AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Costello, czyli niepokój

Elizabeth Costello, reż. Krzysztof Warlikowski, Nowy Teatr w Warszawie
fot. Magda Hueckel  

Elizabeth Costello. Siedem wykładów i pięć bajek z morałem Krzysztofa Warlikowskiego zbiera tematy interesujące reżysera od lat, filtruje je, pogłębia, osadza w nowych kontekstach. Powierzenie roli głównej bohaterki kilku aktorkom i aktorowi pozwala przyjrzeć się tej postaci z różnych punktów widzenia, dostrzec jej wielowymiarowość, a przede wszystkim umożliwia odbiorcom przejrzenie się w nurtujących ją pytaniach, wątpliwościach i lękach.

Spektakl otwiera animacja Philippe’a Parreno, w której awatar o imieniu AnnLee opowiada o swym „braku tożsamości”, o przechodzeniu z jednego wcielenia w drugie, o byciu konstruktem, wypełnianym znaczeniami według pomysłów artystów i projektantów. Anywhere out of the world, bo taki tytuł nosi praca Parreno (będąca częścią większego cyklu z wykorzystaniem AnnLee), ustanawia konkretny kontekst dla opowieści o Elizabeth Costello, której postać również traktować należy jako konstrukt. Powołana do życia przez Johna Maxwella Cotzeego stała się nie tylko bohaterką jego powieści, ale również swoistym „awatarem”, reprezentującym autora w świecie literackim i akademickim. O Costello mówi się, że jest artystycznym alter ego pisarza – nawet jeśli to tylko przypuszczenia, wydaje się, że Cotzeego szczególnie interesuje zacieranie granic między fikcją a rzeczywistością, a także proces wchodzenia autora w postać, o czym pisze w jednym ze swoich esejów poświęconych Pani Bovary Gustawa Flauberta (zob. J. M. Cotzee, Późne eseje, Kraków 2020). Warlikowski, dla którego Costello jest równie istotna (kilkakrotnie pojawiała się we wcześniejszych spektaklach reżysera), w swej najnowszej inscenizacji próbuje jednak uwolnić tę postać od konotacji związanych z jej autorem, nadać jej własną podmiotowość, a właściwie podmiotowości – bo grające ją aktorki i aktor każdorazowo dokonują odrębnego aktu jej ucieleśnienia. Choć Cotzee (Mariusz Bonaszewski) pojawia się na scenie jako bohater, jego obecność nie ma dużego wpływu na dramaturgię spektaklu –obrazuje raczej proces oddalania się Costello od jej twórcy, wymykania się ramom narzuconym jej przez pisarza.

Opowieść o Costello, którą przedstawia Warlikowski, jest rodzajem mozaiki – składającej się z różnych głosów i ciał, z tego, co wypowiedziane, i z tego, co przemilczane. Jest też intertekstualną grą, w której znaczenie zyskują rozproszone we wcześniejszych spektaklach reżysera ślady tej postaci. Jednym z nich jest wykład Costello na temat wegetarianizmu i cierpienia zwierząt – wygłoszony przez Maję Ostaszewską w (A)polloni – a przywołany w nowym spektaklu podczas uroczystej kolacji na cześć pisarki (scena Zjadanie zwierząt). Innym z kolei jest monolog Ewy Dałkowskiej ze spektaklu Koniec, nawiązujący do ostatniej części powieści Elizabeth Costello. Aby przekroczyć bramę wieczności, Costello musi złożyć wyznanie wiary, lecz jaka ma być jego treść, jeśli całe życie pisarki to wątpliwości i podważanie status quo?

Rozpoczęcie spektaklu animacją jest powtórzeniem gestu, który otwierał Opowieści afrykańskie według Szekspira. Wówczas animowany obraz pojawiający się na ekranie przywoływał dialog z filmu Piętno śmierci Akiry Kurosawy odbywający się między śmiertelnie chorym urzędnikiem państwowym a pełną werwy młodą dziewczyną. „Jak stać się takim jak ty?” – pytał starszy mężczyzna. To pytanie powracało w monologach umierającego Leara, powraca także (choć nie wprost) w rozważaniach starzejącej się Costello (szczególnie w scenach jej dialogów z młodszymi kobietami). W przypadku bohaterki powieści Cotzeego wiąże się ono nieodłącznie z pewnym rozszerzeniem – jak stać się znowu pożądaną, jak odzyskać to, co zabiera wiek? Z tym problemem w spektaklu Warlikowskiego mierzą się różne aktorki, stąd też kwestie dotyczące starzenia się i związanych z tym procesem ograniczeń nie zawsze wybrzmiewają tak samo.

Costello Jadwigi Jankowskiej-Cieślak wydaje się najbardziej zmęczona otaczającą ją rzeczywistością, jest rozgoryczona, momentami kapryśna. Uważa, że z racji wieku może mówić tylko to, co naprawdę myśli – szczerze odpowiada więc na pytania dociekliwej Susan Moebius (Magdalena Popławska) podczas telewizyjnego wywiadu i wygłasza kontrowersyjny wykład nawiązujący do opowiadania Kafki o wytresowanym, przemawiającym do akademickiego audytorium szympansie (wątek ten zostaje zresztą przeniesiony na scenę, a metaforyczny szympans staje się figurą nawiedzającą różne sekwencje spektaklu). Costello Jankowskiej-Cieślak ma świadomość, że nie jest rozumiana, ale upiera się stać na drugim biegunie. W podróżach i publicznych wystąpieniach towarzyszy jej syn (Bartosz Gelner), który próbuje trwać przy matce i chronić ją, mimo iż ta w przeszłości niewiele uwagi okazywała jemu i jego siostrze. Ta sekwencja z udziałem Costello zbudowana jest na kontrastach – z jednej strony widzimy Costello w przestrzeni publicznej, kiedy podczas wykładu i wywiadu z zapałem i tonem nieznoszącym sprzeciwu przedstawia swoje racje, z drugiej zaś oglądamy ją w sytuacjach prywatnych, kiedy w hotelowym pokoju i łazience kuli się z wyczerpania, niepewności, bezradności (dzięki „przezroczystym” wnętrzom Małgorzaty Szczęśniak i projekcjom dublującym obrazy sceniczne widz staje się podglądaczem najbardziej intymnych momentów postaci).

Pozostałe kobiece kreacje aktorskie również rozpięte są między dymi dwoma biegunami: sferą publiczną i sferą prywatną. To zatem Costello Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik, którą widzimy na pokładzie wycieczkowca Northern Lights, opływającego lodowce i wyspy Arktyki. Pisarka bierze udział w publicznej dyskusji o Erosie, miłości i seksie, w której wykazuje się dużą brawurą i celnością uwag, lecz gaśnie w późniejszej konfrontacji z młodszą, atrakcyjną piosenkarką (Magdalena Cielecka), która chwilę wcześniej wykona melancholijny utwór Michelle Gurevich First Six Months of Love. Wydaje się, że ciało wciąż pragnie więcej, lecz zapisane w nim doznania pozostają tęsknotą lub reliktem tego, co minione – jak pamiątki po zmarłej matce, które trzeba porzucić (nawiązanie do pracy North Pole Sophie Calle).

Wątek ciała, które pamięta – choć w tym przypadku jest to zła pamięć, związana z doznaną przemocą – wybrzmiewa w monologu-wykładzie Mai Ostaszewskiej, dla którego punktem wyjścia jest proza Paula Westa (Andrzej Chyra), a konkretnie – zawarte w niej opisy tortur i zbrodni. W tej scenie Costello wypowiada się z pozycji pisarki, która bierze odpowiedzialność za możliwe oddziaływanie literatury, ale tak naprawdę podejmuje szerszą refleksję na temat zła i jego natury. Tę scenę Warlikowski sytuuje w szerszym kontekście, z jednej strony wracając do dialogu Hannah Arendt i Martina Heideggera z Odyseji. Historii dla Hollywoodu, z drugiej zaś uzupełniając ją fragmentami Fausta Johanna Wolfganga Goethego, pokazując, że próby uwodzenia złem mają szerokie i głęboko sięgające korzenie.

Bunt, który jako postawa charakteryzuje bohaterkę Cotzeego na wszystkich etapach jej życia, szczególny dramatyzm zyskuje w scenie urodzinowej kolacji seniorki (Ewa Dałkowska), zainspirowanej fragmentami zbioru opowiadań Moral Tales, w których bohaterka ukazana zostaje poprzez jej relacje z synem Johnem (Jacek Poniedziałek) i córką Helen (Maja Ostaszewska). Costello w rozpaczliwy sposób próbuje zatrzymać uciekający czas, raz jeszcze poczuć na sobie pełne zainteresowania spojrzenia innych. Decyduje się na prosty, banalny gest – zakłada błyszczącą, kusą sukienkę i szpilki, co rodzina uznaje za niestosowne dziwactwo starszej pani. Ten przedostatni rodzaj buntu jest wyrazem sprzeciwu wobec niewidoczności starzejącego się ciała, przede wszystkim ciała kobiety.

W finałowym monologu Mai Komorowskiej, przedstawionym jako rozmowa online z synem, Costello nie upomina się już o tę widoczność ciała, pragnie natomiast raz jeszcze zawalczyć o lepsze życie tych, których głosu nie słychać – zwierząt maltretowanych i w okrutny sposób uśmiercanych przez przemysł mięsny. Pisarka ma świadomość końca, choć jej ostatnie kwestie dotyczące wyznania wiary gwarantującego przejście na „drugą stronę” zostały wypowiedziane już wcześniej przez Ewę Dałkowską w spektaklu Koniec. Costello Komorowskiej pozostaje więc z wewnętrznym niepokojem, niewiedzą oraz poczuciem, że tyle spraw nie zostało jeszcze domkniętych. Z tym niepokojem pozostawia również nas, widzów, będących świadkami tego, jak zmienia się charakter pytań zadawanych przez reżysera, jak zmienia się emploi aktorów jego zespołu, jak coraz większemu rozczepieniu ulegają postaci (co jest wyrazem niemożności opowiedzenia żadnej historii z jednego punktu widzenia). Ów niepokój wyraża także muzyka Pawła Mykietyna – fragmenty Symphony Nº2 (2007), w szczególności zaś powracający motyw tuby, odmierzający czas (czas kompozycji i czas spektaklu) oraz przypominający o nieuchronnie zbliżającym się końcu.

26-06-2024

Nowy Teatr w Warszawie
Elizabeth Costello
wg tekstów Johna Maxwella Coetzeego
reżyseria: Krzysztof Warlikowski
dramaturgia: Piotr Gruszczyński
scenariusz: Krzysztof Warlikowski, Piotr Gruszczyński (współpraca: Łukasz Chotkowski, Mateusz Górniak, Anna Lewandowska)
scenografia i kostiumy: Małgorzata Szczęśniak
muzyka: Paweł Mykietyn
reżyseria świateł: Felice Ross
wideo i animacja: Kamil Polak
charakteryzacja: Monika Kaleta
premiera: 11.04.2024

galeria zdjęć Elizabeth Costello, reż. Krzysztof Warlikowski, Nowy Teatr w Warszawie Elizabeth Costello, reż. Krzysztof Warlikowski, Nowy Teatr w Warszawie Elizabeth Costello, reż. Krzysztof Warlikowski, Nowy Teatr w Warszawie Elizabeth Costello, reż. Krzysztof Warlikowski, Nowy Teatr w Warszawie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (1)
  • Użytkownik niezalogowany Irina
    Irina 2024-07-11   15:51:53
    Cytuj

    Ostatnio byłam w polskim teatrze i bardzo mi się podobało. Atmosfera była niesamowita, a aktorzy zagrali swoje role perfekcyjnie https://www.narodowy.pl/ . Spektakl był pełen emocji i trzymał w napięciu od początku do końca. Jestem pod ogromnym wrażeniem zarówno samego przedstawienia, jak i profesjonalizmu całego zespołu teatralnego. Polecam wszystkim odwiedzić ten teatr i doświadczyć tego na własnej skórze.