AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Przegląd Pończochy Aktorskiej

Doktorant Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Absolwent Filozofii oraz Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracuje z czasopismem naukowym "Znaczenia".
A A A
Fot. Arkadiusz Kniga-Leosz  

Czasami czuję się bezradny. Po prostu bezradny i bezbronny. Zwłaszcza, gdy muszę napisać o czymś takim.

„My, niezależni artyści, animatorzy kultury, organizacje działające na polu kultury i edukacji artystycznej postanowiliśmy wbrew panującemu marazmowi, bezradności twórców i konsumpcyjnej modzie przejąć inicjatywę w tym mieście!”. Brzmi groźnie. Brzmi ambitnie. Manifest i wypowiedzenie wojny zarazem. To wszystko czytam na stronie Centrum Inicjatyw Artystycznych we Wrocławiu. I dalej: „Jeśli wyznajesz podobne poglądy, lub chcesz spróbować czegoś nowego – przyjdź – czekamy na Ciebie!” (tu i dalej ortografia i interpunkcja cytatów oryginalne). Poglądy takie uważam za zbyt  mało sprecyzowane, żeby się pod nimi podpisać. No bo co ma oznaczać „panujący marazm” i na czym polega owa „bezradność twórców”? Krucjat z cyklu „Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna swoich” nie popieram, ale „spróbować czegoś nowego” – to dla mnie zawsze brzmi kusząco. Postanowiłem się więc wybrać.

Najpierw parę słów o samej instytucji. Centrum Inicjatyw Artystycznych ma wielu ojców i jeszcze więcej, jak się domyślam, matek. Stowarzyszenie Niezależna Manufaktura Taneczna, absolwenci i studenci PWST we Wrocławiu, Akademia Muzyczna razem z Wrocławską Szkołą Jazzu i Muzyki Rockowej, Politechnika, wolontariusze, o których zbyt często się zapomina, zaprzyjaźnieni artyści… można by wyliczać. Głównym celem tego całego przedsięwzięcia ma być m.in. działalność edukacyjna. Oprócz form teatralnych Centrum aktywnie promuje to, co określa się jako „wspólne muzykowanie” oraz „dokumentowanie świata”. Tak na przykład za skromną opłatą można zapisać swoją małą pociechę na zajęcia tańca jazzowego. Dla seniorów też się coś znajdzie. Do dyspozycji jest na przykład sala taneczna i teatralna. Teraz interesuje mnie ta ostatnia.

Odszukać Centrum nie jest łatwo. Każdemu, kto ma zamiar wybrać się na ulicę Tęczową, radzę najpierw skonsultować się z Google Maps. Przydałaby się jakaś tabliczka, ale kto głodny sztuki, ten znajdzie. Miejsce doprawdy jest bardzo, że tak powiem, charyzmatyczne. Skąd we współczesnej sztuce takie zamiłowanie do przestrzeni postprzemysłowej? Nie wiem. Chętnie doczytałbym u estetyków. Być może w ogóle nie ma tu żadnej tajemnicy, tylko dobrze znane powody ekonomiczne.

Muszę pisać o przedstawieniu, a dokładniej – o najnowszej premierze pt. Panienki z temperamentem, ale cały wic polega na tym, że żadnego przedstawienia nie było. Nie w tym sensie, że odwołano. Po prostu to, co zobaczyłem, z całym szacunkiem dla twórców, spektaklem nazwać nie mogę. Nie chodzi tu o żadne większe problemy z ustaleniem przynależności gatunkowej, chociaż z tym też łatwo nie jest, tylko, mówiąc slangiem internetowym, spektakl don’t detected. Tak już jest, że ostatnio zbyt często wychodzę z teatru nawet nie z pytaniami, „jak oni to zrobili” czy też „dlaczego to zrobili”, tylko z czymś na kształt: „co oni w ogóle zrobili?” lub „czy w ogóle coś zrobili”. Panienki z temperamentem są świetnym przykładem tej przykrej tendencji.

Po co komu jakaś narracja, skoro możemy śpiewać, a potem tańczyć, a potem znowu śpiewać, a potem znowu tańczyć? Wczytuję się jeszcze raz w opis „spektaklu” podany na stronie. „Póki tańczą i drzwi są otwarte, zanim serca upadłość ogłoszą, zapraszamy na wieczór z temperamentem. Cztery kobiety, jedna ulica, niejedna historia… Każda obudzi Wasze tętno swoim tętnem. Zapewniamy niesforne, młode ciała bogate w przejrzyste aluzje. Wsłuchajcie się w opowieści Panienek z temperamentem”. Od razu przypomina mi się słynny cytat z Kanta, który mówi o tym, że „w każdej nauce jest tyle prawdy, ile jest w niej matematyki”. W tym wypadku maksyma ta sprawdza się w stu procentach, ponieważ w powyższym streszczeniu prawdą są tylko cyfry. Tak, potwierdzam, kobiety były cztery. A poza tym nic nie jest pewne. Zresztą poza tym prawie niczego nie było. Tak na samych kobietach (mówię o ubraniu), jak i na scenie. Żadnej scenografii oprócz dwóch słupów, z betonową powagą podpierających sufit. Po co komu scenografia, skoro ubierzemy wszystkich w peniuary? Po co komu jakaś narracja, skoro możemy śpiewać, a potem tańczyć, a potem znowu śpiewać, a potem znowu tańczyć? Chcecie o miłości, to my wam Sambę przed rozstaniem Hanny Banaszak. Chcecie o seksie, to my wam Kasę i sex Maryli Rodowicz. Chcecie na koniec nieco patosu, proszę – Niech żyje bal… To wszystko, jak powiedziałem, z przerwami na marną „burdelową choreografię”, której głównym elementem było obmacywanie ścian i wyżej wspomnianych słupów. Nudne i bezideowe. Pod koniec bawiłem się tym, że myślowo domalowywałem aktorkom brody. Cztery Conchity Wurst z zapałem śpiewające: „Gdzie są prawdziwi mężczyźni tacy,/ mmm! orły, sokoły, bażanty?/ Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,/ gdzie te franty – jeeeeee!”. 

W sumie to, co zobaczyłem i wysłuchałem, przypomina niezbyt udaną próbę niezbyt udanego koncertu. Szkic czy rozgrzewkę przed występem. Taki sobie Przegląd Pończochy Aktorskiej z poziomem autoerotyzmu, który nie tyle podnieca, ile zachęca do ponownej i uważnej lektury staruszka Freuda. Nie wiem, być może twórcy dokładnie taki mieli zamiar? Niczego nie jestem już pewien. A teraz muszę kończyć, bo staję się zbyt cyniczny.

21-05-2014

galeria zdjęć Panienki z temperamentem, reż. E. Staroń, Centrum Inicjatyw Artystycznych we Wrocławiu Panienki z temperamentem, reż. E. Staroń, Centrum Inicjatyw Artystycznych we Wrocławiu Panienki z temperamentem, reż. E. Staroń, Centrum Inicjatyw Artystycznych we Wrocławiu Panienki z temperamentem, reż. E. Staroń, Centrum Inicjatyw Artystycznych we Wrocławiu ZOBACZ WIĘCEJ
 

Centrum Inicjatyw Artystycznych we Wrocławiu
Panienki z temperamentem
reżyseria i choreografia : Ewa Staroń
opracowanie piosenek: Maciej Wojciechowski
obsada : Katarzyna Cieślińska, Joanna Potkowska, Ewa Staroń, Marta Suchta
premiera: 16.05.2014

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: