AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Oświadczenie

Szanowni Państwo!

 

Przestrzeń publicystyki, bądź też felietonistyki branżowej jest oczywiście przestrzenią niezależną, pozostawiającą autorom wolność formułowania sądów, opinii, a nawet ocen. Nie mniej jednak, opinia publiczna oczekuje, że będą one bazowały na faktach oraz rzetelnych i wiarygodnych informacjach. 

 

Opublikowana na portalu teatralny.pl opinia Pana Łukasza Drewniaka: https://teatralny.pl/opinie/k378-waldemar-razniak-moje-zaslugi-moje-zaslugi,3915.html zawiera w swojej treści nieprawdziwe informacje, których rozpowszechnianie w przestrzeni publicznej narusza nie tylko moje dobre imię, ale również umniejsza wartości pracy twórczyń i twórców którzy współpracowali z NST przez ostatnie 4 lata, nie zapominając o widzach, którzy licznie i entuzjastycznie przyjmowali kolejne realizacje (w roku 2023 nasze 402 spektakle zobaczyło 66 021 widzów z frekwencją 95,73 %).

 

Rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji pomówień i plotek nie licuje w moim przekonaniu z rangą portalu teatralny.pl jako wiarygodnego źródła informacji. 

 

Zacznę od tego, iż nigdy i nigdzie nie powoływałem się na swoje „zasługi”, zaś tytuł felietonu został tak sformułowany, jakoby było to moje stwierdzenie, co może wprowadzać czytelnika w błąd. Wybór fotografii ilustrującej felieton również nie wydaje się być przypadkowy. Podsumowując moją kadencję w sposób tendencyjny wybrano zdjęcie zrobione w okresie pandemii podczas odbierania mojej nominacji. 

 

Sformułowania o tym jakoby zespół zgodził się na moją kandydaturę „chyba trochę w myśl zasady: Każdy lepszy od Mikosa” – jest zbyt daleko idącą swobodą wypowiedzi. Zanim zdecydowałem się przyjąć propozycję przyjechałem do Krakowa i rozpocząłem rozmowy z zespołem przekonując go do swojej osoby, co zaowocowało demokratycznym głosowaniem, w którym otrzymałem 90% poparcie.

 

Dla rzetelności informacyjnej autor powinien obok Anny Polony i Edwarda Linde-Lubaszenki jako namówionych do powrotu na deski sceniczne wymienić także św. p. Jerzego Trelę, któremu umożliwiliśmy powrót jego ukochanego teatru w przedstawieniu „Trąbka do słuchania” wg E. Carrington w reż. Agnieszki Glińskiej. Nie zaszkodziłoby też przypomnieć, że odejście Anny Polony i Jerzego Treli ze Starego było związane właśnie z działalnością Jana Klaty, od przytoczenia dyrekcji którego rozpoczyna Pan swój felieton, co było faktem.

 

Odnośnie „podziękowania za aktywność Radzie Artystycznej” to Rada Artystyczna jest statutowym organem Teatru, którego kadencja związana jest z kadencją danej dyrekcji. Dyrektor - zgodnie ze statutem - może dowolnie dobrać sobie skład Rady spośród zarówno pracowników teatru jak i zewnętrznych osób. Moją decyzją wobec upłynięcia kadencji Rady było natychmiastowe powołanie nowej w oparciu o demokratyczne wybory spośród członków zespołu artystycznego. W ten sposób postanowiłem związać swoją dyrekcję z poparciem zespołu, wyrażonym w głosowaniu zanim przyjąłem nominację ministerialną. Rada Artystyczna - której skład opublikowany jest oficjalnie na stronach internetowych teatru - towarzyszy nam w podejmowaniu większości kluczowych decyzji przez cały czas trwania naszej kadencji.

 

Nie mogę przejść do porządku nad zaprezentowaną postawą wartościowania repertuaru czy decyzji dyrektorskich w perspektywie politycznej i bycia pro lub anty-PIS, czy konsekwentnie powtarzaną przez tego autora tezą o tworzeniu „nowoczesnego teatru PISu”. Nikt spośród zapraszanych do współpracy twórców nie prezentował linii PISu, ani nie realizował spektakli wpisujących się w linię polityczną tej partii. Co więcej tacy twórcy jak Anna Smolar, Wojciech Rodak, Witold Mrozek, Paweł Sakowicz, Wiktor Rubin, Jolanta Janiczak, Jędrzej Piaskowski, Hubert Sulima, Karol Nepelski i inni - jawnie ją krytykują (nie tylko w swojej twórczości). 

 

Absolutnie nie zgodzić się muszę ze zdaniem, że w NST tworzony był teatr „bez atakowania Kościoła i rządzącej partii”. Dla poparcia powyższego polecam zapoznać się choćby z poniższymi publikacjami:

 

https://e-teatr.pl/krytyka-hipokryzji-to-nie-atak-20984

https://teatr-pismo.pl/17590-stary-to-zespol/

 

Na jakiej podstawie autor sformułował tezę, iż za mojej dyrekcji „Narodowy Stary Teatr stał się drugim, a może nawet czwartym teatrem w Krakowie” jak również, że „Słowacki miał lepszy zespół” jeśli w trakcie całej kadencji zespół 26 nagród i wyróżnień na najważniejszych ogólnopolskich festiwalach, a nasi aktorzy wspierają inne zespoły teatralne w swoich przedsięwzięciach artystycznych (również Teatr im. J. Słowackiego)?

 

Puentowanie powyższej tezy zdaniem „jako obywatele i opozycjoniści Raźniak i Bukowski nie zaistnieli” budzi nasz protest - zwłaszcza w obszarze obywatelskości. Przypisywanie sobie prawa do określania tego kto jest obywatelem, a kto nie, albo wartościowanie cech obywatelskich realizowaniem określonej przez autora wizji teatru jest najlepszą egzemplifikacją polityki dzielenia społeczeństwa, w której celowała krytykowana przez niego władza. W mojej opinii stanowi to rażące przekroczenie granic dozwolonej krytyki.

 

Największy sprzeciw wywołują w publikacji informacje dotyczące jak autor to określił „najpoważniejszych wizerunkowych wtop”. Nieprawdą jest, że „dyrektor przestraszył się radykalizmu tego spektaklu, Klaty, który wróci na stare śmieci i odzyska mentalnie zespół”. Powodem wstrzymania realizacji Ptaków Arystofanesa w reż. Jana Klaty była odmowa podpisania przez niego umowy przed rozpoczęciem realizacji. Wyczerpująco wyjaśnialiśmy ten fakt choćby poniżej:

 

https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,27598467,stary-teatr-razniak-i-bukowski-nie-bedziemy-grac-klaty-wbrew.html

 

Sprawę zarzutu o plagiat w przypadku spektaklu „Magnetyzm serc” skomentowaliśmy w oficjalnym oświadczeniu:

 

https://stary.pl/pl/oswiadczenie-dot-magnetyzmu-serc-w-rez-kaliny-jagody-debskiej/

 

Do tej pory osoby formułujące zarzuty nie dostarczyły dowodów na ów proceder, a sprawa zakończy się najprawdopodobniej w sądzie.

 

Ostatnia podjęta kwestia, czyli „oskarżenie dyrektora przez Michała Borczucha o przejęcie jego wizji inscenizacyjnej Czarodziejskiej Góry” jest w najwyższym stopniu oburzająca. 

 

Samo w sobie brzmi to już absurdalnie - zwłaszcza jeśli do realizacji „Czarodziejskiej Góry” w mojej reżyserii w NST nie doszło. Co zatem miałbym przejąć? 

 

Pozwolę sobie nadmienić, że moja - wraz Karolem Nepelskim i Pauliną Danecką - autonomiczna refleksja n/t dzieła Manna rozpoczęła się ponad dekadę temu. Informacja o realizacji Czarodziejskiej Góry Michała Borczucha pojawiła się w opublikowanym programie p. Anny Rochowskiej w TR Warszawa w czasie, gdy sprawa tej inscenizacji nie była jeszcze w NST zamknięta. To, że do inscenizacji Czarodziejskiej Góry w TR Warszawa doszło, a u nas nie - zamyka w moim przekonaniu możliwość formułowania twierdzeń o „przejęciu wizji inscenizacyjnej”. Co jest tu zatem „wizerunkową wtopą”? Czy to, że dyrekcja pomyślała - wobec transferu reżysera z jego „wizją” (bo na tamtym etapie o żadnych konkretach - scenariuszu, projektach - nie było jeszcze mowy) do innego teatru - że warto ocalić zapowiedziany na początku sezonu tytuł?

 

Nie liczę na to, że nasza dyrekcja bądź nasze „zasługi” będą komentowane jedynie w pozytywny sposób, liczę jednak na to, że oceny formułowane będą w oparciu o fakty. 

 

Waldemar Raźniak 

Dyrektor Narodowego Stare

go Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
jeden razy osiem jako liczbę:
komentarze (2)
  • Użytkownik niezalogowany neha Kumari
    neha Kumari 2024-06-15   11:07:37
    Cytuj

    https://www.certvalue.com/glp-certification-in-zimbabwe/ Certvalue is the top GLP Consultants in Zimbabwe for providing GLP Certification in Zimbabwe,Harare,Mutare, Bulawayo and other major Cities in Zimbabwe with services of implementation.

  • Użytkownik niezalogowany JaNina
    JaNina 2024-06-10   17:48:47
    Cytuj

    Cieszę się, że dyrekcja Starego zdecydowała się na takie oświadczenie. Dziwi mnie niepomiernie, że od lat Łukasz Drewniak publikuje tu w dziale opinie zwyczajnie szkodliwe i obraźliwe insynuacje, i w ramach tej samej wolności opinii są to jedyne artykuły na portalu, pod którymi komentarze są wyłączone. Osiemdziesiąt procent felietonów Drewniaka to jad wylewany pod adresem innych krytyczek i krytyków, piętnaście to teatralne plotki, najczęściej źle zasłyszane i zniekształcone, w pozostałych pięciu czasem trafi się pisanie o spektaklach. Ofiarą drewniakowych obsesji kiedyś przez pół roku padał Kuba Skrzywanek, atakowany i wyśmiewany w dość ohydny sposób bodaj w pięciu kołonotatnikach z rzędu. Waldemar Raźniak z Beniaminem Bukowskim byli za swojej kadencji zdawkowo, ale jednak chwaleni przez Drewniaka za repertuar, politykę programową i poszczególne spektakle, co łatwo sprawdzić. Teraz nagle redaktor Drewniak zorientował się, że nastąpiła zmiana władzy: Skrzywanka (zresztą słusznie) chwali, a na temat Raźniaka pisze dość osobliwy paszkwil, w którym wymienia udane spektakle, podkreśla że na kilka się nie wybrał, więc na pewno były złe (sic!) i na koniec odbiera dyrekcji prawa obywatelskie. Podkreśla (osobliwa i szybka ewolucja poglądowa), że jedynym kryterium wartościowego teatru jest to, czy stanowi on krytykę PiS i kościoła katolickiego, i stwierdza, że w Starym takich spektakli w ostatnich sezonach nie było (a co z "Dziejami grzechu", "Marzeniami polskimi", tak odsądzonym tu od czci i wiary "Wymazywaniem", tak tu chwaloną "Jeńczyną", czy "Arianami"?). Sama uważam, że kilka rzeczy w NST dało się zrobić inaczej, ostrzej. Ale to był bardzo dobry okres. A rzucanie kalumni pod adresem kogoś innego za każdym razem, gdy zmieni się władza daje fatalne świadectwo o ŁD.