AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Podróż sentymentalna

Starsi Panowie znów, reż. Łukasz Fijał, Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie
 

Piosenki Kabaretu Starszych Panów nucą nawet ci, którzy wcale nie wychowywali się na telewizyjnym programie Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. W historii polskiej piosenki nie ma chyba utworów wykonywanych równie chętnie i często – w dodatku przez twórców różnych pokoleń.

Ludzie związani z kabaretem Przybory i Wasowskiego niemal jednogłośnie przyznają, że tym, co decydowało o jego fenomenie, była nie tylko niepowtarzalna atmosfera towarzysząca powstawaniu kolejnych programów, ale też szczególny rodzaj filozofii przekazywanej przez obu artystów w skeczach i piosenkach. „Nastrój, jaki tam panował, był niesamowity. Po wejściu do studia człowiek się natychmiast zmieniał. To było jakieś niezwykłe spotkanie, kiedy stamtąd wychodziliśmy, od razu dawał się we znaki ten nieprzyjazny, szorstki świat na zewnątrz” – wspominała Kalina Jędrusik. To właśnie ten „szorstki” świat opisywał w swych tekstach Przybora – czynił to jednak, posługując się poetyckimi środkami wyrazu, mieszając powagę z humorem, a za pomocą aluzji i ironii okazując dystans do rzeczywistości codziennej. Nie da się jednak ukryć, że to muzyka Wasowskiego uczyniła jego teksty nieśmiertelnymi.

Dlaczego wciąż wracamy do Kabaretu Starszych Panów? Jedną z podpowiedzi daje Łukasz Fijał, reżyser przedstawienia Starsi Panowie znów, zrealizowanego w ramach Sceny Inicjatyw Aktorskich w Teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. „Kabaret Starszych Panów miał niezwykłą zdolność nazywania rzeczy, które każdy z nas zna, i ubierania ich w groteskowe sytuacje” – mówił Fijał przed premierą spektaklu. Jego kameralne przedstawienie muzyczne to powrót nie tyle do Starszych Panów – tych powtórzyć ani podrobić się nie da – co właśnie do owych groteskowych sytuacji, którymi wciąż da się wyrazić nasze życiowe troski.

Na program spektaklu złożyły się dwadzieścia dwie piosenki oraz dziesięć scen dialogowych. Wybrano je zarówno z wczesnych, jak i z późniejszych programów kabaretowych. Skecze zestawione zostały ze sobą w taki sposób, aby stworzyć pewną spójną fabularnie całość. Poszczególne wątki prowadzone są przez czwórkę aktorów, którym przypisano określone typy postaci – wywiedzione oczywiście ze scenariuszy Przybory i Wasowskiego. Jest wśród nich Samotny (Ireneusz Pastuszak) – dojrzały, roztropny mężczyzna po przejściach, wciąż jednak ślepo wierzący w przeznaczenie, siłę kobiecego uroku i miłości. Jego elegancki strój – biały frak, cylinder i ozdobna laska – przywołuje sylwetki Starszych Panów, podobnie zresztą jak dystyngowany sposób zachowywania się. Jego przeciwieństwem jest Cwaniak (Kamil Urban) – młody, pewny siebie kombinator i podrywacz w zalotnym kapeluszu i spodniach z szelkami podkreślającymi zawadiackie usposobienie. Cwaniak, choć młodszy, chętnie służy radą starszemu koledze, nawet w sprawach sercowych. Dla równowagi mężczyznom towarzyszą dwie reprezentantki płci żeńskiej: Diwa (Ewa Sąsiadek) oraz Panna (Matylda Baczyńska). Pierwsza uosabia kobietę z dużym bagażem doświadczeń i kochanków, druga jawi się jako młoda, dość naiwna i trochę dziecinna dziewczyna. Całej czwórce towarzyszy pianista Piotr Niedojadło, który odpowiedzialny jest również za całą muzyczną aranżację przedstawienia.

Sceneria, w której rozgrywają się kolejne kabaretowe historie, jest dość skromna i umowna. Na pierwszym planie ustawiono kawiarniany stolik, krzesła i sofę, w tle prowizoryczną okienną konstrukcję zamykającą przestrzeń gry. Wszystkie rekwizyty i obiekty są w kolorze białym – przełamują go jedynie czarne elementy aktorskich strojów. Projektująca kostiumy i scenografię Anna Łapińska starała się oddać klimat oryginalnej przestrzeni, w której realizowano nagrania telewizyjnego kabaretu. Umowność i prowizoryczność nie tylko stanowiły jej znaki rozpoznawcze, ale wprowadzały również sentymentalny nastrój. Taki też dominuje w tarnowskim spektaklu. Choć elementów dekoracyjnych tu niewiele, to jednak wystarczają one aktorom do wytworzenia klimatu dawnych lat: parkowych spacerów, groteskowych scen miłosnych i rozmaitych dywagacji na temat życia.

Narracja przedstawienia podporządkowana została wątkom miłosnym. Następujące po sobie dialogi i wykonywane na żywo piosenki ukazują różne odcienie relacji damsko-męskich. Począwszy od romantycznego Nie odchodź, wykonywanego niegdyś przez Kalinę Jędrusik, po bardziej dramatyczne utwory tej samej artystki, takie jak S.O.S. czy O, Romeo!, obnażające kobiecą samotność. Swoje miłosne dylematy – choć na inny sposób – przeżywają tu także mężczyźni. Ireneusz Pastuszak i Kamil Urban doskonale synchronizują się w takich wokalnych duetach jak A ta Tola, Jeżeli kochać to nie indywidualnie czy Nie zakocham się tej wiosny już w nikim. Co ważne, w swych interpretacjach nie kopiują pierwowzoru, lecz szukają własnych, dopasowanych do charakteru danej sceny środków ekspresji. Czwórka aktorów znakomicie sprawdza się także w najbardziej humorystycznych i groteskowych skeczach kabaretu: historii Chlacza zdradzającego tajniki swego zawodu, „przeklętego” kochanka, który nie potrafił dochować wierności swej partnerce (Przeklnij mnie), sprytnego Dosmucacza oferującego za pieniądze odrobinę melancholii czy wreszcie upiornego typa przychodzącego prosić o rękę hrabiny (Upiorny twist).

Wbrew pozorom materiał muzyczno-tekstowy, z którym przyszło się zmierzyć twórcom spektaklu, wcale nie należy do najłatwiejszych. Pojawia się w nim bowiem nie tylko wiele tekstowych pułapek, ale i szereg skomplikowanych przebiegów melodyczno-rytmicznych. Warsztat aktorski musi więc zostać uzupełniony odpowiednimi umiejętnościami wokalnymi. Wydaje się, że pod tym względem kameralny skład reprezentujący tarnowski zespół spisał się bez zarzutu. Aktorzy poradzili sobie z najtrudniejszymi wokalnie momentami, zręcznie balansując przy tym między groteską, powagą i sentymentalizmem. Zgodnie z konwencją ich postaci są przerysowane i odbijające cechy swych pierwowzorów. Mimo to udaje im się także przemycić coś od siebie – charyzmę, indywidualny sposób scenicznej obecności i wreszcie brzmienie oraz barwę własnego głosu.

Łukasz Fijał, który w Tarnowie zrealizował już wcześniej Brzydala Mariusa von Mayenburga, produkcją Starsi Panowie znów zadebiutował jako reżyser spektaklu muzycznego. O tym, że był to debiut udany, najdobitniej świadczą w tym przypadku reakcje publiczności, którą – posługując się słowami Jeremiego Przybory – udało się nie tylko rozpogodzić, ale nawet zachęcić do śpiewu.

23-09-2016

 

Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie
Starsi Panowie znów
na podstawie Wieczorów Kabaretu Starszych Panów oraz Wieczorów wspomnień Kabaretu Jeszcze Starszych Panów Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego
scenariusz i reżyseria: Łukasz Fijał
teksty: Jeremi Przybora
muzyka: Jerzy Wasowski
choreografia: Matylda Baczyńska
scenografia i kostiumy: Anna Łapińska
przygotowanie wokalne: Anna Podkościelna-Cyz
aranżacje i kierownictwo muzyczne: Piotr Niedojadło
obsada: Ewa Sąsiadek, Matylda Baczyńska, Ireneusz Pastuszak, Kamil Urban, Piotr Niedojadło
premiera: 11.06.2016

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę: