AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Filoktet przyszłości

Filoktet ex machina, reż. Agata Koszulińska, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie
fot. Marta Ankiersztejn  

Co łączy mitycznego Filokteta z transhumanizmem? Pozornie niewiele – Filoktet akceptuje swoje cierpienie, uważając je za fatum. Wiara w możliwość przezwyciężenia bólu i poprawy jakości życia jest mu obca. A jednak to właśnie jego historia staje się punktem wyjścia do rozważań na temat relacji między człowiekiem, bogiem i nauką, zaproponowanych przez twórców spektaklu Filoktet ex machina.

Spektakl młodej reżyserki Agaty Koszulińskiej to ciekawa podróż w badaniu granic ludzkiej sprawczości. Postęp w dziedzinie nauk medycznych daje nam coraz większe możliwości w zakresie ulepszania zdrowotnej kondycji człowieka, przedłużania jego życia, lecz z drugiej strony dynamiczny i ekspansywny rozwój nauki nie przekłada się w takim samym stopniu na doświadczenia konkretnych jednostek. Perspektywę owej bezradności wobec choroby przedstawia w spektaklu nie tylko sam Filoktet (który potraktowany zostaje przez twórców raczej jako pewna figura, której głosem mówią różni aktorzy), ale też Kinga Chudobińska-Zdunik – studentka reżyserii warszawskiej Akademii Teatralnej, która choruje na stwardnienie rozsiane. Jej doświadczenie, wyrażone w osobistym monologu, buduje alternatywną narrację spektaklu – skontrastowaną z dyskursem naukowo-medycznym.

Filoktet ex machina Teatru Powszechnego miał swoją premierę podczas tegorocznych Nowych Epifanii i podobnie jak inne teatralne propozycje festiwalu był efektem wcześniejszej pracy warsztatowej wokół głównego tematu tej edycji, czyli postaci Jezusa. W spektaklu Koszulińskiej odniesienia do Jezusa nie pojawiają się wprost, choć – jak zaznaczał przed premierą Amadeusz Nosal, dramaturg przedstawienia – wyznaczający narrację wątek postępu medycyny oraz jej „cudów” można traktować jako efekt namysłu twórców nad cudotwórczą działalnością Chrystusa.

Spektakl Agaty Koszulińskiej ma charakter laboratoryjny w podwójnym sensie – już futurystyczna scenografia sugeruje wejście w pole pewnego eksperymentu, badań naukowych, zaś sama treść spektaklu nie jest przedstawiana za pomocą fabuły, lecz miniwykładów i monologów krążących wokół zagadnienia bólu, śmierci i możliwości ich przezwyciężania. Aktorzy pojawiają się w białych płaszczach i specyficznych nakryciach głowy, składających się ze zwoju małych kabli. Folie, jaskrawe światła, ekrany, fragmenty sztucznych kończyn, wreszcie usytuowany w centrum sceny dużych rozmiarów obiekt – czarny neuron. Wszystkie te elementy sprawiają, że czujemy się jak na planie filmu science fiction, choć raczej spod znaku Ex Machiny Alexa Garlanda aniżeli Odysei kosmicznej Stanleya Kubricka. Twórcy od początku stawiają na kameralność, a poszczególne rozwiązania technologiczne (VR i projekcje video Mateusza Korsaka i Katarzyny Trzewik) są ściśle powiązane z emocjonalnym potencjałem poszczególnych fragmentów.

Jedna z pierwszych scen spektaklu to zbiorowa, ruchowo-dźwiękowa manifestacja bólu – powtarzane okrzyki, jęki, westchnienia, rozpaczliwe gesty, poprzez które najczęściej wyrażamy dyskomfort związany z chorobowym stanem organizmu. Choroba trawi również Filokteta (Bartosz Mikulak), który wlecze swą gnijącą stopę po plaży Lemnos. W dramacie Sofoklesa Filoktet znosi swój los cierpiącego przez dziesięć lat. Filoktet XXI wieku (ze znaczącym przydomkiem ex machina) zaczyna jednak zadawać pytania, które doprowadzą go do przywrócenia wiary we własne siły. „Los się zmienia, bo wszystko się zmienia. Los jest nieprzewidywalny” – usłyszy bohater. Tę diagnozę będą potwierdzać kolejni reprezentanci świata nauki, snujący swe narracje o lepszym ciele i lepszym życiu. W gronie Filoktetów przyszłości pojawiają się: Jennifer Doudna – zdobywczyni Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, której metoda edycji genomu pozwala między innymi opracować nowe terapie przeciwnowotworowe; Matrix Naovaratpong, którego zmarłą siostrę poddano w 2015 roku kriokonserwacji z nadzieją, że w przyszłości uda się przywrócić ją do życia; czy wreszcie Peter Scott-Morgan, czyli człowiek-maszyna – brytyjski naukowiec, który przy użyciu technologii próbuje przedłużyć funkcjonowanie swojego ciała, trawionego przez nieuleczalną chorobę. O ile dwie pierwsze historie przedstawione zostają w formie tradycyjnych monologów – w rolę Jennifer wciela się Aleksandra Bożek, a historię rodzeństwa przybliża Sylwia Goła – o tyle postać Scotta-Morgana zaprezentowana zostaje za pomocą środków, które on sam wykorzystuje w swojej komunikacji ze światem, a zatem komputera, syntezatora mowy i awatara. Z trudną rolą człowieka-cyborga, którego funkcjonowanie całkowicie zależne jest od technologii, z powodzeniem mierzy się w Bartosz Mikulak. Ciało przykutego do fotela aktora pozostaje nieruchome – na ekranie możemy jednak śledzić ruchy jego gałek ocznych umożliwiających sterowanie maszynami, z których korzysta Scott-Morgan. Bez posługiwania się aparatem mowy mężczyzna prowadzi więc dialog ze swoim trenerem (Oskar Stoczyński), opowiadając o niezwykłej transformacji w Petera 2.0. Wspomniana scena robi duże wrażenie, tym bardziej że inspirowana jest prawdziwymi wywiadami z Peterem Scottem-Morganem i jego aktywnością w mediach społecznościowych.

Te nieprawdopodobne historie, stanowiące namacalny przykład coraz silniejszej i odważniejszej ingerencji maszyn w ulepszanie kondycji ludzkiego ciała, zestawione zostają z opowieścią Kingi Chudobińskiej-Zdunik. Przestrzeń jej performansu jest nieco oddzielona od pozostałych sfer sceny – dookreśla ją kolekcja gromadzonych przez człowieka, osobistych przedmiotów, które kontrastują ze sterylną, pozbawioną oznak prywatności przestrzenią laboratorium. Kinga pojawia się na scenie w piżamie, co dodatkowo podkreśla jej bezbronność oraz status osoby chorej. W dobie genetycznych modyfikacji, sztucznej inteligencji i kriokonserwacji nasz stosunek do nieuleczalnej choroby wcale się nie zmienia – zderzenie z nią wywołuje wciąż strach, potęgowany myślami o niewydolności systemu zdrowotnego, do której w ironiczny sposób nawiązuje w swym monologu Kinga. Spektakl Koszulińskiej pokazuje, że historię antycznego Filokteta można czytać, obierając dwie różne perspektywy. W kontekście pierwszej pytać będziemy o to, dlaczego Filoktet poddał się cierpieniu i nie próbował odmienić swego losu, perspektywa druga wyostrza z kolei absurdalność tak postawionego pytania – skoro nie próbował, to znaczy, że nie miał takiej możliwości.

06-05-2022

Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie
Filoktet ex machina
reżyseria: Agata Koszulińska
dramaturgia i tekst: Amadeusz Nosal
obiekty realne: Olga Ryl-Krystianowska
muzyka: Mateusz Korsak
obiekty wirtualne (VR) i projekcje wideo: Mateusz Korsak, Katarzyna Trzewik
choreografia: Michał Przybyła
reżyseria światła: Piotr Pieczyński
kostiumy: Sandra Stępień
obsada: Aleksandra Bożek, Kinga Chudobińska-Zdunik (gościnnie), Sylwia Gola (gościnnie), Bartosz Mikulik (gościnnie), Oskar Stoczyński
premiera: 19.02.2022

galeria zdjęć Filoktet ex machina, reż. Agata Koszulińska, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie  Filoktet ex machina, reż. Agata Koszulińska, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie  Filoktet ex machina, reż. Agata Koszulińska, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie  Filoktet ex machina, reż. Agata Koszulińska, Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
dwa plus trzy jako liczbę: