyczących przyszłości świata i zamieszkujących go ludzi. Podsycają je, zyskujące na aktualności, choć nadal zbyt często lekceważone, tematy związane z przeludnieniem, wyczerpującymi się zasobami naturalnymi, masowym wymieraniem gatunków czy zmianami klimatycznymi. Obawy te inspirują fabułę powstającego w Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy serialu teatralnego. Jego pierwsza część, zatytułowana Horyzont zdarzeń/osobliwości – jak wiele innych premier zaprezentowanych w czasie całkowitego zamknięcia teatrów dla publiczności – zrealizowana została na scenie, skąd transmitowano ją za pośrednictwem platformy streamingowej.


Reżyserem wszystkich zaplanowanych odcinków serialu 5.0, którego epizody wiązać ma jedynie ogólny temat przyszłości, jest Piotr Ratajczak, autorką scenariuszy zaś – Magda Drab, dramaturżka (laureatka Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej 2017 za utwór Słabi. Ilustrowany banał teatralny), reżyserka i aktorka zatrudniona w legnickim teatrze. Pierwsza część wykorzystuje temat podboju kosmosu, reinterpretując klasyczne dla science-fiction motywy fabularne. Akcja dokamerowego spektaklu toczy się w czasach skrajnego przeludnienia. Pogarszająca się sytuacja na Ziemi wymusza podjęcie badań mających prowadzić do „terraformowania” Marsa, co otworzyć ma drogę do jego skolonizowania. Z inicjatywy Ważnej Kobiety rządzącej nienazwanym ziemskim państwem reaktywowany zostaje program lotów międzyplanetarnych. Prezydentka osobiście uczestniczy w kosmicznej wyprawie, stanowiąc „drogocenny ładunek” powierzony trojgu doświadczonym kosmicznym zdobywcom. Po wylądowaniu na powierzchni Czerwonej Planety umieszcza na niej flagę, dokonując symbolicznego aktu zawłaszczenia. Ten gest inicjuje dwuznaczną etycznie grę. Kiedy Ważna Kobieta ujawni i uzasadni swoje plany, nic nie będzie pewne. Członkowie ekspedycji, podobnie jak teatralni widzowie, nie będą mieli nawet pewności, czy są świadkami skrajnego cynizmu, czy bohaterstwa.

Spektakl rozpoczyna się jak klasyczna opowieść o podboju nieznanych światów. Realia długiego lotu w stanie hibernacji, telepatyczny kanał komunikacji członków załogi i ich – zaprojektowane przez grupę Mixer – skafandry kosmiczne nawiązują do popkulturowych wizji przyszłości (które miewają wpływ na realia dzisiejszych lotów, inspirując wygląd skafandrów astronautów SpaceX). Realia wykorzystują współczesne nadzieje i obawy – przestrzeń kosmiczna to jedyne miejsce bez podsłuchu i monitoringu, a możliwość zapisu świadomości, pamięci i osobowości człowieka na cyfrowych nośnikach jest tak samo oczywista, jak tworzenie wirtualnych awatarów konkretnych osób. Magda Drab usypia czujność widzów sygnałami gatunkowej fabuły, by następnie zaskoczyć ich zwrotem akcji. Diametralnie odwraca cel wyprawy, stawiając nieświadomych przeznaczonej im roli scenicznych bohaterów w sytuacji nierozstrzygalnego konfliktu tragicznego.

Pod pozorami fantastyczno-naukowej opowieści Horyzont zdarzeń/osobliwości niesie temat manipulacji prawdą na potrzeby inżynierii społecznej. Tytuł pierwszego odcinka legnickiego serialu sugeruje taki moment w przyszłości, po którym nie będzie już możliwe powstrzymanie, spodziewanej od dawna, katastrofy. Jak przekroczenie niewidzialnej bariery tunelu czasoprzestrzennego niechybnie prowadzi do czarnej dziury, tak po osiągnięciu cywilizacyjnej masy krytycznej szansę ocalenia będzie miała jedynie garstka wybrańców. W wizji stworzonej przez Magdę Drab selekcji najcenniejszych jednostek dokonywać mają algorytmy. Pozostałym przedstawiona zostanie arkadyjska wizja życia na Marsie. Jego powierzchnia użyźniona zostanie ciałami transportowanych tam, niedoszłych osadników, eliminowanych po wejściu na pokład statków kosmicznych. „Być może” – zakłada prezydentka – „dzięki nim za kilkadziesiąt lat będziemy mogli stworzyć tu prawdziwy dom”. Wcześniej jednak konieczne jest drastyczne zmniejszenie liczby ludzi. Ważna Kobieta twierdzi, że tylko tak uda się zapobiec zagładzie całego gatunku.

Sugestia masowej zagłady w obiecujący sposób podnosi dramatyczny potencjał prezentacji wykorzystującej konwencjonalny sposób obrazowania podróży kosmicznych. Magda Drab kreśli pesymistyczną wizję przyszłości, wykorzystując nawiązania do kłamstw czasu Holokaustu – z tą różnicą, że Madagaskar (albo Terezín, jak w spektaklu Jolanty Janiczak i Wiktora Rubina Kurt Gerron. Führer daje miasto Żydom z Teatru Śląskiego), gdzie mieli być przesiedlani Żydzi, zastępuje Marsem. W miejscu, które ludzka naiwność zapełniała wcześniej okiem opaczności, bogiem albo inną wizją absolutu, umieszcza pustkę czarnej dziury po drugiej stronie horyzontu zdarzeń.

Nierozstrzygalność etycznego dylematu pozwala na uniknięcie heroicznych czynów jednostki wyjątkowej, zdeterminowanej lub moralnie lepszej od innych. Bohaterowie spektaklu Drab i Ratajczaka nie są raczej skłonni do poświęcenia prywatnych interesów w imię humanistycznych wartości. Kreślona tu wizja uniemożliwia łatwe utożsamienie się publiczności z którymkolwiek z bohaterów. W rezultacie najbardziej ludzka okazuje się, grana przez Anitę Poddębniak, prezydentka – kobieta kierująca się rozumem, a nie emocjami czy sentymentem, niestroniąca od dobrego jedzenia i zabawy. Dla wyższych celów zdolna jest bez wahania realizować powzięte postanowienia. Wobec jej determinacji nawet najbardziej zgrana, porozumiewająca się na kanale telepatycznym kosmiczna drużyna (Zuza Motorniuk, Rafał Cieluch, Robert Gulaczyk) musi się rozpaść, ponosząc moralną klęskę.

Twórcy internetowej serii teatralnej tworzą własne wersje futurystycznych wizji, prowokując odbiorców do krytycznej refleksji na temat współczesności. Pandemia, jak każdy z „końców czasów”, których doświadczała nasza kultura, sprzyja prognozowaniu przyszłości. W pierwszym z odcinków serialu jego twórcy wciągnęli widzów w pułapkę gatunkowej konwencjonalności, a potem ją wywrócili. Ujawnili tragiczną nić samozagłady, którą – od początków swojego istnienia – fastrygowana jest nasza cywilizacja. Uruchomienie tragicznych odniesień wynagradza jednopłaszczyznową konstrukcję postaci i wątłe uzasadnienia dramatycznych wolt. W prostej, tworzonej w odpowiedzi na potrzeby chwili formie całemu zespołowi realizatorów udało się zagrać konwencjami i wskazać ślepą uliczkę etycznych paradoksów spodziewanej przyszłości, z którymi zostawiają swoich widzów. Sami muszą stawić czoła dylematom, które – niezależnie od wybranej ścieżki, jak zawsze w tragedii – prowadzić będą do zagłady istotnych wartości.

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: