AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Czułość i troska

Bajka o pięknym łabędziu, reż. Aleksandra Grabowska-Szych, Artur Szych, Teatr Ogródkowy Oli i Artura w Poznaniu
Profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, doktor habilitowany. Teatrolog, kulturoznawca, performatyk, kierownik Zakładu Performatyki Instytutu Kulturoznawstwa UAM. Autor, redaktor, współredaktor książek z zakresu historii teatru i teatru współczesnego, twórca wielu artykułów opublikowanych w Polsce (m.in. w „Teatrze” i „Dialogu”), a także za granicą.
A A A
fot. Daria Olzacka  

Z ulicy Ajschylosa skręcamy w Wergiliusza, potem jest rondo. Oficjalnie siedziba Teatru Ogródkowego Oli i Artura znajduje się na Arystofanesa 36, ale wejście do ogródka mieści się od strony poprzecznej ulicy, której patronem jest Eurypides. Jesteśmy na Strzeszynie Greckim w Poznaniu, pod adresem, który aż prosi się o teatralne zagospodarowanie.

W bramie ozdobionej szyldem Teatru Ogródkowego witają nas gospodyni oraz gospodarz. Ola Grabowska-Szych jest emerytowaną prawniczką, aktualnie zaś blogerką, youtuberką, autorką „pinkfloydowsko” zatytułowanej książki Słoneczna strona księżyca. W teatrze jest natomiast „prawie że debiutantką”. Podejmuje to wyzwanie – jak wszystkie poprzednie – bez lęku i zahamowań. Z kolei Artur Szych zaczynał swą karierę aktora-lalkarza jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych, w „Marcinku” za dyrekcji Wojciecha Wieczorkiewicza. Potem, w latach osiemdziesiątych, przecierał artystyczne i biznesowe szlaki jako współtwórca Niezależnego Zawodowego Teatru „Wierzbak”. Później się uniezależnił.

Salka w piwnicy szeregowca na Strzeszynie Greckim powoli wypełnia się widzami. Rodzice i dzieci. Na spektakl w ogródku jest jeszcze za wcześnie, choć kalendarzowa wiosna króluje nam już od niemal trzech tygodni. Niemniej usytuowane w ogródku siedzenia dla około trzydziestu widzów już czekają, tak samo jak scenka pod tylnym murem szeregowca.

Szatnia jest w głębi, po zdjęciu okryć wierzchnich siadamy na jednym z trzech podestów z jasnego drewna. Przed nami zasłonięta jeszcze kurtyną scena. Artur Szych zapowiada rychłe rozpoczęcie przedstawienia, imitując dźwięki dzwonków, a potem gongu. Następnie, wcielając się w rolę teatralnego elektryka, ustawia światła z „antraktowych” na „spektaklowe”. Pora na zapowiedź Bajki o pięknym łabędziu. Jak łatwo się domyślić, jest to autorska przeróbka andersenowskiej baśni Brzydkie kaczątko.

Tytułowego bohatera reprezentuje przedziwny, szarobury kawałek drewna ze skórzaną szyją i malutką główką – istne ohydztwo. Zanim jednak go ujrzymy i zaczniemy się oswajać z jego brzydotą, obserwujemy przemianę Artura Szycha w kaczkę-matkę: po zapowiedzi Oli Artur ceremonialnie zarzuca sobie na ramiona cieniutki, żółty, „pierzasty” szaliczek i nakłada na głowę czerwony kapelusz. I oto następuje piękna teatralna przemiana aktora-zapowiadacza w postać: sceniczna kaczka, przyozdobiona „kaczymi atrybutami”, emanuje matczyną czułością i poświęceniem. Ola wielokrotnie będzie powtarzać, jak to kaczka-matka „wychuchała, wydmuchała, nakarmiła” swe kaczęta, w tym także brunatno-burego odmieńca. Dla porządku: kaczęta są tutaj gromadą żółtych drewnianych figurek spiętych poprzecznym kijkiem i stanowiących jeden monolityczny „kaczy organizm”.

Dekoracje symbolizujące wiejskie podwórko to brązowo-niebieskie plansze zawieszone na metalowych poprzeczkach. Wyprzedzając nieco sceniczne wypadki, dodajmy, że gdy „szarobura szkarada” postanowi pójść w świat, Artur Szych odsłoni „jeziorne” tło – zamykającą horyzont scenki niebieską płaszczyznę z żółtymi, „trzcinowymi” akcentami. Owo odsłonięcie „szerokiego świata” wypadnie bardzo przekonująco.

Pora na sąsiedzkie wizyty: kolejne zwierzęta, animowane przez Olę, która udziela im swego głosu, to tak zwane „belgijki” – lalki przymocowane do metalowych prętów, poruszane z góry. Wszystkie, bez wyjątku, nie kryją swego przerażenia brzydotą tej dziwnej kaczki-nie kaczki. Pod wpływem tego obrzydzenia kacze rodzeństwo też przestaje lubić odmieńca.

Teraz przychodzi pora na smutnego bluesa brzydkiego kaczątka – Artur śpiewa go przy wtórze gitary, porzucając na moment kostiumowe atrybuty kaczki-matki. Później mamy kontrapunktowe ożywienie akcji, gdy kacze stadko pływa w jeziorze i gdy okazuje się, że „ohydek” świetnie daje sobie radę w wodzie.

Potem nadchodzi pora smutnego pożegnania: odmieniec, brzydki i obcy, niechciany, odpychany nawet przez kacze rodzeństwo, wyrusza w świat. Wzruszająco brzmią życiowe porady kaczki, smutnej, lecz pogodzonej już z losem, podobnie jak jej dziwne, szkaradne dziecko.

Ciąg dalszy nie jest żadną tajemnicą, Andersena znamy, a rymowana przeróbka Brzydkiego kaczątka dokonana przez Aleksandrę Grabowską-Szych i Artura Szycha nie odchodzi zbyt daleko od naszkicowanej przez Andersena fabuły. Warto tu zaznaczyć, że końcowe entrée głównego bohatera wypada olśniewająco – na scenę „wypływa” piękny, biały, całkiem już dojrzały łabędź „jak żywy”.

Na uwagę zasługują dwa „momenty edukacyjne”: oto młody, niedoświadczony ptak nieopatrznie wychodzi na szosę i jakimś cudem unika przejechania przez samochody. W panice cofa się, po czym spogląda w lewo, w prawo, jeszcze raz w lewo, w prawo i gdy szosa jest przez chwilę pusta, szybko przechodzi na drugą stronę. Artur powtarza jeszcze raz „lewo-prawą” instrukcję, niekoniecznie aż tak bardzo przydatną na zacisznym Strzeszynie Greckim, lecz generalnie bardzo aktualną i edukacyjnie cenną.

Kolejny instruktaż dotyczy karmienia ptactwa wodnego – młody łabędź łapczywie pożera rzucane mu przez dzieci do wody kawałki pieczywa, co skutkuje nader poważnym kłopotem natury gastrycznej. Co prawda tym razem dolegliwości żołądkowe kończą się pełnym wyzdrowieniem, ale dla pięknego młodzieńca i dla dzieci na widowni to nauczka na przyszłość: wodne ptaki karmimy tylko i wyłącznie, rzucając kawałki bułek lub chleba na ziemię, nie maczając ich w wodzie!

Gdy piękny młody łabędź, emanujący gracją i pewnością siebie, wraca na podwórko i podbija serca jego mieszkanek i mieszkańców, przychodzi pora na wyśpiewanie przesłania tej bajki: dzieci mają się nie przejmować swą ewentualną odmiennością i szanować odmieńców ze swego otoczenia. Bo nigdy nie wiadomo… A poza tym każde z nas jest kimś wyjątkowym i bezcennym.

Scenariusz Bajki o pięknym łabędziu i jego teatralna realizacja nie są arcydziełami. Są jednak w tym spektaklu poruszające chwile więzi między aktorem i postacią, a także (oczywiście) między scenicznymi wykonawcami i dziećmi na widowni. Podstawową wartością jest tu natomiast spotkanie – pełne ciepła i czułości, troski o widzów małych i dużych, których Ola i Artur podejmują w swoim ogródku i domu.

Premierowa „szorstkość” wykonania i drobne zaburzenia rytmu na pewno znikną po kilku kolejnych prezentacjach spektaklu (rezerwacje na kwiecień już są na wyczerpaniu), sąsiedzka, podmiejska publiczność rozszerzy się o kolejne gromady widzów „z miasta”, fama pójdzie w świat, ale ciepło, troska o widzów i okazywana im przez Olę i Artura czułość na pewno będą dokładnie takie same.

22-04-2022

Teatr Ogródkowy Oli i Artura w Poznaniu
Bajka o pięknym łabędziu
scenariusz, reżyseria, scenografia: Aleksandra Grabowska-Szych, Artur Szych
muzyka: Artur Szych
obsada: Aleksandra Grabowska-Szych, Artur Szych
premiera: 9.04.2022

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę: