AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Przebudzenie

Zła Krew, reż. Jura Dzivakou, Teatr Powszechny w Warszawie
fot. Marianna Kulesza  

Czy to błąd, a może skaza w zapisie genetycznym? Kiedy i gdzie nastąpiła usterka w pokoleniowej transmisji danych? Kto ją naprawi?

Gdy na widownię Sceny Małej Teatru Powszechnego wchodzi publiczność, bohater jest już obecny. Zgięty w przysiadzie albo na czworakach bada, sprawdza, przeszukuje wyodrębnioną zielonym światłem przestrzeń na podłodze. Młody mężczyzna o imieniu Aleksander (Mikalaj Stońka) porusza się po omacku, niepewnie, trochę niezdarnie jak małe dziecko.

Centralnie naprzeciwko widowni ustawiono ekran dla projekcji, obok niego telewizor, dalej po prawej stronie kilka krzeseł, po drugiej – niewielką białą wannę. W scenografii dominują tonacje szarości i czerni.  

Po pewnej chwili pojawia się para ubranych na czarno rudowłosych pokojówek (Ekaterina Ermolovich, Volha Kalakoltsava) z welonami na twarzach. Są podobne do siebie, właściwie wyglądają jak bliźniaczki. W surrealistycznym obrazie z białymi liliami w rękach tworzą tragikomiczny chórek rodem z orszaku pogrzebowego, który towarzyszy z oddalenia młodzieńcowi. Śpiewają w wysokim rejestrze dziwną pieśń żałobną o stracie ukochanego. Ich śpiew przechodzi niekiedy w melorecytację. Ten malowniczy tandem będzie się jeszcze przewijać, podkreślając poetycką aurę przedstawienia i zarazem efekt obcości.

Z telewizora przemawia doktor, w monologu którego pojawia się wątek nieżyjącej siostry Aleksandra. Jej głos także da się słyszeć, choć o niej samej w domu się nie mówi.

Do akcji sztuki Zła krew białoruskiego autora i reżysera performatywnego pokazu work in progress, Jury Dzivakova, wkraczają kolejne postaci: ubrana w skąpą czarną sukienkę i w buty na wysokich obcasach Matka (Aleksandra Bożek) i „biało-czarny” ojciec (Grzegorz Falkowski), który okazuje się lekarzem z odbiornika. Oboje są eleganccy, wydają się chłodni, sztywni i dość obojętni. Nie znajdują porozumienia z synem. Wygląda na to, że ich relacje zostały dawno zakłócone. Ślad odejścia młodszej siostry to bodaj tylko jeden z cieni, którym się one okryły.

Oniryczny dramat przypomina wyblakły sen toczony na jawie albo jawę przywołaną we śnie. Senną wizję wydobywa aktorska gra: powściągliwa, ascetyczna, „transparentna”. Widzowie są świadkami rozgrywanych w horyzontalnym, szerokim planie scen z życia rodzinnego, które uległo rozpadowi. Przy pomocy marzeń, terapii czy medycznej diagnozy postaci próbują je nerwowo i bezskutecznie wskrzesić, uleczyć, zbudować na nowo z rozrzuconych fragmentów. Aleksander, chcąc zmienić rzeczywistość wokół siebie, równocześnie nie jest pewien, w którą stronę podążyć. Jedno, co wydaje się dla niego jasne, to pragnienie, by uwolnić się od zależności, patriarchalnego systemu, w którym Ojciec pełni funkcję „ordynatora”, zaś Matka, pełna frustracji i ambicji, dąży do dominacji, uzależniając od siebie syna. Chłopakowi, który zdaje się chorować w narzuconych ramach, również społecznych ograniczeń i konwenansów, potrzebne jest okno, powietrze, kolor, światło i las. Zna je, póki co, jedynie z filmowej projekcji wyświetlonej na ekranie. Intuicyjnie do nich dąży.

Jura Dzivakov, nie po raz pierwszy goszcząc w otwartym na świat Teatrze Powszechnym, w kolektywnej współpracy polsko-białoruskiego zespołu tworzy sztukę opartą na założeniu pokrewnym greckiej tragedii. Nadaje jej przy tym współczesne brzmienie, dynamikę, wrażliwość i estetykę. W starożytnym teatrze fatum rządzi ludzkimi ścieżkami, chór jest narratorem i komentatorem zdarzeń, a na ołtarzu złożona zostaje ofiara. Tutaj chórem są pokojówki, protagonistą Aleksander, antagonistami – rodzice.

W teatrze Jury Dzivakova i Tatziany Dzivakovej (scenografia i kostiumy) ofiara, jaką składa Aleksander, przybiera kształt i figurę śmierci Marata. Skojarzenie z rewolucją, jej echo nie są przypadkowe.

Autorzy spektaklu nie stronią od malarskich inspiracji, rzeźbiarskich kompozycji, w które układa się choreografia postaci wchodzących ze sobą w kontakt. Ruch, gest, postawa ciała często zastępują słowo albo dopełniają je tak, by przekaz mógł stać się spójny.

Przerwanie rodzinnego i społecznego uścisku udaje się Aleksandrowi jedynie częściowo. Jakąś formę wolności i innej drogi odnajduje on w nagości, w rytuale obmycia i oczyszczenia, ostatecznie zaś w śmierci dokonującej się w wannie Davida. Przebudzenie oznacza poświęcenie.

31-05-2023

Teatr Powszechny w Warszawie
Zła Krew
reżyseria i dramaturgia: Jura Dzivakou
współpraca dramaturgiczna: Marta Sokołowska
scenografia i kostiumy: Tatsiana Dzivakova
muzyka: Olga Podgaiskaya
wideo: Kanaplev i Leidyk
montaż dźwięku (miksowanie i remastering): Vitali Appow
obsada: Aleksandra Bożek, Ekaterina Ermolovich (gościnnie), Grzegorz Falkowski, Volha Kalakoltsava (gościnnie), Mikalaj Stońka (gościnnie)
premiera/pokaz performatywny: 28.04.2023

galeria zdjęć Zła Krew, reż. Jura Dzivakou, Teatr Powszechny w Warszawie Zła Krew, reż. Jura Dzivakou, Teatr Powszechny w Warszawie Zła Krew, reż. Jura Dzivakou, Teatr Powszechny w Warszawie Zła Krew, reż. Jura Dzivakou, Teatr Powszechny w Warszawie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany Donald D. Russell
    Donald D. Russell 2023-06-13   11:56:55
    Cytuj

    Your article was quite interesting. It is quite thorough and contains a great deal of useful information. In addition, I'd like to introduce you to rocket bot royale, an incredibly surprise amusement tool. Anyway, I hope to see you continuing to share in the future.