AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Człowiek smokowi świnią

Doktor nauk o komunikacji i poznaniu, adiunkt w Zakładzie Performatyki Instytutu Kulturoznawstwa UAM. Autorka i współautorka książek i artykułów wydanych w Polsce i za granicą. Współprowadząca grupy „Performances in Public Spaces” w ramach International Federation for Theatre Research.
A A A
Fot. Bartłomiej Jan Sowa  

Powtarzałam to już, także na tych łamach, wielokrotnie. Jak to dobrze, że są ludzie, którzy wiedzą, że dziecko to też człowiek myślący i że warto w nim namysł nad światem pobudzać, wzmacniać i pielęgnować. Jak to dobrze, że tacy ludzie zajmują się teatrem dla dzieci. Jak to dobrze, że tacy ludzie robią teatr dla dzieci w Poznaniu.

Prapremiera najnowszego dramatu Maliny Prześlugi znakomicie wpisuje się w zainteresowania dzisiejszych dzieci dinozaurami (bo to w zasadzie takie „smoki”, jak wynika z rozpoznania smoka ze spektaklu) czy właśnie smokami, podsycane choćby znakomitymi filmami z serii Jak wytresować smoka. Oba filmy są bardzo ciekawym kontekstem dla spektaklu z Animacji, bo we wszystkich tych dziełach smoki-potwory są bardziej tworem narracyjnym zbudowanym na niewiedzy niż realnym zagrożeniem.

Prześluga w swoim tekście zmodyfikowała klasyczny schemat baśniowy, w którym pojawia się biedny człowiek i dybiący na jego życie smok. Tu „wróg” jest gdzie indziej i okazuje się nim „swój” a nie „obcy”. Jak zwykle w przypadku twórczości dla dzieci tej dramaturżki, tekst zajmujący się poważnym i ważnym problemem napisany jest lekko, zabawnie, lecz z wyczuciem, które nie zaciemnia mądrego przesłania. Są też wtręty przeznaczone wyłącznie dla dorosłych, którzy w różnej liczbie zawsze towarzyszą dzieciom w teatrze. A że poziom intelektualny spektaklu zaspokaja zarówno dorosłych, jak i tych jeszcze nie do końca dorosłych, mamy do czynienia z bardzo dobrym przedstawieniem.

Historia jest dość prosta: oto trzydziestoletni Człowiek Karol (Marcin Ryl-Krystianowski) marzy o zabiciu smoka. Jego trzeźwo myślący towarzysz Prosiak (Artur Romański) przekonuje go, że smoki nie istnieją, używając do tego bardzo racjonalnych i trudnych do obalenia argumentów, np. że słyszane co roku o tej samej porze wycie to nie smoki, tylko syreny upamiętniające powstanie warszawskie. Człowiek Karol ma, mówiąc dość oględnie, opinię dziwaka. Ci dwaj razem są niczym Don Kichot i Sancho Pansa, a historia ich niezwykłej relacji – dlaczego rycerz ma Prosiaka, a nie konia? – stanowi poboczny, choć nie mniej istotny wątek całej opowieści. Budowana przez cały spektakl atmosfera napięcia, kryjąca się za wieloznacznym „a to długa historia”, powtarzanym jako wytłumaczenie obecności Prosiaka, zostaje w końcowej scenie rozwiązana, ale dość przewrotnie. Zamknięcie wspólnej historii tych dwóch ładnie pokazuje sposób, w jaki Prześluga potrafi grać ze schematami fabularnymi i przełamywać je dla zbudowania głębi własnej opowieści. I jest w tym i mądrość, i urok opowiadania o szczerych, choć czasem dziwnych relacjach międzyosobniczych.

Tu „wróg” jest gdzie indziej i okazuje się nim „swój” a nie „obcy”.Jednak, jak to czasem bywa, racjonalność reprezentowana przez Prosiaka zawodzi na całej linii. Bo oto akcja przenosi nas do dziecięcej sypialni małego smoka Roara (Julianna Dorosz), którego Tata (Piotr Grabowski) układa do snu. Jak to bywa w sytuacjach przedzasypianiowych, Tatuś opowiada synkowi bajeczkę o dzielnej Drak Ewce, która uwolniła królestwo smoków od strasznych, krwiożerczych ludzi, jacy ponoć kiedyś tu żyli. Byli mali, ale bardzo zajadli, i zabijali biedne smoki, porywali ich owce i pożerali. Parlament smoczy przegłosował, że przebłagać ludzi będzie można, poświęcając raz do roku jakąś smoczycę. Jednak dzielna Drak Ewka wpadła na pomysł, jak pokonać potwora-człowieka. Otóż użyła na analogicznego sposobu, jak pewien znany wszystkim człowiekom szewczyk.

W tym miejscu ujawnia się główna myśl konstrukcyjna utworu, zakładająca niemal lustrzaną adekwatność sytuacji w obu wzajemnie obawiających się siebie światach – małe smoki straszone są ludźmi, a mali ludzie – smokami oraz podobnymi opowieściami o tym, jak w końcu problem z zagrożeniem rozwiązano. Mito-logie wzajemnego strachu i niechęci są podobne. Zarówno dzieci, jak i smoki słyszą, że ci drudzy zieją ogniem, co okazuje się w obu przypadkach nieprawdą. Bardzo piękne są także sceny kontaktu na linii nie-dorośli i ich nauczyciele (rolach nauczycieli w obu światach Marta Wesołowska). Tu i tam ci ostatni nie chcą wierzyć uczniom w to, co tamci widzą (czyli np. że człowiecze dzieci widziały między dinozaurami prawdziwego smoka). Na tej płaszczyźnie nawiązuje się pierwsze i najbardziej podstawowe porozumienie między „dziećmi” (choć Roar ma 126 lat!).

Gdyby Prześluga poprzestała na tym „lustrzanym” poziomie, otrzymalibyśmy sprawną, zabawną i dość mądrą historię. Lecz ona poszła krok dalej, pokazując, jak – korzystając z dociekliwości, samodzielnego myślenia i wynikającego z niego niezależnego działania – można dekonstruować owe wiekowe mitologie. I to jest dla mnie najpiękniejsza lekcja płynąca z dzieła Prześlugi. Roar słysząc o Drak Ewce, która wypchała siarką barana, a człowiek go połknął w całości, zwraca tacie uwagę, że skoro człowiek był nieduży, to nie był w stanie tego zrobić. Tata w takim razie zmienia wersję i każe Drak Ewce poćwiartować barana, na co Roar odpowiada, że wtedy siarka by się z niego wysypała. I tak krok po kroku dziecko-smok wykazuje nielogiczności historii, jaka jest podstawą prawa, na mocy którego znikają mamy (także mama samego Roara).

Tekst i gra aktorów, animowanie przez nich lalek to najmocniejsze strony spektaklu. Pewne moje zastrzeżenia budzi jedynie sposób animacji lalek połączony z ich rozmiarem w scenach dziejących się w krainie smoków. Kiedy aktorzy grający Karola i Prosiaka trzymają malutkie lalki blisko przy sobie, są one właściwie niewidoczne na ich tle (między innymi dlatego, że i lalka, i aktor mają takie same kostiumy) i nie wiadomo, po co w ogóle są (skoro i tak giną w tle). Podobny problem miałam z innym spektaklem Mariána Pecki – białostockim Brak sensu, Aniołek, Żyrafa i Stołek, gdzie (podobnie jak tu) z ostatnich rzędów lalki były absolutnie niewidoczne. W poznańskim spektaklu sytuacja na szczęście się zmienia, kiedy w scenach dziejących się w krainie ludzi lalki są na drutach, a oba plany (żywy i lalkowy) nie tyle się dublują, jak było to wcześniej, ale uzupełniają.

Tekst i gra aktorów, animowanie przez nich lalek to najmocniejsze strony spektaklu. Malina Prześluga kolejny raz pokazała, że potrafi bardzo wnikliwie patrzeć na współczesność i mówić do dzieci o zagrożeniach, jakie ona niesie. Można by właściwie Smoki potraktować jako – za przeproszeniem – polityczny teatr dla dzieci. Polityczny w tym sensie, że odkrywa, jak mechanizmy i machinacje posiadających władzę (nawet jeśli jest to demokratyczna władza smoczego parlamentu) mają wpływ na społeczności i relacje wewnątrz nich samych oraz z otoczeniem. W tym sensie Smoki są dopełnieniem innego dramatu Prześlugi, Dziób w dziób. Równocześnie jednak zarówno ona, jak i ekipa realizatorów mają pełną świadomość, że dzieci nie przychodzą do teatru po publicystyczny instruktaż. Toteż plan narracyjny, jak i inscenizacja bardzo sprawnie służą temu, by owe prawdy podane były w formie atrakcyjnej i akceptowanej przez młodych widzów. Choć trochę raził mnie eklektyzm estetyczny strony wizualnej przedstawienia, to muszę przyznać, że na małej scenie Animacji udało się światłem, scenografią i lalkami stworzyć prawdziwie baśniowy i magiczny klimat.

Smoki były pierwszą premierą nowej dyrekcji Teatru Animacji. Jedyną mądrą i dobrą decyzją dotyczącą spraw kultury, jaką podjęły władze Poznania w minionym sezonie, było skłonienie Marka Waszkiela do objęcia tego teatru. Dyrektor Waszkiel, który wcześniej uprowadził do Białegostoku z Poznania Martę Guśniowską, teraz na szczęście związał mocniej z Animacjami Malinę Prześlugę, która została etatowym dramaturgiem. Od początku sezonu widać zmiany, jakie zachodzą w teatrze. Przede wszystkim jest to wyjście ku widzom niezorganizowanym – teatr zaczął w tygodniu grać także popołudniami, co umożliwi wizytę w teatrze także tym, którzy pracują, a jednak czasem chcieliby wybrać się z dzieckiem na spektakl. Myślę, że może początkowo być trochę trudno przyzwyczaić poznaniaków do wizyt w teatrze w środku tygodnia, ale wierzę, że to się uda.

Inną zmianą jest – zapowiedziany przez obsadę Smoka jako coś stałego – zwyczaj rozmawiania z dziecięcymi widzami po spektaklu o spektaklu. Na przedstawieniu, które widziałam, udało się to średnio, bo obie strony – i dzieci, i aktorzy muszą się tego nauczyć i do tego przyzwyczaić. Inicjatywa jednak musi być po stronie aktorów, którzy nie powinni odpuszczać tak łatwo i szybko. Poznańskie dzieci nie są przyzwyczajone, że teatr do nich gada tak po prostu, poza spektaklem. Trzeba im więc dać trochę więcej czasu, a może też do nich trochę więcej mówić niż jedynie: „Macie jakieś pytania?”. A jak nie to pa, pa i rozejdźmy się do domków, wszak pogoda piękna i mamy niedzielę. Jestem gorącą zwolenniczką komunikacji dwukierunkowej w teatrze i moim zdaniem Smoki stwarzają znakomite pole dla takiej wymiany, bo jest tam o czym mówić. A poza tym mam poczucie, że teatr zostanie niedługo jedynym miejscem, w którym taka komunikacja będzie możliwa. Warto dać dzieciom czas i miejsce, by nauczyły się, że ich prawem i obowiązkiem jest nie tylko słuchać, ale też że one mogą mieć coś ciekawego do powiedzenia i ktoś (dorosły? aktor?) może słuchać także ich. Bo jak pokazywał przykład Roara, takie świeże spojrzenie na rozmaite sprawy, które zostaje wyartykułowane i przekute na działanie, może przynieść dużo dobrego. A czego konkretnie? Nic więcej nie napiszę, tylko zachęcam do obejrzenia tego znakomitego przedstawienia.

19-09-2014

 

Teatr Animacji w Poznaniu
Malina Prześluga
Smoki
reżyseria: Marián Pecko
scenografia: Eva Farkašová
muzyka: Robert Mankovecký
obsada: Julianna Dorosz, Sylwia Koronczewska-Cyris, Danuta Rej, Marta Wesołowska, Marcin Chomicki, Piotr Grabowski, Artur Romański, Marcin Ryl-Krystianowski
prapremiera: 31.08. 2014

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany Asoka223223
    Asoka223223 2017-01-23   18:13:01
    Cytuj