AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Ekscentryczki

Trąbka do słuchania, reż. Agnieszka Glińska, Narodowy Stary Teatr im. H. Modrzejewskiej w Krakowie
Doktorantka w Katedrze Teatru i Dramatu Uniwersytetu Jagiellońskiego, krytyczka teatralna, kuratorka. Publikuje w „Didaskaliach” i „Dialogu”.
A A A
fot. Ryszard Kornecki  

Na początku spektaklu kilkanaścioro aktorów i aktorek zbiera się na scenie, tworząc chór pod batutą postaci, o której nie wiemy jeszcze, jak się nazywa, ale już możemy dostrzec, że została wystylizowana na reżyserkę Agnieszkę Glińską. Zespół podzielony jest na głosy, znaczenie mają tutaj ich wysokość i barwa, a w mniejszym stopniu płeć śpiewających. Według tego drugiego kryterium postaci zostaną podzielone dopiero później. Głosy harmonizują ze sobą i przedstawiają publiczności rozbudowane motto spektaklu. Jego część stanowi wiersz Anny Świrszczyńskiej Stałam się słońcem. Aktorki śpiewają słowa poetki: „Kiedy zgasło nade mną słońce, musiałam sama stać się słońcem. To było trudne, ale teraz jaka wygoda”. Motto nas nie zwiedzie. Glińska, razem ze współautorką scenariusza Martą Konarzewską, wystawiła Trąbkę do słuchania Leonory Carrington, opowiadając przede wszystkim o taktykach kobiecej emancypacji w świecie urządzonymi i zarządzanym przez mężczyzn oraz o tym, jak i z kim w takim świecie można zawiązywać przyjacielskie sojusze.

W Trąbce ze Starego Teatru główną bohaterkę – Marian Leatherby – grają dwie aktorki: Natalia Kaja Chmielewska i Anna Dymna. Dzieląca je różnica wieku nie służy jednak temu, by starsza mogła opowiedzieć o młodszej, o tym, jak znalazła się w miejscu, w którym obecnie jest, i co w międzyczasie przeżyła. Dwie Marian to kobiety w różnym wieku, które na różne sposoby doświadczają opresji związanej ze swoją płcią. Młodsza funkcjonuje głównie jako córka, której losem rodzice mogą rozporządzać w dowolny sposób, z kolei starsza Marian – spełniwszy swoją rolę matki i babci – zostaje wysłana do ośrodka dla osób w podeszłym wieku, ponieważ, jak ocenił to jej syn wraz ze swoją rodziną, w domu tylko przysparza kłopotów. Choć w samej bohaterce trudno byłoby się dopatrzeć cech, które usprawiedliwiłyby objęcie jej specjalnym nadzorem instytucji prowadzonej przez doktora Gambita (Szymon Czacki, Grzegorz Mielczarek), to trafiając do Lightsome Hall, błyskawicznie zostaje ona otoczona przez kobiety niemalże całkowicie ukształtowane przez męskie wyobrażenia o takich „przypadłościach” jak rozwiązłość czy szaleństwo. Aktorki w spektaklu Glińskiej raz po raz z dezynwolturą wchodzą w klisze wizerunków kobiet odmawiających realizacji społecznych i obyczajowych norm, żeby zaraz wycofać się z nich i sprowokować do pytania o to, co nas jako publiczność – a szczególnie zgromadzone na widowni kobiety – śmieszy i jakiego rodzaju zachowania wobec bohaterek ten śmiech legitymizuje.

W Trąbce do słuchania humor jest narzędziem kreowania postaci (nie tylko kobiecych), ale śmiech staje się również narzędziem oporu wobec systemu działania instytucji. Marion udaje się całkowicie wyprowadzić z równowagi Gambita jedynie tym, że zaczyna się śmiać z ćwiczeń fizycznych, które doktor proponuje swoim „pacjentkom”. W scenie tej nie trudno zauważyć, że przewaga mężczyzn nad zgromadzonymi w ośrodku kobietami jest kwestią chwilowej równowagi, którą łatwo jest zachwiać. Przyczyną tego stanu jest nie tylko przewaga liczebna bohaterek, ale też osobliwość przestrzeni, w której się znajdują. Lightsome Hall w krakowskiej Trąbce nie wygląda jak instytucja medyczna. Nie jest też odbiciem opisów absurdalnych budynków składających się na kompleks, który Carrington zawarła w swojej książce. Scenografia zaprojektowana przez Monikę Nyckowską wyraźnie dzieli się na dwie części. Dolna, do której należą podłoga i ustawiane na niej krzesła, podlega ciągłym reorganizacjom. Może stać się zarówno parkiem, wagonem kolejowym i salonem. Z kolei górna obejmuje zawieszone nad sceną obiekty, konstrukcją przypominające karuzele przypinane nad dziecięcymi łóżeczkami, oraz lekko zakrzywiony okrągły ekran, na którym wyświetlane są projekcje wideo. Estetyka scenografii przywodzi na myśl plastyczne dziedzictwo surrealistów. Choć możemy rozpoznać w niej pewne konkretne kształty, to są one poddane tak daleko idącej transformacji, że nie sposób uzyskać pewności co do tego, czym właściwie są.

Zabawne i absurdalne sceny z powieści Carrington, inscenizowane przy użyciu rozmaitych środków choreograficznych, muzycznych i wizualnych, zostały przez Konarzewską i Glińską zestawione z oszczędnymi scenami odnoszącymi się do współczesnej obyczajowości. Podczas tych scen aktorzy i aktorki zajmują krzesła ustawione frontem do publiczności i swoje partie dialogowe czytają, posługując się skryptami. Choć środki inscenizacyjne są tutaj minimalne, bez problemu możemy rozpoznać sytuacje, w których zostają przedstawione postaci. Żona tłumaczy się wyzywającemu ją mężowi ze swojego braku entuzjazmu podczas przyjęcia. Córka odpowiada przed ojcem za niezjedzone śniadanie. Kobieta zmuszona jest udowadniać mężczyźnie, że wygłaszane przez nią opinie są poparte refleksją i doświadczeniem. Choć sceny te odwołują się do podobnych mechanizmów społecznych, co te, o których pisała Carrington, to nie sposób się z nich śmiać. Budzą niepokój i złość. Lekkość obecna w innych scenach spektaklu w tych ulatuje i jej nieobecność przyprawia publiczność o odczuwalny dyskomfort.

Najjaśniejszym światłem spektakl błyszczy paradoksalnie nie wtedy, kiedy bohaterki zyskują przewagę nad mężczyznami i prawami prowadzonej przez nich instytucji. Są najbardziej zabawne i pełne energii, kiedy mogą przebywać we własnym towarzystwie, okazywać sobie sympatię i ciesząc się swoją obecnością. Na pokazie, który miałam szansę zobaczyć, publiczność najżywiej reagowała, kiedy na scenie pojawiała się Dorota Pomykała, odgrywająca Carmellę, przyjaciółkę starszej Marion. Carmella została przez aktorkę wykreowana na odważną i energiczną kobietę, zainteresowaną nie tylko przetrwaniem w rzeczywistości, która chciałaby zepchnąć ją na margines, ale prowadzeniem szczęśliwego życia na własnych warunkach.

W tym kontekście istotne jest samo umieszczenie w centrum spektaklu bohaterek, które ze względu na swoją płeć i wiek są słabo reprezentowane w kulturze. Czyni ono Trąbkę do słuchania Glińskiej przedstawieniem politycznym w takim sensie, w jakim polityczną jest sztuka angażująca się w rekonfiguracje pola widzialności i problematyzację tego, kto jest w nim obecny, i kto znajduje się poza jego granicami. Trąbka jest jednocześnie uroczym spektaklem celebrującym teatralność jako konwencję bogatą w środki wizualne, dźwiękowe i choreograficzne oraz momentami dotkliwą refleksją na temat tego, jak działają związane z płcią społeczne mechanizmy opresji i kontroli.

23-03-2022

Narodowy Stary Teatr im. H. Modrzejewskiej w Krakowie
Leonora Carrington
Trąbka do słuchania
tłumaczenie: Maryna Ochab
reżyseria: Agnieszka Glińska
scenariusz / adaptacja: Maria Konarzewska, Agnieszka Glińska
scenografia i kostiumy: Monika Nyckowska
reżyseria światła: Maciej Edelman
kompozycja: Justyna Skoczek, Wojciech Kiwer
wideo: Agata Trzebuchowska, Maciej Edelman
choreografia: Katarzyna Witek
obsada: Bolesław Brzozowski, Natalia Kaja Chmielewska, Szymon Czacki, Lidia Duda, Anna Dymna, Ewa Kaim, Zbigniew W. Kaleta, Zbigniew Kosowski, Grzegorz Mielczarek, Adam Nawojczyk, Beata Paluch, Anna Paruszyńska-Czacka, Dorota Pomykała, Paulina Puślednik, Anna Radwan, Łukasz Szczepanowski, Jerzy Trela, Katarzyna Witek, Alicja Wojnowska
premiera: 27.11. 2021

galeria zdjęć Trąbka do słuchania, reż. Agnieszka Glińska, Narodowy Stary Teatr im. H. Modrzejewskiej w Krakowie Trąbka do słuchania, reż. Agnieszka Glińska, Narodowy Stary Teatr im. H. Modrzejewskiej w Krakowie Trąbka do słuchania, reż. Agnieszka Glińska, Narodowy Stary Teatr im. H. Modrzejewskiej w Krakowie Trąbka do słuchania, reż. Agnieszka Glińska, Narodowy Stary Teatr im. H. Modrzejewskiej w Krakowie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: