AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Pomieszanie z poplątaniem

Balladyna, reż. Paweł Świątek, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Teatrolog i filmoznawca.
A A A
"Balladyna", fot. Bartek Barczyk  

Gopła już nie ma – zamiast jeziora widzimy wyschniętą sadzawkę, z której wystają gipsowe nogi. Wokół zalegają śmieci; nie mamy wątpliwości, że człowiek zniszczył już naturę w okolicach Gniezna, a pewnie i wszędzie tam, dokąd dotarł. Ponurą dziurę w ziemi otaczają betonowe, półkoliste schody. Jak przed premierą mówił Paweł Świątek: „Scenografia jest inspirowana wizją opuszczonego Senatu, miejsca kojarzącego się z ideami demokratycznymi, które zostały zaprzepaszczone. [...] To obraz miejsca, które kojarzy się z władzą, ale z ideami demokratycznego wyboru nie ma już wiele wspólnego”.

Można zapytać, o jakiej demokracji mówił reżyser? Nie o tej z Balladyny – w świecie, jaki kreuje Słowacki, panuje ustrój feudalny. Czy zatem można przekładać konflikty zapisane w dramacie na te współczesne? Na pewno, ale nie w prosty sposób. Świątek nie poprzestaje na wyjaśnieniu zamysłu scenograficznego; w zapowiedziach teatru czytamy: „Czy walka o słuszne idee jest warta morderstwa? [...] Państwo demokracji idealnej powinno zostać zbudowane na pełnej transparentności elit. W świecie, w którym tak trudno jest odróżnić iluzję od realizmu, demokracja zdaje się fantazją równie realną, co czary słowiańskiej wiedźmy”.

I znowu: demokracja. A przecież u Słowackiego nie ma o niej mowy. Można, owszem, rozważać słuszność i prawość uczynków władców, bo niektórzy z nich doszli do władzy (jak w Szekspirowskich kronikach) w wyniku popełnianych gwałtów i morderstw, więc wówczas można zastanawiać się, czy to istotnie Boży pomazańcy. Ale czy „transparentność elit” nie jest pojęciem z zupełnie innego porządku historiozoficznego?

Przyjmijmy jednak, że publiczność zanadto nie przywiązuje się do deklaracji twórców, ale ocenia to, co widzi na scenie. A bywa zaskakująco! Pustelnik (Rafał Dziwisz) skrywa swą tożsamość pod daszkiem czapki bejsbolówki, zaś jego ulubionym zajęciem na początku akcji zdaje się oglądanie Casablanki. Zajada popcorn i wsłuchuje się w słowa nieśmiertelnych bohaterów wojennego melodramatu i tak zastaje go Kirkor (Marcin Sianko), przypominający współczesnego polityka, chcącego zdobyć głosy tej części elektoratu, która lubi wygadanych młodzieńców, ubranych w natrętnie modne garnitury. Najciekawsze okazują się jednak Goplana (Dominika Bednarczyk) i jej świta: Skierka (Karolina Kazoń) i Chochlik (Natalia Strzelecka). Pani Gopła nosi się dość oryginalnie – z trudem porusza się na bardzo wysokich obcasach, w połyskującym czarnym kombinezonie i z ogromnym afro na głowie; Skierka i Chochlik wyglądają jak drag queen i drag king. W pierwszych sekwencjach spektaklu dostajemy zatem i intermedialność, i wątki queerowe, tyle że nie bardzo wiemy, co te ostatnie mogą oznaczać.

Kwestia kulturowych klisz (mimo że wykorzystywanych dość mechanicznie) nieco inaczej wygląda w przypadku postaci Grabca (Marta Waldera). Grabca, kochanka Balladyny (Katarzyna Zawiślak-Dolny) i obiekt westchnień Goplany, gra kobieta. Pomysł Świątka wydał mi się zupełnie niezrozumiały, co bowiem wynika z faktu, że postać gra aktorka, wcale nieukrywająca swojej płci? Naturalnie, można ten zabieg potraktować jako komediowy, Grabiec jest przecież nie tylko przerażający, ale również śmieszny. Ale Świątek właściwie nie wykorzystuje potencjału pomysłu, który mógłby okazać się ciekawy, gdyby go rozwinąć. Również Filon (Karol Kubasiewicz) jest postacią obiecującą: wystylizowany pastuszek o błędnym spojrzeniu zapałał uczuciem do martwej Aliny. Nic jednak z tego nie wynika, to kolejna atrakcja, chwilowa, bo zamysł reżysera umyka.

Na tym tle Wdowa (Marta Konarska) i jej córki prezentują się dość konwencjonalnie. Balladyna Zawiślak-Dolny to kobieta od początku zdecydowana, by poprawić swój los za wszelką cenę, topi więc konkurentkę w sadzawce. Alina Szczegielniak nie jest niewinną, prostolinijną dziewczyną, raczej odnosimy wrażenie, że straciła życie tylko dlatego, iż jako pierwsza nie wpadła na pomysł zabicia siostry. Podobało mi się takie rozwiązanie siostrzanej relacji, dlatego aż chciałoby się, żeby Świątek przyjrzał się bliżej również tyleż konwencjonalnemu i utrwalonemu mitycznymi opowieściami, co z dzisiejszej perspektywy idiotycznemu zadaniu, jakie Kirkor stawia dziewczętom. Ale w krakowskim spektaklu współczesna lektura Balladyny zatrzymuje się na scenicznych znakach, kostiumach, scenografii – wyrazistych, niekiedy krzykliwych. Finał, w którym Balladyna nie doczeka się kary (bo żyjemy w świecie, gdzie zło okazuje się bezkarne), to za mało, by mówić o, jak chcieli twórcy, odczytaniu dramatu Słowackiego na nowo.

Największy atut przedstawienia Pawła Świątka to aktorstwo; każda rola jest zbudowana niezwykle precyzyjnie. Dominikę Bednarczyk trudno rozpoznać w kostiumie Goplany – aktorka wystylizowała sposób poruszania się i mówienia swojej postaci świetnie, tak, że naprawdę jesteśmy w stanie uwierzyć w „nieludzkość” nimfy. Wyraziście prowadzą Skierkę i Chochlika Karolina Kazoń i Natalia Strzelecka, towarzysze królowej Gopła są zabawni, ale niekiedy też niepokojący. Podobała mi się Marta Waldera – grubą kreską rysuje postać prostaka, który próbuje ugrać, co się da. Katarzyna Zawiślak-Dolny od początku gra morderczynię serio, pokazując jej „zatwardziałe serce”. Marta Konarska świetnie pokazuje pewne typy zachowań postaci: od zapobiegliwości rodzica, chcącego „ustawić” dzieci, przez wulgarność nuworyszki, po rozpacz odtrąconej przez córkę matki; te sekwencje nie składają się jednak na jedną postać, co wynika z niespójności reżyserskiej koncepcji. To chyba główny problem Balladyny: stworzeni przez aktorów bohaterowie nie wchodzą w istotne relacje, ponieważ Świątek nie tworzy scenicznego świata, a jedynie jego fragmenty.

08-05-2020

galeria zdjęć Balladyna, reż. Paweł Świątek, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie Balladyna, reż. Paweł Świątek, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie Balladyna, reż. Paweł Świątek, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie Balladyna, reż. Paweł Świątek, Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Juliusz Słowacki
Balladyna
reżyseria i opracowanie tekstu: Paweł Świątek
scenografia i kostiumy, reżyseria świateł: Marcin Chlanda
muzyka: Dominik Strycharski
animacja: Olga Balowska
obsada: Dominika Bednarczyk, Karolina Kazoń, Marta Konarska, Natalia Strzelecka, Alina Szczegielniak, Marta Waldera, Katarzyna Zawiślak-Dolny, Rafał Dziwisz, Karol Kubasiewicz, Marcin Sianko, Rafał Szumera
premiera: 07.02.2020

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: