AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Słowo „walka” nie występuje w moim słowniku

 

Michał Smolis: Wróciłaś wczoraj ze służbowej podróży do Sewilli. Hiszpanie mają swój instytut teatralny?

Dorota Buchwald: Centro Documentacion Escenico w Sewilli i Instytut Teatralny w Warszawie wiele łączy. Od lat należymy do organizacji skupiającej europejskie instytuty teatralne – European Network of Information Center of Performing Art. Spotykamy się raz do roku, porównujemy naszą działalność; wspólnie rozpoznajemy problemy, które dla teatru i pamięci o nim pojawiają się wraz z nowoczesną technologią, nowymi mediami. Każdy region w Hiszpanii ma swoje centrum dokumentacyjne. Niemcy i Francuzi działają podobnie, natomiast my, w Europie środkowej, mamy centralne instytucje – Czesi, Węgrzy, Słowacy. Nasz instytut jest w tej rodzinie najmłodszy. Dzięki tym spotkaniom wiemy, co się dzieje w Europie.

Czy ta wiedza dotyczy europejskich centrów dokumentacji teatralnej czy również samych scen?

Jedno jest połączone z drugim. W ubiegłym roku gościliśmy kolegów z ENICPY w Warszawie i przygotowaliśmy dla nich informację o współczesnym polskim teatrze, o jego stronie organizacyjnej i artystycznej. Głównie jednak koncentrujemy się na systemach gromadzenia zbiorów, tworzeniu nowoczesnych baz danych, budowaniu i udostępnianiu cyfrowych zasobów archiwalnych. Czasem mamy też projekty wspólne: playservice.net –  portal poświęcony tłumaczeniom sztuk teatralnych czy videodancenavigator – strona z informacjami, gdzie znajdują się zbiory nagrań spektakli teatrów tańca.

W statucie Instytutu Teatralnego jest zapis o promocji polskiego teatru za granicą. Czy poszerzysz ją jako nowy dyrektor Instytutu?

Podział zadań wyznaczonych przez ministra kultury jest wyraźny. Bieżąca promocja podlega Instytutowi Adama Mickiewicza, a Instytut Teatralny pracuje nad informacją o teatrze dawnym i obecnym oraz dzieli się tą wiedzą. Uczestniczymy w dużym programie związanym z praskim Quadriennale; działamy w organizacji „On the move” zajmującej się dostarczaniem informacji na temat prawnych i organizacyjnych możliwości pracy dla artystów w Europie; przygotowujemy bałtycką trasę zwiedzania historycznych teatrów.

Jak będzie ona wyglądać?

To jest projekt kierowany przez PERSPECTIVE, stowarzyszenie teatrów historycznych w Europie. Jesteśmy odpowiedzialni za przygotowanie zwiedzania teatrów w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii. Teatrów, których historia jest dłuższa niż sto lat, a wewnętrzna i zewnętrzna architektura zasadniczo się nie zmieniła. Wydajemy książki o polskim teatrze w obcych językach: o dramaturgii, reżyserach najmłodszego pokolenia, teatrze lalkowym i teatrach tańca. Teatra polskie. Historie Dariusza Kosińskiego ukazały się w języku niemieckim, trwają przygotowania do publikacji wersji chińskiej. Przygotowujmy program związany z mobilnością artystów. Koledzy z Instytutu Teatralnego w Brukseli opracowali prototyp elektronicznego narzędzia do badań migracji zespołów teatralnych i przedstawień, a różne ośrodki dokumentacyjne dostarczyły konkretnej wiedzy i w efekcie powstała mapa wzajemnych wpływów kulturowych, która może się przydać do rozmaitych badań naukowych. Jako ENICPA, czyli sieć instytutów teatralnych, składamy właśnie wniosek do Europejskiej Komisji w ramach nowego programu kulturalnego o sfinansowanie drugiego etapu tego projektu.

Twój wybór na dyrektora Instytutu Teatralnego pogodził przeciwników i zwolenników  poprzednika na Twoim stanowisku. Maciejowi Nowakowi zarzucano ideologizację placówki związaną z działalności promocyjną – wsparciem cieszył się teatr o określonej, lewicowej barwie. Zamierzasz to zmienić?

Nie ma we mnie zgody na tak postawione pytanie. W tym roku wydaliśmy książkę z okazji dziesięciolecia działalności Instytutu. Dokumenty pokazują, że równowaga nie została zachwiana w żadną stronę. Proponuję, żeby nie patrzeć na pracę Instytutu Teatralnego przez pryzmat osoby Macieja Nowaka, który podejmował się różnych zadań poza tą placówką. Proszę spojrzeć tylko na wydane w tym roku książki.

Polski Teatr zagłady Niziołka, Teksty zebrane Jerzego Grotowskiego, Teatra polskie. Rok katastrofy Kosińskiego, pięć tomów scenariuszy Jerzego Grzegorzewskiego…

… za chwilę ukażą się Listy Edmunda Wiercińskiego oraz wspomnienia Tadeusza Byrskiego – opowieść o teatrze radiowym w latach trzydziestych w Wilnie i w powojennej Polsce,  zatrzymana przez cenzurę w latach 70.

Zgodzę się, że uderza różnorodność wydawnicza w Instytucie, ale nadal uważam, że działania promocyjne ją przysłaniają.

Co masz na myśli?

Na przykład cykl konferencji w ramach „Innej Sceny”.

Jej ostatnia sesja odbyła się prawie trzy lata temu! Nie wiem, skąd wziął się ten fetysz. „Inna Scena” proponowała polskiej nauce o teatrze skorzystanie ze znanych od dawna w humanistyce metodologii związanych z gender i queer studies dla poszerzenia pola widzenia tej dyscypliny. Zorganizowaliśmy pięć edycji tej konferencji, ukazały się cztery pokonferencyjne tomy referatów, wyprzedane niemal od ręki. Poza tym mamy jeszcze jeden stały cykl konferencji zatytułowany „Inne historie”, który zrodził się z potrzeby ożywienia badań nad historią polskiego teatru, otwarcia ich na stosowane w innych naukach narzędzia i metodologie lub zaproponowanie własnych. Temu miały służyć również warsztaty  ze specjalistką w tej dziedzinie profesor Ewą Domańską. Widzę w tych działaniach Instytutu inspirację zamiast ideologizacji. Czułam autentyczną dumę, kiedy podczas tegorocznego zjazdu Polskiego Towarzystwa Badań Teatralnych w Gardzienicach przy różnych okazjach powracał temat Instytutu Teatralnego.

Obejmujesz jako dyrektor całą instytucję, wcześniej przez wiele lat byłaś szefową działu dokumentacji. Co z tego wynika?

Uważam, że w Instytucie Teatralnym funkcjonuje od wielu lat zespół. Rotacja stanowisk jest niewielka, każdy odnalazł tutaj swoją przestrzeń, np. Justyna Sobczyk kieruje autorskim projektem z pedagogiki teatru, Agata Adamiecka-Sitek nurtem naukowym. Za dyrekcji Macieja Nowaka inicjatywy oddolne zyskiwały w zespole zielone światło i mam nadzieję, że  tak pozostanie. Prowadzimy z sukcesem programy ministra kultury: Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej, „Teatr Polska” i „Lato w teatrze”; za chwilę nowy – „Klasyka żywa” związany z 250-leciem teatru publicznego w Polsce. Cały Instytut skupia się na wykonaniu tych zadań, to nie są indywidualne działania promocyjne. Czujemy, że przed nowymi wyzwaniami powinniśmy się tylko lekko przeorganizować, żeby działać w sposób bardziej skuteczny. Rewolucji jednak nie będzie. 

Razem z Tobą w konkursie na stanowisko dyrektora Instytutu Teatralnego wziął udział m.in. Roman Pawłowski, który opublikował swój program. Co o nim sądzisz?

Czytałam go, ale to jest program Romana, nie mój.

W realizacji Twojego programu będzie Ci pomagać jeszcze jedna osoba.

Profesor Dariusz Kosiński współpracuje z Instytutem Teatralnym od dawna: współorganizował nasze konferencje naukowe, wydaliśmy dwie jego książki. Od stycznia przejmie odpowiedzialność za cały obszar naukowo-merytoryczno-wydawniczy.

Jedną z kontrowersji związanych z działalnością Instytutu Teatralnego była produkcja własnych przedstawień. Zrezygnujesz z tego?

Projekt „Placówka Nowego Teatru” w założeniu otwiera pole dla eksperymentu, który nie może się zdarzyć w instytucjonalnym teatrze, wpisuje się w jego społeczną funkcję. W ten sposób pomagaliśmy w materializacji pomysłów Agnieszki Błońskiej, Marty Górnickiej, Rafała Urbackiego, a ostatnio – Pawła Wodzińskiego i jego Wolnej Trybuny. Chciałabym te działania kontynuować.

Na czas Twojej kadencji przypadnie jubileusz 250-lecia Teatru Narodowego…

… i tym samym teatru publicznego.    

A nie Narodowego?

Narodowego i publicznego, bo w Polsce się to łączy. Teatr Narodowy będzie obchodzić swoje święto, ale Ministerstwo Kultury patronuje całemu szerokiemu jubileuszowi i działaniom różnych instytucji, jesteśmy jedną z nich. Przygotujemy cykl dziesięciominutowych filmów o historii – 250 minut o polskim teatrze i „Teatrotekę”, czyli internetową platformę edukacyjną. Zainaugurowany w ubiegłym roku przez Joannę Krakowską cykl wykładów performatywnych z historii teatru „Teatr publiczny. Przedstawienia” będzie kontynuowany w latach następnych. Chcemy w ten sposób opowiedzieć do 2015 roku całą historię polskiej sceny. Największym wyzwaniem jest przygotowanie elektronicznej encyklopedii teatru polskiego. Marzymy, żeby całe środowisko teatrologiczne zaangażowało się w tę pracę. Wiele materiałów istnieje już w formie cyfrowej, staramy się je odnaleźć, scalić i skupić się na tym, czego jeszcze brakuje. Pierwsze hasła zaproponują redaktorzy, ale już kolejne będą powstawać na zapotrzebowanie odbiorców.

Jak w Wikipedii?

Trochę na tej samej zasadzie, ale całość będzie objęta nadzorem merytorycznym. Poza tym to nie będzie klasyczna encyklopedia, ponieważ hasłom towarzyszyć będą źródła: bazy danych, istniejące archiwa wirtualne, zdigitalizowane książki i czasopisma…

… marzy Ci się cały teatr w sieci?

Tak. Ale to nie oznacza, że kiedykolwiek zrezygnujemy z papieru. Z przykrością obserwujemy, że teatry odchodzą od tej wersji dokumentacji. Tymczasem analogowe wersje nośników są dużo trwalsze, a ich utrzymanie nie wymaga wielkich nakładów finansowych i wyspecjalizowanej opieki merytorycznej. Planujemy stworzyć platformę cyfrową – pismo anglojęzyczne o polskim teatrze – przeznaczoną dla środowisk naukowych. Będzie się ono ukazywać raz na pół roku w formie elektronicznej, ale i papierowej. Platforma obejmie również wydawnictwo, gdzie będziemy prezentować książki o polskim teatrze i „social network” dla badaczy polskiego teatru, którzy dostaną szanse stworzenia grupy zajmującej się tymi samymi zagadnieniami.

Dwa lata temu Wojciech Majcherek zapytał publicznie o możliwość pomocy Instytutu przy tworzeniu biografii wielkich twórców polskiego teatru. Tych książek nie ma. Nie odczuwasz tej luki?

Publikujemy przede wszystkim syntezy, efekty pracy naszych wykładowców zderzone z odbiorem publiczności. Nie jesteśmy odpowiedzialni za wszystkie braki w polskiej teatrologii i nie zaprogramujemy u badaczy zainteresowania tymi tematami, ale możemy pomóc w wyborze metodologii. Autorzy biografii nie są bezradni, mogą przecież postarać się o stypendia doktoranckie i ministerialne.

A Ty będziesz walczyć o powrót Warszawskich Spotkań pod skrzydła Instytutu Teatralnego?

Słowo „walka” w ogóle nie występuje w moim słowniku. Organizacja WST jest wpisana w kontrakt dyrektorski Tadeusza Słobodzianka. A jaka będzie ich przyszłość? Nie wiem, może nasz zespół okaże się pomocny i będziemy współpracować?

29-11-2013

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2013-11-29   12:50:47
    Cytuj

    to jest bardzo niepokojąca rozmowa, bo świadczy o tym, że Dorota "trzyma głowę w garnku z tą samą zupą" (cytat za WG z mojego programu), a fakty są takie, że dwa z czterech tytułów (Kosińskiego i Niziołka) są kompletnie zideologizowane, o czym zresztą rozmawialiśmy na promocjach; polityka wybiórcza redakcji e-teatru jest skandaliczna ze stosowaniem "cenzury" (zapisów na nazwiska?) - zresztą katalog uchybień sformułowała red. "Teatru" w wywiadzie z Nowakiem. Ale tego nie widać z Jazdowa w Jazdowie... I. T. nabierze wiarygodności, gdy będzie stale drukował Horubałę, a nie Mrozka i zapraszał Zybertowicza a nie Dunin (dokładniej: jednych i drugich), i może nie dawał głosu osobom (z IBL-u?) postulującym usunięcie "Dziadów" z lektur szkolnych, a właściwie pozostawił to bez komentarza i polemiki. Ja za nich wszystkiego nie zrobię