AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Koniec żałoby, początek działania?

Profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, doktor habilitowany. Teatrolog, kulturoznawca, performatyk, kierownik Zakładu Performatyki Instytutu Kulturoznawstwa UAM. Autor, redaktor, współredaktor książek z zakresu historii teatru i teatru współczesnego, twórca wielu artykułów opublikowanych w Polsce (m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”), a także za granicą.
A A A
Lech Raczak, fot. Marcin Stępień  

Najpierw miał być cały duży festiwal: spektakle, spotkania, dyskusje, wystawy, projekcje, koncerty… COVID-19 miał w tym pomóc, nie przeszkodzić: z rosnącą nadzieją studiowałem cenniki poznańskich hoteli; ceny pikowały w dół, liczyłem na to, że nawet przy skromnej dotacji z miasta będziemy mogli umieścić festiwalowych gości wręcz w Sheratonie. Cóż, otrzeźwienie przyszło nader szybko – z festiwalu zostały tylko ambitne plany „na przyszły rok”, „na zaś”, „na kiedyś”, na pewno. Obchody pierwszej rocznicy śmierci Lecha Raczaka (17 stycznia) i siedemdziesiątej piątej rocznicy jego urodzin (27 stycznia) musiały zostać ograniczone do internetowego spotkania dziesięciorga panelistek i panelistów, którzy wspominali swoje spotkania z Lechem i snuli wynikające z owych spotkań refleksje.

Całość przedsięwzięcia koordynowała Daria Anfelli. Wspomagali ją w tym przedsięwzięciu koordynator Fundacji Orbis Tertius – Trzeci Teatr Lecha Raczaka Paweł Stachowczyk, jego żona Martyna oraz wyżej podpisany.

Zgodnie z wolą Darii internetowy panel zatytułowany „Między końcem a początkiem” (22 stycznia, godz. 18.00) skoncentrowany był przede wszystkim na artystycznej i społecznej aktywności Lecha w XXI wieku, z naciskiem położonym na wciąż bardzo mało znane dokonania w jego drugiej ojczyźnie – we Włoszech. Jak napisaliśmy w notce anonsującej to spotkanie, „chcemy przypomnieć, jakiego formatu był on artystą, jak intensywnie zaistniał w perspektywie międzynarodowej i jak w jego działaniu międzykulturowe relacje, historie, spotkania i doświadczenia splatały się w nierozerwalną, spójną tożsamość, która była po prostu tożsamością Europejczyka”. Nie zapomnieliśmy także i o tym, że międzynarodowa skala dokonań Raczaka była oczywistością już w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych XX wieku, naznaczonych sukcesami Teatru Ósmego Dnia na festiwalach „nowego teatru” w Jugosławii, we Włoszech czy w Anglii, a także podczas tournée w Holandii oraz w Austrii.

W panelu wzięło udział dziesięć osób, które w cytowanej tu już notce określiliśmy jako „ważne postacie w krajobrazie artystycznym i ludzkim Lecha. Są towarzyszami/towarzyszkami jego drogi: brali udział w warsztatach, dzielili się projektami, pracowali z nim nad kolejnymi przedstawieniami bądź umożliwiali mu pracę nad nimi. Są także przyjaciółmi, którzy z bliska lub z daleka wymieniali z nim refleksje na temat sztuki, polityki, dzielili się wizjami przyszłości, uważali go za ważny punkt odniesienia na międzynarodowej scenie artystycznej. Poprosimy ich, aby zechcieli z nami porozmawiać o znaczeniu bycia twórcą we współczesnym świecie i zaświadczyć o duchowym i artystycznym dziedzictwie, które Leszek pozostawił, a które kiełkowało na różne sposoby w czasie całego jego życia”.

W panelu wystąpili (w kolejności zabierania głosu): Eugenio Barba, Rosario Minardi, Ewa Obrębowska, Vito Minoia, Jana Pilátová, Jacek Głomb, Bruno Soriato, Michèle Kramers, Julia Varley i Marco Campedelli, a spotkanie podsumował jego nestor, Eugenio Barba, podkreślając, że wszyscy powinniśmy marzyć o czymś, co wydaje się niemożliwe, by potem jednak niezmordowanie próbować realizacji tych marzeń.

Całość ponad trzygodzinnego panelu można obejrzeć i wysłuchać na YouTube (Panel 22.01.21), więc nie ma sensu, bym szczegółowo odwoływał się do treści poszczególnych wystąpień. Opowiem tu tylko o tych fragmentach, które są najbardziej inspirujące i prowokujące do dalszych działań – tych związanych z kolejnymi styczniowymi rocznicami oraz tych bardziej długofalowych. Dodam tylko dla porządku, że Paweł Stachowczyk w mailu z 14 lutego poinformował wszystkich zainteresowanych, iż „w naszym panelu z 96 osób zaproszonych udział wzięły 43 osoby na Google Meet i 36 osób na Facebooku, które były z nami przez całą transmisję. Łączna ilość osób, do których dotarł post na Facebooku to 2,5 tys., 1,2 tys wyświetleń i 12 udostępnień. (…) Nagranie z tego spotkania jest cały czas dostępne w postach na naszym Facebooku [Fundacja Orbis Tertius], a jeśli ktoś chciałby mieć film, to można go pobrać z naszego kanału na YouTube”.

Warte zapamiętania są przepojone czułością wspomnienia włoskich współpracowników i przyjaciół Lecha Raczaka. Okazuje się, iż także w swej drugiej ojczyźnie zaskarbił sobie ogromny szacunek i uznanie bardzo wielu znaczących artystów, z którymi dane mu było współpracować. Poznali się na nim, na jego skromnej, pełnej godności postawie także… więźniowie z zakładu karnego w Pesaro, których odwiedził w ramach pewnego programu artystyczno-społecznego (Eugenio Barba skojarzył tę pełną naturalnej godności prostotę stylu bycia Lecha z kulturowym wizerunkiem „polskiego arystokraty”).
 
Z kolei Jana  Pilátová dorzuciła do listy międzynarodowych dokonań Raczaka jego warsztaty na Wydziale Teatralnym praskiej Akademii Sztuk Pięknych, wymieniając kilka znaczących dla czeskiego teatru postaci, które wspominają Lecha jako jednego ze swych mistrzów.

Głównym wartym dalszych rozważań i działań motywem styczniowego panelu jest propozycja Jacka Głomba, by w Poznaniu zorganizować Instytut imienia Lecha Raczaka. Ma Kraków kantorowską Cricotekę, ma Wrocław Instytut imienia Jerzego Grotowskiego, więc logiczne jest, aby miasto Poznań uhonorowało swego największego artystę teatru w podobny sposób. Cóż, logika tego rozumowania jest porażająco prosta, trzeba było jednak dyrektora teatru z Legnicy, aby rezultat owego rozumowania został wyartykułowany. My w Poznaniu wciąż przeżywamy wydłużoną pandemią żałobę, a pora by była zabrać się do konstruktywnych działań. Zatem: dyskusję nad propozycją Jacka Głomba czas otworzyć, a w ślad za nią bardzo szybko powinny pójść wstępne działania. Tylko co zrobić z „trzecią falą” COVID-19, która nadeszła i wzbiera, wciąż uniemożliwiając choćby podróż Darii Anfelli z Werony do Poznania?

Propozycję Jacka Głomba wsparł bardzo mądrze Zbigniew Gluza, założyciel i szef warszawskiego Ośrodka Karta, przyjaciel i monografista Teatru Ósmego Dnia, podpowiadając nam dwa istotne argumenty na rzecz założenia w Poznaniu Instytutu im. Lecha Raczaka: 1) aktywność Teatru Ósmego Dnia i Lecha w latach 1977-1981 była, jak to określił, „światłem dla Polski”, czymś bardzo ważnym, co zmieniło nasz kraj, przyspieszając istotne procesy polityczne, zmieniając bardzo ważne dla tego kraju środowisko [Gluza nie określił dokładnie, jakie to środowisko, lecz z całą pewnością chodziło mu przede wszystkim o młodą inteligencję]; 2) Lech Raczak był, znów według określenia twórcy Karty, „chorążym solidarności społecznej”, tej oddolnej, pisanej małą literą, bez cudzysłowu, nieposiadającej instytucjonalnego wymiaru. Jej mit, w odróżnieniu od mitu „Solidarności”, nie został zniszczony. Istnieje ona wciąż, i to w kontekście nie tylko polskim, lecz także międzynarodowym.

Te dwa argumenty w pełni wystarczą, zdaniem Zbigniewa Gluzy, do uhonorowania Lecha Raczaka powołaniem do życia instytutu jego imienia.

Przepracowujmy zatem żałobę, nawiedzajmy grób na Cmentarzu Górczyńskim, ale spróbujmy też pomarzyć o Instytucie, który być może wydaje się dziś przedsięwzięciem niemożliwym do zrealizowania. A w dziele jego tworzenia wzorujmy się na marzeniach i dokonaniach przywołanych przez Eugenia Barbę wielkich ludzi teatru: Stanisławskiego, Brechta i Grotowskiego (a także nestora naszego spotkania, który z oczywistych względów nie przywołał samego siebie, ale w pełni zasługuje na to, aby zostać wymieniony obok swoich mistrzów).

31-03-2021

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
siedem minus cztery jako liczbę:
komentarze (2)
  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2021-04-12   10:29:25
    Cytuj

    oczywiście, właściwy tytuł to: "ÓSMY DZIEŃ T E A T R U"...

  • Użytkownik niezalogowany jkz
    jkz 2021-04-12   10:27:33
    Cytuj

    popieram, ale... TYLKO PRAWDA JEST CIEKAWA! Jako wkład własny (z wieloletniego doświadczenia) dedykuję książkę: "Ósmy Dzień Tygodnia". PS. te środowisko, to przede wszystkim KOR - z przyległościami, udatnie opisane w "Demiurgu" Graczyka