AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Wojna wtargnęła do Piekarni

B.L.UES – poema Bogdana Loebla, 42. Przegląd Piosenki Aktorskiej, Wrocław
Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
fot. materiały PPA  

Mam szczęście. Siedzę w trzecim rzędzie po prawej stronie. Tuż przede mną Mariusz Wilczyński animuje na żywo porywające opowieści. W lewej ręce trzyma kamerę, prawą rysuje na wielkim kartonie. Kamera przenosi obrazy na ekran w tyle sceny. Wilczyński, czyli Wilk, to dziś jeden z najbardziej cenionych w świecie artystów polskich. W legendarnym MOMA (Museum of Modern Art w Nowym Jorku) miał aż dwie retrospektywy. Jego fabularny film animowany Zabij to i wyjedź z tego miasta – uznany za objawienie w Europie, a w Polsce nagrodzony Złotymi Lwami – wygrywa prestiżowe festiwale na każdym kontynencie.

Wilk miał być malarzem. W łódzkiej ASP był ulubionym studentem profesora Stanisława Fijałkowskiego, legendy polskiego malarstwa awangardowego. Po studiach Wilk zaczął malować. Koledzy wróżyli mu sukces. Krytycy chwalili. W wieku trzydziestu pięciu lat doświadczył jednak iluminacji. Rzucił malarstwo i z całą swoją potężną energią poświęcił się sztuce animacji, zamieniania martwego w żywe. W wywiadach opowiada, że od dziecka był krnąbrny. Zawsze wszystko robił po swojemu. Nic więc nie czytał o technikach animacji, nie oglądał żadnych filmów. Zaszył się w lesie i zaczął kombinować. Przypadkiem wymyślił „animację na żywo”, zupełnie nowy gatunek sztuki performansu.

Oglądanie Wilka w działaniu robi wielkie wrażenie. Jego potężne ciało wyczarowuje na białym kartonie z zaskakującą wirtuozerią małe ludziki, mroczne „rzeki dzieciństwa”, domy i statki, profile pustych twarzy. Z pomocą kamery Wilk wyświetla detale rysunku na wielkim ekranie, totalnie modyfikując ich sensy. Dodaje niekiedy wcześniej nakręcone animacje. Rwie też karton i tnie. W jednym z najbardziej poruszających misteriów Wilk tnie i rozdziera rysunek twarzy mężczyzny, żeby pod nim znaleźć kolejny portret tego samego człowieka, ale trochę starszego. Ten także zostanie pocięty i rozdarty. Pojawi się kolejny, nieco starszy, potem kolejny i kolejny…

Magiczne rytuały Wilka towarzyszą równie porywającym misteriom dźwięku. Maja Kleszcz, wielka szamanka polskiej muzyki, toczy dialogi z pieśniami Bogdana Loebla, autora tekstów do najsławniejszych pieśni skomponowanych przez Tadeusza Nalepę najpierw dla zespołu Blackout, a potem Breakout. Kleszcz ożywia stare przeboje, nadaje im nowoczesne brzmienia, ujawnia ich zapomniane sensy. Bosa, w długiej sukni, wydaje się unosić w powietrzu jak anielica na obrazach Chagalla. Jej głos wędruje po wielkiej przestrzeni wrocławskiej Piekarni. Owija chwilami także Wilka, który przycupnął z boku przed białym kartonem i rysuje swoim magicznym piórkiem.

W jednym z wywiadów Wilk przyznał, że przyjaźń z Tadeuszem Nalepą zmieniła jego życie. Uwierzył w siebie, w siłę swej sztuki. Za przykładem Nalepy poświęcił się całkowicie realizowaniu własnych projektów i tylko po swojemu. Wtedy dopiero zaczął odnosić naprawdę wielkie sukcesy. Stał się artystą formatu światowego.

Szamański rytuał Mai Kleszcz i Mariusza Wilka Wilczyńskiego ma tytuł B.L.UES: poema Bogdana Loebla. Kultowy poeta obchodzi w tym roku dziewięćdziesiąte urodziny. Nie mógłby sobie wymarzyć lepszego prezentu. Nad muzyczną oprawą całego wydarzenia czuwa Wojtek Krzak, partner artystyczny Mai Kleszcz od dwudziestu lat. W performansie B.L.UES oboje celebrują także jubileusz swojej twórczej współpracy. We Wrocławiu są uwielbiani. Skomponowali natchnioną muzykę do wielu głośnych spektakli, jak: Podróż zimowa (2014) i Dziady (2014-16) w Teatrze Polskim czy Makbet (2017) w Capitolu.

Muzyczno-wizualne misterium Mai Kleszcz i Wilka wprowadza mnie w głęboki trans. Fruwam nad domami, topię się w rzece, biegam w powietrzu. Potężny głos Mai Kleszcz wprawia moje ciało w zadziwiające wibracje i znosi siły grawitacji. Trudno to niezwykłe doświadczenie opisać słowami. A może nawet nie trzeba go opisywać, by dłużej mogło trwać żywe i niepokojące, bo nienazwane.

Stare pieśni mają wciąż niezwykłą moc. Bluesy zespołu Breakout, jak Rzeka dzieciństwa czy Kiedy byłem małym chłopcem (wykonywany na bis), to hymny mojej młodości. Kleszcz w nawiedzonych wokalizach zachowywała struktury oryginalnych melodii, choć niekiedy je inteligentnie przetwarzała, ale samym pieśniom nadawała nieobecną w nich wcześniej sprawczość. Performans artystyczny przemieniał się często w liturgię, sztuka stawała się obrzędem.  

Wilk znakomicie wzmacniał i pogłębiał akrobacje wokalne Mai Kleszcz. W połowie spektaklu pędzlem i palcami umoczonymi w tuszu zaczął zamazywać własne rysunki miasta i ludzi czarnymi plamami. Przypominały leje po bombach. Były coraz większe. W końcu mroczna zmaza zakryła także półki z bochenkami chleba. Prawa dłoń Wilka, brudna od czarnego tuszu, zwisła bezradnie. Sztuka się skończyła. Wojna wtargnęła do Piekarni.

01-04-2022

42. Przegląd Piosenki Aktorskiej, Wrocław
B.L.UES – poema Bogdana Loebla
teksty: Bogdan Loebl
muzyka: Tadeusz Nalepa / Wojciech Krzak
współpraca reżyserska: Cezi Studniak
występują: Maja Kleszcz, Wojciech Krzak – gitary, Adam Skrzypek – kontrabas, Sebastian Skrzypek – perkusja, Michał Łuka – saksofon, Mariusz Wilczyński – animacje na żywo

42. Przegląd Piosenki Aktorskiej, 18-27.03.2022, Wrocław

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę: