AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

W zdrowiu i w chorobie

Very Sad. Studium maladyczne, reż. Gruba i Głupia (Patrycja Kowańska/Dominika Knapik)
fot. Irka Wypych  

Gruba i Głupia, czyli Patrycja Kowalska i Dominika Knapik, idą za ciosem – po brawurowym Very Funny, którym zrobiły furorę na ubiegłorocznym Międzynarodowym Festiwalu Szekspirowskim, kontynuują dzieło bezpardonowo szczerego durodramu i rozwijają twórczy język w Very Sad. Kruki z zimowego pejzażu Bruegla, przez który w nowym spektaklu wędrują dwie błazenki, wykrakały mi w kulisach, że na tym ten serial się nie skończy i będzie trzecia część.

O ile w Gdańsku mieliśmy śmieszno-smutną komedię, Szekspira i Boscha, to we Wrocławiu (Very Sad miało premierę na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, gdzie Dominika Knapik i Patrycja Kowańska otrzymały II nagrodę w Nurcie OFF) dostaliśmy odwrócone proporcje wraz z Schubertem (Podróż zimowa) i Brueglem (Pejzaż zimowy z łyżwiarzami i pułapką na ptaki) w pakiecie.

Nowy spektakl nosi podtytuł Studium maladyczne, co oznacza nawiązanie do maladycznych narracji, opowieści o chorobie, zrośniętych z kulturą, przede wszystkim literaturą, od wieków. Szczęśliwie dla autorek, to nie owiana romantyczną legendą gruźlica i nie współczesna zaraza, czyli bezwzględnie niszcząca organizm choroba nowotworowa, są tematem ich nowego performansu. Nie odejmuje to bynajmniej powagi sprawie.

Repertuar boleści dotykających ciał performerek jest szeroki, zawierając w sobie schorzenia różnego kalibru: od opryszczki, przez bolesne afty, łupanie w krzyżu, migrenę, aż po awarię biodra. To ostatnie wyznacza nowy rozdział w życiu tancerki, kiedy to szpagat trafia na listę czynów zakazanych. W tle majaczy coraz to wyraźniej lęk przed przemijaniem, dojmująca świadomość, że rezerwy paliwa utrzymującego ciało w dobrej formie nie są niewyczerpane. I ani szklanka wody z cytryną wypita na czczo, ani żadne zaklęcia nie są w stanie tego procesu odwrócić.

Zarazem cierpienia ciała zostały tu wpisane we współczesny, urzędowy, formalny kontekst obiegu dokumentów, ubezpieczeń zdrowotnych, całej skomplikowanej akrobatyki związanej z okresowym choćby dostępem do publicznej opieki zdrowotnej lub jego bolesnym brakiem. Naraz okazuje się, że studium przypadków dwóch współczesnych artystek-freelancerek, wydawałoby się, biegunowo odległych od doświadczeń cierpiących nędzę artystów z odległych epok, dzieli od tamtych smutnych historii tylko jednostka chorobowa i stopień zaawansowania medycyny. Bo już wizja ochrony, jaką daje systemowa opieka, jest czysto iluzoryczna – niedostępna dla tych, których wykonywany zawód skazuje na byt wolnego strzelca i którzy nie są w stanie sfinansować składek na NFZ z wolno, skąpo i z opóźnieniem ciurkających honorariów.

Ujmując rzecz w ramach krótkiej i konkretnej diagnozy – Knapik z Kowańską zrobiły Very Sad, żeby opowiedzieć o tym, co je boli, w najdosłowniejszym tego słowa znaczeniu. Ich nowy spektakl, nie tracąc nic z wywrotowej energii, jakiej popis dostaliśmy w Very Funny, i mimo dystansu, z jakim obie performerki traktują i siebie, i katalog boleści, z minuty na minuty robi się coraz bardziej przejmujący. Ramy zostają te same, temat w ogólnym wymiarze (niedole i rzadziej dole artysty) też, ale te nowe, daleko bardziej uniwersalne treści, dotykają widzów w szerszej perspektywie, niezależnie od tego, czy kiedykolwiek byli zaangażowani w proces twórczy, czy też nie.

Gdybym miała opisać reakcje publiczności, byłyby to śmiechy i westchnienia, w równych mniej więcej proporcjach, będące wynikiem współodczuwania z artystkami. Na to zbiorowe empatyzowanie z Grubą i Głupią niebagatelny wpływ może mieć wspólnota doświadczeń, zarówno dotyczących przywołanych w spektaklu, dość powszechnych dolegliwości, jak i nieopłaconych składek, będących utrapieniem nie tylko artystów. Każda poważniejsza awaria zdrowotna pociąga za sobą widmo bankructwa. W przypadku tych ciut lżejszych pozostaje „kombinowanie na czarno” antybiotyków. Albo ibuprom – stosowany na wszystko.

Zarazem nad opowieścią unosi się pochmurna perspektywa schyłku, świadomość, że aktualna lista przypadłości to zaledwie przygrywka do tego, co Grubą, która przekroczyła trzydziestkę i o dekadę starszą Głupią czeka za zakrętem. To czas, kiedy sformułowanie „genów nie oszukasz” przestaje być niewinnym komentarzem do porównań fotografii z dzieciństwa – własnych, rodziców i dziadków. „Wdała się w mamę”, „cały tatuś” oznacza także genetyczne obciążenie chorobami: od alergii, przez skłonność do tycia, aż po ADHD i słabe stawy.

W Very Sad znajdziemy ulubione zabawki Grubej i Głupiej. Po pierwsze, żywe obrazy w nowej, technologicznie bardziej zaawansowanej formie, dzięki której oglądamy artystki wędrujące po kolejnych partiach Zimowego pejzażu – przykucnięte na gałęzi wśród kruków, schodzące zboczem w stronę wioski, pokonujące kładkę, rozglądające się wśród łyżwiarzy na ślizgawce. Są nagrania rozmów na Zoomie (najbardziej przejmujące jest to z wyłączoną fonią, wyznaczające punkt, w którym spektakl zmienia tonację, skręcając ze ścieżki zgrywy w refleksję całkowicie serio). W miejsce rapowanych kawałków pojawiają się piosenki, i tej muzyczności jest zdecydowanie więcej niż w Very Funny – formuła PPA i Schubert zobowiązują. Są więc maladyczne songi, w których pojawiają się rozmaici główni gracze i sprawcy nieszczęść: od lamentu nad jednostkami chorobowymi, przez wyliczankę przodków pozostawiających w spadku kłopotliwe dziedzictwa, aż po własną biedę (Nie stać mnie na kanałowe). Są chorobowe bon moty, które nie niosą za grosz pocieszenia. Jest wreszcie kolejny open call, konkurs ofert, skierowany do dyrektorów teatrów, którzy mogą już ustawiać się w kolejce do Grubej i Głupiej. Tylko bez żartów – oferty mają być poważne, chodzi o propozycje wyreżyserowania spektakli, koniecznie na dużej scenie i z konkretnym, wychodzącym poza offowe ograniczenia budżetem (minimum 100 tysięcy!). Za oferty z prawdziwego zdarzenia, najlepiej zawierające empatyczne, skierowane do artystek wideo, adresatki będą szczególnie zobowiązane. Apel wywołał zresztą nieporozumienie – pierwszym, który na niego odpowiedział, był nie dyrektor teatru, ale reżyser Marcin Liber, juror tegorocznego Nurtu Off, który odczytując werdykt i działając niewątpliwie pod wpływem empatii, zaprosił artystki do współpracy przy swoim kolejnym przedstawieniu.

Jest wreszcie w Very Sad przestrzeń na wzruszenie, na które nie byłam przygotowana, choć przecież na afiszu stało wyraźnie, że będzie bardzo smutno. Mam wrażenie, że te łzy, które mi się w oku zakręciły, miały w sobie całkiem sporo białka – ci, którzy widzieli spektakl, wiedzą, o czym mówię.

Była to jednak niespodzianka, nawet mimo doświadczenia z Very Funny, które przecież również miało w sobie taki potencjał, objawiający się w finałowej, rozbieranej scenie, pomieszczającej opowieść o wzajemnej akceptacji, wsparciu, siostrzano-przyjacielskim sojuszu. Na ten suspens każdorazowo pracuje jednak patchworkowy charakter show, które pod pozorem radosnej improwizacji, przy odwołaniach do stand-uperskiej formuły (i żartów o sit-upie, takim stand-upie dla artystów z obolałym kręgosłupem) kryje kunsztowną, dopracowaną w każdym szczególe konstrukcję. To opowieść, która się mieni – zderza wysokie z niskim, żongluje formą, oferując różnorodność zarówno w literackim aspekcie, w zapisanej w tekście dramaturgii, jak w muzycznym czy plastycznym, budującym wizualny kształt performansu.

Dżinsy, białe koszulki, rycerskie czepce, różowe kuse sweterki i królicze uszy z Very Funny, Knapik i Kowańska zamieniają w Very Sad na trykoty, umowne, bo sprowadzone do gorsu i falbaniastych mankietów, koszule i fraki (wszak Schubert odsyła nas do „poważnych” sal koncertowych), zestawione z ortopedycznym obuwiem, które ani trochę nie wygląda na przynoszące stopom ulgę, czy cytrynowożółtymi crocsami. Sznyt odrobinę retro podkreśla jeszcze makijaż, który nie ma nic wspólnego ze swobodnymi plamami kolorów na twarzach błazenek z pierwszego spektaklu – perfekcyjny i dopieszczony przenosi nas w świat niemego kina, nadając zarazem postaciom nieco wampiryczny, chorobliwy rys. Opowieść o bólu, chorobie i cierpieniu, które nie mają przecież w sobie za grosz elegancji, Gruba i Głupia podają z ostentacyjnym wręcz wyrafinowaniem – nawet umowną łezkę pod okiem wyczarowują nie pociągnięciem kredki, ale żałobną wstążką zawiązaną w kokardkę i przyklejoną na policzku.

Te wszystkie elementy charakteryzacji i kostiumu działają w pełni dzięki znakomitej pracy reżysera świateł Wolfganga Machera i w połączeniu z wideo przenoszącym formułę żywych obrazów na inny, zaskakujący poziom. Cały ten system trafiających w sedno znaków otwiera zarazem nową przestrzeń dla snutej przez Grubą i Głupią opowieści. Przenosi ją w umowny, czasem absurdalny, kiedy indziej poetycki wymiar i sprawia, że nieustannie się wymyka, nie pozwalając się zamknąć w żadnej z gotowych szufladek. Nie mieści się w formule kabaretu, stand-upu, interwencyjnego duodramu czy osobistego, udramatyzowanego wyznania. Jest tym wszystkim po trochu, ale najbardziej czymś pomiędzy, ze swobodą i odwagą eksplorując punkty styku między konwencjami.

15-05-2024

Gruba i Głupia (Patrycja Kowańska/Dominika Knapik)
Very Sad. Studium maladyczne
scenariusz, reżyseria, choreografia, dramaturgia, video, kostiumy: Gruba i Głupia
muzyka: Szymon Lechowicz
reżyseria światła, technika: Wolfgang Macher
obsada: Gruba i Głupia (Patrycja Kowańska/Dominika Knapik)
premiera: 16.03.2024 (44. Przegląd Piosenki Aktorskiej, Wrocław)

galeria zdjęć Very Sad. Studium maladyczne, reż. Gruba i Głupia (Patrycja Kowańska/Dominika Knapik) Very Sad. Studium maladyczne, reż. Gruba i Głupia (Patrycja Kowańska/Dominika Knapik) Very Sad. Studium maladyczne, reż. Gruba i Głupia (Patrycja Kowańska/Dominika Knapik) Very Sad. Studium maladyczne, reż. Gruba i Głupia (Patrycja Kowańska/Dominika Knapik) ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (9)
  • Użytkownik niezalogowany Sophia Seo
    Sophia Seo 2024-06-06   10:38:23
    Cytuj

    Nice blog and absolutely outstanding. You can do something much better but i still say this perfect.Keep trying for the best. travelmax

  • Użytkownik niezalogowany neha
    neha 2024-06-04   12:33:07
    Cytuj

    I thought I would leave my first comment. I don’t know what to say except that I have enjoyed reading. Nice blog. I will keep visiting.

  • Użytkownik niezalogowany annieirfan
    annieirfan 2024-06-04   10:07:45
    Cytuj

    I found your this post while searching for information about blog-related research ... It's a good post .. keep posting and updating information. Islamabad properties

  • Użytkownik niezalogowany Isobel
    Isobel 2024-06-02   12:27:02
    Cytuj

    If you don"t mind proceed with this extraordinary work and I anticipate a greater amount of your magnificent blog entries.  Louis Vuitton Varsity Leather Jacket

  • Użytkownik niezalogowany umair ali
    umair ali 2024-05-30   17:24:12
    Cytuj

    Wow, cool post. I’d like to write like this too – taking time and real hard work to make a great article… but I put things off too much and never seem to get started. Thanks though. Medical Office Administration Diploma

  • Użytkownik niezalogowany anderson
    anderson 2024-05-29   17:24:52
    Cytuj

    Such a very useful article. Very interesting to read this article.I would like to thank you for the efforts you had made for writing this awesome article. traductor confiable de inglés a español

  • Użytkownik niezalogowany Sophia Seo
    Sophia Seo 2024-05-25   15:29:17
    Cytuj

    Your blog provided us with valuable information to work with. Each & every tips of your post are awesome. Thanks a lot for sharing. Keep blogging.. Dubai visa

  • Użytkownik niezalogowany teresa
    teresa 2024-05-24   07:26:17
    Cytuj

    Took me time to read all the comments, but I really enjoyed the article. It proved to be Very helpful to me and I am sure to all the commenters here! It’s always nice when you can not only be informed, but also entertained! Buy VPN

  • Użytkownik niezalogowany richerson
    richerson 2024-05-18   12:59:59
    Cytuj

    I never thought about [topic] in this way before. Your unique perspective adds value to the conversation. USMLE