AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Jajo kokome

Rok na ziemi. Cztery pory roku, reż. Joanna Gonschorek, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy
Doktorant Wydziału Nauk Społecznych na Uniwersytecie Wrocławskim. Absolwent Filozofii oraz Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Współpracuje z czasopismem naukowym "Znaczenia".
A A A
fot. Karol Budrewicz  

Powiem od razu, pisowni tytułu nie jestem pewien. Chodzi o to drugie słówko. Wiem natomiast, że tłumaczyć go należy jako „kochamy”, czyli – kochamy jajo. Ale znowuż, proszę mnie nie pytać, z którego to dokładnie języka. Sądząc po tym, że o tych niuansach translatorskich dowiadujemy się od Pani Heleny Modrzejewskiej (w pierwszej chwili wziętej przeze mnie za księżniczkę) – to jeden z tych teatralno-bajkowych. Julia Radecka w pięknej, wystawnej sukni pełni rolę przewodniczki i towarzyszki podróży po świecie spektaklu. Zanim ten się zacznie, wytłumaczy kilkulatkom i ich rodzicom, którym dedykowany jest Rok na ziemi. Cztery pory roku, zasady wspólnej przygody. Oto dwie najważniejsze z nich. Po pierwsze: jak ktoś chce siku, to niech podniesie rękę i śmiało powie „siku”. Przedstawienie, jak się przekonamy, zachęca, aby się nie wstydzić własnej fizjologii. „Puścić bąka”, jak nazwie to siedząca obok mnie matka, zdarza się nawet Królowej Śniegu. Taka ciałopozytywność dla dzieci. I dobrze. Przyuczanie małych do dyscypliny wcale nie musi zakorzeniać w nich poczucia winy. Po drugie: wszystkie sesje zdjęciowe dopiero na końcu. W rzeczy samej, po finałowych ukłonach, zaczynających się od zginającego jedną z bohaterek w pół kichnięcia, można będzie sobie pocykać fotki z aktorami czy scenografią. A póki co cała uwaga na scenę.

Właściwie to jesteśmy już na scenie. Albo, jak zauważy jeden z widzów, „na żółtym polu”. A wygląda to tak. Na obrotówce mieści się coś na kształt areny cyrkowej. W rzeczy samej w kolorze żółtym. Na niej tu i ówdzie leżą białe poduszeczki, na których rozgościli się „najnaje”. Dla rodziców natomiast zarezerwowano miejsca tuż obok. Siedzą półkręgiem na wygodnym, miękkim podwyższeniu, przyglądając się własnym pociechom. Przestrzeń gry znajduje się na zewnątrz tego koła, chociaż wyraźnego podziału między jednym a drugim tu nie ma. Spektakl Joanny Gonschorek – utalentowanej i nagradzanej aktorki Teatru Modrzejewskiej, a także współtwórczyni licznych projektów edukacyjnych – jest bardzo interaktywny. Nie ogranicza się tylko zwyczajną w podobnych przypadkach zachętą do odpowiadania na pytania i tańczenia, lecz stara się zaangażować wszystkie zmysły swoich widzów. W jednej z pierwszych scen, na przykład, będą oni sadzić nasionka w doniczkach. Kiedy to robią, obok w okamgnieniu „wyrastają” zielone drzewka. „Ośnie” – będą z radością powtarzać aktorzy.

A ile będzie zabawy, kiedy zostanie wprawiona w ruch wspomniana obrotówka. Można się poczuć, jakbyśmy byli na karuzeli w wesołym miasteczku. Zabieg, wydawałoby się, banalny, ale sprawdza się w stu procentach. Tym bardziej, że jest zgrabnie wpisany w świat przedstawiony. Bo legnicki spektakl, jak wskazuje jego tytuł, jest opowieścią o jednym z podstawowych cyklów natury. Opowieścią mądrą i głęboką, bo nie tylko pomaga małym zapamiętać nazwy pór roku, lecz pozwala im też poczuć, że są jej częścią. Są częścią świata, którego jedną z fundamentalnych cech jest przemijanie i odradzanie się. „Coś się rodzi, coś odchodzi / to natury krąg” – w tej prostej piosence, którą widzowie nauczą się śpiewać, wykonując wraz z aktorami nieskomplikowaną choreografię, streszcza się przesłanie sztuki. Będzie towarzyszyć symbolizującym upływ czasu obrotom sceny. Tym sposobem każda pora roku dostanie osobną przestrzeń sceniczną. Scenografia w Roku na ziemi jest minimalistyczna, ale wyrazista i kolorowa jak ilustracje do ładnie wydanej książki dla dzieci. Zawdzięczamy ją ze wszech miar udanemu debiutowi należącego do „drużyny Modrzejewskiej” i pracującego jako główny brygadier w warsztatach teatralnych Szymona Antoniaka.

Ale to tylko jeden z poziomów. Twórcy idą dalej i wykorzystują pory roku jako alegorię etapów ludzkiego życia, w którym również da się wyodrębnić swoją zimę, wiosnę, lato i wreszcie jesień. Nie bałbym się nawet powiedzieć, że przedstawienie próbuje oswoić widza ze śmiercią, chociaż robi to wyjątkowo subtelnie. Zaczyna się właściwie od „pa-pa”, sceny z odlatującym pawiem, któremu dwie bohaterki, starsza i młodsza, Dziecko (Magda Skiba) i Babcia (Zuza Motorniuk), machają ręką. Jak się domyślamy, ptak już nie powróci. Stanie się to jeszcze oczywistsze, kiedy na sam koniec w podobny sposób przyjdzie czas rzewnie pożegnać Babcię. Ukryta za białą płachtą ekranu odleci – dosłownie i w przenośni – w zaświaty nadscenia.

Przed tym jednak zdąży się zestarzeć. Kiedy „jesienią” na scenę zaczną opadać pożółkłe liście, okaże się, że nie potrafi już poruszać się bez laski. Chociaż, jednocześnie, jest w stanie dookoła niej tańczyć. Robi to wraz z... Neptunem, którego gra ucharakteryzowany na posąg z mieszczącej się na legnickim rynku fontanny Bartosz Bulanda. Nie jest jedynym tak nietypowym bohaterem przedstawienia. Opiekować się pozostawionym przez pawia jajem, z którego – nie bez pomocy widzów – wykluje się piękne pisklę (Magdalena Biegańska), będą też żywe rzeźby symbolu corocznego legnickiego festiwalu „Satyrykon”: Filip (Mateusz Krzyk) oraz mały chłopiec Julek (Aleksandra Listwan) z gazetową czapeczką na głowie i dużym tornistrem na plecach.

Po świątecznemu urocze są sceny „zimy”, w których wykorzystano bardzo proste, ale jakże sprawnie działające techniki teatru cieni. Nie zabraknie śpiewu i tańców. Tu warto dodać i podkreślić, że wielkim atutem Roku na ziemi jest różnorodna stylistycznie – od jazzu po sambę – muzyka. Przygotował ją i wykonuje na żywo wraz z Amadeuszem Naczyńskim od lat współpracujący z teatrem Andrzej Janiga. Dzięki sumie tych wszystkich elementów pierwszy w historii legnickiego teatru spektakl dla najnajów oraz ich rodziców okazał się wielce udanym eksperymentem i świetnym prezentem dla tej publiczności. Ale chyba nie tylko. Dla mnie również były to trzy kwadranse, których spędzenia w teatrze z pewnością nie żałuję.

05-01-2022

Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy
Rok na ziemi. Cztery pory roku
scenariusz: Joanna Gonschorek i Zespół
reżyseria: Joanna Gonschorek
scenografia: Szymon Antoniak
muzyka: Andrzej Janiga
grają na żywo: Andrzej Janiga i Amadeusz Naczyński
animacje: Bartosz Bulanda
tekst piosenki: Zuza Motorniuk
obsada: Aleksandra Listwan, Mateusz Krzyk, Bartosz Bulanda, Zuza Motorniuk, Magda Skiba, Magdalena Biegańska, Julia Radecka
premiera: 30.10.2021

galeria zdjęć Rok na ziemi. Cztery pory roku, reż. Joanna Gonschorek, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy Rok na ziemi. Cztery pory roku, reż. Joanna Gonschorek, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy Rok na ziemi. Cztery pory roku, reż. Joanna Gonschorek, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy Rok na ziemi. Cztery pory roku, reż. Joanna Gonschorek, Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę: