AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Pochwała niewygody

Teatrolog i filmoznawca.
A A A
Fot. Piotr Kubic  

Na małej scenie przy ulicy Paulińskiej przez kilkadziesiąt minut możemy doświadczać spotkania z prawdziwym kabaretem. Nie takim, do jakiego przyzwyczaja nas (oby nieskutecznie) telewizja, ale podobnym do tych, o jakich opowiadają nasi rodzice i dziadkowie. Kabaretem tworzonym przez ludzi inteligentnych i wrażliwych, który nie służy jedynie wywołaniu swojskiego rechotu. Królowa wanny wpisuje się w tradycję kabaretu spod znaku Zielonego Balonika czy Pod Pikadorem, by wspomnieć tylko polskie przykłady, choć z lekcji literatury pamiętamy też paryskie, wiedeńskie czy berlińskie.

No właśnie, literatura. Królowa wanny jest adaptacją tomu Hanocha Levina Królestwo wszechwanny wydanego właśnie przez Wydawnictwo Austeria i Agencję ADiT. Składają się nań „proza, skecze, piosenki, poezja”; Levin pisał nie tylko dramaty, ale również wiersze i poematy, opowiadania, humoreski. Pięć scenariuszy kabaretów zostało wystawionych w izraelskich teatrach. Tak bogata i różnorodna twórczość jest nie lada wyzwaniem – zwłaszcza dla twórców i widzów, którzy nie zawsze w pełni rozpoznają izraelskie konteksty społeczno-kulturowe.

Ana Nowicka wybrała z obszernego Królestwa wszechwanny kilkanaście tekstów; ów scenariusz ma swoją dramaturgię, pozwala na stworzenie spektaklu, który zaskakuje zmiennością tonów, a jednocześnie bardzo wyraziście buduje świat raczej straszny niż śmieszny.
 
Oded Wolkstein, izraelski badacz literatury pisze o utworach Levina: „Jeśli szaleńcy i geniusze są w czymś do siebie podobni, to chyba właśnie w tym, że idą do końca za swoją logiką. Normalny człowiek zazwyczaj nie przekracza granic irracjonalnego czy niemożliwego do przyjęcia. Hanoch Levin nie ma granic. Idzie za logiką sytuacji czy postaci do końca – nawet wtedy, kiedy ów koniec jest przerażający lub szaleńczy”. Ana Nowicka czyni tę logikę zasadą spektaklu – doprowadzona do skrajności ujawnia surrealistyczno-absurdalne oblicze rzeczy, zjawisk i ludzi. Przyglądamy się małym dramatom rodzinnym i piekłu samotności, głupocie i marzeniom o lepszym życiu. Widzimy codzienne niespełnienia i sny o potędze, do jakich nikt z nas nigdy nie przyznałby się na jawie.

Interesujący jest podejmowany często przez Levina i podkreślony również w przedstawieniu wątek polityczny. Niełatwe relacje izraelsko-palestyńskie pojawiają się już w pierwszej scenie, kiedy podczas uroczystości państwowej położenia kamienia węgielnego pod gmach biblioteki publicznej przemawia Minister: „Po raz pierwszy w dziejach architektury budynek (…) został zaprojektowany w formie olbrzymiej armaty, której lufa zwrócona jest pod kątem 45 stopni w kierunku naszej wschodniej granicy. (…) Nie chciałbym być na miejscu tego wulgarnego i krwiożerczego Araba, któremu nagle prosto z nieba spadną na głowę Wszystkie Dzieła Agnona”.

W programie Teatru Barakah na uwagę zasługuje nie tylko dobrze skomponowany scenariusz, ale przede wszystkim świetne aktorstwo. Trzy kobiety i trzech mężczyzn tworzą kolejne postaci i sytuacje w pustej przestrzeni, ich kondycję czy status wyznacza – choć nie zawsze – umowny kostium czy jego element. Levin pisał o sytuacjach codziennych (jak w znanym dowcipie: awantura sprowokowana prośbą męża do żony o sól niemal kończy się rozwodem), jak i tych absurdalnych, niemożliwych w „realu” (Chiny zwracają się do starszej kobiety o zostanie naczelnym wodzem sił zbrojnych), a szóstka aktorów niezauważalnie przechodzi od grubej komicznej kreski do tonów serio, a nawet liryzmu. Bo obok humoru, który zachwyca swoją oryginalności i świeżością, pojawia się obraz samotności (jak w brawurowo wykonanej przez Monikę Kufel piosence Żyję sobie z dnia na dzień) czy groźnego obłędu (jak w monologu Szabasowe świece wygłaszanym w finale przez Franciszka Mułę). Ostatnia scena spektaklu, monolog Patrioty, jest dla widza niejednoznaczna, niewygodna, zmusza do niezbyt przyjemnych rozmyślań o ludzkiej naturze i jej podatności na zło. To duża zaleta spektaklu: śmieszy, ale i drażni swoją nieoczywistością. Skłania do podejrzliwości, bo wiele z tego, co widzimy, okazuje się pozorem. I przede wszystkim każe myśleć.
 
Królowa wanny według Hanocha Levina to pierwsza premiera Teatru Barakah na nowej scenie przy ulicy Paulińskiej 28. To dobrze wróży – zespołowi i miejscu.

4-12-2013

galeria zdjęć Królowa wanny, reż. Ana Nowicka, fot. Piotr Kubic Królowa wanny, reż.  Ana Nowicka, fot. Piotr Kubic Królowa wanny, reż.  Ana Nowicka, fot. Piotr Kubic Królowa wanny, reż.  Ana Nowicka, fot. Piotr Kubic ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr Barakah w Krakowie
Hanoch Levin
Królowa wanny
przekład: Michał Sobelman, Agnieszka Olek, Ela Sidi, Włodzimierz Leder
adaptacja i reżyseria: Ana Nowicka
kostiumy: Monika Kufel
muzyka: Piotr „Lala" Lewicki
obsada: Lidia Bogaczówna, Monika Kufel, Anna Piróg, Krzysztof Bochenek / Ana Nowicka, Franciszek Muła, Dominik Nowak
premiera 30.11.2013

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany
    2013-12-05   00:10:40
    Cytuj

    REWELACJA!!!!! Naprawdę warto. Rozrywka - m Na NAJ-wyżSZUM POZIOMIE