AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Raport porażonego

Motyl, reż. Marcin Liber, Wrocławski Teatr Lalek
Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
fot. Natalia Kabanow  

Dorośli nie ogarniają. Przykładem ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego. Wysłali do Brukseli najbardziej zapracowanych ministrów i to akurat tych, którzy z miłości do Polski mówią tylko po polsku. Młodzi ludzie na wybory nie chodzą. Jedyna nadzieja w małych dzieciach.

Małgorzata Sikorska-Miszczuk napisała więc, na zamówienie Wrocławskiego Teatru Lalek, sztukę Motyl z bohaterką w wieku lat pięciu i z wyrazistym apelem. Trzeba odłączyć rodziców od prądu, a babcie od telewizorów. Dorośli nie żyją w świecie realnym, ale wirtualnym, wynalezionym przez sprytnych i sprawnych propagandzistów. Tacy propagandziści utrzymują mamę i tatę w mrokach średniowiecza i wmawiają im, że dzieci powinny spać przy zgaszonych światłach, a pieski należy wywozić do lasu i zostawiać tam, przywiązane do drzewa, jeśli sikają na PlayStation, podstawowe źródło wiedzy rodziców o świecie.

Bohaterka Motyla, Rutka, zostaje zamknięta na noc w ciemnym pokoju. Mama uważa, że dzieci powinny spać bez zapalonej lampki, bo tak każe telewizor. Ale Rutka bardzo się boi ciemności. W roli Rutki rewelacyjna – jak zawsze – Agata Kucińska. Talent Kucińskiej wykracza poza tradycyjną sprawność warsztatową. Aktorka ambitnie kontynuuje tradycję Konstantina Stanisławskiego i bardzo kreatywnie utożsamia się ze swoimi postaciami. W spektaklu ma pięć lat i najpierw jest małą przestraszoną dziewczynką, a potem dzielnie przemienia się w motyla i fruwa po scenie z użyciem prostych, zadziwiająco skutecznych środków aktorskich.

Na początku przedstawienia reżyser Marcin Liber i scenograf Mirek Kaczmarek pakują Rutkę do malutkiego domku zawieszonego w powietrzu. Skulona Kucińska, choć niewielka, ledwo się mieści w pokoiku. Cielesne niewygody aktorki intrygująco wyrażają mentalne lęki dziewczynki. Strach kurczy przestrzeń. Świetny pomysł, znakomicie zrealizowany plastycznie. Kaczmarek stworzył we Wrocławiu po raz kolejny porywający spektakl wizualny. To dziś jeden z najoryginalniejszych wizjonerów teatru.

Aż trudno uwierzyć, że Marcin Liber po raz pierwszy reżyserował przedstawienie dla dzieci. Znakomicie uruchomił aktorów. Młoda widownia z dużym przejęciem i autentycznym zaangażowaniem reagowała na wypadki sceniczne. W Motylu Liber zaproponował fascynującą wizję świata na opak. Rutka, kiedy śni, że jest motylem, wydaje się bardziej realna niż dorośli. Ci często mają oczy zakryte goglami VR, z projekcją rzeczywistości wirtualnej, i poruszają się w zwolnionym tempie, powtarzając slogany za telewizorem. W przeciwieństwie do dorosłych, zaczadzonych ideologią, śniąca Rutka jest żywa i autentyczna, fruwa nad miastem, bo jest motylem, a rozmawia nie tylko ze zwierzętami, lecz także z kopcącym autem swojego taty. Auto rzeczywiście kopci, bo pali elektronicznego papierosa i dusi się od kaszlu.

Nad porządkiem w domu czuwa straszliwa babcia. Pojawia się na scenie w czarnym kapturze średniowiecznego mnicha, jak obraz polskiej szkoły po reformach. Robi na drutach czarny sweter, co także kojarzy się ponuro z reformą edukacji. Jolanta Góralczyk jako babcia, a potem sowa, daje istny popis aktorstwa z najwyższej półki. Energią i żywiołowością pani profesor bije na głowę wielu młodych kolegów, którzy jeszcze nie tak dawno byli jej studentami w szkole teatralnej. Mroczna babunia, choć po zdjęciu kaptura występuje w dresie i chwilami bywa autentycznie zabawna, wciąż jednak przeraża. Kiedy nie ogląda telewizji i nie tańczy techno, na pewno słucha Radia Maryja.

Generalnie w całym spektaklu aktorstwo jest wysokiej próby. Marta Kwiek zachwyca i bawi do łez jako foka mieszkająca w ścianie i nocna sówka. Kwiek to wielki talent komiczny. Jej krótkie etiudy pantomimiczne są mistrzowskie. Dużym poczuciem humoru obdarzony jest też Radosław Kasiukiewicz. Perfekcyjnie zbudował rolę Złotoustego Króla, lepiąc telewizyjnego hipnotyzera Kaszpirowskiego z manipulatorem podszytym Hitlerem. Być może tak właśnie będzie wyglądał nowy minister edukacji po rekonstrukcji rządu. Bez hipnozy trudno mu będzie przekonać telewidzów do akceptacji deformy oświaty. W krótkiej, acz treściwej etiudzie Kasiukiewicz bardzo sprawnie użył komizmu sytuacyjnego do zademonstrowania potęgi medialnej manipulacji. Z kolei wszechstronnie utalentowany Grzegorz Mazoń zagrał w Motylu rolę tragiczną – porzuconego w lesie psa. Robił to tak oszczędnie, że kojarzył się z niewielkim yorkiem.

Bardzo udaną i oryginalną muzykę do spektaklu stworzyli Igor Nikiforow i Jerzy Rogiewicz, czyli duet Jerz Igor z Warszawy. Songi zachwycały melodyjnością i pomysłową aranżacją. Mnie najbardziej ujęła przepiękna ballada zaśpiewana przez Grzegorza Mazonia na początku spektaklu. Natomiast w scenie z foką aktorzy muzykowali na żywo z pomocą rur, tworząc unikalny, zachwycająco bogaty pejzaż dźwiękowy.

Kamila Chruściel grała w Motylu mamę Rutki, nieczułą i oślepioną ideologią. Zahipnotyzował ją telewizor i gogle VR. Przemawiała do córki pustymi frazesami, nie dostrzegała jej lęków. Groziła, że jeśli Rutka będzie niegrzeczna, zabierze ją wujo, co po filmie braci Siekielskich nabrało nowych, straszliwych znaczeń. Dopiero w finale Chruściel przeobrażała się w „kochającą mamę”, kiedy Kucińska i koledzy odłączyli ją wreszcie od prądu i zablokowali jej dostęp do wirtualnej rzeczywistości. Dorośli unplugged zaczynają ogarniać. Stają się mili i rozumni. Mama unplugged proponuje córce spanie przy zapalonej lampce.

Z tym prądem to sprawa jest nieco skomplikowana. Bo zanim Rutka i zwierzaki będą mogli odłączyć dorosłych od prądu, sami muszą zostać wielokrotnie poddani elektrowstrząsom przez czarownika Igora Kujawskiego. Dopiero po porażeniu prądem nabierają specjalnych mocy i stają się na tyle silni, że mogą wyłączyć prąd dorosłym, czyli wziąć sprawy w swoje ręce. To był dla mnie najtrudniejszy moment w spektaklu.

Bo nie rozumiem, dlaczego Małgorzata Sikorska-Miszczuk, autorka Motyla, zaleca grillowanie mózgów pięcioletnich dzieci elektrowstrząsami? Każdy, kto czytał lub widział Władcę pierścieni albo Grę o tron, wie przecież, że czarownicy bywają różni, dobrzy i źli. Nie wiadomo, jaki program mag zaimplantuje w umyśle dziecka. I czym takie grillowanie mózgu różni się właściwie od manipulacji telewizji publicznej czy radia?

Diagnoza Motyla wydała mi się ponura: Polska jest w rękach czarowników. Jeden, Igor Kujawski, robił wprawdzie wrażenie porządnego, drugi, Radosław Kasiukiewicz, raczej przerażał, ale to mogły być tylko urojenia. Kujawski był zbyt patetyczny, by mu w pełni zawierzyć. Przypominał kaznodzieję, co się teraz źle kojarzy. Kompromitacja manipulatora i hipnotyzera Kasiukiewicza była z kolei pozorna. Po zakończeniu spektaklu na środku pustej sceny pozostał monument nagiego Kasiukiewicza z pokaźnym przyrodzeniem. Posąg był wprawdzie mniejszy od aktora, ale wciąż tam tkwił i zapraszał do kultu. Aktorzy tymczasem zeszli do publiczności i porażali prądem widzów. Mnie poraził Grzegorz Mazoń, czego dowodem ta recenzja.

03-06-2019

galeria zdjęć Motyl, reż. Marcin Liber, Wrocławski Teatr Lalek <i>Motyl</i>, reż. Marcin Liber, Wrocławski Teatr Lalek <i>Motyl</i>, reż. Marcin Liber, Wrocławski Teatr Lalek <i>Motyl</i>, reż. Marcin Liber, Wrocławski Teatr Lalek ZOBACZ WIĘCEJ
 

Wrocławski Teatr Lalek
Małgorzata Sikorska-Miszczuk
Motyl
reżyseria: Marcin Liber
scenografia i kostiumy: Mirek Kaczmarek
muzyka: Jerz Igor (Igor Nikiforow, Jerzy Rogiewicz)
wideo: Karol Rakowski
obsada: Agata Cejba, Kamila Chruściel, Jolanta Góralczyk, Agata Kucińska, Marta Kwiek,
Radosław Kasiukiewicz, Marek Koziarczyk, Igor Kujawski (gościnnie), Konrad Kujawski
Grzegorz Mazoń
prapremiera: 1.06.2019

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę: