AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Kapitan Żbik ratuje stolicę

Kapitan Żbik i żółty saturator, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Syrena w Warszawie
Doktor nauk humanistycznych. Wykładowca Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina. Absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie i Wydziału Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała w "Teatrze", którego była redaktorem, a także w "Dialogu" i "Więzi". Pracowała również jako sekretarz redakcji w wydawnictwie Świat Książki.
A A A
"Kapitan Żbik i żółty saturator", materiały organizatora  

Na początku postaci, niemal do złudzenia przypominające bohaterów z kart komiksu o nieustraszonym Kapitanie Żbiku, ustawiają się w różnych punktach sceny i zastygają niczym nieruchome figury. Muzyka wyrywa ich z niewygodnych póz i nadaje rytm akcji, która zaczyna się toczyć w błyskawicznym tempie. Oto peerelowski superbohater ma kolejną misję do spełniania. W Warszawie pojawił się Manfred Steif. Niebezpieczny i przebiegły niemiecki szpieg chce doprowadzić do kompromitacji towarzyszy biorących udział w zjeździe PZPR. W ślad za nim rusza pościg złożony z funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej z Janem Żbikiem na czele.

Nie od dziś wiadomo, że Wojciech Kościelniak ma świetne, niebanalne pomysły. Na kanwie klasycznych dzieł literatury polskiej stworzył niejeden zaskakujący musical. Tym razem również dokonuje nieoczywistego wyboru i na jubileusz 75-lecia Teatru Syrena realizuje w musicalowej konwencji jedną z części komiksu, zatytułowaną Kapitan Żbik i żółty saturator. Od pierwszych chwil nie ma wątpliwości, że Kościelniak proponuje widzom inteligentną i przewrotną rozrywkę. Komiks staje się w istocie lustrem, w którym odbija się peerelowska rzeczywistość. Kościelniak przygląda się jej z dystansem, ale także z nostalgią i odnoszę wrażenie, że znajduje balans między tymi punktami widzenia. Odsłania propagandowe cele kryminalnej serii, która zręcznie odwracała uwagę czytelników od prawdziwych problemów tamtego okresu i kreowała w istocie alternatywną rzeczywistość z jej wydumanymi dylematami. Remedium na kłopoty stanowił zwinny niczym żbik funkcjonariusz milicyjnych służb. Z drugiej jednak strony widać, że Kościelniak z sentymentem odnosi się do peerelowskiej odmiany komiksu i dostrzega też jego pozytywny aspekt. Twórcy Żbika czerpali wszak z popkulturowych amerykańskich wzorców, a ekscytujące przygody przystojnego kapitana traktowane były przez czytelników jako ucieczka od nieciekawej i monotonnej realności.

Tłem dla akcji jest Warszawa (świetna scenografia i kostiumy Anny Chadaj). To miasto pulsujące życiem, barwne, rozbłyskujące światłem neonów, które nie chce przypominać wypranych z kolorów ulic stolicy z tamtego czasu. Jej autentyczni mieszkańcy też zdają się odbiegać od wizerunków uśmiechniętych i szczęśliwych obywateli, pojawiających się na scenie. Choć potem niektórzy z nich porzucają te pozy, odsłaniając prawdę o sobie w indywidualnych partiach wokalnych. Efektowne kostiumy warszawianek i warszawiaków nawiązują do mody lat siedemdziesiątych z charakterystycznymi spodniami dzwonami i koszulami nonajron.

Akcja koncentruje się wokół żółtego saturatora. Był to wózek z wodą sodową i owocowym syropem do wyboru. Napój gasił pragnienie przechodniów w upalne dni. Warto przypomnieć, że wszyscy pili z jednej szklanki, ale kto by się wtedy tym przejmował. Reprezentujący wrogie siły szwarccharakter, któremu depcze po piętach niestrudzona milicja, wlewa do soku malinowego środek halucynogenny. Wprawdzie dzięki ingerencji drużyny Żbika nie udaje mu się przeniknąć do grona uczestników zjazdu partii, ale za to mikstura zaczyna wywoływać wizje u warszawiaków. Oczywiście u tych, którzy skosztowali napoju z saturatora. W ten sposób poznajemy ich biografie. Odsłaniają one niekiedy bolesne fakty, niezrealizowane marzenia i składają się na obraz skrywanej strony z pozoru beztroskiej rzeczywistości. 

Aktorzy obdarzają postaci współczesną ekspresją i temperamentem. Danuta (Ewelina Adamska-Porczyk) opowiada najbardziej poruszającą historię. Okazuje się maltretowaną żoną, która tkwi w toksycznym związku do momentu, aż znajdzie dość siły, żeby wyjść z roli ofiary przemocy domowej. Jej zemsta wpisuje się w kontekst literackich i kulturowych analogii. Anna Terpiłowska łączy umiejętności wokalne z aktorskimi i tworzy, w moim przekonaniu, jedną z ciekawszych postaci spektaklu. Sympatyczna i życzliwa Marzena lgnie do ludzi, ale jest przez nich odrzucana i wykluczana. Zawsze, ilekroć chce zorganizować prywatkę, znajomi mają inne plany. Terpiłowska buduje wizerunek samotnej kobiety w mieście, które woli bawić się bez niej. Porucznik Ola (Iga Rudnicka) po uszy zadurzona w swoim przełożonym, zapatrzona w Jana Żbika jak w obraz, nie znajduje jednak odwagi, żeby wyznać mu miłość. Kapitan Żbik (Łukasz Szczepanik) ma słabość do Oli, ale pochłonięty jest piętrzącymi się przed nim zadaniami. Jego twarz z przyklejonym obliczem służbisty bezbłędnie określa jego charakter. Towarzyska Kasia (Barbara Garstka) chętnie rozmawia z przechodniami i z wdziękiem proponuje im wodę sodową. Wilhelm (Krzysztof Żabka) snuje naiwne, nieco dziecinne marzenia. Manfred (Albert Osik) to przerysowane wcielenie zła, zagrażającego socjalistycznemu porządkowi. Najmocniej zapada jednak w pamięć monolog harcmistrzyni Barbary, inspirowany Folwarkiem zwierzęcym George’a Orwella. Barbara Melzer znakomicie go śpiewa, a tekst z powodzeniem odnosi się również do dzisiejszych realiów.

Trzeba też powiedzieć, że Kapitan Żbik i żółty saturator to przykład bardzo udanej pracy zespołowej: aktorów, tancerzy, muzyków i wielu innych osób. W kompozycjach Mariusza Obijalskiego widać inspirację muzyką filmową, orkiestrową oraz przebojami z czasów Peerelu z ich licznymi zapożyczeniami z popkultury zachodniej. Autor bawi się motywami melodycznymi i wpisuje je w nowy kontekst. Ewelina Adamska-Porczyk parodiuje schematyczne ruchy komiksowych postaci, ale też obdarza je energią i włącza w dynamiczne układy choreograficzne. Wojciech Kościelniak po raz kolejny dowodzi, że ma swój niepowtarzalny styl i doskonali go przy każdej następnej realizacji. Wspiera go zgrana grupa współpracowników, którzy podobnie jak on czują żywioł musicalu.

06-05-2020

galeria zdjęć Kapitan Żbik i żółty saturator, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Syrena w Warszawie Kapitan Żbik i żółty saturator, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Syrena w Warszawie Kapitan Żbik i żółty saturator, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Syrena w Warszawie Kapitan Żbik i żółty saturator, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Syrena w Warszawie ZOBACZ WIĘCEJ
 

Teatr Syrena w Warszawie
Kapitan Żbik i żółty saturator
teksty piosenek i reżyseria: Wojciech Kościelniak
muzyka: Mariusz Obijalski
scenografa i kostiumy: Anna Chadaj
choreografia: Ewelina Adamska-Porczyk
kierownictwo muzyczne, opracowanie i przygotowanie wokalne: Tomasz Filipczak
dyrygent: Tomasz Filipczak, Agnieszka Szczepaniak
reżyseria dźwięku: Daniel Szyba
choreografia: Ewelina Adamska-Porczyk
światło: Tadeusz Trylski
projekcje: Tomasz Grimm
obsada: Maciej Maciejewski/ Łukasz Szczepanik, Iga Rudnicka/ Ada Szczepaniak, Albert Osik/ Tomasz Więcek, Barbara Garstka/ Karolina Gwóźdź, Ewelina Adamska-Porczyk/ Adrianna Dorociak, Maciej Dybowski/ Michał Juraszek, Krzysztof Żabka, Karolina Szeptycka/ Anna Terpiłowska, Barbara Melzer/ Katarzyna Walczak, Marek Grabiniok/ Grzegorz Pierczyński, Marta Parzychowska, Sara Kaźmierska, Joanna Kierzkowska, Anna Pacocha, Dariusz Kowalewski, Krzysztof Tyszko, Damian Zawadzki, Tomasz Ziółek
zespół muzyczny: Maciej Tomaszewski/ Jakub Zaczkowski, Paweł Bomert/ Mirosław Wiśniewski/ Jarosław Igielski, Jan Malecha/ Tadeusz Nowak, Grzegorz Poliszak/ Marcin Jahr, Mariusz "Fazi" Mielczarek/ Mariusz Kozłowski, Wiesław Wysocki/ Wiktor Wysocki, Piotr „Ziarek” Ziarkiewicz/ Szymon Gwóźdź/ Alan Turonek, Andrzej Rękas/ Jakub Gumiński
premiera: 29.02.2020 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: