AKCEPTUJĘ
  • Strona używa plików cookies, korzystanie z niej oznacza, że pliki te zostaną zamieszczone na Twoim urządzeniu. więcej »

Legion i każda/y z nas

Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję, reż. Mateusz Pakuła, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach
Teatrolożka i filmoznawczyni.
A A A
fot. Klaudyna Schubert  

Jak opowiedzieć o cierpieniu – takim, którego nie opisuje epitet „niewyobrażalne”? Jakie sceniczne obrazy wykreować, by nie trąciły banałem, nie estetyzowały intymnego przeżycia towarzyszenia w umieraniu najbliższej osoby? „Usensownianie cierpienia jest bez sensu. Cierpienie mojego taty sensu nie miało i nie ma. Ale ja muszę je sobie usensownić. Żeby nie stracić zmysłów” – pisze Mateusz Pakuła w ostatnim rozdziale „opowieści o umieraniu” Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję. Opowieści przejmującej w swojej prostocie, oszczędnej, a przy tym niezwykle oddziałującej na emocje i wyobraźnię. Pakuła w książce pisze o codzienności tych, którzy towarzyszą odchodzeniu chorego na raka trzustki ojca, męża, syna, zięcia. O profesjonalnej obojętności lekarzy, absurdach systemu służby zdrowia, który w czasach pandemii jest jeszcze mniej wydolny niż przed nią, o upokorzeniu, na jakie narażony jest bliski w starciu z ordynatorem albo pielęgniarką. O zmęczeniu najprostszymi czynnościami, jak mycie czy karmienie chorego, i o ciągłym lęku, co wydarzy się w ciągu najbliższych godzin. I wreszcie o tym, co tylko obserwowane: bólu nie do wytrzymania, czekaniu na koniec, proszeniu o śmierć. I o własnej bezsilności.

W jednej z rozmów z Mateuszem Pakułą, autorem adaptacji i reżyserem przedstawienia Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję, i jego bratem, występującym w tym spektaklu muzykiem, Marcinem Pakułą, obaj artyści mówią wprost: zakończenie życia ojca wydawało się jedyną możliwością, by powstrzymać niewiarygodne cierpienie, a „pytanie nie brzmiało «czy», tylko «kto» i «jak»”. Nawet po terapii zostaje poczucie winy, że nie ulżyło się ojcu w męczarniach.

Jak nie zabiłem swojego ojca… jest bardzo osobistym projektem i – jak stwierdza sam reżyser – tworzy go grupa przyjaciół. Obok Marcina Pakuły na scenie widzimy czwórkę aktorów: Andrzeja Platę, Jana Jurkowskiego, Wojciecha Niemczyka i Szymona Mysłakowskiego. Dwaj pierwsi grają narratora, dramaturga i reżysera, który relacjonuje historię tych kilku miesięcy od listopada do sierpnia. Niemczyk gra ojca, a Mysłakowski różne postaci: od babć po właściciela zakładu pogrzebowego. Nieco z boku, przy syntezatorze, siedzi Marcin Pakuła tworzący muzyczność przedstawienia. Jego obecność na scenie jest szczególnie poruszająca: współuczestniczył w zdarzeniach, o których teraz opowiada się ze sceny obcym ludziom. W finale zostanie sam w teatralnej przestrzeni i mówiąc: „Dobra tato, przewijamy”, uruchomi projekcję ze zdjęciami ojca, Marka Pakuły, z wszystkich okresów życia: od dorosłości do dzieciństwa. Ten pozornie prosty zabieg – pokazania publiczności bohatera opowieści – wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nie tylko dlatego, że zobaczyłam człowieka, o którym czytałam w powieści i słuchałam przez minione dwie godziny z ust czwórki aktorów. To, co prywatne, intymne, dotkliwie prawdziwe wpisało się teatralne bycie tu i teraz – i aktorów, i widzów.

Piątka mężczyzn w czarnych garniturach i białych koszulach – niczym żałobnicy. W tle konstrukcja przypominająca pokręcone rury z parków wodnych, przez jakie mogą zjeżdżać do basenu dzieci. Scenografka, Justyna Elminowska, mówiła o prostej inspiracji: Marek Pakuła był architektem projektującym również aquaparki. Przyznaje jednak, że już podczas pracy nad projektem miała inne skojarzenia – z mackami ośmiornicy, chorymi jelitami czy ludzkimi wnętrznościami. Istotnie, czarne rury są dość przerażające, kojarzą się z pułapką albo labiryntem, w którym zresztą od czasu do czasu znikają babcia czy doktor, grani przez Mysłakowskiego.

Szymon Mysłakowski jest niezwykle wyrazisty i jako znudzona kolejnym medycznym przypadkiem lekarka, i babcia Natalia bezceremonialnie udowadniająca wyższość własnego cierpienia nad uczuciami innych. Aktor używa mocnych środków, każda z jego postaci jest inna, niektóre są zabawne czy wręcz groteskowe. Inaczej pozostali: siedzący na wózku inwalidzkim Niemczyk wydaje się niezwykle powściągliwy w pokazywaniu powolnego umierania, o którym opowiadają Plata i Jurkowski. Dwaj aktorzy, mimo że grają też inne postaci, mówią w imieniu narratora. Właśnie, mówią w jego imieniu czy po prostu go grają? W tym pytaniu zawiera się nie tylko kwestia statusu postaci, ale również istoty i intencji całego przedstawienia. „Mam wrażenie, że ta historia w ogóle nie jest moja, w sensie – indywidualna. Zrozumiałem to, rozmawiając przez ostatni rok z czytelnikami. Ludzie czytają książkę jako swoją historię. Zaskoczyło mnie to bardzo – jest nas legion, po prostu” – mówił w jednym z wywiadów Mateusz Pakuła. To oczywiste, że nie tylko książka, ale i przedstawienie jest polityczną wypowiedzią zwolennika legalnej eutanazji. Ale przyznam, że ten wymiar spektaklu, mimo iż niezwykle wyrazisty, okazał się dla mnie drugorzędny. Znakomicie pomyślana i zagrana „opowieść o umieraniu” była dla mnie przeżyciem niezwykłym i bardzo intensywnym. I mimo że historia każdej i każdego z nas jest nieco inna, przedstawienie Pakuły nie tylko wzrusza czy wzbudza współczucie wobec tych, którzy kiedykolwiek „współumierali”. Paradoksalnie, świadomość, że można pewne uczucia nazwać i wyrazić, sprawia pewną ulgę. Choć niczego nie usensownia, bo to niemożliwe.

21-04-2023

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach
Mateusz Pakuła
Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję
adaptacja i reżyseria: Mateusz Pakuła
scenografia i kostiumy: Justyna Elminowska
muzyka: Zuzanna Skolias, Antonis Skolias, Marcin Pakuła
reżyseria światła: Paulina Góral
wideo: Olga Balowska
obsada: Andrzej Plata, Wojciech Niemczyk, Jan Jurkowski, Szymon Mysłakowski, Marcin Pakuła
premiera: 20.01.2023

galeria zdjęć Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję, reż. Mateusz Pakuła, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję, reż. Mateusz Pakuła, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję, reż. Mateusz Pakuła, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję, reż. Mateusz Pakuła, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach ZOBACZ WIĘCEJ
 

skomentuj

Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, wpisz wynik działania:
trzy plus dziesięć jako liczbę:
komentarze (6)
  • Użytkownik niezalogowany SAFETOTO
    SAFETOTO 2024-03-26   07:37:00
    Cytuj

    It's a game. Five dollars is free. Try it It's not an easy game ->-> 카지노 검증업체.COM

  • Użytkownik niezalogowany SAFETOTO
    SAFETOTO 2024-03-03   09:48:23
    Cytuj

    It's a game. Five dollars is free. Try it It's not an easy game ->-> 카지노사이트.com

  • Użytkownik niezalogowany
    2023-12-05   18:47:54
    Cytuj

    Cierpienie to złożone doświadczenie, które może mieć wiele różnych przyczyn i przejawów. Może być fizyczne, emocjonalne, psychiczne lub duchowe. Może być krótkotrwałe lub przewlekłe. Może być lekkie lub silne. ovh dedicated server

  • 2023-11-06   20:40:23
    Cytuj

    To zdaje się być recenzja lub artykuł, który opisuje i analizuje przedstawienie teatralne "Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję" autorstwa Mateusza Pakuły. Przedstawienie to opowiada o doświadczeniach towarzyszenia ojcu choremu na raka trzustki, co jest bardzo trudnym i osobistym tematem. best SEO company in Cincinnati

  • 2023-04-28   10:11:15
    Cytuj

    You there, this is really good post here.Thank you for providing a quality article. Concrete Contractor

  • 2023-04-28   10:10:27
    Cytuj

    Very attractive blog post. Thanks for sharing with us! Concrete Contractor