AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

O recenzji teatralnej

Recenzent teatralny ma do spełnienia dwa trudne i odpowiedzialne zadania: jest on inteligentnym widzem, który publiczności tłumaczy i wyjaśnia to, co się dzieje na scenie tudzież z przedstawienia wysnuwa najrozmaitsze wnioski.

Ażeby spełnił on należycie pierwszy warunek, wystarczy, żeby umiał patrzeć. Ale do odpowiedzenia drugiemu warunkowi konieczna jest istotna, prawdziwa znajomość teatru.

Dzisiejsza recenzja daje zazwyczaj szablonowe streszczenie dramatu, opisuje – najczęściej frazesami – grę, a w końcu – nawiasowo – wspomina o reżyserji utworu. Recenzję tę piszą krytycy literaccy – a więc po literacku. Na tem polega właśnie zasadnicze nieporozumienie. Bo jeśli ktoś jest wybitnym nawet krytykiem literackim, to nie ma jeszcze prawa pisać o teatrze, gdyż takie samo prawo może mieć krytyk malarski lub np. muzyczny.

Nie znaczy to jednak, że krytyka teatralna powinna być całkowicie pozbawiona roztrząsań literackich, tak samo jak nie powinno ich być pozbawione sprawozdanie z salonu sztuki, które oceniając obraz li ze strony malarskiej, spełniałoby swą rolę połowicznie.

Recenzent jednak teatralny musi mieć ciągle na względzie to, że teatr nie jest literaturą, że literacki dramat nie jest dziełem sztuki teatru, a teatralny dramat nie należy do utworów literackich.

Teatr nie ma wiążących go przepisów, jak nie ma ich żadna prawdziwa sztuka, ale dzieło sceniczne musi być pisane w ten sposób, żeby na realizacji teatralnej nie tylko niczego z swego uroku nie straciło, ale żeby właśnie, wystawione na scenie, należycie do widza przemówiło.

Tak tworzył u nas Wyspiański, który mówił, że „nie wyobraża sobie swojego utworu w innych ramach jak scena, tj. przestrzeń, na której działają aktorzy”. Nie wtłaczał on swych utworów w ciasne ramy dzisiejszej sceny, lecz widział je „w przestrzeni, na której działają aktorzy”.

Natomiast np. z Nie-boskiej Komedii musiał inscenizator wydobywać momenty sceniczne, ale mimo genjalnych, przerastających dzisiejszy teatr, dekoracji Drabika, nie stworzył tak jednolitego i wybitnego dzieła, jakiem jest Nie-boska – literacka.

Dlatego pisząc o teatrze, nie można rozpatrywać go jednostronnie z punktu widzenia literackiego. Na teatr składa się przecież cały szereg pierwiastków twórczych, stojących poza literaturą. Słowo, będące cząstką sztuki teatralnej, działa na widza nie tylko zmysłem słuchu – jak w deklamacji utworów poetyckich – ale i wzroku równocześnie.

Recenzent teatralny musi to umieć odczuwać, tembardziej, że wychowuje on teatralną publiczność. Hellenowie mieli teatr – świątynię, gdyż tego od teatru wymagali. Eurypides był dla nich już mniej zrozumiały, już niechętnie go słuchali, gdyż przekraczał granice ich potrzeb duchowych.

W dzisiejszym teatrze rozpanoszył się wszechwładnie przemysł ateatralny, gdyż tego chce niewyrobiona artystycznie publiczność dzisiejsza. Recenzja powinna uczyć ją smaku, przygotowywać ją odpowiednio, urabiać.

Teatr bez publiczności istnieć nie może. Musi się więc stworzyć teatr kochającą publiczność, uczęszczającą do teatru nie dla tego czy innego aktora, dla pięknej wystawy i tualet. Jest to wzniosłe zadanie, które przyświecać powinno recenzentowi.

Za czasów helleńskich chór był poniekąd recenzentem teatralnym. Wyobrażał on opinję o tem, co się dzieje na scenie. Dzisiaj niechaj jedno z zadań chóru podejmie recenzja teatralna, niechaj się stanie opinją widza, a nie literata. A przytem niechaj nigdy nie druzgocze; ostrożną być musi zwłaszcza wobec utworów najmłodszych – niechaj wśród plew nawet wyszukuje ziarna. W ten sposób będzie pomocnicą Sztuki teatru w jej drodze rozwojowej. Niechaj nie spełnia nigdy smutnej, a łatwej roli hamulcowej. By rolę tę recenzent należycie spełnił, musi mieć inicjatywę artysty.

A ustawicznie winien on pamiętać o tem, że budowa sztuki teatralnej jest bardzo skomplikowana, że ma kilku lub nawet więcej współtwórców, że zespolenie się różnych częstokroć indywidualności może właśnie stworzyć to wielkie piękno teatru, z którego jak z życia każdej wielkiej sztuki człowiek się uczy tylu wzniosłych prawd.

Nie wystarczy więc zgoła, by recenzent teatralny, mający dnia następnego przedstawić publiczności swą opinję o dramacie, przyszedł do teatru, przemyślał dramat i napisał potem recenzję.

Powinien się on kształcić w racjonalnie kierowanej szkole teatralnej, znać technikę gry aktora, tajniki reżyserji i pracy dekoratora, powinien znać przed przedstawieniem dramat, będący kanwą widowiska, uczęszczać na próby i obserwować, jak kształtuje się życic przedstawienia, jak ono urasta, i jakie przechodzi na próbach zmiany. Wielce pomocne byłyby także częste konferencje teatralne z udziałem tych wszystkich, którzy o teatrze mają coś do powiedzenia.

Wtedy jedynie będzie mógł recenzent teatralny wysnuwać z przedstawienia różne wnioski, będzie mógł rozumieć dlaczego są braki itd.

Recenzja przestanie być frazesem i stanowić będzie ważne i odpowiednie przygotowanie widza do przedstawienia teatralnego.

Wiktor Brumer, O recenzji teatralnej, „Życie teatru” 1920 z. I, s. 19-21.

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: