AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Bez zbędnych popisów

Szklana menażeria, reż. Paweł Paczesny, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi
Pracownik Instytutu Kultury Współczesnej UŁ, redaktor miesięcznika „Dialog”.
A A A
fot. Dawid Stube  

Szklana menażeria w Teatrze Jaracza to miłe zaskoczenie. Bałem się, że aktorzy zrobią sobie z psychologicznego tekstu Tennessee Williamsa pożywkę do konkursu na łzy, zaciskane szczęki i niemożliwe do przeżycia przeżycia. Tymczasem dostajemy oszczędną, niekiedy formalną opowieść demonstrującą tragedię opisaną przez amerykańskiego dramatopisarza.

Zrealizowane w ramach kameralnego projektu Scena Inicjatyw Aktorskich „ProScenium” przedstawienie doskonale ogrywa swoje finansowe i ambicjonalne ograniczenia. Sporo tu z estetyki „czytania performatywnego” czy próby stolikowej: aktorzy zdają się na naszych oczach obmyślać motywacje postaci, szkicować ich zachowania i sygnalizować pomysł na grę. Wszystko jest więc trochę przerysowane, ale nie w ten zmanierowany sposób, który znamy z przedstawień realizowanych „pod aktorów”. Panuje tu duży rygor, a opracowanie tekstu – eksponujące zarówno jego narracyjny charakter, jak i podział na obrazy – służy utrzymaniu rytmu przedstawienia.

To ważne, bo odpowiedzialny za reżyserię Paweł Paczesny uniknął w ten sposób pułapki realizmu, nadając sztuce nadspodziewanie nowoczesny ton. Nie przez to, że uwspółcześnił opowieść (bo nie uwspółcześnił – współczesności jest tu tyle, ile w swoim przekładzie umieścił Jacek Poniedziałek), ale przez to, że zamiast wygrywać nutę Williamsa-spadkobiercy psychologistów z przełomu stuleci, pokazał autora, który przeczuwa zwrot dramatopisarskich poetyk w stronę fragmentaryzacji fabuły. Jest tu więc seria scen, o odmiennych nastrojach i różnym rytmie, które bardziej szkicują problem, niż go eksploatują. Zamiast taplać się w beznadziei sytuacji rodzinnej, Paweł Paczesny i jego aktorzy starają się ukazać dynamikę napięć.

Mogą to zrobić po części dlatego, że obcują z fabułą, którą zna prawie każdy – a jeśli nie zna, to szybko się zorientuje, że ma do czynienia z rodzajem moralitetu o grupie ludzi, którym nic w życiu nie może się udać, póki nie zdecydują się na ucieczkę. Kiedyś Amandę (Urszula Gryczewska) opuścił mąż, zostawiając z dwójką dzieci – Tomem (Mikołaj Chroboczek) i Laurą (Natalia Klepacka). Teraz – właściwie już tylko liczymy minuty do kolejnej ucieczki. Czy to będzie utrzymujący wszystkich (kosztem własnych ambicji) Tom? Czy może jego kolega z pracy Jim (Krystian Pesta), który przez chwilę – zdaje się – gotów był pokochać Laurę? A może obaj? Ważne (i jasne), że do ucieczki dojdzie, bo Williams napisał dramat o takich tragicznych decyzjach, w których ceną własnej, choćby względnej, wolności jest – nierzadko pachnące egoizmem – uwolnienie się od balastu innych oraz od balastu przeszłości i balastu miejsca.

Choć aktorzy zachowują tu duży dystans do historii, to wcale nie jest przez to mniej posępnie. Tragedia wyboru pozostaje tragedią wyboru – może jeszcze okrutniejszą, gdy ma uniwersalny charakter moralitetu, niż gdy zostaje zaanektowana przez jakichś udających realne postaci aktorów. Część publiczności śmieje się tu co niemiara (bo to takie zabawne, jak matka panicznie boi się przyszłości…), ale ta reakcja aż tak bardzo nie dziwi: wiemy, że choć jesteśmy najsmutniejszym narodem pod słońcem, to w teatrze lubimy się pośmiać.

Świetne wrażenie robi tu Urszula Gryczewska. Matka ze Szklanej menażerii najczęściej pokazywana jest z woalką demencji zaciągniętą na oczy, usta i w ogóle całe ciało. Tu dostajemy osobę w pośpiechu, energiczną, jakby dostosowującą się do kolejnych sytuacji po prostu po to, by przeżyć. I jest w tym coś bardzo świeżego, nie wspominając o tym, że taki koncept postaci wymaga od Urszuli Gryczewskiej dużej warsztatowej precyzji: ciągłego powściągania emocji i niepopadania w farsę. Świetny jest Mikołaj Chroboczek w roli dzieciaka, któremu przyszło za szybko dorosnąć i marzyciela, który nie może sobie na te marzenia pozwolić. Laura w tej adaptacji jest postacią w zasadzie trzecioplanową, więc Natalia Klepacka nie szarżuje na scenie, co jest dowodem sporej pokory (zespół ma u niej duży dług wdzięczności do spłacenia). Krystian Pesta pojawia się tu trochę jak taki królewicz z bajki o Kopciuszku – i robi to z dużą lekkością. Po kilku kwadransach granego w szybkim tempie spektaklu umie go nagle wyciszyć i stworzyć szansę na zagranie jeszcze jednej opowieści. Niezła sztuka.

15-03-2023

Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi
Tennessee Williams
Szklana menażeria
przekład: Jacek Poniedziałek
reżyseria: Paweł Paczesny
kostiumy: Ewa Tymoszuk, Kamila Pściuk-Glazer
scenografia: Konrad Hetel
inspicjent, sufler: Anna Królikowska
obsada: Urszula Gryczewska, Natalia Klepacka, Mikołaj Chroboczek, Krystian Pesta
premiera: 08.01.2023

galeria zdjęć Szklana menażeria, reż. Paweł Paczesny, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi Szklana menażeria, reż. Paweł Paczesny, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi Szklana menażeria, reż. Paweł Paczesny, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi Szklana menażeria, reż. Paweł Paczesny, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (3)
  • 2024-02-04   19:45:59
    Cytuj

    This site and I consider this web website is extremely instructive ! Keep on setting up! concierge doctor naples

  • Użytkownik niezalogowany Angel17
    Angel17 2023-07-17   14:38:15
    Cytuj

    One of the best films I ever watch. Thank you for posting this. Porch Screening Venice, FL

  • Użytkownik niezalogowany Ewa Tymoszyk
    Ewa Tymoszyk 2023-04-27   09:51:09
    Cytuj

    Ewa Tymoszyk bardzo proszę o poprawienie mojego nazwiska :)