AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Warszawska kultura – kolejny rozdział

fot. Agata Szymczak  

Hanna Raszewska-Kursa: Ma pan doświadczenie zarówno w pracy w organizacjach pozarządowych, jak i we współpracy z instytucjami. Jak pana zdaniem powinna wyglądać mapa warszawskiej kultury – przewiduje pan silniejszą rolę organizacji czy instytucji?

Artur Jóźwik: Warszawa ma niesamowity potencjał: aktywnych i świadomych mieszkańców, instytucje kultury o znaczeniu ogólnopolskim i lokalnym, rozwinięty biznes oraz największą liczbę organizacji pozarządowych w Polsce. Wykorzystanie tego potencjału i budowanie partnerstw jest warunkiem rozwoju kultury. Nie widzę potrzeby, by w Warszawie dominowały instytucje kultury czy organizacje pozarządowe. Musimy stawiać na różnorodność koncepcji, pomysłów, myśli i działań. Ważne jednak, by stwarzać takie warunki i zachęty, by oba te światy mogły coraz bliżej ze sobą współpracować. Warszawskie instytucje kultury powinny w coraz większym stopniu otwierać się na współpracę z organizacjami pozarządowymi i grupami nieformalnymi. Może to dotyczyć wspólnych projektów artystycznych i edukacyjnych. Potrzebne są także działania wspierające wolontariat na rzecz instytucji artystycznych oraz tych działających w zakresie dziedzictwa. Zbliżenie środowisk z pewnością wpłynie na poczucie mieszkańców, że oferta kulturalna nie jest narzucona, ale wspólnie wypracowana.

By taka współpraca miała sens, ale także by właściwie prowadzić politykę kulturalną miasta, niezbędna jest inwentaryzacja zasobów warszawskiej kultury. Zakładam, że rozpoczniemy pracę nad warszawską mapą kultury. Bez szczegółowej wiedzy o państwowych, samorządowych, pozarządowych i nieformalnych inicjatywach trudno programować dalszy rozwój polityki kulturalnej oraz na właściwym poziomie promować różnorodność stołecznej kultury wśród mieszkańców i turystów.

Większy nacisk planuje pan położyć na utrzymywanie „dużych graczy” czy na wzmacnianie małych ośrodków kultury lokalnej?

Nie ma sensu przeciwstawiać sobie tych dwóch światów. W Warszawie, stolicy, potrzebujemy „dużych graczy”, znanych nazwisk i musimy starać się je przyciągać nie tylko z Polski, ale i ze świata. Warszawa musi być widoczna w europejskim i światowym trendzie artystycznym, edukacyjnym i muzealnym. Musimy wspierać wizytówki miasta, nie zapominając jednak o tym, że wiele ciekawych działań artystycznych powstaje w ruchach niezależnych, czasami w kontrze do oficjalnych działań. To tam niejednokrotnie mamy do czynienia z fermentem myśli i idei. Konieczne są dalsze prace nad budową instrumentów stałego wspierania niepublicznych instytucji kultury, takich jak na przykład Komuna//Warszawa. W coraz większym stopniu są one rozpoznawalne. Ważne, by system dotacji dla tych instytucji dawał im przynajmniej podstawowe poczucie bezpieczeństwa. Do tego niezbędne są działania wspierające powstawanie miejsc, gdzie mieszkańcy blisko swojego miejsca zamieszkania będą mogli realizować własne kreatywne pomysły. Punktem odniesienia tych działań mogą być nie tylko dzielnicowe domy kultury (np. Akumulator w DK KADR), ale też kulturalne i coworkingowe przestrzenie sąsiedzkie jak Mikromiasto.

Która z dziedzin sztuki powinna pana zdaniem mieć najmocniejszą pozycję na warszawskiej scenie kulturalnej: teatr, taniec, muzyka, literatura, sztuki wizualne, film?

Nie namówi mnie pani na priorytetyzację dziedzin sztuki. To różnorodność jest siłą kultury i wszystkie dziedziny muszą być widoczne, wspierane i zauważane. Każdy odbiorca ma swoje preferencje i dlatego nie możemy koncentrować się tylko na jednej z nich. Z pewnością jednak zwiększonych wysiłków wymagają literatura, taniec, film i sztuki wizualne.

W Warszawie jest co najmniej kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset teatrów (uwzględniając sceny publiczne, prywatne i pozarządowe). Kilkanaście z nich  ma status samorządowych instytucji kultury, dla których organizatorem jest Miasto Stołeczne Warszawa (Zob. Zakres działania wydziału biura p. 2). Czy myśli Pan o redukcji tej liczby? Pana poprzednicy mieli różne plany w tej kwestii (Zob. rozmowę Jakuba Kasprzaka z Tomaszem Thun-Janowskim z 24 sierpnia 2016).

Za dużo teatrów – to bardzo modne sformułowanie. Jeżeli rzeczywiście za dużo jest w Warszawie teatrów, to dlaczego ciągle powstają nowe niepubliczne sceny i naprawdę mało kto narzeka na niską frekwencję. Do tego w trakcie ostatnich lat teatry przedefiniowały swoją społeczną rolę. Teatr to teraz nie tylko premiery, spektakle i stały repertuar. Teatry otworzyły się na społeczności lokalne, na edukację kulturalną, na życie towarzyskie. Do teatru znów przychodzimy nie tylko dla rozrywki czy przeżycia katharsis. W jego przestrzeni możemy odpocząć, poczytać książkę, spotkać się z przyjaciółmi, przyjść na zajęcia edukacyjne, uczestniczyć w oddolnym projekcie społecznym. Warszawa musi mieć bogatą ofertę teatralną, nie tylko tę, dla której organizatorem jest miasto, ale także niepubliczną. Pomimo trudnej sytuacji finansowej nie wydaje mi się, żeby był czas na likwidację któregokolwiek z istniejących teatrów. Co więcej, uważam, że należy stworzyć w Warszawie teatr impresaryjny, który będzie miejscem przeglądów, festiwali czy krótkich cykli artystycznych, także tych spoza Warszawy.

Czy przygląda się pan sytuacji tańca? Ta dziedzina nie ma w Warszawie swojej miejskiej sceny. Niemal wszystkie działania w tańcu współczesnym czy formach pozabaletowych prowadzone są siłami organizacji pozarządowych, brak zaś instytucji. Czy ma pan plany w związku z tą sytuacją? Dodam z mojej perspektywy historyczki tańca, że starania o autonomiczne infrastrukturalnie centrum tańca w Warszawie, o instytucjonalną scenę niebędącą bytem gościnnym w strukturach większych podmiotów, trwają od prawie dziewięćdziesięciu lat.

To rzeczywiście duże zaniedbanie i problem. W Warszawie mamy prężne środowisko tańca, w tym uznane festiwale Ciało/Umysł, ROZDROŻE, Zawirowania, Warsaw Dance Days czy Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego. Punktem centralnym w Warszawie jest teraz Centrum Sztuki Tańca przy Mazowieckiem Instytucie Kultury. Chętnie rozpocząłbym pracę nad powołaniem miejskiej instytucji integrującej sztuki taneczne. Niestety, ze względu na trudną sytuację finansową całego miasta trudno podać tu konkretną datę rozpoczęcia prac. Najpierw musimy zakończyć rozpoczęte już inwestycje, czyli budowę Muzeum Sztuki Nowoczesnej, TR oraz Sinfonię Varsovię.

Przychodzi panu działać w strukturze innej niż ta, w której do tej pory funkcjonowało Biuro Kultury. Mam na myśli kontekst wprowadzenia w ubiegłym roku nowego stanowiska w ratuszu: dyrektorki koordynatorki ds. kultury i komunikacji społecznej, którą to funkcję sprawuje Aldona Machnowska-Góra. Jak, pana zdaniem, nowa struktura hierarchiczna wpływa na funkcjonowanie Biura Kultury?

Z zewnątrz rzeczywiście struktura wydaje się hierarchiczna i takie są zasady funkcjonowania administracji publicznej. Jednak muszę przyznać, że osobiście nie odczuwam struktury hierarchicznej, a bardziej partnerstwo. Zapewne wiele zależy od indywidualnego kontaktu i chęci poszukiwania zrozumienia i kompromisu. Na razie nam się to udaje i jestem dobrej myśli. Powołanie nowego stanowiska dyrektorki koordynatorski jest bardzo dużym ułatwieniem w procesie podejmowania decyzji. Przy poprzedniej strukturze Biuro Kultury musiało odwoływać się bezpośrednio do pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Obecnie ścieżka komunikacji i podejmowania decyzji jest skrócona, bo też pani dyrektor koordynator ma codzienny kontakt z panem prezydentem.

14-08-2019

Artur Jóźwik – doktor nauk politycznych, wykładowca akademicki. Pracował m. in. w Krakowskim Biurze Festiwalowym jako producent i w Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego jako koordynator szkoleń. Był dyrektorem i członkiem zarządu w Fundacji Ośrodka KARTA (2006–2019), gdzie nadzorował i prowadził projekty badawcze, archiwalne, wydawnicze, wystawiennicze. Zasiadał w Radzie Organizacji Pozarządowych w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2013–2016), m.in. w funkcji wiceprzewodniczącego. W 2015 roku przyczynił się do nowelizacji prawa archiwalnego, umożliwiającej wspieranie organizacji pozarządowych prowadzących archiwa społeczne.


skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: