AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

O stawaniu się sobą

Niepokój przychodzi o zmierzchu, reż. Małgorzata Wdowik, Wrocławski Teatr Pantomimy
Reżyser teatralny, historyk i teoretyk teatru. Profesor na Uniwersytecie Wrocławskim i w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, absolwent Politechniki Wrocławskiej (1979) oraz Wydziału Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST (1986). Publikuje m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”.
A A A
fot. Natalia Kabanow  

Wrocławski Teatr Pantomimy w najnowszej premierze odważnie podjął jeden z najważniejszych dziś i najtrudniejszych problemów: traumy rozwojowej. Małgorzata Wdowik, „reżyserka doświadczeń”, stworzyła poruszające wydarzenie teatralne inspirowane głośną powieścią Niepokój przychodzi o zmierzchu. Książkę napisała osoba niebinarna, Marieke Lucas Rijneveld.

Urodziła się na holenderskiej wsi. Rodzice nadali jej żeńskie imię Marieke. Dziewczynka czuła się jednak bardziej chłopcem. Naśladowała chłopców w ubiorze i zachowaniu. Małe dzieci są jednak płciowo neutralne, więc kwestie genderowe nie zaprzątały małej Marieke. Później, w okresie nastoletnim, Marieke ubierała się i zachowywała jak dziewczynka. Powoli też zaczęła rozumieć różnice pomiędzy płcią biologiczną i kulturową. Kiedy skończyła dwadzieścia lat, zdecydowała, że jednak identyfikuje się nie tylko z płcią żeńską, i przyjęła drugie imię Lucas.

Mała Marieke doświadczyła wielu traum. Kiedy miała trzy latka, w wypadku zginął jej ukochany brat. Wpadł pod koła autobusu. Kiedy miała dziesięć lat, epidemia pryszczycy zrujnowała wiele gospodarstw w Holandii, zmuszając hodowców do wybicia milionów krów i byków. W procesowaniu traum nie pomagało surowe protestanckie wychowanie czy wiara w karzącego Boga.

W roku 2018 Marieke Lucas Rijneveld, wówczas jako Lucas, opublikował w ramach terapii książkę Niepokój przychodzi o zmierzchu. Powieść stała się sensacją literacką nie tylko w rodzimej Holandii. W roku 2020 Rijneveld i Michele Hutchison, tłumaczka książki na język angielski (The Discomfort of Evening), otrzymali wspólnie Międzynarodową Nagrodę Bookera. W angielskich komentarzach niebinarną autorkę określano zaimkiem w liczbie mnogiej, they/them.

Marieke Lucas Rijneveld wciąż sobą się staje. Podobno ostatnio znowu jest kobietą. Osoba niebinarna, zmagająca się z własną tożsamością i traumami dzieciństwa, ma unikalny wgląd w proces dojrzewania. Książka nie jest jednak autobiografią, choć osobiste przeżycia małej Marieke nadały wielką moc opowieści o niezwykłej dziewczynce, która przestała zdejmować kurtkę, kiedy miała dziesięć lat. Holenderskie imię głównej bohaterki, Jas, znaczy „kurtka”.

Małgorzata Wdowik z wielkim talentem przełożyła poetyckie obrazy książki na język współczesnego teatru. Pomógł jej w tym trudnym procesie dramaturg i pisarz Robert Bolesto. Powieść jest niezwykle gęsto napisana, wybór obrazów scenicznych musiał być piekielnie trudny. Spektakl we Wrocławskim Teatrze Pantomimy jest nie tylko adaptacją prozy, to raczej performatywny ekwiwalent powieści o podobnej sile rażenia.

Śmierć Matthiesa, starszego brata dziewczynki o imieniu Jas, traumatyzuje całą rodzinę. Ojciec i Matka, sparaliżowani bólem, zamieniają się w żywe trupy. Siostra Hanna zatraca się we własnej seksualności. Drugi brat, Obbe, poddaje siostry coraz bardziej okrutnym i perwersyjnym testom. Jas odkrywa pęknięcie we własnej cielesności. Rozwija się jako kobieta, ale trauma zamyka ją w klatce dzieciństwa.

W inscenizacji Wdowik główną bohaterkę kreują dwie osoby: ośmioletnia Urszula Kuśnierz i Agnieszka Dziewa, wybitna performerka. Obie nie rozstają się z czerwoną kurtką. Spektakl otwiera i zamyka dziewczynka. W pierwszej scenie prosi Boga, żeby zabrał jej brata zamiast ukochanego króliczka, co zresztą natychmiast się dzieje, bo Matthies się topi. W finale dziewczynka ukręca króliczkowi głowę w akcie najwyższej ofiary, żeby przebłagać Boga i uwolnić się od poczucia winy za śmierć brata.

„Dziewczęcość” ciąży bohaterce przez cały spektakl pomimo podejmowania przez Agnieszkę Dziewę radykalnych prób wyzwolenia się od Boga i od pętającej ją kurtki. W połowie przedstawienia próba zdjęcia kurtki przeradza się w porywający performans – kurtka szybko przejmuje inicjatywę i kontrolę nad ruchami artystki. Dziewa znika i po scenie zdaje się paradować sama kurtka.

Anna Nabiałkowska i Jan Kochanowski dają równie mistrzowskie popisy sztuki pantomimy w rolach rodziców martwych za życia. Nabiałkowska, przygarbiona i zgięta, przypomina zombi. Porusza się mechanicznie. Jest pozbawiona emocji. Głos ma delikatny, niemal dziewczęcy. Nigdy nie odsłania twarzy, jak Maja Komorowska w Księciu Niezłomnym Grotowskiego.

Ojciec w kreacji Kochanowskiego zapętla się we własnych ruchach i gestach. Chce być dobrym tatą, ale jest tylko żywym trupem z popularnych seriali telewizyjnych. Kiedy Weterynarz ogłasza wyrok śmierci na krowy, Ojciec wydaje ze swych trzewi nieludzki skowyt i sam zamienia się w zwierzę ofiarne. W książce Jas wyobraża sobie, że rodzice w piwnicy ukrywają Żydów, ale wątek ten nie pojawia się w spektaklu. Śmierć wypróżniła Ojca i Matkę z nadziei. Świat to już tylko miejsce zagłady.

Ubój bydła, jedna z najbardziej wstrząsających scen w spektaklu, wirtuozowsko odegrana, to porażająca metafora współczesnej rzeczywistości, szczególnie w Polsce. Przy jednej z naszych granic giną wciąż niewinni ludzie, do drugiej zbliżają się Rosjanie, siejąc śmierć i spustoszenie. To w Europie. W Afryce toczy się dziś dwadzieścia pięć wojen.

To przedstawienie mogło powstać tylko w Teatrze Pantomimy. Niezwykły kunszt i dyscyplina wewnętrzna artystów sprawiają, że zanika różnica pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem. Każdy z nas stać się może żertwą ofiarną. Ciała odgrywają w tym spektaklu ważniejszą wolę od słów czy to mówionych, czy wyświetlanych na tylnej ścianie. Artyści zastygają w bezruchu na długie chwile, poruszają się często jakby nie z własnej woli i tylko wtedy, kiedy muszą. To ciała we władzy sił obcych, może zła.

Mistrzem tego niezwykłego kultu śmierci jest Weterynarz. Artur Borkowski wkracza na scenę wyłącznie w chwilach osobliwych. Zawsze ma na sobie przerażający kostium rzeźnika z długimi, czerwonymi rękawicami. To on przynosi rodzinie wiadomość o śmierci Matthiesa. Potem poleca Ojcu wyrżnąć wszystkie krowy. W finale kokietuje Jas – zapowiadając ciąg dalszy koszmaru.

Druga powieść Rijnevelda ukazała się już po polsku. Ma tytuł Mój mały zwierzaku i podejmuje temat pedofilii. 49-letni weterynarz ma romans z 14-letnią córką farmera. Reżyser Ivo van Hove zaadaptował holenderski oryginał powieści na scenę teatru. Rolę Weterynarza powierzył Hansowi Kestingowi, najwybitniejszemu aktorowi w zespole Internationaal Theater Amsterdam.

Borkowski, jak Kesting, obdarzony jest wyjątkowo silną obecnością sceniczną. W przedstawieniu ogranicza się do kilku słów i prostych gestów. Proponuje teatr minimalistyczny, świadectwo artystycznej dojrzałości i wiary we własny talent.  

We wrocławskim spektaklu zadebiutowała Karolina Paczkowska, nowa artystka w zespole Pantomimy. Jej Hanna, siostra Jas, odważnie odkrywa własną seksualność. Nie buntuje się, kiedy brat używa jej ciała do przeprowadzania perwersyjnych eksperymentów. Uwodzi publiczność erotycznym tańcem.

Fascynującą rolę zbudował w spektaklu Eloy Moreno Gallego. Gra królika. W książce ma na imię Dieuwertje, jak popularna prezenterka programów dla dzieci w telewizji holenderskiej. W kosmosie dziewczynki o imieniu Jas, żeby królik mógł żyć, musiał umrzeć jej brat Matthies. Królik to jedyne żywe zwierzę pośród atrap konia, psa i szczura. Przez cały spektakl rytmicznie okrąża scenę w desperackiej nadziei, że życie ostatecznie pokona śmierć.

Czarne figury zwierząt tkwią złowieszczo w śniegu pokrywającym scenę. To niezwykłe rzeźby Jana Baszaka. Małgorzata Wdowik zaprosiła do projektu wyjątkowo zdolnych artystów. Baszak wraz ze scenografem Aleksandrem Prowalińskim znakomicie „zamieszkali” surową przestrzeń wrocławskiego Centrum Sztuk Performatywnych „Piekarnia”. Wiejska izba pokryta śniegiem jest równocześnie stajnią i łąką. Mikrokosmos przenika się ze wszechświatem. Uniwersalny charakter nadają przedstawieniu także proste i funkcjonalne kostiumy Mai Skrzypek.

Przedstawienie rozpoczyna się od żywej szopki. Podczas wchodzenia publiczności na widownię „święta rodzina” trwa nieruchomo w plastikowej klatce z przezroczystymi ścianami. Zbliża się wszak Boże Narodzenie. Wszyscy bohaterowie zarówno książki, jak i przedstawienia należą do Holenderskiego Kościoła Reformowanego. Wciąż się modlą, chodzą na mszę i cytują Biblię, ale to uczynki determinują ich relacje z milczącym Bogiem.

Jas nigdy nie uwolni się od poczucia winy. Nie pozwoli jej na to protestancki Bóg. Po ukręceniu głowy ukochanemu królikowi „wieczna” dziewczynka zastyga w plastikowej klatce, która w finale spektaklu przemienia się w powieściową zamrażarkę. Jas zatrzaskuje się w mroźnym wnętrzu, żeby dokonać ofiary z siebie samej i wreszcie spotkać zmarłego brata. Dziewczynka może stać się sobą dopiero w akcie samobójstwa. Tylko wtedy Bóg przestanie ją wreszcie dręczyć. Przerażająca diagnoza stanu umysłowego wielu dzieci także w Polsce.

Potężne dźwięki muzyki elektronicznej Agaty Zemli wynoszą przedstawienie na poziom liturgii. Coraz bardziej obłąkane zabawy dzieci przemieniają się w rytuały również za sprawą znakomitej reżyserii światła Aleksandra Prowalińskiego.

Śmierć w tym niezwykłym projekcie performatywnym zostaje ostatecznie pokonana i przezwyciężona przez piękno! Dobra sztuka zachwyca i pomaga przetrwać. Spektakl Niepokój przychodzi o zmierzchu trzeba koniecznie zobaczyć i usłyszeć, ale nade wszystko warto go doświadczyć!

22-03-2023

Wrocławski Teatr Pantomimy
Niepokój przychodzi o zmierzchu
na podstawie powieści Marieke Lucasa Rijnevelda
scenariusz, adaptacja: Robert Bolesto
reżyseria: Małgorzata Wdowik
współpraca dramaturgiczna: Magdalena Komornicka
scenografia, reżyseria światła: Aleksandr Prowaliński
kostiumy: Maja Skrzypek
muzyka: Agata Zemla
rzeźby: Jan Baszak
obsada: Agnieszka Dziewa, Urszula Kuśnierz (gościnnie), Anna Nabiałkowska, Karolina Paczkowska, Artur Borkowski, Eloy Moreno Gallego, Jan Kochanowski, Jakub Pewiński
premiera: 3.03.2023

galeria zdjęć Niepokój przychodzi o zmierzchu, reż. Małgorzata Wdowik, Wrocławski Teatr Pantomimy Niepokój przychodzi o zmierzchu, reż. Małgorzata Wdowik, Wrocławski Teatr Pantomimy Niepokój przychodzi o zmierzchu, reż. Małgorzata Wdowik, Wrocławski Teatr Pantomimy Niepokój przychodzi o zmierzchu, reż. Małgorzata Wdowik, Wrocławski Teatr Pantomimy ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę: