AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Poskramianie dzisiaj

Anne Tyler, Dziewczyna jak ocet. „Poskromienie złośnicy” Szekspira opowiedziane na nowo
Teatrolog i filmoznawca.
A A A
Anne Tyler, fot. Michael Lionstar  

Z okazji przypadającej w 2016 roku czterechsetnej rocznicy śmierci Williama Szekspira brytyjskie wydawnictwo Hogarth Press zaprosiło do współpracy znanych pisarzy;

zadanie polegało na stworzeniu powieściowych wersji dzieł Szekspira: Zimowej opowieści, Kupca weneckiego, Poskromienia złośnicy, Burzy, Makbeta, Otella, Króla Leara i Hamleta. Dotąd ukazały się cztery adaptacje: Zimowej opowieści (Przepaść czasu Jeannette Winterson), Kupca weneckiego (Shylock się nazywam Howarda Jacobsona), Poskromienia złośnicy (Dziewczyna jak ocet Anne Tyler) i Burzy (Czarci pomiot Margaret Atwood). Czekamy jeszcze na powieści Jo Nesbo (Makbet), Tracy Chevalier (Otello), Edwarda St. Aubyna (Król Lear) i Gillian Flynn (Hamlet). W Polsce seria Projekt Szekspir ukazuje się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego.

Można dyskutować o komercyjnym wymiarze projektu brytyjskiego wydawnictwa; w zamyśle powieści mają ukazywać się w tłumaczeniach na kilkanaście języków. Wydawnictwo Dolnośląskie reklamuje je hasłami: „Współcześni uznani pisarze”, „Dramaturg wszech czasów”, „Uniwersalne historie opowiedziane na nowo”. Niewątpliwie chwytem marketingowym jest również kompozycja tytułów i projekty okładek – centralny ich element stanowi tytuł dzieła Szekspira, a nie powieści, ta zaś określana jest jako „inspirowana Szekspirem”. 

Jeśli pominąć ów aspekt serii brytyjskiego wydawnictwa, interesujące wydają się przede wszystkim strategie adaptacyjne, jakie wybierają współcześni pisarze. Aneta Mancewicz, pisząc o dramatycznych adaptacjach dzieł Szekspira (w tekście Adaptacja jako synergia – wstępie do wydanej kilka lat temu antologii Córki Leara i inne parafrazy), zauważa, że w ostatnich dekadach wzrosło znaczenie adaptacji „jako narzędzia do tworzenia kultury, a także do sposobu refleksji nad jej zmianami. [...] Na tle różnorakich form trawestacji, przeróbki dramatów Szekspira stanowią osobną kategorię. Z uwagi na wyjątkowy status elżbietańskiego autora w rozwoju zachodniej kultury, nawiązania do jego dzieł wchodzą w złożone relacje z historycznie zmiennymi kategoriami klasyki czy tradycji, a także kodami teatralnymi i kulturowymi. Wielowiekowa tradycja i globalny zasięg adaptacji Szekspira sprawiają, że stosunek kolejnych pokoleń twórców i widzów jego dramatów odzwierciedla rozwój europejskiej kultury, a także ilustruje zmieniające się związki między Zachodem a Wschodem”. Samo zjawisko adaptacji szekspirowskiej jest tym bardziej złożone i fascynujące, ponieważ, jak zauważają Daniel Fischlin i Mark Portier: „Adaptacja jest w centrum dzieła Szekspira i jego trwałej obecności w kulturze: Szekspir adaptował teksty źródłowe, a teraz jego «adaptacje» są adaptowane w wielu kontekstach kulturowych”.

Dlatego właśnie warto czytać powieści Projektu Szekspir jako znamienne dla świadomości zachodnich społeczeństw początku XXI wieku. Ich omawianie chciałabym zacząć od trawestacji dwóch komedii, o których Małgorzata Sugiera pisała: „Dwa przede wszystkim dramaty Szekspira budzą współcześnie żywe kontrowersje, domagając się zdecydowanych korekt ideologicznych: jednoznaczne w swojej wizji małżeństwa i społecznie dopuszczalnych metod egzekwowania męskiej dominacji: Poskromienie złośnicy oraz równie nie do przyjęcia dla dzisiejszej wrażliwości antysemicki Kupiec wenecki”. Stwierdzenie to pochodzi z książki Wariacje szekspirowskie w powojennym dramacie europejskim – ale adekwatne może być w przypadku prozatorskich „przepisań” dramatów Szekspira.

W powieści Dziewczyna jak ocet, której akcja rozgrywa się współcześnie w Baltimore, Anne Tyler podąża za Szekspirowskim schematem, tyle że zmienia realia aranżowanego małżeństwa Kate Battisty i Piotra Szczerbakowa. Kate jest córką niedocenianego naukowca, doktora Battisty, od lat prowadzącego badania procesów autoimmunologicznych, w sensowność których nikt specjalnie już wierzy. Naukowcowi towarzyszy genialny asystent, problem w tym jednak, że jest Rosjaninem, a jego prawo do pobytu na terenie Stanów Zjednoczonych wygasa za kilka tygodni. Małżeństwo z rezolutną, choć niespecjalnie atrakcyjną Kate, która, rzuciwszy studia botaniczne, rozpoczęła pracę w przedszkolu, ma nie tyle uratować Piotra przed opuszczeniem nowego kraju, ile umożliwić ojcu dziewczyny dalsze prace i tym samym doprowadzić projekt do końca.

Pozornie zatem dochodzi do pewnych przemieszczeń wobec Szekspirowskiego schematu: Piotr, Rosjanin wychowany w domu dziecka i nieznający matki, która porzuciła go na progu przytułku, wydaje się w tej grze słabszym zawodnikiem. Ale tylko pozornie, bowiem wytrwałe, choć niezbyt wyrafinowane zabiegi dwóch naukowców sprawiają, że dziewczyna nagle zaczyna dostrzegać, iż zamążpójście poprawi jej samoocenę, a co najważniejsze – zmieni całkowicie społeczną pozycję, zacznie być bowiem doceniana przez koleżanki z pracy.

Po monologu Kate, która w XXI-wiecznym wcieleniu szekspirowskiej złośnicy mówi nie o małżeńskiej opiece i kobiecej bezbronności wobec świata, ale o tym, jak trudno we współczesnym świecie być mężczyzną, i wezwaniu Piotra „pocałuj mnie Katiu”, następuje epilog. Po jedenastu latach poznajemy kilkuletniego syna (jakżeby inaczej – to musiał być syn) szczęśliwej i wciąż zakochanej pary. Dowiadujemy się też, że doktor Battista i Piotr zdobyli nagrodę – jej odbiór w dalekim kraju, i to w dodatku zimą, sugerować ma czytelnikowi Nagrodę Nobla, zaś Kate udaje się właśnie po odbiór prestiżowej nagrody Związku Botanicznego. Poskromienie złośnicy zakończyło się sukcesem – Anne Tyler właściwie nie dokonała żadnej ideologicznej korekty.

Przyznam, że Dziewczyna jak ocet była dla mnie rozczarowaniem. Zgrabne przetworzenie Szekspirowskiej komedii wydaje się dość banalne – Tyler w istocie przyznaje rację tym, którzy nadal uważają, że podstawowym warunkiem bycia kobietą jest spełnienie w małżeństwie i macierzyństwie. Owszem, współczesna Kate odnosi również sukcesy zawodowe, ale to w istocie drugorzędne – taki bonus dla prymuski domowego ogniska, troszczącej się o trzech mężczyzn, z których dwóch jest wybitnych, a trzeci niewątpliwie rośnie na kolejnego geniusza.

Pozostaje jednak pytanie: czy popularna powieść mogła odrzucić ów schemat? Czy jakakolwiek korekta ideologiczna, zdaniem Małgorzaty Sugiery oraz większości współczesnych badaczy humanistyki (i nie tylko, również większości znanych mi kobiet), niezbędna – była w tym przepisaniu w ogóle zamierzona? Najbardziej rozczarowująca jest nie powieść Ann Tyler, ale świadomość, że stanowi ona realizację współczesnych oczekiwań czytelników.

09-08-2017

Anne Tyler, Dziewczyna jak ocet. „Poskromienie złośnicy” Szekspira opowiedziane na nowo (Vinegar Girl. "The Taming of the Shrew" Retold), z angielskiego przełożył Łukasz Małecki, Wydawnictwo Dolnośląskie 2016

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: