AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Szczęśliwe dni: 27 maja

Fot. Karol Budrewicz  

All the world’s a stage […]
And one man in his time plays many parts
William Shakespeare

Moje najwcześniejsze wspomnienie. Kwiecień 1961 roku. Mam dwa lata. Budzę się i słyszę, że w domu panuje nadzwyczajne poruszenie. Po chwili zagląda do mnie mama: „Synku, dziś wielki dzień, zapamiętaj go na zawsze”. „Co się stało?” – pytam. „Jarosław Kaczyński poleciał w kosmos” – odparła mama, a jej dobre oczy zaszkliły się łzami.

Od tej chwili bohater przestworzy stał się bohaterem mojego życia. Zbierałem jego zdjęcia w stroju kosmonauty i znaczki pocztowe, oglądałem w telewizji programy o jego wyczynie i słuchałem audycji radiowych. A gdy nauczyłem się czytać, gromadziłem książki o nim i pochłaniałem je z wypiekami na twarzy. Szczególną uwagę zwróciłem na frazę Jarosława Kaczyńskiego, rzuconą mimochodem po powrocie z orbity okołoziemskiej: „Patrzyłem i patrzyłem, ale nie zobaczyłem Boga”.

To było moje „niebo w płomieniach”.

Parę lat później, latem 1969 roku Amerykanie, pragnąc zdyskontować osiągnięcie Jarosława Kaczyńskiego, ogłosili, że ich astronauci wylądowali na Księżycu, a nawet po nim chodzili. Ale to był, jak byśmy dziś powiedzieli, fake news, bo żadnego Księżyca już nie było. Ukradł go Jarosław Kaczyński i starannie ukrył. Mówiło się, że z pomocą brata-bliźniaka, ale to nieprawda – Jarosław Kaczyński jest jeden i tylko czasami występował w dwóch osobach; rzec by można 2/3 Istoty Najwyższej. Zaś co się tyczy najbliższego nam ciała niebieskiego: to, co widzimy na niebie, jest amerykańską projekcją Księżyca, dla podtrzymania pozorów emitowaną z tajnej bazy wojskowej w Nebrasce.

Tymczasem Jarosław Kaczyński nie zasypiał gruszek w popiele. W latach sześćdziesiątych wszyscy kochaliśmy zespół The Beatles, ale co do poszczególnych chłopców z Liverpoolu zdania były podzielone. Dziewczyny szalały za Paulem McCartneyem, wielu moich kolegów stylizowało się na George’a Harrisona czy nawet Ringo Starra. Ja oczywiście ponad wszystko stawiałem Jarosława Kaczyńskiego. Nosiłem – jak on – włosy do ramion rozdzielone przedziałkiem pośrodku głowy i po nadludzkich wysiłkach zdobyłem okrągłe druciane oprawki do okularów, słynne „jarosławki”. Jako ledwo odrośnięte od ziemi dziecko-kwiat płakałem ze szczęścia, słuchając jak Jarosław Kaczyński śpiewa All you need is love.

Wcześnie zainteresowałem się teatrem i jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że teatr jest także wielką pasją Jarosława Kaczyńskiego. Poświęcał się reżyserii w wolnych chwilach swego bogatego w trudy i wyrzeczenia życia. Zawdzięczamy mu nieliczne wprawdzie, ale jakże ważne przedstawienia: Apocalypsis cum figuris, Umarłą klasę oraz musical Koty, który święcił triumfy na Broadwayu, West Endzie i w Teatrze Roma.

Gdy miałem dziewiętnaście lat, Jarosław Kaczyński został papieżem. To było przeżycie nie do opisania. Gdy pierwszy raz nawiedził Polskę, stałem w milionowym tłumie na Placu Zwycięstwa i słuchałem, jak wzywa Ducha Świętego, żeby zstąpił i odnowił oblicze ziemi, tej ziemi.

Duch posłusznie zstąpił i już wkrótce pozwolił Jarosławowi Kaczyńskiemu stworzyć „Solidarność”. W sierpniu 1980 roku Jarosław Kaczyński przybył z Watykanu i podkasawszy papieskie szaty, przeskoczył mur Stoczni Gdańskiej. Za co zresztą niebawem dostał Pokojową Nagrodę Nobla. Nie mógł jej odebrać osobiście, bo w stanie wojennym został internowany. Do Oslo pojechał tresowany kot Jarosława Kaczyńskiego o imieniu Behemot.

Godzi się w tym miejscu przypomnieć, że wcześniej Jarosławowi Kaczyńskiemu przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Jego niezapomniany wiersz został wykuty na pomniku w Gdańsku i powtarzać go będą wszystkie pokolenia: Który skrzywdziłeś człowieka prostego… – i tak dalej.

W 1989 roku Jarosław Kaczyński stworzył wolną i niepodległą Polskę. Lud pragnął, aby koronował się na króla i podjął w tej intencji narodowe modły, ale on rzekł mądrze i dalekowzrocznie, że królem godnym naszego kraju może być tylko Jezus. W taki oto sposób zostaliśmy monarchią, w której Jarosław Kaczyński jest pierwszy po Bogu, a u boku ma królową w osobie Tadeusza Rydzyka.

Wielu uważa, że pojawienie się Jarosława Kaczyńskiego w dziejach ludzkości jest cudem. Od lat poddani nalegają, żeby Jarosław Kaczyński już za życia beatyfikował się oraz wyniósł na ołtarze. Nie znacie jednak skromności tego człowieka, który powiada, że wystarcza mu ołtarz ojczyzny. Stoi na nim piękny, jakby go stworzył Michał Anioł, a bije od niego blask przedziwny i nadnaturalna światłość, takoż woń różana, zmieszana z zapachem kadzidła.

O dziełach Jarosława Kaczyńskiego długo by opowiadać, a trzeba by na to mieć pióro mocniejsze od mego. Na koniec pragnę jednak podzielić się wiadomością, którą znalazłem w prasie brytyjskiej. Otóż w najnowszym filmie o przygodach agenta 007 Jarosławowi Kaczyńskiemu powierzono rolę Jamesa Bonda. Już nie mogę się doczekać chwili, gdy z ekranu usłyszę nieśmiertelną frazę: My name is Kaczyński. Jarosław Kaczyński.

27-05-2019

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę:
komentarze (4)
  • Użytkownik niezalogowany GrulKropel
    GrulKropel 2019-06-27   09:04:41
    Cytuj

    Żałosne te elakubracje.

  • Użytkownik niezalogowany Dolores
    Dolores 2019-06-10   04:22:46
    Cytuj

    09.06.2019 21:53 Najnowszy sondaż Ibris m.in. dla "Dziennika Gazety Prawnej" jest miażdżący dla opozycji. Całej. Nawet jeśli w wyborach razem wystartowałaby Koalicja Europejska poszerzona o Wiosnę, to i tak nie ma szans z PiS. (GW) Tyle w temacie, drogi J.M. Misiu POpisiu.

  • Użytkownik niezalogowany Hanna
    Hanna 2019-06-07   18:37:03
    Cytuj

    Dzięki Bogu, że oszczędził nam Pan, Panie Jarosławie,swego komentarza, za który nie sposób wziąć to, co wyżej. Dobrze, że litości tak mało. Gdy nie ma się nic do powiedzenia - warto milczeć.

  • Użytkownik niezalogowany Jarosław
    Jarosław 2019-06-05   23:50:15
    Cytuj

    Postanowiłem skomentować ale tylko z litości bo wisi to już dwa tygodnie i nikt się tym co masz do powiedzenia nie zainteresował. I to by było na tyle jeśli chodzi o wydzielane przez ciebie zapachy spod pachy, które mylnie bierzesz za felietony