AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Z listów do matki

Przybyła tu do naszego miasta nowa trupa aktorów, lepsza od poprzedzającej — i przez całą zimę dość niezły będzie teatr. Byłem na pierwszej reprezentacji, na Fra Diavolo, operze, którą niegdyś we Wrocławiu słyszałem. Dziwne sprawia wrażenie taż sama sztuka w różnych słyszana okolicznościach. Publiczność tutejsza bardzo jest niesforna — wygwizdano kilku aktorów, a między nimi jedną aktorkę — biedaczka w okropnym była położeniu.

(Genewa, 22.09.1833)


Byłem tego miesiąca kilka razy na teatrze. Dziwię się, że mię teatr teraz nie bawi. Chciałbym usłyszeć na nim ludzi mówiących po polsku — zdaje się, że rozmowy innym językiem prowadzone nie interesują mię — a potem tragedii tu nie grają, opery tylko i wodwile. Pierwsze źle dosyć mi się wydają po paryskich i aktorki trudnym przełamywaniem trudności dręczą zawieszaną uwagę. Co do drugich, to jest wodwilów, uważam je za najgłupsze wynalezienie Francuzów — ani w nich sensu, ani wesołości, ani muzyki dobrej nie ma — wolę proste i szczere farsy, takie jak nasze Damy i huzary.

(Genewa, 24.03.1834)


Miasteczko nasze tej zimy dosyć nudne dla tych, co się chcą bawić. Teatr taki zły, że raz będąc na nim nasyciłem się zupełnie. Mieszkając za miastem, nie chce mi się w chłodne i wietrzne wieczory włóczyć tak daleko szukając nudy. Przeszłoroczny teatr, trochę lepszy od dzisiejszego, zbankrutował — albowiem tu zaraza metodyzmu tak owładała najbogatsze familie, że uważając teatr za grzech i za diabła pokusę usiłują wszelkimi sposobami wygnać aktorów i nie bywając nigdy na teatrze ujmują zysku. Kilka familii na tak małe miasteczko to bardzo wiele znaczy. Co za dziwactwa na świecie. Podług mnie, ludzie ci obrażają Boga nie korzystając z przyjemności niewinnych życia, których On im żadnym nie zatruł piołunem oprócz nieodstępnych od natury ludzkiej dolęgliwości. Niech mię Bóg zrobi bogatym bankierem w naszej stolicy, a obaczy, jak się ja będę bawił...

(Genewa, 18.12.1834)

Dzieła pod red. J. Krzyżanowskiego, t. XIII: Listy do matki, oprac. Z. Krzyżanowska, Wrocław 1952, s. 155, 181, 221.

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: