AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Cyganka we Wrocławiu

Liżę twoje serce, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu
Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
Fot. Grzegorz Gołębiowski  

Konrad Imiela, dyrektor Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu, bez wątpienia najskuteczniejszy i najbardziej twórczy dziś szef instytucji artystycznej w Polsce, nie ustaje w pomysłach i to dobrych pomysłach. Przykładem najnowsza premiera w Capitolu. Musical Liżę twoje serce powstał z inicjatywy i na zamówienie dyrektora. Imiela poprosił twórców związanych z Wrocławiem o stworzenie oryginalnego spektaklu muzycznego na temat powojennych losów miasta.

Tomasz Man, dramaturg i reżyser mieszkający pod Wrocławiem, napisał scenariusz w dwa tygodnie. Agnieszka Glińska, aktorka i reżyserka urodzona we Wrocławiu, zgodziła się tekst wyreżyserować. W trakcie prób początkowy scenariusz uległ wielu modyfikacjom. Na plakacie widnieją więc dwa nazwiska autorów sztuki, Mana i Glińskiej. Do pracy nad samą inscenizacją zaproszono także artystów spoza Wrocławia. Muzykę skomponowali Mariusz Obijalski i Marcin Januszkiewicz, ten drugi ułożył jeszcze teksty piosenek, a scenografię i kostiumy zaprojektowała Magdalena Maciejewska, dobra znajoma Glińskiej z czasów dyrektorowania reżyserki w Teatrze Studio. Wspólnie stworzyli porywającą akademię ku chwale Wrocławia.
   
Jest rok 1945. Kończy się wojna. Wrocław, solidnie zbombardowany, liże rany. Wszędzie trupy i zgliszcza. Z ruin wyłaniają się żywi ludzie. Przybywają też uciekinierzy z różnych stron Polski i przesiedleńcy ze Lwowa. Oś fabuły sztuki jest prosta. Młoda Cyganka z gór, cudem ocalała, trafia do Wrocławia w poszukiwaniu ukochanego Cygana ze złotym zębem. Na dworcu spotyka przypadkiem Dziewczynę. Razem wędrują po ruinach najbardziej rozpoznawalnych miejsc we Wrocławiu. Szukają Cygana. Po drodze spotykają istną menażerię typów ludzkich. W tym mieście każdy zdaje się być uchodźcą. W finale Cyganka odnajduje Cygana ze złotym zębem, ale wtedy okazuje się, że cała jej miłość to fantazmat, a ona sama popadła w szaleństwo. Miasto jednak trwa dalej. A nawet się rozwija. Akademia na cześć Wrocławia kończy się piosenką Prezydenta Miasta, wyśpiewaną brawurowo przez Emose Uhunmwango, z przesłaniem cytowanym w programie: „to będzie miasto równych ludzi”.
   
We Wrocławiu bardzo lubimy o sobie myśleć, że jesteśmy tolerancyjni, otwarci na spotykanie innych ludzi i kreatywni. Ostatnie wydarzenia wytrącają nas jednak z dobrego samopoczucia. Wiele wskazuje na to, że powoli idiociejemy. W Rynku pewien obywatel spalił kukłę Żyda, żeby zaprotestować przeciw arabskim terrorystom. Lokalni urzędnicy powierzyli najlepszy teatr w Polsce „Misiewiczowi” dostarczonemu z Warszawy, bo ten zagrał w serialu i obiecał wystawić tezy Marcina Lutra. Coraz częściej okazuje się też, że mamy własnych „Misiewiczów” i nie trzeba ich sprowadzać ze stolicy. W takich niemiłych okolicznościach dobra muzyka to najlepszy balsam na roztrzęsione dusze. A wielkimi walorami musicalu Liżę twoje serce są właśnie świetne songi, rewelacyjnie wyśpiewane przez artystów Capitolu i perfekcyjnie odegrane na żywo przez wspaniałych muzyków pod batutą Adama Skrzypka.
   
Gwiazdą spektaklu jest Helena Sujecka w roli Cyganki szukającej Cygana ze złotym zębem. Bardziej hippiska niż dziewczyna z taboru, Sujecka tworzy przekonujący i poruszający portret kobiety zakochanej do szaleństwa w złudnym wyobrażeniu idealnego kochanka. Wiarygodnie i z humorem przepowiada ludziom przyszłość, zabawnie ich przy tym naciągając. Równie świetna jest Ewa Szlempo jako Dziewczyna, przypadkowa towarzyszka Cyganki w wędrówkach po Wrocławiu. Szlempo mierzy się z zadaniem wyjątkowo karkołomnym. Musi paradować w kostiumie koloru majtek. I już nawet nie chodzi o to, że każda kobieta źle wygląda w majtkowych barwach, ale mdły ubiór sprawia, że Dziewczyna przestaje być na scenie widzialna i znika. Gdyby Szlempo była mniej utalentowana, wielu widzów mogłoby nie zauważyć jej udziału w spektaklu.
   
Osobny komentarz, jak często w relacjach z Capitolu, muszę poświęcić wielkiej kreacji Justyny Szafran. Wybitna artystka w musicalu gra dwie role. Najpierw jest zahukaną Niemką. Kołysze nieistniejące dziecko. Potem przemienia się radykalnie  z kruchej i drobnej istoty w starą Cygankę z burzą loków. Mistrzowsko śpiewa wiersz Przychodzę do was, napisany w języku cygańskim przez legendarną Papuszę, a przełożony na polski przez Jerzego Ficowskiego. Wstrząsająca kreacja Justyny Szafran niepokoi i zakłóca nieco komiksową poetykę widowiska. Cyganka Szafran emanuje duchową mocą i intryguje tajemnicą. Jej powaga wydobywa na chwilę głęboki tragizm powojennego Wrocławia, miasta wygłodzonych uchodźców i żywych trupów. Obcych na obcej ziemi. Niektórzy wiele lat nie rozpakowywali walizek. Być może taka powaga na dłuższą metę byłaby trudna do zniesienia w musicalu, gatunku sztuki raczej rozrywkowej. Choć pewności nie mam.
   
Komiksowy charakter nadają przedstawieniu sceny grupowe i pomysły scenografki. Aktorzy muszą wciąż przesuwać po pustej i płaskiej scenie wysokie, ale lekkie graniastosłupy o podstawie kwadratu, obite wiotkim papierem. Papierowe ściany używane bywają jako ekrany. Wyświetlane są na nich obrazy drzew i ruin, związane z aktualnym miejscem akcji. Scenografia nieźle wygląda na fotografiach z przedstawienia. Na żywo sprawdza się gorzej. Trochę przypomina biedną przestrzeń spektakli studenckich z lat 80. Projekcje ruin na papierowych ścianach kojarzą się bardziej z Pompejami niż zbombardowanym Wrocławiem. Bywają piękne i mało realne.
   
Użycie papierowych słupów umożliwia wprawdzie nieustanne modyfikowanie przestrzeni performatywnej spektaklu, ale też odbiera widowisku powagę, przemieniając odbudowę Wrocławia w grę i zabawę klockami. Graniastosłupy sprawdzają się najlepiej podczas cygańskiego pogrzebu. To z wielu względów najciekawiej rozwiązana scena w całym przedstawieniu. Jeden ze słupów po odwróceniu zamienia się w stojącą trumnę ze zwłokami żony króla Cyganów. Trup najpierw przez chwilę tańczy, a potem niezawodny Maciej Maciejewski w roli cygańskiego króla siada przy trumnie i żegna zmarłą zabawnym wyznaniem, proponując równocześnie ślub młodej Cygance, która akurat przechodzi. Maciejewski własnym urokiem i poczuciem humoru skutecznie rozbija powagę ceremonii.
   
Spektakl obfituje w błyskotliwe etiudy aktorskie. Znakomitą perełkę aktorską tworzy Mateusz Bieryt w roli Chłopaka ze Lwowa, profesorskiego syna. Bieryt to wielki talent komediowy. Jako nerd z karabinem toczy zabawne dialogi z Cyganką. Z kolei Artur Caturian, zwycięzca ostatniego Przeglądu Piosenki Aktorskiej, daje wspaniały popis swoich możliwości wokalnych w pieśni radzieckiego żołnierza na szaber-placu. Plac Grunwaldzki, wyburzony przez Niemców pod lotnisko, po wojnie stał się największym w mieście targowiskiem, pełnym zagubionych sołdatów i szabrowników. Niedaleko stamtąd do ogrodu zoologicznego, gdzie też idą Cyganka i Dziewczyna w poszukiwaniu Cygana ze złotym zębem. Modest Ruciński, świetny jako Dyrektor Zoo, wyśpiewuje przed nimi poruszającą relację z mordowania zwierząt przez żołnierzy.
   
Wspomniałem już o nieco komiksowych scenach grupowych. Reżyserka lubi ustawiać wszystkich aktorów w równym rzędzie, równolegle do widowni. Relację Dyrektora Zoo z mordu artyści ilustrują stając w szeregu, jak do rozstrzelania, z pluszowymi maskami zwierząt na głowach. Grozy nie budzą, przypominają raczej postaci z „South Parku”. Kilka razy aktorzy zbliżają się też tyralierą do widowni, a nawet schodzą ze sceny w kierunku pierwszych rzędów. Choć spoglądają na nas groźne, my się do nich uśmiechamy, bo wiemy, że to na niby. Taki pomysł teatralny bez większych konsekwencji.
   
W 1980 lub 1981 widziałem w krakowskiej Rotundzie legendarną Antygonę amerykańskiej komuny teatralnej Living Theater. Spektakl, dedykowany Niezależnemu Zrzeszeniu Studentów „Solidarność”, grany był na pustej scenie. Rozpoczął się od bratobójczej bitwy. Aktorzy, bosi i w luźnych ubiorach, przemienili własne ciała w wojenne machiny. Wydawali przy tym poruszające skowyty i odgłosy bitwy. W połowie przedstawienia tyralierą ruszyli na nas, na widzów. Siedzenia w Rotundzie były wtedy drewniane, jak w kinie, i Amerykanie po prostu przefrunęli nad naszymi głowami skacząc z poręczy na poręcz. W finale wszyscy aktorzy stanęli w rzędzie i razem ruszyli na przód sceny do ukłonów. Patrzyli nam w oczy z uśmiechem. Nagle zastygli. Ich twarze wykrzywił grymas przerażenia. Zaczęli się cofać w panice, jakby zobaczyli coś strasznego… Ten spektakl autentycznie mną wstrząsnął.
   
Musical Liżę twoje serce został zrealizowany raczej ku pokrzepieniu serc, a nie żeby wstrząsać. To jasne. Oglądając to błyskotliwe i wartkie, przynajmniej w pierwszej części, widowisko czułem jednak żal, że Agnieszka Glińska nie zaufała bardziej artystom Capitolu i ich aktorskim talentom. Zbyt często byli redukowani do maszynistów przesuwających zastawki, żeby tworzyć kolejne ilustracje wymyślone przez scenografkę. No ale jeśli musical miał być tylko miłą akademią na cześć miasta, to przedstawienie należy uznać za wielki sukces.

12-10-2016

galeria zdjęć Liżę twoje serce, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu <i>Liżę twoje serce</i>, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu <i>Liżę twoje serce</i>, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu <i>Liżę twoje serce</i>, reż. Agnieszka Glińska, Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr Muzyczny Capitol we Wrocławiu
Liżę twoje serce
scenariusz: Agnieszka Glińska i Tomasz Man
reżyseria: Agnieszka Glińska
muzyka: Mariusz Obijalski i Marcin Januszkiewicz
teksty piosenek: Marcin Januszkiewicz
„Pieśń starej Cyganki”: Bronisława Wajs – Papusza (wiersz „Przychodzę do was”, tłum. Jerzy Ficowski)
aranżacje: Mariusz Obijalski
kierownictwo muzyczne: Adam Skrzypek
scenografia i kostiumy: Magdalena Maciejewska
choreografia: Weronika Pelczyńska
reżyseria światła: Katarzyna Łuszczyk
wizualizacje: Tomasz Dobiszewski
asystent reżysera: Marcin Januszkiewicz
asystent scenografa: Joanna Hrisulidu
obsada: Helena Sujecka, Ewa Szlempo, Artur Bocheński, Justyna Szafran, Maciej Maciejewski, Emose Uhunmwangho, Agnieszka Oryńska-Lesicka, Bogna Woźniak-Joostberens, Błażej Wójcik, Mateusz Bieryt (gościnnie), Pola Błasik, Artur Caturian, Modest Ruciński (gościnnie), Patryk Szwichtenberg (gościnnie), Maciej Musiałowski, Klaudia Waszak (gościnnie), Adrian Kąca, Mikołaj Woubishet, Bartosz Picher, Bożena Bukowska, Alicja Kalinowska (gościnnie), Maja Lewicka, Piotr Małecki, Michał Zborowski
orkiestra
premiera: 8.10.2016 r.

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (3)
  • Użytkownik niezalogowany jami
    jami 2017-01-20   20:33:38
    Cytuj

    Można iśc do pierwszej lepszej mordowni a zobaczy się i usłyszy to samo, za to bezpłatnie. Bałkot bez ładu i składu, za to hałaśliwy.

  • Użytkownik niezalogowany Bychwalca
    Bychwalca 2016-10-24   00:48:35
    Cytuj

    Całkiem niezła sztuka! Nie rozrywkowa, raczej dramatyczna nieco (ale mało), ale i komediowe kawałki są. Ciekawa i dobrze zagrana. Justyna Szafran faktycznie, dodaje tu dramatyzmu i jest świetna! Ale inni też. Ogólnie polecam!

  • Użytkownik niezalogowany marek karzewski
    marek karzewski 2016-10-12   18:53:13
    Cytuj

    Nie plac Grunwaldzki ale plac Nankiera.Nie było Niezależnego Związku Studentów Solidarnośc a Living sprowadził ....no właśnie do roboty.Ponoc łatwiej sprawdzać fakty jak istnieje Google.