AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Rytuał żałobny

Martwa natura, reż. Agnieszka Jakimiak, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie
fot. Magda Hueckel  

W 1982 roku w ramach wystawy documenta 7 w Kassel Joseph Beuys rozpoczął sadzenie siedmiu tysięcy dębów w przestrzeni miasta. Chciał tym samym zwrócić uwagę na negatywne dla środowiska skutki urbanizacji oraz zachęcić mieszkańców do wspólnej ekologicznej interwencji. Postać Beuysa, nie tylko artysty, ale przede wszystkim aktywisty, stała się inspiracją dla spektaklu Martwa natura Agnieszki Jakimiak w Teatrze Powszechnym w Warszawie.

Dębowy las w Kassel był realizacją idei „rzeźby społecznej”, którą Beuys rozumiał jako wspólne „kształtowanie i modelowanie świata, w którym żyjemy”. Przy każdym zasadzonym drzewie stawiano bazaltową płytę, która wraz z żywym, zmieniającym się organizmem roślinnym miała tworzyć integralną całość. Proces sadzenia lasu trwał pięć lat, sam artysta osobiście zaangażował się w pozyskanie środków na ukończenie projektu, choć niestety nie dożył końca swej akcji. Ostatnie z siedmiu tysięcy drzew posadził jego syn w 1987 roku.

Wyraźnym, choć celowo zmodyfikowanym nawiązaniem do słynnej realizacji Beuysa jest już sama scenografia spektaklu. Mateusz Atman zamienił Małą Scenę Teatru Powszechnego w martwy las – spalone, pozbawione liści drzewa, wypełniają całą przestrzeń, w której ulokowani zostali aktorzy i widzowie. Domyślam się, że w pierwotnym założeniu ten enwironmentalny układ miał maksymalnie zbliżyć do siebie wykonawców i publiczność, co zwiększyłoby partycypacyjny charakter spektaklu-rytuału. Ze względu na pandemiczne obostrzenia podczas premiery widzowie usytuowani zostali jednak tylko w jednym końcu sali – raczej jako obserwatorzy, w mniejszym zaś stopniu uczestnicy zainscenizowanej ceremonii pogrzebowej. Doświadczenie wspólnotowości, które wydaje się kluczowe dla koncepcji twórców, zagwarantowane zostało zatem przede wszystkim dzięki bliskości drzew (a właściwie ich suchych pni i spalonych konarów) – początkowo możemy odnieść wrażenie, że wszyscy znajdujemy się w lesie, w istocie jest to jednak tylko jego pozostałość. Martwy las to zresztą jeden z wielu symboli zdegradowanej natury, jakie pojawiają się w spektaklu.

Tłumacząc intencje projektu 7000 Eichen, Beuys miał powiedzieć, że drzewa, tak jak zwierzęta, są pozbawione swych praw. „Chciałbym tym drzewom dać prawa” – tłumaczył. W scenariuszu spektaklu autorstwa Agnieszki Jakimiak i Mateusza Atmana ta myśl Beuysa jest przetwarzana na wiele sposobów. Przede wszystkim natura (choć martwa) zyskuje tu głos. Z jednej strony komunikuje się ona z odbiorcami za pomocą elementów scenografii, symbolicznych rekwizytów, wizualnych emblematów katastrofy. Z drugiej strony dramat przyrody wyrażany jest poprzez choreograficzne gesty aktorów, ich muzyczne elegie oraz osobiste opowieści/wspomnienia z dzieciństwa, przywołujące i gloryfikujące utraconą relację z naturą.

Poza spalonym lasem katastroficzne tło spektaklu budują figury wypchanych zwierząt, niemych świadków ekozagłady. Martwe lisy, jelenie, bażanty uczestniczą w żałobnym rytuale odprawianym przez piątkę aktorów, wzmacnianym lamentacyjnym gestem i elegijną muzyką (kompozycje Antoniny Nowackiej). Warstwa dźwiękowa jest zresztą niezwykle istotnym i rozbudowanym elementem spektaklu. Z jednej strony składają się na nią żałobne pieśni, w dużej mierze oparte na melodeklamacji, z drugiej zaś strony akustyczną moc wydobywa się tutaj za pomocą rekwizytów i elementów scenografii, co można potraktować jako luźne nawiązanie do Fluxusowch akcji Beuysa, w których widoczne jest jego specyficzne podejście do muzyczności. W tym kontekście szczególnie istotna wydaje się kilkuletnia współpraca artysty z Henningiem Christiansenem.

W spektaklu można odnaleźć zresztą odniesienia do wielu konkretnych działań performatywnych Beuysa – pojawiają się one jako ironiczne, momentami zabawne trawestacje, wkomponowane w strukturę przedstawienia. Pierwszą scenę, w której aktorzy pojawiają się w kombinezonach pszczelarskich, można zatem odczytać nie tylko w kontekście strat w ekosystemie spowodowanych masowym wymieraniem pszczół, ale także jako nawiązanie do słynnej Pompy miodowej Beuysa, zainstalowanej w Kassel podczas documenta 6. Postać samego artysty pojawia się najpierw w indywidualnych opowieściach aktorów – Michała Czachora czy Karoliny Adamczyk – którzy wspominają tajemniczego Niemca wieszczącego klimatyczną katastrofę. Ów Niemiec z konkretnym przesłaniem przychodzi w jednej z końcowych scen spektaklu – grająca Beuysa Aleksandra Bożek pojawia się w białej płóciennej koszuli, charakterystycznej kamizelce z kieszeniami i oczywiście w kapeluszu na głowie. Nie tylko sam wizerunek artysty staje się tu cytatem – na twarzy aktorki widnieje złota maska, która w oczywisty sposób budzi skojarzenie z pokrytą miodem i złotymi płatkami twarzą Beuysa, kiedy w 1965 roku podczas otwarcia wystawy w Galerie Schmela w Düsseldorfie przeprowadził akcję W jaki sposób wyjaśnić obrazy martwemu zającowi?. Choć prace Beuysa budziły często kontrowersje, do dziś docenia się ich potencjał krytyczny oraz społeczne zaangażowanie. W kontekście warszawskiego spektaklu szczególne istotna wydaje się podejmowana przez artystę próba zerwania z perspektywą antropocentryczną, zwracanie uwagi na prawa/potrzeby innych gatunków.

Wydaje się, że sztuka Beuysa stała się inspiracją nie tylko dla pewnych treści spektaklu, ale także w widoczny sposób wpłynęła na jego formę. Sam Beuys, mimo głoszonych idei demokratyzacji sztuki, kultywował mit artysty-szamana, a swoim działaniom nadawał charakter rytualny. Martwa natura jest więc rytuałem – ceremonią składającą się z szeregu symbolicznych gestów performatywnych, których celem jest wskrzeszenie pamięci o naturze oraz jej roli w życiu człowieka. Swoją kulminację znajdują one w postaci Mszaka, który pełni tu podwójną funkcję – potwierdza czarny scenariusz, spełnienie się klimatycznej apokalipsy, z drugiej strony symbolizuje odrodzenie się przyrody (bez człowieka!). To właśnie w tej finałowej scenie zawiera się krytyczny potencjał spektaklu. Beuys wierzył, że sztuka może być środkiem służącym społecznej transformacji, a także działaniem wspólnym. Twórcy Martwej natury zdają się wychodzić z tego samego założenia, choć jak zawsze w przypadku takich projektów pojawia się pytanie o to, jaki jest zasięg ich oddziaływania i czy są w stanie dotrzeć do odbiorców, którzy najbardziej potrzebują otrzeźwiających diagnoz. Im więcej jednak wysiłków idących w tym kierunku, tym lepiej.

19-02-2021

Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie
Martwa natura
reżyseria: Agnieszka Jakimiak
scenariusz: Mateusz Atman, Agnieszka Jakimiak
scenografia, dramaturgia i reżyseria światła: Mateusz Atman
choreografia: Katarzyna Wolińska
muzyka: Antonina Nowacka
wideo: Michał Januszaniec
obsada: Karolina Adamczyk, Grzegorz Artman, Aleksandra Bożek, Michał Czachor, Oskar Stoczyński
premiera: 6.11.2020

galeria zdjęć Martwa natura, reż. Agnieszka Jakimiak, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie <i>Martwa natura</i>, reż. Agnieszka Jakimiak, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie <i>Martwa natura</i>, reż. Agnieszka Jakimiak, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie <i>Martwa natura</i>, reż. Agnieszka Jakimiak, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę: