AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Baśń alternatywna

rys. Anna Wołoszuk  

W tej bajce nie ma wesołych melodii, kolorowych kostiumów i dowcipnych dialogów – jest za to wielowymiarowy świat dziecięcych wyobrażeń: z jednej strony pięknych i beztroskich, z drugiej zaś pełnych niepokoju. Mowa o spektaklu Śpią wystawy – interdyscyplinarnym projekcie absolwentów i studentów krakowskich uczelni artystycznych.

Reżyserem przedstawienia wystawionego w Małopolskim Ogrodzie Sztuki jest Krzysztof Popiołek, a autorką tekstu Martyna Lechman – obecnie studenci czwartego roku krakowskiej PWST. Wspólnie zrealizowali już kilka projektów, między innymi Sen nocy letniej w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu oraz etiudę teatralną Projekt Makbet, pokazywaną również w MOS. Śpią wystawy to pierwsze tak duże przedsięwzięcie młodych twórców, nad jego produkcją pracowali bowiem adepci trzech krakowskich uczelni: Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego (wraz z jej zamiejscowymi wydziałami w Bytomiu i Wrocławiu), Akademii Muzycznej oraz Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki. Ta konsolidacja trzech artystycznych środowisk zaowocowała dwugodzinnym przedstawieniem, łączącym różnorodne środki ekspresji.

Sami twórcy swój spektakl nazywają baśnią muzyczną dla dzieci od 6 do 106 lat – w tym określeniu rzeczywiście nie ma cienia przesady, bowiem Śpią wystawy to opowieść wielowarstwowa, przemawiająca do widza na kilku różnych poziomach. Pierwszym z nich jest już sama forma – złożona, wykorzystująca różnorodne tworzywa, takie jak muzyka, śpiew, słowo, taniec i animacje komputerowe. Można poskładać je w całość, można też skupić uwagę na jednym z nich. Rozmaicie czytać można także tekst Martyny Lechman – z jednej strony ma on charakter bajki z elementami fantastycznymi, pobudzającymi wyobraźnię dziecka, z drugiej zaś skrywa rodzinny dramat. To, którą wersję wybierze widz w dużej mierze uzależnione jest od jego wieku.

Śpią wystawy to opowieść o przenikaniu się dwóch światów – nieograniczonej żadnymi barierami krainy dziecięcych marzeń i fantazji oraz wyzbytej złudzeń i nadziei rzeczywistości dorosłych. Do tajemniczego sklepu z zabawkami, prowadzonego przez bezdzietne małżeństwo (Martyna Krzysztofik i Sławomir Maciejewski), trafia dziewczynka (Joanna Łaganowska) – to przypadkowe spotkanie dwójki pogrążonych w codziennej rutynie dorosłych i dziecka, którego spojrzenie na świat jest świeże i pełne optymizmu, prowadzi do diametralnych zmian w życiu całej trójki. W tej historii pojawiają się jednak także i inni bohaterowie – to zabawki ze sklepowej witryny, trójka pluszaków, granych przez tancerzy z bytomskiego Wydziału Teatru Tańca PWST w Krakowie (Agata Kmita, Aneta Orlik i Jan Lorys). Swymi pozornie nieskoordynowanymi etiudami znakomicie wypełniają muzyczne fragmenty spektaklu. Przywołują też wspomnienia z dzieciństwa – te związane z ulubioną zabawką, niegdyś tak ważną i nieodłącznie nam towarzyszącą, na dalszym etapie życia porzuconą i zapomnianą.

Sceneria, w której rozgrywa się akcja przedstawienia, nie przypomina przesyconych kolorem, interaktywnych wystaw współczesnych sklepów z zabawkami – stanowi ją pusta przestrzeń, której jedynym elementem jest drewniany podest, uformowany na wzór niedokończonych puzzli. Z minimalistyczną koncepcją scenograficzną korespondują szare, skromne i wybrakowane (Niedźwiadek bez ucha, pozbawiona włosów Mami) kostiumy postaci. Wizualna strona spektaklu, zaprojektowana przez absolwentkę Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – Annę Wołoszczuk, staje się synonimem starości i zużycia. Nawet wyświetlane ponad sceną animacje Luciji Mrzljak podkreślają atmosferę sennego letargu, rutyny, jakiejś egzystencjalnej jałowości. Ten smutny i ponury świat, w który wkracza główna bohaterka opowieści – dziewczynka zwana „Słodyczką” – stopniowo nabiera jednak barw i pobudza się do życia, choć scenograficznie aż do końca spektaklu nic się tu nie zmienia. Ów nowy nastrój i energia są wynikiem działania dziecięcej wyobraźni. Nieruchome wcześniej zabawki zaczynają uśmiechać się i tańczyć, szorstka w obyciu Mami łagodnieje, a mrukliwy Tati – konstruktor zabawek – w końcu wchodzi w dialog z innymi postaciami, co umożliwia mu zaprojektowanie nowej lalki. Mimo tego zwrotu akcja przedstawienia wciąż toczy się jednak powoli – poszczególne sceny są rozciągane w czasie, a liczne zawieszenia działań aktorskich wystawiają na próbę cierpliwość młodszego widza.

W budowaniu dramaturgii przedstawienia nieprzerwanie uczestniczy muzyka – to ona jest jednym z ważniejszych, jeśli nie najważniejszym tworzywem scenicznym. Na warstwę dźwiękową spektaklu składają się ilustracyjne utwory instrumentalne i piosenki, skomponowane przez Jonasza Sołtyka. Muzyka ta odbiega od kompozycyjnych standardów, jakim zwykle podporządkowana bywa ścieżka dźwiękowa przedstawień dla dzieci – a zatem durowej tonacji, prostych schematów rytmicznych i melodyjnych refrenów. Poszczególnym scenom przedstawienia towarzyszą pieśni w molowych tonacjach bądź melodeklamacje, budujące napięcie i w dużym stopniu odrealniające świat przedstawiony. Nie są to utwory łatwe, zarówno pod względem muzycznym, jak i tekstowym. Choć kompozycji znakomicie się słucha, nie jestem pewna, czy właśnie tego rodzaju muzyki oczekuje w teatrze najmłodszy widz. Piosenki wykonywane są przez zespół śpiewaków i orkiestrę Akademii Muzycznej w Krakowie pod batutą Giuseppe Gimellego. Zespoły muzyczne nie są ukryte, co momentami trochę zaburza sceniczną iluzję i zmusza widza do nieustannej zmiany percepcji, jednakże – jak zauważyłam – obecni na widowni młodsi odbiorcy dość szybko „wchodzą” w zaproponowaną przez twórców konwencję.

Spektaklowi nie można odmówić świeżości i oryginalności – wielowarstwowa narracja, sceniczny minimalizm, imponująca muzyka oraz niejednoznaczny i na wskroś egzystencjalny temat to elementy, które wpisują Śpią wystawy w dość popularny ostatnio w polskim teatrze nurt „baśni alternatywnych”, rezygnujących z wieloletniej tradycji wystawiania przedstawień dla dzieci jako widowisk opartych na prostej, czytelnej formie i jednoznacznym komunikacie. Obserwując reakcje młodych widzów, obawiam się tylko jednego – że te bardzo ambitne projekty staną się w istocie baśniami dla dorosłych, bowiem tylko starsi widzowie są w stanie w pełni odnaleźć się w tak złożonym i formalnie wyrafinowanym komunikacie scenicznym.

16-07-2014

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie/ Małopolski Ogród Sztuki
Martyna Lechman
Śpią wystawy
reżyseria, teksty piosenek: Krzysztof Popiołek (PWST)
muzyka: Jonasz Sołtyk
scenografia i kostiumy: Anna Wołoszczuk
choreografia: Maciej Gośniowski (PWST)
dyrygent, orkiestracja: Giuseppe Gimelli
przygotowanie wokalne: Sylwia Olszyńska
animacje: Lucija Mrzljak
obsada: aktorzy – Martyna Krzysztofik, Joanna Łaganowska, Sławomir Maciejewski; tancerze – Agata Kmita (PWST), Aneta Orlik (PWST), Jan Lorys (PWST); soliści – Sylwia Olszyńska (sopran), Rafał Tomkiewicz (tenor), Justyna Kopiszka (alt), Wiktoria Zawistowska (alt), Natalia Czuchaj (sopran) oraz Orkiestra i zespół wokalny „Coryphaeus” (AM)
premiera: 07.06. 2014

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: