AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Sztuka transgresji

WITAMY W ŚWIĄTYNI SZTUKI, słuchajcie, a będzie wam dane, reż. Martyna Majewska, 42. Przegląd Piosenki Aktorskiej
Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
fot. Julian Olearczyk  

Polski teatr przejęły kobiety. Monika Strzępka wydarła mężczyznom stołeczny Teatr Dramatyczny, a 42. Przegląd Piosenki Aktorskiej (PPA) zdominowały wspaniałe inscenizatorki i performerki. Agata Duda-Gracz zainaugurowała festiwal, ożywiając nieśmiertelne obrazy Caravaggia, Maria Peszek obudziła wiosnę porywającym performansem muzycznym, Sarah McCoy zaczarowała widownię potęgą bluesa, Maja Kleszcz zabrała publiczność w lot po metafizycznych przestworzach, a Martyna Majewska zakończyła festiwal wizjonerskim Koncertem Galowym.

Majewska, podobnie jak Duda-Gracz, nie tylko wyreżyserowała Galę, ale też sama napisała scenariusz i wymyśliła scenografię wspólnie z Krystianem Szymczakiem. Olbrzymia scena Teatru Polskiego została zamieniona w Świątynię Sztuki. Do projektu zaproszono aż sto dwadzieścia osób: muzyczki i muzyków, pieśniarzy i pieśniarki, aktorki i aktorów, tancerzy i tancerki, a nawet Akademicki Chór Politechniki Wrocławskiej oraz studentów Akademii Sztuk Teatralnych i Studium Musicalowego Capitol.

Opanowanie tak potężnej machiny wykonawczej to nie lada wyzwanie logistyczne. Martyna Majewska świetnie sobie poradziła. To utalentowana reżyserka teatralna i filmowa. Wyróżnia się zmysłem plastycznym i wnikliwą inteligencją. Jej projekty artystyczne często zachwycają wizualnie i dają do myślenia.

„Na początku była wizja” – wyznała reżyserka Piotrowi Bartysiowi w rozmowie transmitowanej przez Radio RAM. Przekucie wizji, nawet najbardziej wyrazistej, w przekonujące dzieło sztuki teatru wymaga jednak szczególnych kompetencji i zdolności. Wielu głośnych reżyserów średnio sobie radzi z tym karkołomnym zadaniem. Majewska to umie. Potrafi skomponować działania teatralne w klarowne przesłanie, nie gubiąc spójności scenicznych obrazów.

Świątynia Sztuki to zarazem Świątynia Człowieka, wielki hołd dla ludzkiego geniuszu i kreatywności. Sztuka, przypominając o wartościach, dla których warto żyć, może powstrzymać ludzkość przed samozagładą w czasach marnych. Majewska, zanim zaczęła studiować reżyserię w szkole teatralnej, a potem na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego, ukończyła kulturoznawstwo na Uniwersytecie Wrocławskim. Byłem promotorem jej rozprawy magisterskiej.

Spektakl zaczyna się jeszcze przed wejściem pierwszych osób na widownię. Chór i muzycy są już na scenie. Z przodu w sennym rytmie snują się tajemnicze postaci bez płci i wieku. Po prawej stronie Ewa Szlempo-Kruszyńska w cudownym kostiumie rozwija magiczne wokalizy wokół Adi Shakti, modlitwy wszystkich matek, a także artystek i twórczyń. Medytuje nad pierwotną siłą tworzenia. To mantra zapożyczona z kundalini, indyjskiej praktyki duchowej, w której tantryzm spaja się z jogą. Szlempo-Kruszyńska trwa jak żywy posąg Bogini Matki do końca przedstawienia i jeszcze dłużej, dopóki z widowni nie odejdzie ostatnia osoba. W finale śpiewa mantrę księżycową.

Motyw kundalini powraca też w połowie spektaklu. Performerka i choreografka Marta Ziółek na jednej sylabie potężnym głosem demonstruje własną praktykę kundalini. Jej performans robi piorunujące wrażenie. Z niczym się nie kojarzy. Działa wręcz podprogowo. Inicjuje tajemnicze wibracje u podstawy kręgosłupa także u osób na widowni. Jednoczymy się wszyscy w tym przejmującym doświadczeniu.

W połowie Gali nad wielką sceną zawisa ogromne trójwymiarowe serce. Tajemnicze źródło życia, a nade wszystko miłości i jedności we wszechświecie. Cały spektakl to w zasadzie jedna wielka mantra kosmicznego serca, medytacja nad kondycją człowieka w świecie bez religii, ideologii i podziału na płci, a nade wszystko bez wojny. Biel dominuje w scenografii. Białe są też kostiumy artystów na scenie. W tle na wielkim ekranie wyświetlane są animacje i filmy, a niekiedy także aforystyczne napisy. Na początku ogromna planeta unosi się w przestworzach.

Martyna Majewska pozostawia każdej osobie uczestniczącej w Gali wolną przestrzeń na rozwijanie własnej, osobnej kreacji artystycznej. Nowoczesna sztuka reżyserii unika przemocy, raczej zaprasza do współtworzenia, oparta jest nie na poniżaniu czy rozkazywaniu, ale na wzajemnym szacunku i negocjacjach. To źródło sukcesu tegorocznej Gali. Reżyserka zaufała artystkom i artystom, a oni uwierzyli w sens jej wizji i wspólnie stworzyli oryginalne dzieło, które jednak narodziło się ostatecznie dopiero w kontakcie z publicznością. Wszyscy po części stawaliśmy się autorami tego wydarzenia.

Gala Majewskiej to rzadki przypadek nowoczesnego teatru improwizacji. Takie przedsięwzięcia udają się tylko wtedy, kiedy wszystkie osoby uczestniczące w projekcie odkrywają, że wspólnie mogą coś ważnego ludziom opowiedzieć. Świątynia Sztuki to także sanktuarium transgresji. Można tam bezkarnie przekraczać cielesne czy głosowe ograniczenia.

Dyrektor PPA, Cezi Studniak, boso, w samej bieliźnie, osamotniony na wielkiej scenie, stworzył wybitny performans, śpiewając do neonu Modlitwę Nalepy i Loebla. Po zakończeniu pieśni Studniak, wyświetlany teraz na wielkim ekranie, wybucha i zamienia się w koguta. Poczucie humoru to mocna strona sztuki reżyserskiej Martyny Majewskiej.  

Tradycje indyjskie i chrześcijańskie mieszają się podczas Gali z żydowskimi. Majewska fascynująco gra kontekstami. Radosna pieśń Im Hashem Lo Yivneh Bayis, wychwalająca po hebrajsku Boga, w trakcie Gali towarzyszy ceremonii ślubnej dwóch kobiet. Cała ceremonia rozpoczyna się zresztą perwersyjnie od piosenki disco-polo. Justyna Antoniak i Paulina Gałązka brawurowo wcielają się w namiętne kochanki i panny młode. Scena zaślubin raduje i zachwyca zarówno aktorsko, jak i muzycznie, a w dodatku niesie w świat czyste przesłanie miłości.

Wielkim walorem przedstawienia Majewskiej jest znakomita choreografia scen grupowych. Każda z tańczących osób wykonuje własną partyturę ruchową, po części improwizowaną. Jasne zadania aktorskie sprawiają jednak, że wszystkie te odrębne partytury sumują się we wspaniałą, symultaniczną choreografię. Wreszcie ktoś w Polsce dostrzegł, że we współczesnym teatrze tańca dokonuje się wielka rewolucja.

Podczas Gali za ruch sceniczny odpowiedzialna była Magdalena Marcinkowska znana jako Madlen Revlon. To polska mistrzyni voguingu, nowoczesnego tańca wynalezionego w Nowym Jorku, a inspirowanego ruchem modelek na wybiegu. W pierwszej scenie spektaklu Revlon ubrana w czarny kostium wężycy zakłóca rajską biel Świątyni Sztuki, niepokojąco wijąc się i wirując w roli biblijnej kusicielki. Ta rewelacyjna etiuda kojarzyć się mogła z choreografią najsławniejszych dziś teatrów tańca, jak Nederlands Dans Theatre czy Batsheva Dance Company.

Majewska podporządkowała strukturę Gali etapom życia człowieka. Zaczyna się od narodzin, co wyraźnie sygnalizuje krótka etiuda z wrzeszczącym noworodkiem i kolaż obrazów na ekranie. Potem następuje czas miłości i życia. Hymn Cohena You Want It Darker, w świetnej interpretacji chóru i Studniaka, zapowiada z kolei schyłek ludzkiego żywota. Wreszcie przychodzi czas na ostatnią modlitwę i uduchowione wokalizy Ewy Szlempo-Kruszyńskiej.

Kluczową rolę w sukcesie Gali odegrał kompozytor Dawid Majewski, brat Martyny. Od dawna z powodzeniem współpracują. Majewski wykreował spójny i oryginalny pejzaż dźwiękowy Gali. Sprawnie dyrygował potężnym chórem i zespołem muzycznym. Z wielkim talentem ożywiał dobrze znane przeboje, nadając im nowe, nierzadko zaskakujące aranżacje i brzmienia.

Przykładem dwa popisy muzyczno-aktorskie Bartosza Porczyka, ulubieńca wrocławskiej publiczności pomimo przeprowadzki do stolicy. Porczyk najpierw przemienił się w spektakularnego Jednorożca, miksując rap Sokoła z rapami Taco Hemingwaya i Tymka. Potem zredukował do minimalnych dźwięków wielki światowy przebój Take Me to Church, skomponowany i nagrany w roku 2013 przez irlandzkiego wokalistę Hoziera. Akt miłosny interpretowany jest w tej pieśni jako akt religijny, co Porczyk znakomicie wydobył. Podobnych transgresji podczas Gali było więcej.

Michał Szpak, obdarzony czterooktawową skalą głosu, wcielił się w zjawiskowo pięknego androgyna i przemienił Mechaniczną lalkę Violetty Villas w hipnotyzujące studium postgenderowej tożsamości. Kiedy Maciej Musiałowski zaczął śpiewać Coco Jambo, białe terrorystki z karabinami wtoczyły na scenę czarny fortepian, choć potem artysta nie wydobył z tego instrumentu nawet jednego dźwięku. Na ekranie pojawił się natomiast prowokacyjny aforyzm, przypisywany Picassowi: „Dobrzy artyści kopiują, wielcy kradną”. Gdy scenę zdominowała posągowa diva polskiej piosenki aktorskiej, powitana przez publiczność gromkimi oklaskami, napis na ekranie równie prowokacyjnie, co żartobliwie informował: „Na scenie śpiewa Magda Umer”.

Liczne transgresje podczas Gali dokonywały się w wyjątkowo malowniczych okolicznościach scenicznych i akustycznych. Piękno zdawało się usprawiedliwiać najbardziej nawet radykalne przekroczenia. Nikt się nie oburzał. Wszyscy wychodzili z Gali zachwyceni. Było to bezsprzecznie najwspanialsze wydarzenie artystyczne 42. PPA. Świątynia Sztuki przez dwie godziny istniała naprawdę.

13-04-2022

42. Przegląd Piosenki Aktorskiej, Wrocław
WITAMY W ŚWIĄTYNI SZTUKI, słuchajcie, a będzie wam dane
reżyseria, scenariusz, scenografia: Martyna Majewska
kostiumy, scenografia: Krystian Szymczak
muzyka, kierownictwo muzyczne: Dawid Majewski
choreografia, ruch sceniczny: Madlen Revlon
wideo: Michał Mierzejewski
reżyseria światła: Jakub Jan Frączek
obsada: Justyna Antoniak, Paulina Gałązka, Kaja Janiszewska, Kasia Moś, Madlen Revlon, Ewa Szlempo-Kruszyńska, Magda Umer, Marta Ziółek, Maciej Musiałowski, Bartosz Porczyk, Cezary Studniak, Michał Szpak oraz Akademicki Chór Politechniki Wrocławskiej (przygotowanie chóru: Małgorzata Sapiecha-Muzioł), studenci Akademii Sztuk Teatralnych i Studium Musicalowego Capitol

muzycy: Łukasz Sobolak (perkusja), Łukasz Sztaba (instr. klawiszowe), Hubert Radoszko (gitary), Grzegorz Piasecki (kontrabas, gitara basowa), Łukasz Palkiewicz aka _Szatt_ (synth, dj, loopy), Gosia Musidlak (I skrzypce), Małgorzata Lendvai (II skrzypce), Katarzyna Płachta-Styrna (altówka), Emilia Danilecka (wiolonczela), Łukasz Zgoda (saksofony), Adam Bławicki (saksofony), Jan Chojnacki (trąbka), Szymon Rybitw (puzon), Mateusz Feliński (waltornia)
premiera: 27.03.2022

galeria zdjęć WITAMY W ŚWIĄTYNI SZTUKI, słuchajcie, a będzie wam dane, reż. Martyna Majewska, 42. Przegląd Piosenki Aktorskiej. WITAMY W ŚWIĄTYNI SZTUKI, słuchajcie, a będzie wam dane, reż. Martyna Majewska, 42. Przegląd Piosenki Aktorskiej. WITAMY W ŚWIĄTYNI SZTUKI, słuchajcie, a będzie wam dane, reż. Martyna Majewska, 42. Przegląd Piosenki Aktorskiej. WITAMY W ŚWIĄTYNI SZTUKI, słuchajcie, a będzie wam dane, reż. Martyna Majewska, 42. Przegląd Piosenki Aktorskiej. ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (3)
  • Użytkownik niezalogowany SAFETOTO
    SAFETOTO 2024-03-12   05:52:42
    Cytuj

    It's a game. Five dollars is free. Try it It's not an easy game ->-> 카지노 사이트.com

  • Użytkownik niezalogowany SAFETOTO
    SAFETOTO 2024-03-12   05:52:30
    Cytuj

    It's a game. Five dollars is free. Try it It's not an easy game ->-> 카지노 사이트.com

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2022-04-25   15:01:10
    Cytuj

    Profesor robi się coraz bardziej "nowoczesny", ostrzegam!