AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Sorry, I am vegan

Iwona, księżniczka Burgunda, reż. Radosław Rychcik, Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego, Filia we Wrocławiu
Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
fot. Matt Olczyk  

Zacznę od końca:

I wish I was special
But I'm a creep
I'm a weirdo
What the hell am I doin' here?
I don't belong here

śpiewała Greta Thunberg w poruszającym finale przedstawienia dyplomowego studentów Wydziału Aktorskiego AST we Wrocławiu. Kultowy Creep, hymn wszystkich odmieńców i odrzuconych – napisany przez Toma Yorka w latach osiemdziesiątych, a nagrany przez zespół Radiohead na singlu w roku 1992 – stał się gorzkim autokomentarzem szesnastoletniej aktywistki z Aspergerem na hejty prawicowych mediów i drwiny amerykańskiego prezydenta.

Początek spektaklu był równie mocny. Greta powtórzyła w całości swoje sławne przemówienie ze szczytu klimatycznego ONZ w Nowym Jorku: We'll be watching you. „Będziemy was obserwować! – wołała młoda Szwedka do światowych przywódców. – Ukradliście moje marzenia i moje dzieciństwo waszymi pustymi słowami!”. Te dwie niezwykłe sceny, tworząc inteligentne ramy inscenizacji, sprawnie umieściły w centrum dzisiejszych wydarzeń i sporów akcję Iwony, księżniczki Burgunda Gombrowicza. Reżyser Radosław Rychcik, wnikliwy komentator współczesności, po raz kolejny ożywił klasykę.

W roku 2020 gombrowiczowska Iwona to Greta Thunberg, nowożytna Kasandra, wieszczka przeklęta przez Apollona, bo nie chciała z nim iść do łóżka: przepowiadała prawdę, ale nikt jej nie wierzył. Troja upadła, choć Kasandra błagała rodaków, żeby odesłali Grekom ich drewnianego konia. Grety też mało kto słucha. Hejterzy, trolle, księża i politycy prześcigają się w dowcipach i mało wybrednych atakach na młodą Szwedkę, choć kataklizm klimatyczny grozi nam naprawdę. Australia już płonie.

W większości współczesnych inscenizacji sztuki Gombrowicza Iwona milczy, choć w pierwszej wersji dramatu, opublikowanej na łamach pisma „Skamander” w 1938 roku, niedługo przed wojną, Iwona wydzielała krótkie monosylaby i chrząknięcia. Gombrowicz potem jednak sztukę skrócił i w tekście opublikowanym dwadzieścia lat później Iwona odzywa się tylko raz. Wrzeszczy „Precz!” do Innocentego, zakochanego w niej dworzanina o papieskim imieniu, pochodzącym od łacińskiego innocens – „niewinny”.

U Rychcika Iwona-Greta całkiem dużo mówi, głównie po angielsku, ale nikt tego nie zauważa. Pola Dębkowska zbudowała z tej roli wielowymiarową i elektryzującą kreację. Ekologiczna aktywistka, przejęta losami świata, ignoruje dworskie formy i konwenanse, staje się więc realnym zagrożeniem dla ładu i porządku społecznego. Musi zginąć. Taki los przewidział dla niej Gombrowicz.

Młoda aktorka toczy fascynujące bitwy na miny nie tylko z elitą księstwa Burgunda, lecz również z widownią. Jest modelowo wręcz „gombrowiczowska”. Dębkowska dowiodła, że ma talent i może się mierzyć z najbardziej nawet karkołomnymi zadaniami aktorskimi. A reżyser Rychcik słynie ze stawiania artystom wyzwań skrajnych. 

Godnym przeciwnikiem Poli Dębkowskiej w pojedynku na aktorskie talenty był Michał Tokarski. Łysy i z brodą przypominał ostatnie wcielenie Michaela Stipe’a, frontmana legendarnego REM. Grał Księcia Filipa. Był w tej roli rewelacyjny. To już dziś dojrzały aktor, obdarzony naturalnym talentem i dużą inteligencją. Równie świetny był Mikołaj Krzeszowiec, artysta wszechstronnie uzdolniony. Miał wyjątkowo trudne zadanie. W roli Króla Ignacego musiał uwiarygodnić autorytet starego władcy, walczącego desperacko o zachowanie formy i porządku świata, wystrzelonego w kosmos przez młodziutką Gretę Thunberg. Poradził sobie koncertowo, zbudował najdojrzalszą rolę w spektaklu. Krzeszowiec i Tokarski z polotem wypełniali formalne pomysły reżysera głęboko ludzkimi treściami.

Magdalena Walkiewicz szarżowała w roli Królowej Małgorzaty, tworząc parodię bohaterek telewizyjnych seriali o współczesnych bogaczach. Odważnie wykrzywiała twarz i ciało w niekontrolowanych wybuchach emocji, zachowując przy tym zawsze dyscyplinę formalną. Będzie wielką aktorką.

Radosław Rychcik wyreżyserował dla wrocławskich studentów niezwykle inspirującą i pojemną serię teatralnych sytuacji. Młodzi ludzie mogli w pełni zademonstrować swoje talenty. Niektórzy polegli, ograniczając się do poprawnego wypowiadania kolejnych zdań Gombrowicza. Dziś to stanowczo za mało. Każdy ma talent, większy lub mniejszy. Na rynku castingowym w najwyższej cenie są teraz wyraziste osobowości. Pola Dębkowska, Michał Tokarski, Mikołaj Krzeszowiec i Magdalena Walkiewicz mają duże szanse na zrobienie aktorskiej kariery nie tylko w teatrze.

Inscenizacja Rychcika wydała mi się zadziwiająco grzeczna, choć też bardzo prosta i czytelna. Gotowa lektura dla szkół, jeśli tylko Gombrowicz zasłuży u naszych egzotycznych polityków na zaliczenie do kanonu lektur. Sara Sulej, bardzo zdolna studentka ASP, stworzyła świetną, wielofunkcyjną, prostą i znakomitą plastycznie przestrzeń widowiska. Młoda scenografka bardzo ułatwiła reżyserowi budowanie logicznej narracji przedstawienia, a aktorów uskrzydliła także wyrazistymi i funkcjonalnymi kostiumami.  

Wrocławskie przedstawienie ożywia, ale też komplikuje klasyczną sztukę Gombrowicza. Iwona, księżniczka Burgunda kończy się mordem. Dwór, przerażony narastającym chaosem, postanawia pozbyć się Iwony. Szambelan proponuje podać na kolację karasia, rybę wyjątkowo ościstą. U Gombrowicza Iwona dławi się ością i umiera. U Rychcika intryga się nie udaje. Iwona-Greta odmawia zjedzenia ryby: Sorry, I am vegan… Dwór zdaje się jednak odmowy nie dostrzegać i jak u Gombrowicza wszyscy klękają w uszanowaniu śmierci. Żywa tymczasem Iwona-Greta śpiewa w ciszy pieśń Creep. Powtarza do wyciszenia: She run, run, run, run… Zabawny spektakl przemienia się w performans liturgiczny o piętrowych znaczeniach. Dzisiejsza Iwona, Greta Thunberg, Człowiek Roku tygodnika „Time”, została zgłoszona do Pokojowej Nagrody Nobla.

Iwona, księżniczka Burgunda we wrocławskiej AST to przykład mądrej sztuki reżyserii i rzetelnego aktorstwa! Świetny dyplom z poruszającym przesłaniem.

17-01-2020

galeria zdjęć Iwona, Księżniczka Burgunda, reż. Radosław Rychcik, Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego, Filia we Wrocławiu <i>Iwona, Księżniczka Burgunda</i>, reż. Radosław Rychcik, Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego, Filia we Wrocławiu   <i>Iwona, Księżniczka Burgunda</i>, reż. Radosław Rychcik, Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego, Filia we Wrocławiu   <i>Iwona, Księżniczka Burgunda</i>, reż. Radosław Rychcik, Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego, Filia we Wrocławiu   ZOBACZ WIĘCEJ
 

Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego, Filia we Wrocławiu
Spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydziału Aktorskiego
Witold Gombrowicz
Iwona, księżniczka Burgunda
reżyseria: Radosław Rychcik
scenografia i kostiumy: Sara Sulej | ASP Wrocław
muzyka: Mateusz Winsław | AM Wrocław
charakteryzacja: Martyna Wydmańska
obsada: Pola Dębkowska, Igor Korus, Mikołaj Krzeszowiec, Anna Nowak, Antoni Rychłowski, Michał Surma, Michał Tokarski, Magdalena Walkiewicz
premiera: 10.01.2020

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: