AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Uwaga, arcydzieło

Wojownik, reż. Grzegorz Bral, Teatr Pieśń Kozła we Wrocławiu
Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
Materiały organizatora  

To bogowie zsyłają na nas nieszczęścia. Niewiele się zresztą różnią od ludzi. Mściwi i małostkowi, opętani żądzą zemsty, zdają się czerpać radość z zadawania bólu bezsilnemu człowiekowi. Zeus, bezlitosny i okrutny szef komitetu centralnego greckich bogów na Olimpie, nauczał ludzi poprzez cierpienie, tak w każdym razie jeszcze w połowie V wieku przed Chrystusem twierdził Ajschylos, pokorny wyznawca szefa na Olimpie. Eurypides, młodszy od Ajschylosa o niemal pół wieku, buntował się przeciw amoralnym Olimpijczykom. Wiosną 415 roku przed Chrystusem wystawił podczas ateńskich Dionizjów trzy tragedie, w których oskarżył najwyższych bogów o próbę unicestwienia ludzkości. Trudno się dziwić, że bogobojni Ateńczycy nie nagrodzili trylogii pierwszą nagrodą…

Wszystkie trzy sztuki – Aleksander, Palamedes i Trojanki – wiązały się tematycznie z wojną trojańską. Pierwsza, zachowana w obszernych fragmentach i antycznym synopsisie, obwiniała greckich bogów o zniszczenie Troi. Bohater tragedii, Parys, zwany także Aleksandrem, to „dziecko przeklęte”, tajna broń bogów w doprowadzeniu do ruiny znienawidzonego przez nich miasta. Hekabe, królowa Troi, będąc w ciąży z Parysem, miała sen, że urodzi pochodnię, co słusznie zinterpretowano jako zagrożenie dla przyszłości państwa. Wydano rozkaz, by natychmiast po urodzeniu dziecko zostało porzucone w górach. I tak też się stało, ale przewrotni bogowie sprawili, że pasterze malca odnaleźli i wychowali na mężnego wojownika. Po latach Hekabe rozpoznała syna i sprowadziła go do Troi, pomimo ostrzeżeń Kasandry, siostry Parysa.

Kasandra to jedna z najbardziej nieszczęśliwych postaci w greckiej mitologii. Piękna córka Hekabe i Priama otrzymała od boga Apollona dar przepowiadania przyszłości, dar przeklęty, bo nikt nie wierzył w prawdziwość jej wizji. Podobno była to zemsta za odrzucenie zalotów Apollona. Ale tak twierdził tylko pobożny Ajschylos, próbując Olimpijczyka jakoś usprawiedliwić. Bogowie greccy bywali okrutni po prostu dla zabawy.

Tragedia Palamedes, druga w trojańskiej trylogii, przetrwała w bardzo niewielu fragmentach i przekazach. Akcja rozgrywała się w greckim obozie pod Troją. Palamedes był najinteligentniejszym i najbardziej kreatywnym ze wszystkich Greków. To on ujawnił krętactwa Odyseusza i zmusił go do udziału w wyprawie, za co zresztą podstępny Grek okrutnie się zemścił, wykorzystując perwersyjnie jeden z największych wynalazków Palamedesa, pismo. Na podstawie sfałszowanego listu skazano geniusza na śmierć. Palamedes, jak wielu innych tragicznych bohaterów, został zniszczony za swą nieprzeciętność i wybitność. Bogowie takich „przestępstw” nie wybaczają.

Trzecia tragedia, Trojanki, zachowana w całości, ukazuje konsekwencje spełnienia się strasznych proroctw zapowiadanych w sztukach wcześniejszych. Grecy unicestwiają Troję, palą wspaniałe budowle i wyrzynają mężczyzn. Ale to nie koniec klęsk zesłanych przez bogów na ludzkość. W prologu Trojanek Atena i Posejdon planują zniszczenie także zwycięskiej floty, powracającej spod Troi, w zemście za splądrowanie przez Greków świątyni Ateny i zgwałcenie Kasandry. Nikt tej wojny nie wygra. Niewielu przetrwa. Przyszłość ludzkości zawiśnie na włosku, boskim włosku…

Trojanki to bardzo dziwna tragedia, a w zasadzie sztuka bez klasycznej akcji. Jedynym wydarzeniem jest mord ostatniego Trojańczyka płci męskiej, małego synka Andromachy i Hektora. Treść dramatu jest prosta. Grecy właśnie rzucają losy o trojańskie kobiety. Wdowy i osierocone matki lamentują w oczekiwaniu na deportację.

Wstrząsające Trojanki pokazał trzy lata temu we Wrocławiu Tadashi Suzuki. Japoński reżyser, zafascynowany Beckettem, rozegrał tragedię pośród Japonek ocalałych z drugiej wojny światowej. Grzegorz Bral w najnowszej inscenizacji tragedii Eurypidesa, zatytułowanej prowokacyjnie Wojownik, spróbował przywrócić Trojankom wymiar uniwersalny. Nie wykorzystał jednak w tym celu żadnego z istniejących przekładów greckiego tekstu, ale poprosił o napisanie nowego dramatu teatrolożkę, dr Alicję Bral, od lat związaną z Teatrem Pieśń Kozła. Odważna decyzja przyniosła rewelacyjne rezultaty. Alicja Bral to utalentowana poetka. Współczesnym, wartkim językiem skomponowała świetny tekst o wybitnych walorach teatralnych. Jej wersy uskrzydliły kompozytora. Maciej Rychły stworzył wspaniałą, wielogłosową operę, muzycznie zadziwiająco bogatą i nowoczesną, ale też wyjątkowo trudną do wykonania.

Reżyser Grzegorz Bral po raz kolejny ujawnił talent do przemieniania skomplikowanej partytury w żywy i porywający performans. Już pierwsza pieśń chóru, dopisana Eurypidesowi po angielsku przez Alicję Bral, zapierała dech, a potem – jak w sławnym aforyzmie Hitchcocka – napięcie spektaklu eskalowało aż do wstrząsającego eksodosu, czyli finału: kobiety usiadły naprzeciw widowni i już tylko przeraźliwie wyły, za nimi w tle tańczył półnagi wojownik, ćwicząc do następnej wojny.

Wojownik Teatru Pieśń Kozła, pokazany we wrocławskiej „Piekarni” w formie otwartej próby, już na tym etapie okazał się przedsięwzięciem wybitnym. Reżyser Grzegorz Bral przerywał przedstawienie, prezentując kolejne bohaterki lamentacji: królową Hekabe, przeklętą wieszczkę Kasandrę, zrozpaczoną Andromachę, walczącą beznadziejnie o życie synka, martwą już dziewczynkę Poliksenę i niezmiennie piękną Helenę, narzędzie bogów do rozpętania strasznej wojny.

Bral, wybitny reżyser i pedagog, wypracował przez lata własną metodę pracy z aktorem, niezwykle skuteczną, opartą na silnej stymulacji emocjonalnej. Każda z pięciu artystek kreujących pięć głównych partii kobiecych wykonywała po dwie partytury, śpiewaną, skomponowaną przez Rychłego, oraz mówioną, wyreżyserowaną przez Brala. Partie muzyczne różniły się bardzo. Fenomenalna Magdalena Szczerbowska jako Hekabe przez cały spektakl leżała na scenie. Hanna Sosnowska, obdarzona niebiańskim sopranem, zaśpiewała najpiękniejszą arię w spektaklu w roli półbogini Heleny. Monika Łopuszyńska jako Kasandra eksplodowała emocjami. Urszula Milewska uwiarygodniła rozpacz Andromachy. Anna Grycan ujawniła delikatność młodziutkiej Polikseny.

W partiach mówionych artystki epatowały silnymi emocjami, upodabniając się do siebie i kontynuując jakby wciąż ten sam lament. Ból w obliczu „ostatecznego rozwiązania” redukował ludzką mowę do skowytu, odbierał trojańskim bohaterkom ich własne, odrębne tożsamości. 

Szóstą kobietą w spektaklu była bogini Atena. W tej roli zadebiutowała autorka sztuki, Alicja Bral, decydując się odważnie na nagłe zastępstwo za aktorkę, która tuż przed premierą musiała wyjechać do chorego dziecka. Jej naturalne w tej sytuacji przerażenie i lekkie zagubienie nadały postaci bogini zaskakująco nowe wymiary. Atena stała się ludzka, nabrała poczucia humoru, jakby sama się do swej boskości dystansowała. To zresztą jedno z najciekawszych przesłań Wojownika. Bogowie i ludzie są podobni, tak samo się nienawidzą i tak samo kochają, zamknięci w totalitarnej kuli trojańskiego kosmosu. Nikt nie poczuwa się do winy za tę wojnę. Bogowie, jak to bogowie, mieszkają na Olimpie, czyli daleko. Wojownicy, jeśli przetrwali rzeź, mają się dobrze, trenują do kolejnej masakry. Cierpią i lamentują tylko kobiety, no i może niektóre boginie, jak Atena.

Nie ma końca wojnom. Wciąż gdzieś ktoś kogoś zabija. Troja to tylko symboliczny początek. Ludzie mordowali się wcześniej i mordują się dzisiaj, ponad dwa tysiąclecia po śmierci Hektora i Achillesa. W Wojowniku Hekabe długo wymienia wielkie masakry w dziejach świata.

Niskie śpiewy męskich głosów i krótkie monologi aktorów w rolach Posejdona i greckich herosów stanowią tylko ramy dla kobiecych medytacji nad bezsensem przemocy i niszczącą potęgą bogów. Łukasz Wójcik ożywił Posejdona. Volodymyr Andrushchak jako Menelaos dokonał sądu nad Heleną w natchnionym duecie z Hanną Sosnowską. Mikołaj Bońkowski, Marek Belko i Paweł Frasz zachwycali męską energią i siłą muzycznych harmonii. Mężczyźni byli jednak w tym spektaklu tylko tłem dla wspaniałych kreacji kobiet, ubranych w kostiumy wzorowane na dostojnych ubiorach minojskich bogiń z odsłoniętymi piersiami.

Grzegorz Bral, Alicja Bral i Maciej Rychły to dziś jeden z najbardziej twórczych teamów w teatrze. Autentycznie wrażliwi na ludzkie cierpienie, podejmują ważkie tematy współczesności i odważnie ujawniają uniwersalne źródła dzisiejszych konfliktów. Wojownik potwierdza wielką formę Teatru Pieśń Kozła, bardzo aktywnego ambasadora kultury polskiej w świecie. Zapewne zaskoczą nas jeszcze niejednym arcydziełem. Miejmy nadzieję, że zazdrośni bogowie jakoś to przełkną.

22-11-2019

galeria zdjęć Wojownik, reż. Grzegorz Bral, Teatr Pieśń Kozła we Wrocławiu <i>Wojownik</i>, reż. Grzegorz Bral, Teatr Pieśń Kozła we Wrocławiu <i>Wojownik</i>, reż. Grzegorz Bral, Teatr Pieśń Kozła we Wrocławiu <i>Wojownik</i>, reż. Grzegorz Bral, Teatr Pieśń Kozła we Wrocławiu ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr Pieśń Kozła we Wrocławiu
Alicja Bral
Wojownik
na motywach Trojanek Eurypidesa
reżyseria: Grzegorz Bral
muzyka: Maciej Rychły
scenografia: Robert Florczak
kostiumy: Alicja Gruca
obsada: Alicja Bral, Anna Grycan, Monika Łopuszyńska, Urszula Milewska, Hanna Sosnowska, Magdalena Szczerbowska, Volodymyr Andrushchak, Mikołaj Bońkowski, Marek Belko, Paweł Frasz, Łukasz Wójcik
muzycy: Aleksandra Bugaj, Joanna Paluch
premiera: 16.11.2019

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę:
komentarze (3)
  • Użytkownik niezalogowany Kozioł
    Kozioł 2019-11-23   12:19:26
    Cytuj

    Profesor jak zwykle pełen egzaltacji. Spektakl przeciętny, dobrze zaśpiewany, ale nihil novi. Arcydzieło? Po co tak szastac złotymi zgloskami? No i proszę państwa, gdzie tam i kiedy śpiewała Magdalena Szczerbowska? Raczej Wojnarowska. Poprawcie!

  • Użytkownik niezalogowany Małgorzata
    Małgorzata 2019-11-22   21:53:57
    Cytuj

    Wiedziałam,czego się spodziewać. Poczytałam co nieco przed spektaklem. A i tak emocje,których doświadczyłam jako widz,sprawiły,że nie miałam siły klaskać. Po tym przedstawieniu widzowie powinni pozostać w ciszy- ze swoimi uczuciami i refleksjami. Być może taki sposób byłby jeszcze większym uczczeniem mistrzostwa jego twórców...

  • Użytkownik niezalogowany Rex
    Rex 2019-11-22   21:26:33
    Cytuj

    Recenzja doruwnuje przedstawieniu!