AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Przykrajanie wyobraźni

Cała prawda o Szekspirze (All Is True), reż. Kenneth Branagh, Wielka Brytania 2018
Teatrolog i filmoznawca.
A A A
 

Przed laty to właśnie Kennethowi Branaghowi kino szekspirowskie zawdzięczało swój renesans (o „gatunku szekspirowskim” wspominałam w recenzji Makbeta w reżyserii Justina Kurzela). Sukces, jaki odniósł Henryk V (1989), pierwszy film Branagha, można porównać jedynie z powodzeniem Henryka V (1944) Laurence’a Oliviera.

Jan Kott w 1991 roku pisał o debiucie brytyjskiego reżysera w nawiązaniu do arcydzieł Akiry Kurosawy: „[…] niespodziewanie w tych nieoczekiwanych powinowactwach Henryk V w inscenizacji filmowej Kennetha Branagha ma w sobie podobną «współczesność» jak filmy Kurosawy. Naszą współczesność nie w pozorach i fałszu kostiumu, ale w okrucieństwach panowania i w okrucieństwie wojny, gdzie jak pod Azincourt we mgle i w kurzawie splatają się ze sobą ciała na ziemi gęstej od krwi zmieszanej z błotem” (Szekspir współczesny 2. „Płeć Rozaliny” i inne szkice).

Kenneth Branagh, podobnie jak kilkadziesiąt lat przed nim Laurence Olivier, w czterech filmach: Henryku V, Wiele hałasu o nic (1993), Hamlecie (1996) i Straconych zachodach miłości (2000), wyznaczył paradygmaty, wobec których musieli się określić kolejni realizatorzy szekspirowskich adaptacji. Co jednak znamienne, model zaproponowany przez Branagha okazał się dużo mniej trwały niż ten Olivierowski. Już w Straconych zachodach miłości doszukiwano się pierwszych symptomów wyczerpania Branaghowskiej formuły – realizowania dramatów Szekspira bez nadmiernych „udziwnień”. Owszem, reżyser niekiedy zmieniał czas akcji, jak choćby w Hamlecie, ale nie dokonywał radykalnych redukcji tekstu, nie wprowadzał nowych postaci ani nie usuwał tych kluczowych. Jak sam wielokrotnie deklarował: „Moje poglądy i stosunek do sztuki ukształtowane zostały przez środowisko klasy robotniczej, z której pochodzę. […] Wierzę w popularną rozrywkę oraz podstawową formę komunikacji. Jestem przekonany, że właśnie Szekspir przedstawiony wiernie i bez udziwnień będzie się […] podobał. Właściwie nie mam nic przeciwko przeniesieniu akcji Burzy, na przykład, w lata dwudzieste następnego tysiąclecia. Tylko po co?”.

W filmie z 2000 roku najsilniej ujawnia się stylizacja, jakiej reżyser poddał świat przedstawiony. O ile jednak demonstracyjnie sztuczne komponowanie przestrzeni dramatu było zasadne w wypadku Straconych zachodów miłości, zawiodło w piątej adaptacji Branagha, Jak wam się podoba (2006). Akcję reżyser umieszcza w XIX-wiecznej Japonii: „sen o Japonii” – taki napis ukazuje się zaraz po informacji o miejscu akcji. Istotnie, Szekspirowska komedia może być w interpretacji Branagha snem mieszkańców jednego z tych „miniaturowych królestw”, którzy uciekają do Lasu Ardeńskiego (las wydaje się dobrze utrzymanym ogrodem pałacowym), by przez chwilę zapomnieć o więzieniu codzienności. Jak wam się podoba jest pierwszą szekspirowską adaptacją reżysera, w której nie gra on jednej z głównych ról. Finałowe „Kamera, stop!”, które słyszymy zza kadru, to jedyny ślad obecności Branagha w tej ekranizacji. Przez kilkanaście lat realizował dramaty Szekspira w teatrze, nakręcił również kilka filmów. Oglądaliśmy go w roli Laurence’a Oliviera w Moim tygodniu z Marylin (2011) Simona Curtisa. Dla fanów Branagha jasnym było, że po zagraniu Oliviera –wcześniej czy później – zagra Williama Szekspira.

3 maja do polskich kin wszedł film Cała prawda o Szekspirze. Tłumaczenie oryginalnego tytułu – All Is True – nie tylko, mówiąc delikatnie, brzmi nie najmądrzej i nie najzgrabniej, ale też wypacza zawarty w angielskiej frazie zamysł reżysera. Kenneth Branagh tworzy opowieść o ostatnich latach życia Williama Szekspira – po pożarze The Globe w 1613 roku poeta wraca do Stratfordu, gdzie usiłuje odnaleźć spokój na łonie rodziny. Przy czym zakładając, że all is true, reżyser daje sobie prawo do snucia historii niedalekiej od faktów z życia bohatera (choć tych, jak wiadomo, znamy bardzo niewiele), a jednocześnie wypełnionej bardzo subiektywnym wyobrażeniem o człowieku, który stworzył najwspanialsze dramaty świata.

Powiedzmy od razu: All Is True jest, moim zdaniem, filmem nieudanym. Co więcej, może wypaczać nasze – i tak nikłe – pojęcie nie tylko o samym Szekspirze, ostatnich jego latach, ale też o epoce, w jakiej żył. Branagh naturalnie odwołuje się do licznych przecież badań biograficznych, jego filmu nie można czytać jako próby stworzenia alternatywnej biografii. Na poziomie dostępnych nam faktów prawie wszystko się zgadza, problem leży raczej w ich przedstawieniu i interpretacji. Oczywistym jest, że twórca ma prawo do swobody w rozkładaniu akcentów, ukazywaniu relacji między postaciami etc. Pytanie tylko, na ile subiektywizm spojrzenia banalizuje sprawy nieproste i – w rezultacie – nie prowokuje wyobraźni widza, ale wyraźnie ją ogranicza.

„On, który wyobrażał sobie życie królów i buntowników, rzymskich cesarzy i czarnych rycerzy [...], miał teraz zanurzyć się w zwyczajności. Zamierzał zainscenizować ostatni, fantastyczny eksperyment: odegrać codzienne życie szlachetnie urodzonego ziemianina, wystąpić w roli, którą konstruował od lat, od zakupienia herbu, inwestycji i decyzji zatrzymania rodziny w Stratfordzie po starannie podtrzymywane więzi towarzyskie. Po co to zrobił? Częściowo wskutek zadawnionego braku” – pisze Stephen Greenblatt w znakomitej pracy Shakespeare. Stwarzanie świata. Autor jednak ów zadawniony brak – „domniemaną pustkę duchową i uczuciową” – uznaje tylko za jedną z przyczyn decyzji o „odegraniu codziennego życia szlachetnego ziemianina”. „Jednakże opowiedzenie się Shakespeare'a za codziennością nie daje się sprowadzić wyłącznie do problemu braku i kompensacji; jest to kwestia natury całego olśniewającego dzieła jego wyobraźni”. Kenneth Branagh, tworząc film o trzech ostatnich latach życia Szekspira, skupił się jedynie na „problemie braku i kompensacji”. Stworzył przy tym portret kobiet, który odzwierciedla raczej współczesne pobożne życzenia co do ich miejsca w społeczeństwie początku XVII wieku, niż ówczesny stan rzeczy.

Po co Branaghowski Szekspir wraca do Stratfordu? By opłakać zmarłego kilkanaście lat wcześniej nastoletniego syna Hamneta. Jak trafnie zauważa jego żona, Anne Hathaway (Judi Dench), nie było go wówczas w domu – w Londynie pisał Wesołe kumoszki w Windsoru. Teraz William pragnie uczcić i pożegnać obdarzonego, jak się wydaje, wyjątkowym talentem poetyckim syna. Brata bliźniaka zgorzkniałej Judith (świetna Kathryn Wilder), niepiśmiennej, niezamężnej dwudziestoośmioletniej kobiety, która wie, że nie jest ulubienicą ojca i nie otrzyma należnej jej części spadku. Ten bowiem nadzieję przedłużenia rodu pokłada w ukochanej (i zamężnej) Susannie (bardzo dobra Lydia Wilson). All Is True jest opowieścią o pragnieniu złożenia życia w całość, tyle że – co tu kryć – nie wybrzmiewa ona zbyt wiarygodnie.

Owszem, Szekspir oddaje się ogrodnictwu, stara się odbudować relacje rodzinne, wreszcie: poznaje tajemnicę, jaką przez lata skrywały przed nim żona i córki, i której odkrycie pozwala mu uwolnić się od wyrzutów sumienia i powracających koszmarów. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że taki portret geniusza jest nie tyle niepełny, co dość istotnie wypaczony. Zabrakło bowiem pokazania „olśniewającej wyobraźni”, wspominanej przez Greenblatta. Szekspir Branagha jest sympatycznym mężczyzną u schyłku życia i trudno dostrzec w nim człowieka o nieprzeciętnym umyśle, szalonej determinacji, pasji, które pozwoliły osiągnąć synowi prostego rękawicznika tak wiele i stać najsłynniejszym Brytyjczykiem wszech czasów. O tych niezwykłych przymiotach artysty wspomina w jedynej naprawdę interesującej scenie Henry Wriothesley (Ian McKellen), mecenas poety i adresat części Sonetów. W rozmowie przy kominku, prowadzonej przez dojrzałych mężczyzn, po raz pierwszy i jedyny w filmie pojawiają się emocje, które tłumaczą intencje i zachowania postaci. Wypowiadany najpierw przez Branagha potem przez McKellena Sonet 29 na krótką chwilę uzmysławia widzowi, że oglądamy opowieść o geniuszu, jednym z największych, jakich znała ludzkość. 

Jednak tym, co w All Is True wydało mi się najmniej fortunne i – najkrócej mówiąc –fałszywe, jest przedstawienie kobiet. Anne, Judith i Susannah to niewątpliwie interesujące bohaterki, ale scenarzysta Ben Elton i Kenneth Branagh postanowili je jeszcze „uatrakcyjnić”. Kluczem okazał się tu słynny esej Virginii Woolf z 1929 roku, Własny pokój, w którym autorka pisze o „niemożliwości, zupełnej i całkowitej, aby jakakolwiek kobieta zdołała napisać dramaty Szekspira w czasach Szekspira”. Woolf proponuje czytelnikom pewien myślowy eksperyment: „pozwólcie, że spróbuję sobie chociaż wyobrazić, co by się stało, gdyby Szekspir miał cudownie utalentowaną siostrę imieniem, powiedzmy, Judith”. W All Is True ten rodzaj spekulacji zyskuje, rzecz jasna, inną postać, ale twórcy za wszelką cenę starają się przekonać widza, że dzięki ciężkiej pracy (sic!) kobiety w czasach Szekspira miały szansę samorozwoju i doskonalenia swoich intelektualnych możliwości. Nawet jeśli nikomu nawet nie przyśniło się, że można posłać je do szkoły.


„Nie pozwolę prawdzie zepsuć dobrej historii” – stwierdza w rozmowie z córką Branaghowski Szekspir. Tyle że historia opowiedziana w All Is True nie może być „dobra”, bo nie każda prawda poddaje się tak daleko idącym manipulacjom.

31-05-2019

Cała prawda o Szekspirze (All Is True), reż. Kenneth Branagh, Wielka Brytania 2018

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: